40% to za mało? Innowacyjna aplikacja dla marki BOLS zrobiła robotę! Freeze the Bottle – case study

Jak z przytupem wprowadzić na rynek nowy produkt bez wydawania fortuny na dodatkową promocję? Zazwyczaj jest to dość ciężki zabieg, jednak przy pomocy odpowiedniej strategii i z wykorzystaniem innowacyjnych rozwiązań wcale nie musi taki być.

Bols angażuje fanów

Dla marki Bols, w związku z wprowadzeniem na rynek limitowanej edycji produktów, zorganizowaliśmy na Facebooku konkurs „Freeze the Bottle”. Marka Bols znacznie wyróżnia się na polskim Facebooku na tle innych marek alkoholowych, której strategia komunikacji opiera się na angażowaniu fanów poprzez atrakcyjne Ambasadorki, znane między innymi z kalendarzy Bols i eventów organizowanych przez markę.

Klucz do sukcesu? Kreacja i innowacja

Pozostając na tych samych torach, w organizowanym przez nas konkursie “Freeze the Bottle” zbudowaliśmy ciekawą wizualnie kreację z wykorzystaniem innowacyjnego mechanizmu przechwytywania poziomu dźwięku z komputerowego mikrofonu. Fanów marki z Facebooka postanowiliśmy zaangażować w dość nietypowy sposób – uczestnicy konkursu mieli zamrozić wirtualną butelkę Bols poprzez dmuchanie do mikrofonu.
Do rywalizacji mogli przystąpić wszyscy fani facebookowego profilu Ambasadorek. Codziennie, wśród osób, którym udało się zamrozić butelkę najbliżej pełnej godziny, wyłanialiśmy 3 zwycięzców, którzy otrzymywali gadżety marki. Ponadto, dodatkowe nagrody zdobyło 8 osób, które zamroziły najwięcej butelek w czasie trwania całego konkursu.
W ciągu jednego dnia każdy uczestnik mógł zagrać tylko 2 razy. Kolejne 5 szans otrzymywał, gdy zaprosił do aplikacji 3 swoich znajomych.

Efekty naszej kampanii

Przez okres dwóch tygodni, bez dodatkowego wsparcia reklamą na Facebooku, czy w innych mediach wykreowana przez nas kampania wygenerowała liczbę 216 068 odsłon przez konkursową aplikację, a profil marki na Facebooku wzbogacił się o 1383 fanów.

Konkurs “Freeze the Bottle” cieszył się ogromną popularnością:

  • Liczba uczestników konkursu – 3 266
  • Liczba zamrożonych butelek – 6 542

A aplikacja konkursowa zebrała bardzo dobre recenzje – w skali 1-5 średnia ocena wyniosła 4.1.

7 porad marketingu branży wnętrzarskiej

Według raportu „E-commerce w Polsce 2015. Gemius dla e-Commerce Polska” wartość rynku e-commerce w Polsce to 27 miliardy złotych, a 37% osób deklarowało, że robiło już zakupy w kategorii „meble i wystrój wnętrz”. Jak widać, rynek ten jest całkiem spory. Warto pamiętać również o tym, że działania prowadzone w Internecie mają mnóstwo zalet, których nie posiada reklama tradycyjna. A że święta są za pasem i wszyscy wkrótce ruszymy do sklepów w poszukiwaniu idealnych prezentów, przyjrzyjmy się dziś, jak się reklamować i jakie działania marketingowe możemy prowadzić dla branży wnętrzarskiej w Internecie:

  1. Zbadaj swoją grupę docelową

Informacja o tym, kim jest Twój klient, to podstawa. Możesz się tego dowiedzieć korzystając z takich narzędzi analitycznych jak Brand24, SentiOne, Google Trends, Google Market Finder, zbierając informacje z for internetowych czy nawet analizując konkurencję.

  1. Rozmawiaj z klientami

Wiesz, że Twoi klienci znajdują się również na portalach społecznościowych, takich jak np. Facebook czy Twitter. Możesz także z nimi rozmawiać „na żywo” na swojej stronie za pomocą czata. Jest to dobry sposób by odpowiedzieć na ich pytania i reagować na to, co piszą. Twoja marka też może skorzystać z takiego naturalnego dziś sposobu kontaktowania się klientami.

  1. Zaskocz klientów pomysłami

 Lubimy, kiedy coś nas zaskakuje. A jak możesz zaskoczyć swojego klienta? Sposobów jest wiele. Jednym z ciekawszych a zarazem skutecznych jest umożliwienie użytkownikom wpływania na nasze treści. Na stronie www.oknoplast.com.pl to klient decyduje o tym jak dalej potoczy się historia opowiedziana w interaktywnym filmie.

  1. Pokazuj zdjęcia

 Mówi się, że zdjęcie może wyrazić więcej niż 1000 słów. Zbliżenia detali produktów, aranżacje wnętrz, pomysły na dekoracje… Okazji do zaprezentowania produktów wyposażenia wnętrz jest mnóstwo, i takie portale jak Instagram czy Pinterest świetnie się nadają do dzielenia się zdjęciami.

  1. Prowadź bloga

Możesz wykorzystać bloga do dostarczenia wartościowych informacji i porad o swoich produktach, które zachęcą klientów do zakupu. Jeśli sprzedajesz np. zastawy stołowe, możesz przygotować artykuł na temat sposób dekorowania stołu na Święta. Pamiętaj o tym, że klienci często potrzebują różnych informacji by utwierdzić się w decyzji o zakupie.

  1. Skorzystaj z kampanii reklamowych

Tak jak w telewizji czy w radio, w Internecie też możesz zareklamować swój produkt, i możesz dokładniej niż w mediach tradycyjnych dotrzeć do osób zainteresowanych zakupem.

  1. Testuj i analizuj

To jest właśnie ogromna zaleta działań marketingowych prowadzonych w Internecie, że wszystko możemy zmierzyć i poprawiać: ilu odwiedzających ma nasza strona miesięcznie? Z jakiego źródła weszli na naszą stronę? O jakich porach najlepiej publikować na Facebooku? Gdzie o nas mówią? Narzędzi jest wiele, a najpopularniejsze to narzędzie Google Analytics.

