Insta-marketing

Marketing na Instagramie

Od kiedy świat usłyszał o miliardowej transakcji jakiej dokonał Facebook zakupując mobilną aplikację Instagram, stało się jasne, że na horyzoncie marketingu pojawiło się nowe narzędzie, którego nie można ignorować. Zainteresowanie branży social media wynika z tego, że Instagram jest nie tylko aplikacją, za pomocą której w bardzo prosty sposób można zmienić zwykłe, zrobione smartfonem zdjęcie w interesującą fotografię, ale także serwisem społecznościowym, umożliwiającym dzielenie się tymi fotografiami. Jako, że Instagram jest darmowy, a popularność smartfonów rośnie, liczba odbiorców, do których mogą trafić serwowane za pomocą tego serwisu treści, stale się powiększa. Imponujący jest fakt, że Instagram rozpoczynał rok z poziomu 15 mln użytkowników, by w lecie mieć ich już 80 mln. Nic dziwnego, że marketingowcy spoglądają na taką publiczność łakomym okiem.

Kiedy „użyć” Instagramu?

Jednak tak, jak w przypadku każdego serwisu społecznościowego, Instagram nie jest narzędziem uniwersalnym, które pasuje do każdej strategii i każdej marki. Jego przydatność trzeba rozważać w odniesieniu do indywidualnego przypadku. Na pewno musi być to sytuacja, w której ważny jest kontent wizualny, ponieważ to na nim opiera się działanie serwisu. Instagram, świetnie sprawdza się w tematyce lifestyle'owej oraz w przypadku kiedy chce się pokazać markę „od kuchni”. Ponieważ jest to aplikacja mobilna i służy publikowaniu zrobionych przez siebie zdjęć, pozwala na łączenie ze sobą działań offline z online.

Na co zwrócić uwagę?

Warto też wziąć pod uwagę kilka aspektów, które mogą przydać się w planowaniu strategii z wykorzystaniem Instagramu. Po pierwsze nie można opierać się jedynie na tym serwisie. Instagram daje możliwości zintegrowania konta z innymi mediami m.in. Facebookiem, Pinterestem czy Foursquare. Pozwoli to m.in. wyjść poza ramy mobilnych urządzeń i zapewni lepszą wirusowość prezentowanego za pomocą Instagramu contentu. Trzeba także pamiętać o paru zasadach, ważnych także w innych serwisach społecznościowych: animowaniu publiczności (wchodzenie w interakcje, organizacja konkursów itp.) czy szukaniu najlepszej pory na publikacje zdjęć.

Case studies

Choć kampanie prowadzone za pośrednictwem Instagramu są jeszcze, zwłaszcza na rynku polskim, w ramach działań marketingowych raczej niszowe, wiele marek skorzystało już z tej możliwości.

Jednym z bardziej znaczących przykładów wykorzystania Instagramu jest popularna (i zarazem jedna z największych) sieć kawiarni – Starbucks. Marka zaprasza swoich odbiorców „na zaplecze”. Pokazuje „życie codzienne z kubkiem kawy w ręku” – pokazując kawę pitą w różnych miejscach i sytuacjach. Ponadto zabiera swoich obserwatorów na pola gdzie rosną krzewy kawowe czy do palarni kawy. Obecnie ma aż 865 245 obserwujących.

Z Instagramu korzysta również  Audi, bazując na prezentacji fotografii swoich samochodów. Zdjęcia mają wyraziste i lśniące barwy i wyraźnie kojarzę się z elegancją oraz luksusem.

Red Bull prowadzi z kolei profil korespondujący z wizerunkiem marki jako promotora aktywnego życia pełnego pasji, ze szczególnym uwzględnieniem sportów, w tym ekstremalnych.

Przykładem kampanii przeprowadzonej z wykorzystaniem Instagramu jest natomiast Insta-walk in New York City zorganizowana przez Warby Parker – markę designerskich okularów. W ramach kampanii zaprosiła fanów na spacer po Nowym Jorku, w czasie którego robili oni zdjęcia i oznaczając hashtagiem #warbywalk umieszczali w serwisie.

Na koniec można podać przykład wykorzystania Instagramu w marketingu politycznym – znany jako polityczny pionier w social media, Barack Obama, prowadzi kampanię również za pomocą tego narzędzia. On także decydował się na uchylenie rąbka tajemnicy i pokazanie fragmentu swojego zaplecza. Oprócz zdjęć ubiegającego się o reelekcję prezydenta Stanów Zjednoczonych, wyborcy mogą zobaczyć m.in. fotografie wolontariuszy prowadzących kampanię. Baracka Obamę śledzi prawie 1,5 mln obserwatorów.