 

Reasumując, nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę z działaniami marketingowymi. Można spróbować od 1, 2 rzeczy, i potem włączać kolejne. Tu pytanie nie jest czy powinnyśmy działać, tylko jak, i kiedy. A jeśli masz pytania, napisz do nas na brief@oxmedia.pl, chętnie podpowiemy, od czego możesz zacząć.

Banki Polskiej Społeczności

Działania w mediach społecznościowych stają się coraz droższą formą działań marketingowych, jednak tworzą rozległe pole do uzyskania zadowalających rezultatów, których osiągnięcie za pomocą mediów tradycyjnych byłoby nieco utrudnione. Nic dziwnego, że taka forma komunikacji zyskuje coraz większe uznanie również wśród wysoko wyspecjalizowanych podmiotów, jakimi są banki. Przy całym zachwycie mediami społecznościowymi należy jednak pamiętać, że obecność w nich niektórych branż, może być zarówno szansą na wygraną, jak i źródłem poważnego kryzysu.

Czytaj dalej Banki Polskiej Społeczności

Social media w służbie konsumentom i dłużnikom!

Windykacja, wierzytelność, zadłużenie – te słowa zazwyczaj niosą ze sobą negatywne skojarzenia. To tematy drażliwe i trudne, zwłaszcza, kiedy społeczeństwo wciąż odczuwa skutki kryzysu finansowego. Instytucje zajmujące się rejestrowaniem dłużników oraz tworzeniem ich płatniczych historii pojawiają się także w social media. Czy ten kanał komunikacji jest dla nich odpowiedni? Postanowiliśmy sprawdzić to na przykładzie kilku fan page’y, które poświęcone są tej tematyce.

Czytaj dalej Social media w służbie konsumentom i dłużnikom!

Uczelnie wyższe na Facebooku

Uczelnie wyższe na facebooku

Na Facebooku swoje strony posiadają marki, firmy, miejsca, instytucje czy znane osobistości. Nie mogło tam zabraknąć również uczelni wyższych zarówno tych państwowych jak i prywatnych. Obecność uczelni w social media daje jej sporo korzyści, począwszy od  wspierania etapu rekrutacji, poprzez tworzenie kanału komunikacji ze studentami, aż po działania stricte wizerunkowe. Wiadomo przecież, że studenci to jedna za najbardziej aktywnych grup w internecie, a skoro jej członkowie uwielbiają utożsamiać się z klubami, w których imprezują, kawiarniami, w których się spotkają czy swoimi ulubionymi markami, z pewnością będzie to również miało miejsce jeśli chodzi o  miejsce  edukacji. Dlatego właśnie liczba fanów szkół wyższych z roku na rok rośnie: nowo przybyli studenci zaraz po przyjęciu dołączają do swojej uczelni, natomiast absolwenci zostają jej fanami z sentymentu.

Jak wygląda sytuacja polskich uczelni na Facebooku? W zestawieniu stworzonym  niedawno przez portal natablicy.pl,  na temat popularności polskich uczelni na Facebooku, bezapelacyjnie prowadzi Uniwersytet Jagielloński, który w chwili obecnej posiada blisko 16,5 k fanów, natomiast pierwszą dziesiątkę zamyka Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego z liczbą blisko 7,5 k użytkowników.

Aby sprawdzić jak radzą sobie polskie uczelnie na Facebooku, kilku z nich przyjrzeliśmy się dokładniej. Pod uwagę wzięliśmy lidera rankingu czyli Uniwersytet Jagielloński, a także następnie uczelnie, które uplasowały się zaraz po nim czyli Akademię Górniczo- Hutniczą i Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Aby nie skupiać się jedynie na uczelniach państwowych, w celu porównania sprawdziliśmy również Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości w Krakowie.

Uniwersytet Jagielloński

Fan Page uczelni w chwili obecnej liczy 16,469 fanów. Uniwersytet Jagielloński posiadając wieloletnią tradycję, stara się podkreślać tę wartość zarówno w komunikacji, jak i poprzez oprawę graficzną Fan Page’a. Poza treściami podkreślającymi historię uczelni, opisującymi wydarzenia z jej życia, przedstawiającymi osiągnięcia zarówno studentów jak i profesorów, na stronie znajdują się również publikacje nieco luźniejsze i humorystyczne. Idealnym przykładem połączenia tradycji z nowoczesnością, jest aplikacja o nazwie „Sprawdź swoją przyszłość” stworzona na potrzeby rekrutacji, pozwalająca przyszłym i obecnym studentom sprawdzić co czeka ich po ukończeniu danego kierunku na uczelni i dowiedzieć się, kim zostaną za kilka lat. Student lub kandydat na studia, po wybraniu preferowanego wydziału i kierunku, może zobaczyć artykuł lub notkę w Wikipedii na swój temat. Aplikacja w ciekawy i nowoczesny sposób podkreślała praktyczne kształcenie, jakie swoim studentom oferuje UJ.

Akademia Górniczo-Hutnicza

Tuż za Uniwersytetem Jagiellońskim, z liczbą fanów wynoszącą 15,961 uplasowała się kolejna krakowska uczelnia – Akademia Górniczo-Hutnicza, czyli znany AGH. W porównaniu z poprzedniczką, na Fan Page’u AGH dominują treści o luźnej tematyce, czy informacje o odbywających się w Krakowie imprezach i innych wydarzeniach, co zachęca fanów do interakcji  i objawia się w licznych komentarzach oraz kliknięciach „Lubię to”. Mimo braku jakichkolwiek aplikacji, content na stronie sprawia, że jest ona pozytywnie odbierana przez użytkowników. 

Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej 

Do dołączenia do strony Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej, zachęca przede wszystkim zwracające uwagę, radosne cover photo przedstawiające grupę uśmiechniętych studentów. Taki widok wzbudza sympatię użytkownika i zachęca zarówno do dołączenia do grona fanów, jak i zasilenia grona studentów UMCS. Podobnie jak na wcześniej omawianych stronach, komunikacja na Fan Page’u UMCS skupia się częściowo na publikowaniu aktualności z uczelni, a z drugiej strony nie brak na niej zabawnych publikacji związanych z życiem studenckim, czy zachowaniami charakterystycznymi dla tej grupy. Z pewnością stronę wzbogaciłyby ciekawe zakładki użytkowe zawierające istotne do zakomunikowania studentom informacje, jak i interesujące aplikacje konkursowe i edukacyjne.

Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości

Patrząc na strony uczelni, które znalazły się w rankingu, możemy stwierdzić, że komunikacja stoi na całkiem zadowalającym poziomie, jednak ciekawe aplikacje i organizowane od czasu do czasu konkursy z pewnością zwiększyłyby zaangażowanie ich użytkowników jak i wpłynęły na atrakcyjność Fan Page’a. Organizowane konkursy i zabawy nie muszą oferować cennych nagród. Czasami wystarczą symboliczne gadżety i dobry pomysł, tak jak w przypadku Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Krakowie, która mimo iż nie znalazła się w naszym rankingu, zasługuje na uwagę.  Uczelnia z okazji zbliżającego się Halloween, zorganizowała na swoim Fan Page’u zabawę polegająca na wychowaniu największej dyni: uczestnicy konkursu po otrzymaniu sadzonki dyni musieli dbać o nią codziennie ją podlewając.

Kolejną ciekawą aplikacją znajdującą się na stronie Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości, jest Podróż w czasie, która podobnie jak ta oferowana przez UJ, na podstawie zainteresowań użytkownika ukaże mu ścieżkę jego kariery. Poza aplikacjami, strona zawiera wiele pożytecznych zakładek informujących przyszłych studentów o odbywającej się rekrutacji, natomiast absolwentów o możliwości kontynuacji studiów na jednym z kierunków studiów podyplomowych. Fani strony mają również możliwość subskrybowania kanału RSS z aktualnościami oraz poczytania Blogu Rektora WSZIB. Zaangażowanie fanów WSZiB to dowód na to, że liczne i różnorodne zakładki w połączeniu z ciekawą komunikacją, to przepis na sukces nie tylko  uczelnianego Fan Page’a.

Insta-marketing

Marketing na Instagramie

Od kiedy świat usłyszał o miliardowej transakcji jakiej dokonał Facebook zakupując mobilną aplikację Instagram, stało się jasne, że na horyzoncie marketingu pojawiło się nowe narzędzie, którego nie można ignorować. Zainteresowanie branży social media wynika z tego, że Instagram jest nie tylko aplikacją, za pomocą której w bardzo prosty sposób można zmienić zwykłe, zrobione smartfonem zdjęcie w interesującą fotografię, ale także serwisem społecznościowym, umożliwiającym dzielenie się tymi fotografiami. Jako, że Instagram jest darmowy, a popularność smartfonów rośnie, liczba odbiorców, do których mogą trafić serwowane za pomocą tego serwisu treści, stale się powiększa. Imponujący jest fakt, że Instagram rozpoczynał rok z poziomu 15 mln użytkowników, by w lecie mieć ich już 80 mln. Nic dziwnego, że marketingowcy spoglądają na taką publiczność łakomym okiem.

Kiedy „użyć” Instagramu?

Jednak tak, jak w przypadku każdego serwisu społecznościowego, Instagram nie jest narzędziem uniwersalnym, które pasuje do każdej strategii i każdej marki. Jego przydatność trzeba rozważać w odniesieniu do indywidualnego przypadku. Na pewno musi być to sytuacja, w której ważny jest kontent wizualny, ponieważ to na nim opiera się działanie serwisu. Instagram, świetnie sprawdza się w tematyce lifestyle'owej oraz w przypadku kiedy chce się pokazać markę „od kuchni”. Ponieważ jest to aplikacja mobilna i służy publikowaniu zrobionych przez siebie zdjęć, pozwala na łączenie ze sobą działań offline z online.

Na co zwrócić uwagę?

Warto też wziąć pod uwagę kilka aspektów, które mogą przydać się w planowaniu strategii z wykorzystaniem Instagramu. Po pierwsze nie można opierać się jedynie na tym serwisie. Instagram daje możliwości zintegrowania konta z innymi mediami m.in. Facebookiem, Pinterestem czy Foursquare. Pozwoli to m.in. wyjść poza ramy mobilnych urządzeń i zapewni lepszą wirusowość prezentowanego za pomocą Instagramu contentu. Trzeba także pamiętać o paru zasadach, ważnych także w innych serwisach społecznościowych: animowaniu publiczności (wchodzenie w interakcje, organizacja konkursów itp.) czy szukaniu najlepszej pory na publikacje zdjęć.

Case studies

Choć kampanie prowadzone za pośrednictwem Instagramu są jeszcze, zwłaszcza na rynku polskim, w ramach działań marketingowych raczej niszowe, wiele marek skorzystało już z tej możliwości.

Jednym z bardziej znaczących przykładów wykorzystania Instagramu jest popularna (i zarazem jedna z największych) sieć kawiarni – Starbucks. Marka zaprasza swoich odbiorców „na zaplecze”. Pokazuje „życie codzienne z kubkiem kawy w ręku” – pokazując kawę pitą w różnych miejscach i sytuacjach. Ponadto zabiera swoich obserwatorów na pola gdzie rosną krzewy kawowe czy do palarni kawy. Obecnie ma aż 865 245 obserwujących.

Z Instagramu korzysta również  Audi, bazując na prezentacji fotografii swoich samochodów. Zdjęcia mają wyraziste i lśniące barwy i wyraźnie kojarzę się z elegancją oraz luksusem.

Red Bull prowadzi z kolei profil korespondujący z wizerunkiem marki jako promotora aktywnego życia pełnego pasji, ze szczególnym uwzględnieniem sportów, w tym ekstremalnych.

Przykładem kampanii przeprowadzonej z wykorzystaniem Instagramu jest natomiast Insta-walk in New York City zorganizowana przez Warby Parker – markę designerskich okularów. W ramach kampanii zaprosiła fanów na spacer po Nowym Jorku, w czasie którego robili oni zdjęcia i oznaczając hashtagiem #warbywalk umieszczali w serwisie.

Na koniec można podać przykład wykorzystania Instagramu w marketingu politycznym – znany jako polityczny pionier w social media, Barack Obama, prowadzi kampanię również za pomocą tego narzędzia. On także decydował się na uchylenie rąbka tajemnicy i pokazanie fragmentu swojego zaplecza. Oprócz zdjęć ubiegającego się o reelekcję prezydenta Stanów Zjednoczonych, wyborcy mogą zobaczyć m.in. fotografie wolontariuszy prowadzących kampanię. Baracka Obamę śledzi prawie 1,5 mln obserwatorów.

Sprzedaż na Facebooku? To możliwe!