CSR na Facebooku. My Blood Group – case study

CSR w Social Media

Niedawno pisaliśmy o tym, że media społecznościowe mogą stać się przydatnym narzędziem dla polityków. Nie trudno zauważyć, że sprawdzają się także w kampaniach społecznych, przedsięwzięciach charytatywnych oraz w działaniach CSR. 

Dziś przyjrzymy się konkretnemu przykładowi, pochodzącemu wprost zza naszej południowej granicy. Kampania została zrealizowana pod patronatem towarzystwa ubezpieczeń zdrowotnych Dovera, które zostało partnerem słowackiego krwiodawstwa.  Założeniem przedsięwzięcia było stworzenie specjalnego narzędzia na potrzeby potencjalnych dawców krwi oraz promocja idei krwiodawstwa.

W ten sposób powstała strona mojakrvnaskupina.sk (my blod group – moja grupa krwi) – miejsce gdzie można odnaleźć osoby o tej samej grupie krwi, a także za pomocą specjalnej aplikacji dołączyć do jednej z facebookowych społeczności.  Na każdym z profili podawane są informacje o zapotrzebowaniu na dany rodzaj krwi.  Aby zapewnić akcji zasięg, postarano się, aby w komunikatach, oprócz ważnych informacji, umieszczanych na poszczególnych fan page’ach były treści chętnie udostępniane znajomym, np. opisy cech, jakie posiadają ludzie o określone grupie krwi. Postawiono na powiedzenie, że „Mieć tą samą grupę krwi” znaczy tyle, co „Być bratnią duszą”.

Postarano się także o wyjątkowe symbole dla każdej z grup, które znalazły się m.in. na koszulkach. Akcja miała wsparcie w tradycyjnych mediach oraz ze strony celebrytów. Na stronie mojakrvnskaskupina, znajduje się wiele przydatnych dla krwiodawców informacji, m.in. gdzie potrzebna jest krew danej grupy, w jaki sposób można ją oddać, jakie są zasady. Znaleźć można także najważniejsze informacje o tym niezwykle ważnym płynie ustrojowym.

Jak informują twórcy kampanii, dzięki wirusowemu potencjałowi Facebooka, w zaledwie 7 dni do akcji dołączyło 10 000 potencjalnych dawców krwi (warto przypomnieć, że Słowacja jest krajem o wielokrotnie mniejszej liczbie ludności niż Polska). W społeczeństwie wzrosła zaś świadomość tego ważkiego problemu. Do kampanii dołączył się słowacki Czerwony Krzyż. Profil na facebooku oraz powiązana z nim strona funkcjonują nadal i są narzędziem wykorzystywanym na potrzeby krwiodawstwa.

Kampania była szczególnie nowatorska, jeśli chodzi o wykorzystanie najbardziej rozwiniętych technologii. Jest jednak dowodem, że prosta idea, połączona, z ważnym i nośnym hasłem potrafi przynieść pożądane skutki, a zastosowanie mediów społecznościowych jest o wiele szersze niż promocja określonych produktów.

Akcja została doceniona przez jury Facebook Studio, którzy przyznali jej nagrodę 2012 Silver Award.

[youtube]AndQ2CSDPXU[/youtube]

Marki kosmetyczne na Facebooku

Marki kosmetyczne na facebooku

Branża kosmetyczna jest jedną z najbardziej popularnych w mediach społecznościowych zarówno jeśli chodzi o ogólną liczbę fanów, jak i średni wskaźnik zaangażowania. Można  to zobaczyć w wielu rankingach,  zarówno światowych (Socialbakers), jak i polskich (sotrender, catnapoleon). Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej, jak na Facebooku radzą sobie najpopularniejsze marki branży kosmetycznej.

Według raportu Socialbakers.com światowym liderem w branży kosmetycznej na Facebooku jest strona marki Dove, która skupia ponad 10 mln fanów. Niespełna 0,5 mln mniej osób zgromadziła strona Dior, która co ciekawe, bije lidera rankingu na głowę jeśli chodzi o wskaźnik Engagement Rate (Dove – 0,006 %, Dior – 0,563 %). Strona Dove jest globalnym fan page’em marki, skupiającym osoby z całego świata. Komunikacja na nim kierowana jest do użytkowników posługujących się różnymi językami (w ten sposób jest też targetowana). Na stronie marki Dior natomiast, komunikacja związana jest nie tylko z kosmetykami, ale także z modą.

Jeśli chodzi o polskie strony z tej branży, według sierpniowego raportu Sotrender, niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o liczbę fanów, jest Nivea Polska: 264 175. Drugi w kolejność  fan page – AXE PL zgromadził przeszło 100 tysięcy osób mniej. Kolejne miejsca zajmują: Avon Polska, L’Oréal Paris Polska oraz Garnier. Największy procent zaangażowanych użytkowników, był w tym okresie na stronie AXE – 3,23%, natomiast Nivea zaktywizowała 2,46 % swoich fanów.

Oceniając profile wymienionych w raporcie marek, należy wziąć pod uwagę, że bardzo różnią się one m.in. grupą docelową. Widać to na przykładzie dwóch najliczniejszych stron. W przypadku Nivea są to kobiety, dlatego też komunikacja dotyczy spraw powszechnie uważanych za damskie: urody, kosmetyków, ubrań, utrzymywania zgrabnej sylwetki i wagi. Wiele postów utrzymanych jest w dość lekkim, rozrywkowym tonie i właśnie do tej grupy należał najbardziej popularny post miesiąca. Poza tym użytkownicy chętnie odpowiadali na wpisy dotyczące kosmetyków.  Plusem jest na pewno duża liczba dedykowanych grafik. Znaleźć można również posty wyraźnie nastawione na zwiększenie zasięgu.

Komunikacja na skierowanej do młodych mężczyzn stronie AXE PL skupiona jest na prezentowaniu zdjęć atrakcyjnych kobiet oraz pikantnych i dwuznacznych opisów. W ostatnim czasie posty dotyczą także konkursu „Wymień anioła” utrzymanego w podobnym klimacie.  Komunikacja jest więc bardzo jednorodna, co jest efektem przyjętej strategii. Z jednej strony przynosi  to efekt w postaci dość dobrych wskaźników zaangażowania, z drugiej jednak wydaje się, że jak na tak „nośne” tematy jak erotyka i humor nie jest on oszałamiający.

Trzecia ze zwycięskich marek – Avon Polska, skierowana jest jak większość tego typu stron, do kobiet. Jest jednak mniej urozmaicona niż fan page Nivea – bardzo mocno skupiona wokół produktów i marki. Posty związane z innymi tematami pojawiają się sporadycznie. Z jednej strony jest to plusem, ponieważ widać, że marka nie jest nastawiona na „nabijanie statystyk”, jednak komunikacja jest przez to mniej ciekawa, także dla fanów. Dość znamienne jest, że miejsce pierwsze spośród najbardziej angażujących postów zajął jeden z niewielu na tej stronie postów z kategorii „Co wybierasz?”

Spośród pozostałych marek można zwrócić uwagę, na stronę Garnier, która w ostatnim czasie obrała, strategię podobną do AXE PL, choć oczywiście w delikatniejszym „kobiecym wydaniu”. Świadczy o tym m.in. obecność na profilu trzech atrakcyjnych mężczyzn.

Politycy w social media

Politycy w Social Media

Rosnące znaczenie Internetu, ze szczególnym uwzględnieniem mediów społecznościowych, sprawia, że aktywność polityków w wirtualnej przestrzeni nikogo już nie dziwi. Co więcej, ich zaangażowanie w sieci powoli staje się politycznym “być albo nie być”.

O sile mediów elektronicznych przekonał się o dotkliwie Joe Lieberman, którego klęska w prawyborach prezydenckich w 2004 r. w USA przypisywana jest narodzinom na łonie wyborców Partii Demokratycznej tzw. Ruchu Netroots. Mianem tym określa się lewicowych przeciwników wojny w  Iraku, którzy komunikując się ze sobą za pomocą Internetu, m.in. serwisu  społecznościowego Meetup przyczynili się do umocnienia pozycji Howarda Deana – kontrkandydata Liebermana, który był znanym przeciwnikiem działań wojennych na Bliskim Wschodzie.