Sprzedaż na facebooku

Pytanie “Czy z tego będą klienci?” w kontekście działań na Facebooku pojawia się w zasadzie za każdym razem, gdy mowa o inwestowaniu nakładów (czasu i środków) w komunikację w mediach społecznościowych. Opinie na temat potencjału sprzedażowego najpopularniejszego serwisu społecznościowego świata są podzielone, jednak jedno jest pewne – dobrze opracowana strategia może – pod pewnymi warunkami – przynieść bardzo zadowalające efekty, bezpośrednio przekładające się na wyniki sprzedażowe.

Facebook to nie supermarket

Minęły już czasy, kiedy zachwyceni zasięgiem i możliwościami tworzenia aplikacji marketerzy zakładali kolejne sklepy na Facebooku. Rozumiany w sposób dosłowny f-commerce nie sprawdził się, a kolejne tego typu inicjatywy upadały szybciej, niż udało im się naprawdę zaistnieć na tej platformie. Użytkownicy nie kupili (nomen omen) takiego rozwiązania. Jak pokazują badania – Facebook nie jest dla nich miejscem kojarzonym z zakupami, ale sposobem na kontakt ze znajomymi, zabijaczem czasu czy miejscem, w którym mogą poczytać wyselekcjonowane przez przyjaciół i marki informacje (zastępując tym samym kanały RSS). Chęć robienia zakupów w tego typu zestawieniach pojawia się rzadko albo wcale.

Powiedzmy to z całą stanowczością – Facebook jest narzędziem do komunikacji bardziej z pogranicza public relations i marketingu. Toteż bezpośrednia, prosta sprzedaż typu “kup produkt na Facebooku” nigdy nie będzie miała racji bytu. To nie stoisko w sklepie, na którym możemy wyłożyć towar i czekać, aż ktoś się nim zainteresuje. Za to nic nie stoi na przeszkodzie, by opracować taki model działań, który wspomoże sprzedaż i skłoni klientów do zakupów – nie wprost. Jak to zrobić?

Zbuduj zasięg

Zwolennicy twardych danych na pewno oprotestują takie “miękkie” działania, jak “budowanie bazy fanów” czy “angażowanie społeczności”. Tymczasem tak samo, jak nawet najlepszy sklep nie jest w stanie utrzymać się bez klientów, tak i działania na Facebooku nie przyniosą efektów, jeśli nie będzie komu opowiadać o produkcie. Toteż zanim zaczniesz myśleć o reklamie i sprzedaży, musisz pomyśleć o tym, by Twój profil (w dowolnym społecznościowym kanale) był atrakcyjny dla klienta końcowego, by ten czuł się na nim dobrze i by chciał pozostać na nim na dłużej. A to oznacza, że najpierw należy zając się wizerunkiem, zanim zajmiesz się sprzedażą.

Nie są to tylko puste słowa. Jak wynika z badań firmy Reuters, nieustająca, angażująca, aktywna obecność firm i marek w mediach społecznościowych miała zauważalny wpływ na decyzje zakupowe klientów. Fani, którzy widzieli komunikaty marki, o 19% częściej i chętniej kupowali jej produkty od tych, do których informacje nie docierały.

Podobne wyniki dają badania przeprowadzone przez Forrester Research – w porównaniu do osób nie śledzących marki na Facebooku, fani byli o kilkanaście-kilkadziesiąt procent bardziej skłonni do zakupu i rekomendowania marki znajomym.

Angażuj!

Duża ilość fanów to jeszcze nie wszystko. Równie ważne jak zdobycie zasięgu jest zaangażowanie społeczności w dialog z marką. Nie chodzi wyłącznie o tak miękkie wskaźniki sukcesu, jak “wzrost świadomości marki” czy “nawiązanie osobistego kontaktu z klientem”. Bądź praktyczny: im częściej użytkownik wchodzi w interakcję z twoją stroną, tym większa szansa, że w przyszłości informacje o produkcie pojawią się na jego tablicy wyżej, a Twoje posty promocyjne będą bardziej widoczne. Tak zwany mechanizm Edge Rank to coś, z czym na co dzień ścierają się community managerowie, a którego wysokie wskaźniki można osiągnąć wyłącznie angażującą komunikacją. Więcej na temat algorytmu edge rank przeczytać można między innymi tutaj.

Nie zapominajmy, że zaangażowani, aktywni fani są też o wiele bardziej skłonni do polecania produktów i usług firm, które śledzą w serwisie Facebook. Tworząca się społeczność ewangelistów to sytuacja dla marki wręcz idealna – klienci bowiem sami przekazują sobie informację “z ust do ust”, bez angażowania zasobów i środków samej firmy.

Informuj o produktach i usługach

Choć może się to wydawać oczywiste, to jednak wiele firm zajmujących się komunikacją w serwisie Facebook, zapomina o najważniejszej rzeczy – żeby produkt był znany i chętnie kupowany, należy o nim informować. Nawet najbardziej angażujące wpisy i dyskusje z fanami, jeśli nie są poparte solidnie przygotowaną i ciekawą komunikacją produktową, nigdy nie zrealizują celów sprzedażowych. Po raz kolejny potwierdzają to badania – ankiety przeprowadzone wśród użytkowników Facebooka przez Constant Contact pokazują, że ponad ⅓ osób chce otrzymywać jako pierwsza informacje na temat marki, a prawie 60% zostaje fanem, ponieważ liczy na specjalne oferty i promocje.

Nie koncentruj się tylko na marketingu

Działania na Facebooku mogą wspierać sprzedaż w najrozmaitszy sposób – ograniczeniem jest w zasadzie wyłącznie wyobraźnia marketera. Wykorzystanie geolokalizacji do informowania o produktach, wychowywanie ambasadorów marki, wsparcie sprzedaży poprzez kupony i bony rabatowe, wykorzystanie grywalizacji czy materiałów wideo – to tylko niektóre z ciekawych przykładów wsparcia i rozwinięcia idei f-commerce. Zainteresowanym polecam szczególnie świetny tekst Marcina Niewęgłowskiego na temat trendów sprzedaży w social media na blogu Socjomania.pl.