Przełomowym momentem w marketingu politycznym była jednak kampania Baracka Obamy w 2008 r. Sztab obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy zastosował na wielką skalę platformy takie jak Facebook, YouTube, MySpace czy Twitter. Pozwoliło to dotrzeć do pożądanej grupy młodych osób (i nie tylko) – zwolenników kandydata na prezydenta, którzy uczestniczyli także w przetwarzaniu i przekazywaniu innym użytkownikom Internetu treści udostępnianych przez sztab wyborczy. Miało to spory wpływ na ostateczny wynik wyborów. Specyfika amerykańskiej kampanii uczyniła też z Internetu potężną machinę do zbierania środków finansowych. Rekordowa suma, jaką Obama zebrał na promocję w dużej mierze była zasługą akcji w sieci. Z 745 mln dolarów, ok 500 mln zebrano za pośrednictwem Internetu.

Nic więc dziwnego, że w obecnej kampanii ubiegający się o reelekcję prezydent ponownie sięgnął po najważniejsze narzędzia 2.0, starając się wykorzystać uprzednio  zbudowaną sieć kontaktów.  Dla przykładu – obecny profil Baracka Obamy na Facebooku liczy 28 570 688 fanów (dane na dzień 14.09.12). Jego najgroźniejszy kontrkandydat Mitt Romey ma ich "tylko" 6 822 785. Amerykańską kampanię na Facebooku można obserwować na żywo na specjalnej stronie CNN, która rejestruje wypowiedzi internautów oraz pokazuje statystki w podziale na wiek, płeć oraz miejsce zamieszkania.

Swoje strony na Facebooku ma dziś wielu czołowych polityków na świecie. Za pomocą tego medium porozumiewają się m.in. z wyborcami  kanclerz Niemiec Angela Merkel (190 625), premier Wielkiej Brytanii David Cameron (171 020) czy prezydent Francji François Hollande (339 353).

Polska scena polityczna

Jeśli chodzi  o polskie podwórko, również tutaj politycy mają swoje miejsce w sieci. Najwcześniej polityka wdarła się na platformy blogowe. Aktywność polskich polityków opierała się na zakładaniu i prowadzeniu internetowych dzienników, a przypadki blokowania możliwości komentowania umieszczanych tekstów, nie były odosobnione. Rozwój mediów społecznościowych, podobnie jak w przypadku tradycyjnego marketingu, sprawił jednak, że stworzenie strony internetowej i bierne prezentowanie swojego programu, przestało wystarczać. Politycy coraz bardziej muszą angażować się w dialog z internautami, słuchać ich opinii, a także uchylać nieco rąbka  prywatności. Jak więc wygląda obecność trzech najważniejszych polityków w Polsce A.D. 2012?

Oficjalny profil na Facebooku Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego „polubiło”  22 373 osób. Na stronie przykuwa uwagę m.in. wielokrotne powtarzanie informacji, a prezentowana treść wydaje się dość mało atrakcyjna z punktu widzenia młodych ludzi. Należy jednak dodać, że Bronisław Komorowski obecny jest także na innych serwisach: NK, YouTube, Flickr, Twitter czy Google+.

W przypadku Premiera RP, Donalda Tuska komunikacja w social media bardziej podkreśla wagę sprawowanego przez niego urzędu niż skupiona jest na samej osobie polityka. Strona Kancelarii Premiera skupia 14 521 osób.  Pozostałymi serwisami, na którym znaleźć można premiera to YouTube, Twitter, Blip i Flickr.

Potencjału mediów społecznościowych z pewnością nie wykorzystuje lider największej partii opozycyjnej Jarosław Kaczyński, znany z niechęci do nowinek. Wprawdzie na potrzeby kampanii prezydenckiej 2010, sztab kandydata PiS-u postarał się o założenie profilu  na Facebooku (jaroslawkaczynski.info), jednak wraz zz akończeniem wyborów, przerwano komunikację. Podobnie stało się w przypadku konta na Twitterze, NK i YouTube. Wielkim medialnym wydarzeniem stało się więc pojawienie się w lutym 2011 r. Jarosława Kaczyńskiego na platformie blogowej salon24. Wydaje się jednak, że ten sposób komunikacji z wyborcami nie należy do ulubionych przez tego polityka.