[youtube]K4qdNb6FvGY[/youtube]

Wykorzystaj facebookowe oferty

A skoro już o nowych narzędziach mowa – wszystkim, którzy w potencjał sprzedażowy Facebooka nie wierzą, oręż z ręki wytrąca sam gigant, wprowadzając zaledwie kilkanaście dni temu funkcjonalność “Oferty”. Dostępne dla stron, które mają powyżej 400 fanów, umożliwiają stworzenie i wypromowanie własnej oferty dostępnej w sklepie internetowym, w sklepie stacjonarnym lub w obu jednoczęsnie. Ciekawym rozwiązaniem jest konieczność udostępnienia takiej promocji na własnej Tablicy, jeśli chce się poznać jej szczegóły – co jest doskonałym (choć nieco nachalnym) wykorzystaniem potencjału rekomendacyjnego społeczności, a także sygnałem, że i sam gigant wychodzi naprzeciw tym, którzy na Facebooku chcą sprzedawać – i kupować.

[youtube]B60eo6HcFJg[/youtube]

Sprzedaż bardziej social

Social Commerce

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (9/2012 – wrzesień).

Czyniąc nasz sklep bardziej społecznościowym rozszerzamy nasz marketing mix o kolejne elementy – people, procces, pleasure (inni ludzie, lepszy proces, większa przyjemność). Dla firmy korzyść jest nieoceniona…

Zanim przejdę do analizy działań branży odzieżowej w social media, przyjrzyjmy się kilku istotnym danym dotyczącym całego rynku e-commerce w Polsce, który według raportu eCommerce Index, wzrósł w ostatnim roku o ponad 32 proc. i wart jest ok. 18 mld zł.

Najpopularniejszymi i najbardziej skutecznymi formami marketingu internetowego, stosowanymi przez właścicieli e-sklepów wciąż pozostają reklamy w wyszukiwarkach, pozycjonowanie oraz obecność w porównywarkach cenowych. Wraz z boomem na social media coraz więcej firm zauważyło potrzebę zwrócenia się z komunikacją marketingową do klientów obecnych w najbardziej popularnych serwisach społecznościowych. Według ostatniego raportu eCommerce Internet Standard, w 2010 roku zrobiło tak 31,2 proc. firm (podobne wyniki osiągnęła reklama wizualna, programy lojalnościowe i działania PR). 77 proc. firm sprzedających w sieci deklarowało także budowanie wokół siebie wirtualnej społeczności, kreowanej w głównej mierze przez newslettery (45,9 proc.), możliwość oceny i opiniowania produktów (44,7 proc.) oraz istniejące kanały social media (38,4 proc.). Jednak tylko 7,12 proc. właścicieli sklepów internetowych uznało marketing w mediach społecznościowych jako jeden z najskuteczniejszych środków promocji. Dlaczego tylko tyle?

Możliwości social commerce

Wyobraź sobie witrynę sklepu, której ekspozycja zmienia się w zależności od tego, jaki klient do niej podchodzi. Wczoraj wspomnieliśmy komuś o potrzebie zakupu butów danego rodzaju i konkretnej marki, a już dziś na wystawie widzimy propozycje dla siebie. Buty, o jakich myśleliśmy, a także inne, polecane przez znajome osoby. Przy propozycjach są zdjęcia właścicieli tych butów i wystawione przez nich recenzje. W świecie realnym taka sytuacja jest niemożliwa. Ale w przypadku sklepów internetowych…

Działania w mediach społecznościowych w przypadku sklepów internetowych podzielić można na dwie główne kategorie.

Firma przychodzi do klienta

Firma prowadzi aktywność marketingową w miejscach, gdzie obecna jest jej grupa docelowa. Tymi działaniami w przypadku social media mogą być: komunikacja ze społecznością na Facebooku, NK.pl, Twitterze, kanał na YouTube, współpraca z blogerami, czy marketing na forach internetowych. Na Facebooku można przeprowadzać konkursy dzięki ciekawym i wirusowym aplikacjom, prezentować katalogi produktów, angażować społeczność w dyskusję o świecie marki i jej produktach, umożliwić zakup asortymentu z poziomu serwisu, a nawet reklamować produkty w grach społecznościowych. Ważne jest także, aby dać realną korzyść użytkownikom z zostania fanem strony firmowej. Mogą to być specjalne zniżki, czy chociażby pierwszeństwo w informowaniu o promocjach i wyprzedażach.

Klient przychodzi do firmy

W momencie, gdy klient odwiedza nasz sklep internetowy, na skutek działań opisanych powyżej, a także dzięki innym formom promocji, należy dać mu jak najwięcej możliwości i powodów do dzielenia się treścią dostępną na stronie ze znajomymi w różnych serwisach, w których posiada konto. Można to zrobić przede wszystkim poprzez implementację na stronie odpowiednich  widgetów społecznościowych. Daje to korzyść użytkownikom – social media to głównie rozrywka (kontakt ze znajomymi, dodawanie i komentowanie zdjęć, gry). Jeśli połączymy zakupy z przyjemnością – możliwością pytania znajomych o opinie, dzielenia się (i chwalenia) zakupionymi przedmiotami, klienci chętniej korzystać będą z naszego sklepu, aniżeli ze sklepu konkurencyjnej firmy. Według badania Oneupweb, Revolutionizing Website Design: The New Rules of Usability w 2010 r., aż 22,7 procent użytkowników wskazało integrację z mediami społecznościowymi, jako element wpływający na decyzje zakupowe. Większe uspołecznienie sklepu może rozwiązać także trudności z logowaniem, które 10 procent badanych przez TNS OBOP w październiku 2011, wskazało jako jeden z najczęstszych problemów podczas zakupów w internecie.

Problem ten jest łatwy do ominięcia, jeśli tylko umożliwimy zalogowanie się do sklepu poprzez połączenie z kontem na Facebooku, Google, czy Twitterze. Liczba kliknięć zostaje w takim przypadku ograniczona do zaledwie 2-3. Jeśli dodatkowo użytkownik udostępni nam swój adres e-mail, zyskujemy możliwość przesyłania mu newsletterów bez konieczności zapisywania się przez niego do specjalnego formularza. Czyniąc nasz sklep bardziej społecznościowym rozszerzamy nasz marketing mix o kolejne elementy – people, procces, pleasure (inni ludzie, lepszy proces, większa przyjemność). Dla firmy korzyść jest nieoceniona – o sklepie i produktach dowiaduje się coraz więcej osób, które tym samym generować mogą więcej wejść na naszą stronę, co w ostatecznym rozrachunku przełożyć się może także na wzrost sprzedaży.