Na zakończenie warto zwrócić uwagę na narzędzia służące do monitorowanie obecności polityków w sieci. Taką inicjatywą jest projekt toppolityk, zasilany przez Brand24.pl. Dzięki niemu można na bieżąco śledzić jak stoją „notowania” poszczególnych osób, wśród których obecnie przoduje Donald Tusk, Janusz Palikot oraz Jarosław Kaczyński.  Największym odsetkiem pozytywnych opinii w obecnej chwili cieszy się urzędujący premier – 18%. Najbardziej pozytywnie odbierany jest natomiast młody polityk SLD z Częstochowy – Łukasz Wabnic, a drugie miejsce zajmuje obecny Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski. Najbardziej negatywnie odbierana jest Elżbieta Jakubiak, Joanna Kluzik-Rostkowska oraz Donald Tusk.

Kryzys w social media – jak sobie z nim radzić?

Każdy, kto śledzi działania marek w social media wie, że od czasu do czasu mają w nich miejsce mniejsze lub większe sytuacje kryzysowe. Bez względu na to, czy kryzys dotyka małej firmy czy wielkiej korporacji, dzieje się w Polsce czy też za granicą, aby skutecznie z nim walczyć, ważne jest podjęcie odpowiednich kroków i zastosowanie właściwych procedur. Niestety, nie wszystkie firmy mają takie procedury opracowane. Najczęściej nie wiedząc jak zareagować, w panice popełniają wiele błędów, które tym bardziej zaogniają złą sytuację. Aby uniknąć zbyt dużego, negatywnego rozgłosu, kryzysową sytuację najlepiej jest zdusić w zarodku. Potwierdzają to statystyki. Według Jeremiah Owyang of Altimeter Group, aż 76% kryzysowych przypadków w mediach społecznościowych można uniknąć dzięki wcześniejszemu prawidłowemu rozplanowaniu działań antykryzysowych.

Czym jest kryzys i jak go rozpoznać?

Kryzys może zostać wywołany nawet jednym negatywnym postem. Wystarczy niezadowolony użytkownik, który publicznie wyleje swoje żale, aby posypała się lawina negatywnych komentarzy, które zwiększą jego zasięg, w związku z czym kryzysowy „snow ball” będzie się powiększać i docierać coraz dalej. Oczywiście, nie każdy negatywny post jest postem kryzysowym. Patrząc na polskie realia i znając mentalność naszych rodaków, powinniśmy się przyzwyczaić do tego, że narzekanie mamy we krwi. Bezpodstawne, negatywne komentarze zdarzają się często, a większość  użytkowników jest na tyle inteligentna, że nie będzie przytakiwać każdej niepochlebnej wypowiedzi. Gorzej, kiedy publikowany post zawiera konkretne powody niezadowolenia z usług czy też błędy popełnione przez firmę lub administratora strony.

Skąd wziął się negatywny post?

Negatywne posty i komentarze, które w konsekwencji mogą przemienić się w sytuację kryzysową mogą mieć różne pochodzenie. Możemy podzielić je na te, które zostały spowodowane działaniami spoza obszaru social media, oraz te, które powstały w innym miejscu w Internecie. Pierwsze, to komentarze niezadowolonych klientów niezadowolonych z usług czy produktów danej firmy i wylewających swoje frustracje poprzez kanał, który akurat mają pod ręką. W takich sytuacjach bardzo istotny jest kontakt i współpraca z agencją administrującą stroną, w celu wspólnego odnalezienia przyczyn i ustalenia działań. Nie warto tutaj działać w pojedynkę, a ustalić jeden wspólny plan.

Inne sytuacje, w wyniku których użytkownik może rozpętać burzę mogą być związane z nieprawidłowym administrowaniem stroną, niefachowo przygotowaną aplikacją, problemami z konkursem czy też nieprzemyślanym postem. Pamiętamy wpadki takich marek jak Nikon, na stronie której pojawiło się stwierdzenie, że „Fotograf jest tak dobry jak jego sprzęt”, co spowodowało oburzenie wielu użytkowników, czy też niefortunne pytanie od Orange, które wyjątkowo aktywnie zaangażowało zarówno fanów jak i anty-fanów marki.

Oczywiście, nigdy nie uda się przewidzieć zachowań fanów, ale zanim umieścimy jakąkolwiek treść na naszej tablicy, warto przemyśleć jej następstwa. Podobnie podczas tworzenia konkursów, oraz wszelkich działań z nimi związanych. Nieścisłości w regulaminie, niejasne zasady, niedziałająca aplikacja czy też mechanizm pozwalający na oszustwo i tzw. „nabijanie głosów”,  mogą zdenerwować uczestników, którzy w konsekwencji zbojkotują naszą stronę.

Co robić?