Polskie e-sklepy branży odzieżowej w SM

Jeśli przyjrzeć się bliżej aktywności polskich e-sklepów na polu SM, w oczy rzuca się słabe wykorzystanie dostępnych narzędzi promocyjnych i niedostateczne zrozumienie idei mediów społecznościowych. Żeby bardziej to unaocznić, postanowiłem przeprowadzić małe badanie. Pod lupę wziąłem branżę odzieżową, która z udziałem prawie 17 procent zajmuje drugie miejsce pod względem liczby sklepów, które sprzedają swoje produkty przez internet (badanie Internet Standard na próbie prawie 400 sklepów internetowych, raport eCommerce 2011]. Branża ta jest również bardzo popularna na Facebooku, zarówno jeśli chodzi o średnią liczbę fanów (drugie miejsce po FMCG według raportu Socialbakers.com) – oraz średni wskaźnik ich zaangażowania (piąte miejsce). Dodatkowo, jak wynika z danych takich serwisów, jak Okazje.info i IAI-Shop.com, spośród wszystkich nowo powstających sklepów internetowych, najbardziej dominuje kategoria odzież i obuwie (17,1 procent).

W badaniu wzięły udział największe firmy branży modowej działające na rynku e-commerce w Polsce pod względem przychodów w 2010 r. (według raportu eCommerce, Internet Standard z 2011r.) oraz najlepsze polskie sklepy internetowe w rankingu Money.pl, Gazety Wyborczej i wyborcza.biz (rok 2011) – w sumie 14 e-sklepów.

Spośród nich swoje strony na Facebooku ma zdecydowana większość (13). Dużym zainteresowaniem cieszy się także Twitter (64 procent), oraz YouTube i blogi internetowe (57 procent). Jeśli chodzi o szersze wykorzystanie dostępnych narzędzi, jest już jednak zdecydowanie gorzej.

Co prawda, w aż 85 proc. przypadków można „polubić” e-sklep, czy konkretny produkt dzięki odpowiedniemu przyciskowi Facebooka, to jednak możliwość rejestracji/zalogowania do sklepu poprzez konta społecznościowe udostępniają tylko dwie firmy. Pięć e-sklepów daje odwiedzającym realną korzyść z zostania fanem (w tym przypadku były to konkursy z nagrodami oraz informacja o zniżkach i promocjach). Nie ma jednak możliwości w przypadku żadnego sklepu uzyskania rabatu, czy innego bonusu za polecenia produktów innym osobom w obszarze social media. O takich funkcjach, jak własna strona, gdzie widoczne są komentarze użytkownika dotyczące produktów i możliwość umieszczania dłuższych wpisów (własny blog), czy zapraszanie do sklepu znajomych, można tylko pomarzyć.

E-sklep bardziej społecznościowy

Social Media A.D. 2012 dają dużo większe możliwości niż tylko założenie strony w popularnym serwisie i dodawanie wpisów. Łącząc nasz e-sklep z Facebookiem, a ściślej mówiąc – odwiedzających stronę z ich kontem w tym serwisie, możemy zyskać szereg bezcennych informacji. Pozwoli to nam personalizować ofertę jaką przedstawiamy odwiedzającym nasz sklep w oparciu o takie dane, jak ulubione zajęcia, strony które lubią, zmiany statusu, czy datę urodzin. Co więcej możemy zyskać dostęp do takich samych danych także ich znajomych. Daje to niesamowite możliwości – nie tylko prezentacji produktów, ale także umieszczania przez klientów rekomendacji, informacji o zakupach i produktach, które chcieliby mieć –  w odpowiednich, przeznaczonych do tego miejscach witryny. Dzięki wykorzystaniu Open Grapha Facebooka, wszystkie te informacje mogą być również widoczne w Osiach czasu użytkowników, co zapewni firmie dodatkową promocję.

Z kolei dzięki zastosowaniu odpowiednich modułów, możemy także dać klientom możliwość zaproszenia do sklepu znajomych z różnych sieci społecznosciowych. Będą oni mogli pytać ich o opinie, prowadzić własnego bloga, śledzić nowości od ulubionych przez nich marek, czy subskrybować najciekawsze wpisy popularnych blogerek modowych.

Dynamika przemian w obszarze social media, pojawiające się nowe serwisy, rosnąca ciągle liczba ich użytkowników oraz możliwość rozprzestrzeniania się informacji w sposób wirusowy, zmuszają właścicieli sklepów internetowych do bliższego przyjrzenia się mechanizmom, które w dużym stopniu mogą przyczynić się do zwiększenia ruchu na ich stronie, pozyskania nowych klientów i w konsekwencji zwiększenia sprzedaży. Toteż zacząć należy od bliższego przyjrzenia się możliwościom jakie dają poszczególne serwisy i ich API (interfejsy programowania aplikacji). Większe uspołecznienie sklepów to jednak tylko pierwszy etap. Żeby wygrać z konkurencją, trzeba postarać się o zapewnienie odwiedzającym maksymalnego komfortu korzystania ze strony.

Największe kawiarnie sieciowe na Facebooku

Jak donoszą najnowsze badania, statystyczny obywatel naszego kraju wypija już tyle samo kawy co herbaty. Co więcej, przybywa osób pijających ją poza domem. Nic dziwnego, że jak grzyby po deszczu wyrastają nowe lokale oferujące popularny napój. Sporo z nich to kawiarnie sieciowe. Ich rozwój w naszym kraju jest obecnie szczególnie dynamiczny – z roku na rok przybywa im klientów.

Czy w ciągu ostatniego miesiąca odwiedził(a) Pan/ Pani kawiarnię sieciową?
Źródło: Cafe Monitor 2012, ARC Rynek i Opinia, kwiecień 2012

 Ponadto coraz większa liczba osób deklaruje, że to właśnie kawiarnie sieciowe są miejscem gdzie najczęściej piją kawę. Wzorem zachodnich krajów, bywanie w takich lokalach staje się nie tylko sposobem na konsumpcję kawy, ale także częścią stylu życia.

Gdzie najczęściej pije Pan/ Pani kawę?
Źródło: Cafe Monitor 2012, ARC Rynek i Opinia, kwiecień 2012

Jako, że rzeczywistość wirtualna jest w pewnym sensie odbiciem realnego świata, marki sieci kawiarni muszą zadbać o swój wizerunek również na tej płaszczyźnie. Sprawdziliśmy jak radzą sobie poszczególne marki na Facebooku. Do oceny wybraliśmy 6 profili popularnych w Polsce siecówek: Coffeeheaven, Starbucks, w biegu cafe, Empik Cafe, Costa Coffee oraz Green Coffee Nero (sieć powstała z połączenia Green Coffe oraz Coffee Nero). Która z nich najlepiej radzi sobie w popularnym serwisie?

Coffeheaven

Największym z fan page’y jest profil sieci Coffeeheaven gromadzący ponad 76 tysięcy osób. Jest to strona dobrze radząca sobie z komunikacją, dopracowana graficznie i angażująca użytkowników, na co wskazują m.in. dane podsumowujące lipiec. Posty dotyczą najczęściej kawy, lokali, napojów i deserów serwowanych  w kawiarniach, wpisy zawierają atrakcyjne grafiki i ciekawostki. Prowadzone są konkursy. Z pomocą aplikacji można dowiedzieć się o promocjach i zarejestrować w programie lojalnościowym. Komunikacja z fanami prowadzona jest na wysokim poziomie. Można by jeszcze popracować nad szczegółami, np. uzupełnić dane o praktyczne informacje, przydatne dla potencjalnych klientów.

Starbucks Polska

Nieco gorzej radzi sobie kolejny z liderów fan page’y kawiarnianych na polskim Facebooku – kultowy Starbucks (prawie 50 tysięcy fanów), który choć zanotował w lipcu przyrost fanów, pogorszył wyniki aktywności. Komunikacja na fan page’u skupiona jest na ofercie lokali, promocjach (które można otrzymać m.in. poprzez odpowiedź na zagadki). Brakuje jednak postów o ciekawej, angażującej treści czy zawierających grafiki o potencjalne wirusowym. Błędem wydaje się pomijanie niektórych wypowiedzi fanów.

Costa Coffee Poland

Zdecydowanym liderem w komunikacji z użytkownikami jest za to niewielki, bo liczący tylko 1 452 faów (stan na 22 sierpnia 2012) osób profil Costa Coffe Poland. Wysokie wskaźniki zaangażowania wynikają m.in.  z treści umieszczanych na stronie: atrakcyjnych grafik, postów zawierających pytania, ciekawostek, a także z dbania o dialog z użytkownikami. Profil posiada bardzo duży potencjał, jednak warto by było zadbać o jego promocję. Atrakcyjna aplikacja czy angażująca użytkowników gra, z pewnością pomogłaby na zdobycie większej liczby „polubień”.

Empik Cafe

Nad komunikacją można byłoby popracować w przypadku strony Empik Cafe. Wprawdzie profil dość dobrze wydaje radzić sobie z zaangażowaniem, jednak na uwagę zasługuje fakt, że wszystkie wskaźniki za miesiąc lipiec uległy spadkowi. Na pierwszy rzut oka, na fan page’u wydają się dominować zdjęcia lokali oraz kubki Empik Cafe w różnych odsłonach. Brakuje ciekawostek oraz interesujących treści o walorze rozrywkowy. Atutem strony są liczne promocje i zagadki uprawniające fanów do zniżek.

w biegu cafe

Gruntownej przebudowy wymaga zdecydowanie fan page w biegu cafe. Strona jest lubiana przez 9 236 osób i wydaje się mieć potencjał, jednak należałoby popracować nad oprawą graficzną oraz publikowaną treścią. Komunikacja w ostatnim czasie dotyczyła głównie popularnych wydarzeń, w tym imprez sportowych (EURO2012 , Igrzyska Olimpijskie). Fan page przypomina nieco pod tym względem tablicę ogłoszeniową. Treści postów są niepotrzebnie powielane.

Green Coffe

Również profil Green Coffee Nero (funkcjonujący pod nazwą Green Coffee) nie wypada najlepiej. Jest to najmniejszy z ocenianych fan page’y. Lokale Green Coffee mają być miejscami spędzenia wolnego czasu przy dobrej muzyce, przekąsce i kawie, stąd w publikowanych postach dużo linków do teledysków. Jednak proporcje między muzyką, a tematami związanymi z podstawowym przedmiotem działalności wydają się zachwiane. Z pewnością przydałyby się też ciekawe konkursy oraz zagadki.

Wielcy nieobecni

Na koniec warto wymienić inne duże sieci kawiarni, które mimo popularności, nie posiadają własnego “zakątka” na Facebooku. Wspomnieć tu należy iCoffee, Cafe Club, Voyage Cafe, Cafe Nescafe, czy Tchibo (marka Tchibo ma jedynie ogólny profil poświęcony firmowanym przez nią produktom). McCafe funkcjonuje w ramach fan page’u McDonald’s, a profil Grycan (także wymieniany wśród największych kawiarni sieciowych) z racji swojej działalności poświęcony jest głównie lodom. Osobny “kawiarniany” fan page ma MkCafe, jednak jest on w zasadzie martwy.

Kampanie promocyjne w blogosferze

Autorką tekstu jest Karolina Gliniecka, blogerka modowa.

www.charlize-mystery.blogspot.com

 

 

 

Zarabianie na blogu to aktualnie codzienność. Za ciężką pracę, wkład i poświęcanie swojego czasu blogerzy dostają pieniądze. Czy nie jest to jednak „nagroda” tylko dla wybranych?

Blogi powstają aktualnie co kilka minut. Od 2008 roku, gdy blogowanie w Polsce raczkowało, aż do dziś liczba blogów modowych wzrosła z pewnością kilkunastokrotnie. W jakim celu szafiarki zakładają swoje blogi? Czy jest to ciągle pasja, czy jedynie chęć zysku? Zastanawianie się nad tym nie ma większego sensu, motywy mogą być bowiem bardzo różne. Warto natomiast zastanowić się nad współpracą z osobami, które mając odpowiedni zasięg i skupiając grupę docelową podobną do naszej, a także cechując się wysokim profesjonalizmem, pomogą nam zareklamować naszą firmę, nie zatracając przy tym swojego stylu.

Szafiarki nie tylko dla marek modowych

Aktualnie można zauważyć, że na blogach o ściśle określonej tematyce (moda, uroda, technologia) można znaleźć także wpisy o zupełnie innych charakterze, z innych dziedzin. Czytelnicy lubią bowiem poczytać od czasu do czasu o czymś nowym.