Najistotniejsze jest stworzenie wspominanego na samym początku scenariusza antykryzysowego, najlepiej już w fazie przygotowań ogólnej strategii komunikacji. Pomimo, iż na tym etapie może wydawać się nam, że kryzys nas nie dotyczy, warto założyć, że wcześniej czy później może się nam przytrafić, a dzięki przygotowanym procedurom poradzimy sobie z nim szybciej i sprawniej. Podobnie jak w przypadku kryzysu w PR, istotne jest określenie osób odpowiedzialnych za komunikację. To, która osoba będzie wypowiadać się w sytuacji kryzysowej zależy od jego skali.

Kiedy jednak dojdzie już do tak niechcianej przez nas sytuacji,  warto przestrzegać kilku kryzysowych przykazań:

  1. Monitoruj! – monitoring to podstawa działań w kryzysie. Dzięki stałej obserwacji sytuacji na naszej stronie, wiadomość o kryzysie nie tylko nam nie umknie, ale wcześniejsza obserwacja aktywności użytkowników pomoże nam znacznie lepiej przygotować się na jego rozwiązanie. Przydatne mogą okazać się więc wszelakie narzędzia do monitorowania, dostarczające raporty na temat aktywności użytkowników oraz ich opinii na temat naszej marki. Znajomość opinii i ogólnej sytuacji pomoże nam w wygenerowaniu odpowiedniego komunikatu zwrotnego.
  2. Nie czekaj! Działaj! – szybka reakcja to jeden z najważniejszych  kroków, jakie powinniśmy podjąć w walce z kryzysem. Im szybciej podejmiemy działania, tym mniejsze szanse na to, aby  kryzys się rozwinął. Istotne jest również szybkie ustalenie jednego źródła, z konkretnym komunikatem, do którego będziemy kierować osoby zainteresowane.
  3. Nie milcz! – nie ignoruj postów, udziel odpowiedzi najszybciej jak to możliwe. W miarę rozwoju sytuacji może się pojawiać coraz więcej negatywnych komentarzy, warto je monitorować oraz co jakiś czas udzielać odpowiedzi osobom zainteresowanym. W takich sytuacjach nigdy nie powinniśmy odwracać się od klientów.
  4. Nie usuwaj publikacji! – usunięcie niewygodnej publikacji, być może jest najprostszym rozwiązaniem, jednak równocześnie jest jednym z najgorszych posunięć jakie możemy podjąć. Co sprytniejsi internauci oraz osoby zainteresowane, umieszczając publikację, mają na uwadze możliwość jej usunięcia przez administratora strony, więc na dowód zamieszczenia postu wystarczy zrobienie print screena, którego następnie mogą rozpowszechnić znacznie szerzej. Skutek: efekt Straisand, czyli sytuacja, w której pomimo prób usunięcia czy ocenzurowania danej odpowiedzi w celu uspokojenia sytuacji,  efekt wraca do nas z podwójną mocą.
  5. Słuchaj! –  wiadomo, że w sytuacjach kryzysowych działamy pod wpływem chwili, jednak mimo wszystko warto zachować spokój i nie działać impulsywnie. Starajmy się słuchać fanów,  udzielając im przemyślanych odpowiedzi. Zbyt pochopne odpowiedzi lub udzielanie szablonowych informacji nie jest dobrym pomysłem. Nie dajmy się również wyprowadzić z równowagi: słuchajmy i odpowiadajmy, nie wdając się w wojny. Przyznanie się do błędu, zostanie lepiej odebrane przez fanów niż usilne go ukrywanie. Pokażmy, że zależy nam na rozwiązaniu problemu. Fani zwrócą na to uwagę i w końcu ich emocje opadną.

Opanowanie, spokój i solidnie przygotowane komunikaty zwrotne, pozwolą nam wyjść z sytuacji kryzysowej z podniesioną głową.

Kampanie promocyjne w blogosferze

Autorką tekstu jest Karolina Gliniecka, blogerka modowa.

www.charlize-mystery.blogspot.com

 

 

 

Zarabianie na blogu to aktualnie codzienność. Za ciężką pracę, wkład i poświęcanie swojego czasu blogerzy dostają pieniądze. Czy nie jest to jednak „nagroda” tylko dla wybranych?

Blogi powstają aktualnie co kilka minut. Od 2008 roku, gdy blogowanie w Polsce raczkowało, aż do dziś liczba blogów modowych wzrosła z pewnością kilkunastokrotnie. W jakim celu szafiarki zakładają swoje blogi? Czy jest to ciągle pasja, czy jedynie chęć zysku? Zastanawianie się nad tym nie ma większego sensu, motywy mogą być bowiem bardzo różne. Warto natomiast zastanowić się nad współpracą z osobami, które mając odpowiedni zasięg i skupiając grupę docelową podobną do naszej, a także cechując się wysokim profesjonalizmem, pomogą nam zareklamować naszą firmę, nie zatracając przy tym swojego stylu.

Szafiarki nie tylko dla marek modowych

Aktualnie można zauważyć, że na blogach o ściśle określonej tematyce (moda, uroda, technologia) można znaleźć także wpisy o zupełnie innych charakterze, z innych dziedzin. Czytelnicy lubią bowiem poczytać od czasu do czasu o czymś nowym.

Idealną formą współpracy dla blogera może być np. reklamowanie technologii co zostało wykorzystane już przez kilka firm. Co jest podstawowym narzędziem blogera? Oczywiście laptop, a w przypadku blogerek modowych, czy kulinarnych, także lustrzanka cyfrowa. Blogerzy muszą robić zdjęcia i muszą je wrzucać do internetu. Można więc podarować blogerowi mobilny router lub smartfona, dzięki któremu łatwiej będzie mógł umieszczać zdjęcia w sieci. Można też umilić blogerowi „pracę”, co zrobiła marka Lenovo zapraszając reprezentantów z kilku krajów do Nowego Jorku w celu omówienia najnowszego modelu laptopa, który został następnie wręczony blogerom. Nikon również zaprosił pięciu polskich blogerów z różnych dziedzin do współpracy przy tworzeniu bloga, który będzie pokazywał ich odmienne pasje. To wszystko mają uwiecznić za pomocą aparatu, który otrzymali na własność. Można też zareklamować samochód (przykłady marek Peugeot i Skoda) i pokazać go w taki sposób, że każda z czytelniczek chce go mieć. Nawet alkohol (marka Martini) można zareklamować w sposób, który nie będzie wzbudzał kontrowersji, a był powiązany tematycznie z modą.

Marki modowe również mają ciekawe pomysły na kampanie. Stradivarius, by zareklamować sklep internetowy, który powstawał w Polsce jesienią 2011 roku, zaprosił pięć polskich blogerek do Barcelony, by tam dowiedziały się jak funkcjonuje taki sklep, jak wygląda główna fabryka marki oraz by miały możliwość wzięcia udziału w sesji zdjęciowej. Zara na promocję sklepu internetowego w grudniu 2011 r. wysłała blogerkom bony, które mogły wykorzystać kilka dni przed oficjalną premierą w sklepie. Marka Tous, której ambasadorką jest aktorka Małgorzata Socha, sprawiła, że blogerki mogły się spotkać właśnie z nią i omówić kampanię, którą razem tworzą.

Zdjęcie ze strony fashiooongirl.pinger.pl

Główne korzyści ze współpracy na lini bloger – marka?

Czytelnicy o wiele bardziej łaskawym okiem patrzą na reklamę na blogach niż w telewizji. Widzą, że produkty testują „zwykłe” osoby, które są takie jak oni i tak naprawdę każdy z nich może sobie na nie pozwolić. Ważne jest zaufanie, którym obdarza się blogerów. Czytelnicy wiedzą, że blogerzy nie oszukają ich próbując wcisnąć coś na siłę. Odbiorca sam decyduje jaki produkt go zainteresował.

Kolejnym powodem jest to, że firma otrzymuje dużą reklamę „za grosze”. Wysyłając blogera za granicę ponosi niewielkie koszty, a duży rozgłos. Barter też przynosi efekty. Po otrzymaniu laptopa czy lustrzanki bloger będzie zachwycony kampanią, która będzie miała swoje efekty w zdjęciach i częstszych postach na blogu.

Jeśli jesteś reklamodawcą, liczy się dla ciebie przede wszystkim efekt – wyrażony często przez „suche” cyferki, które jasno pokazują zainteresowanie twoją marką. Aktywność w blogosferze zapewnia  dostęp do statystyk m.in. liczby odwiedzin i odsłon strony oraz kliknięć w reklamy. W przypadku najpopularniejszych blogerów wyniki te przekraczają nawet kilkaset tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie oraz kilkukrotnie razy więcej odsłon.

Jakie są podstawowe zasady współpracy z blogerami?