Idealną formą współpracy dla blogera może być np. reklamowanie technologii co zostało wykorzystane już przez kilka firm. Co jest podstawowym narzędziem blogera? Oczywiście laptop, a w przypadku blogerek modowych, czy kulinarnych, także lustrzanka cyfrowa. Blogerzy muszą robić zdjęcia i muszą je wrzucać do internetu. Można więc podarować blogerowi mobilny router lub smartfona, dzięki któremu łatwiej będzie mógł umieszczać zdjęcia w sieci. Można też umilić blogerowi „pracę”, co zrobiła marka Lenovo zapraszając reprezentantów z kilku krajów do Nowego Jorku w celu omówienia najnowszego modelu laptopa, który został następnie wręczony blogerom. Nikon również zaprosił pięciu polskich blogerów z różnych dziedzin do współpracy przy tworzeniu bloga, który będzie pokazywał ich odmienne pasje. To wszystko mają uwiecznić za pomocą aparatu, który otrzymali na własność. Można też zareklamować samochód (przykłady marek Peugeot i Skoda) i pokazać go w taki sposób, że każda z czytelniczek chce go mieć. Nawet alkohol (marka Martini) można zareklamować w sposób, który nie będzie wzbudzał kontrowersji, a był powiązany tematycznie z modą.

Marki modowe również mają ciekawe pomysły na kampanie. Stradivarius, by zareklamować sklep internetowy, który powstawał w Polsce jesienią 2011 roku, zaprosił pięć polskich blogerek do Barcelony, by tam dowiedziały się jak funkcjonuje taki sklep, jak wygląda główna fabryka marki oraz by miały możliwość wzięcia udziału w sesji zdjęciowej. Zara na promocję sklepu internetowego w grudniu 2011 r. wysłała blogerkom bony, które mogły wykorzystać kilka dni przed oficjalną premierą w sklepie. Marka Tous, której ambasadorką jest aktorka Małgorzata Socha, sprawiła, że blogerki mogły się spotkać właśnie z nią i omówić kampanię, którą razem tworzą.

Zdjęcie ze strony fashiooongirl.pinger.pl

Główne korzyści ze współpracy na lini bloger – marka?

Czytelnicy o wiele bardziej łaskawym okiem patrzą na reklamę na blogach niż w telewizji. Widzą, że produkty testują „zwykłe” osoby, które są takie jak oni i tak naprawdę każdy z nich może sobie na nie pozwolić. Ważne jest zaufanie, którym obdarza się blogerów. Czytelnicy wiedzą, że blogerzy nie oszukają ich próbując wcisnąć coś na siłę. Odbiorca sam decyduje jaki produkt go zainteresował.

Kolejnym powodem jest to, że firma otrzymuje dużą reklamę „za grosze”. Wysyłając blogera za granicę ponosi niewielkie koszty, a duży rozgłos. Barter też przynosi efekty. Po otrzymaniu laptopa czy lustrzanki bloger będzie zachwycony kampanią, która będzie miała swoje efekty w zdjęciach i częstszych postach na blogu.

Jeśli jesteś reklamodawcą, liczy się dla ciebie przede wszystkim efekt – wyrażony często przez „suche” cyferki, które jasno pokazują zainteresowanie twoją marką. Aktywność w blogosferze zapewnia  dostęp do statystyk m.in. liczby odwiedzin i odsłon strony oraz kliknięć w reklamy. W przypadku najpopularniejszych blogerów wyniki te przekraczają nawet kilkaset tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie oraz kilkukrotnie razy więcej odsłon.

Jakie są podstawowe zasady współpracy z blogerami?

  1. Propozycje jakie składamy blogerom, muszą być w miarę spójne z tematyką ich blogów –  nie proponujmy maszynek do golenia blogerowi technologicznemu ani oceny opon zimowych blogerkom kulinarnym. Zdarzają się też absurdalne i śmieszne propozycje, które brzmią- „Na pani blogu kulinarnym zauważyłam…”, a zostały wysłane blogerce, która prowadzi bloga o modzie.
  2. Szanujmy naszego rozmówcę. Każdy z nas chce być traktowany indywidualnie, a wiadomości wysyłane hurtowo, blogerzy auomatycznie traktują jak spam. Poświęćmy chwilę by przeanalizować dany blog i dowiedzieć się czegokolwiek o autorze. To pomoże w ewentualnej współpracy i nie narazimy się na śmieszność.
  3. Bardzo ważna jest też forma kontaktu. Dostosujmy ton do osoby po drugiej stronie komputera. Nie zasypujmy rozmówcy zbyt profesjonalnym słownictwem, które będzie musiał rozszyfrować z Google by odczytać e-mail, ani nie stosujmy słownictwa, które używamy w życiu prywatnym. Wiadomości do blogerów powinny być krótkie, ale konkretne. Nie ma nic bardziej denerwującego niż ogólne, suche informacje, z których nie wynika nic.
  4. Pamiętajmy, że reklama na blogach ma dwa końce. Bloger robi firmie kampanię reklamową, a firma powinna pochwalić się tymi działaniami, promując blogera w sieci. To ważne jeśli chodzi o utrzymanie pozytywnej relacji.
  5. Ważne są też formalności. Umowa z blogerem jest tak samo ważna jak z agencją reklamową. On dotrzymuje terminu działań, a my dotrzymujemy terminu płatności. 30 dni to 30 dni i ani dnia więcej. Gdy przelew wpływa po tygodniu, pozostają miłe wspomnienia po akcji.
  6. Myślmy realnie. Czy bloger za dużą kampanię chciałby otrzymać rozliczenie w barterze, czy np. zapas płynów do mycia szyb by go satysfakcjonował? Dostosujmy zapłatę do wymagań i oczekiwań względem blogera. A gdy gadżet od firmy jest dodatkiem do przelewu? Super! To miły gest, gdy firma przesyła np. muffinkę z logo firmy.

Coraz większy profesjonalizm blogerów oraz większa świadomość reklamodawców na temat tego obszaru Internetu, sprawiają, że zmierzamy do sytuacji, w której efektem współpracy na linii blogerzy – marki, będą ciekawe kampanie reklamowe, przywoływane jako pozytywne przykłady jeszcze długo po ich zakończeniu.