  1. Propozycje jakie składamy blogerom, muszą być w miarę spójne z tematyką ich blogów –  nie proponujmy maszynek do golenia blogerowi technologicznemu ani oceny opon zimowych blogerkom kulinarnym. Zdarzają się też absurdalne i śmieszne propozycje, które brzmią- „Na pani blogu kulinarnym zauważyłam…”, a zostały wysłane blogerce, która prowadzi bloga o modzie.
  2. Szanujmy naszego rozmówcę. Każdy z nas chce być traktowany indywidualnie, a wiadomości wysyłane hurtowo, blogerzy auomatycznie traktują jak spam. Poświęćmy chwilę by przeanalizować dany blog i dowiedzieć się czegokolwiek o autorze. To pomoże w ewentualnej współpracy i nie narazimy się na śmieszność.
  3. Bardzo ważna jest też forma kontaktu. Dostosujmy ton do osoby po drugiej stronie komputera. Nie zasypujmy rozmówcy zbyt profesjonalnym słownictwem, które będzie musiał rozszyfrować z Google by odczytać e-mail, ani nie stosujmy słownictwa, które używamy w życiu prywatnym. Wiadomości do blogerów powinny być krótkie, ale konkretne. Nie ma nic bardziej denerwującego niż ogólne, suche informacje, z których nie wynika nic.
  4. Pamiętajmy, że reklama na blogach ma dwa końce. Bloger robi firmie kampanię reklamową, a firma powinna pochwalić się tymi działaniami, promując blogera w sieci. To ważne jeśli chodzi o utrzymanie pozytywnej relacji.
  5. Ważne są też formalności. Umowa z blogerem jest tak samo ważna jak z agencją reklamową. On dotrzymuje terminu działań, a my dotrzymujemy terminu płatności. 30 dni to 30 dni i ani dnia więcej. Gdy przelew wpływa po tygodniu, pozostają miłe wspomnienia po akcji.
  6. Myślmy realnie. Czy bloger za dużą kampanię chciałby otrzymać rozliczenie w barterze, czy np. zapas płynów do mycia szyb by go satysfakcjonował? Dostosujmy zapłatę do wymagań i oczekiwań względem blogera. A gdy gadżet od firmy jest dodatkiem do przelewu? Super! To miły gest, gdy firma przesyła np. muffinkę z logo firmy.

Coraz większy profesjonalizm blogerów oraz większa świadomość reklamodawców na temat tego obszaru Internetu, sprawiają, że zmierzamy do sytuacji, w której efektem współpracy na linii blogerzy – marki, będą ciekawe kampanie reklamowe, przywoływane jako pozytywne przykłady jeszcze długo po ich zakończeniu.

Biznesie otwórz się – potencjał social media w B2B

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (7/2012 – lipiec).

Firmy świadczące swoje usługi w sektorze B2B coraz częściej zaczynają zdawać sobie sprawę z potencjału Internetu, jednocześnie bardzo ostrożnie podchodząc do innowacji. Coraz więcej przedsiębiorstw w sektorze B2B przekonuje się, że ich obecność w Internecie to konieczność. Jeszcze niedawno przywilej zarezerwowany dla największych korporacji staje się teraz podstawowym aspektem działania każdej, mającej duże ambicje marki. Niestety w dalszym ciągu niewiele firm z sektora B2B docenia nowe media, w tym media społecznościowe. 

Social media na przełomie kilku lat bardzo zyskały na popularności. Obecnie znaczna większość firm stara się w mniej lub bardziej intensywny sposób wykorzystywać ich potencjał. Sektor B2B rządzi się jednak swoimi prawami. Analizując go można dojść do wniosku, że B2B w social media wydaje się w dużej mierze dalej obszarem niezagospodarowanym. Szczególnie w Polsce brakuje jeszcze firm, które zajmą niejako pozycję lidera, wskażą drogę następnym firmom, które także zauważą ogromny potencjał społeczności otwierając się tym samym na niekonwencjonalne rozwiązania.

Oprócz niewiedzy dotyczącej możliwości wykorzystania social media w B2B, ważną rolę odgrywa grupa docelowa, która szczególnie w przypadku celów sprzedażowych jest bardzo mocno wyselekcjonowana.  Są  to biznesmeni, decydenci, czyli grupa docelowa na pozór trudno uchwytna. Zapracowana, często ukazywana jako ta, która z dystansem podchodzi do nowinek nie mając czasu na zbyt wiele aktywności. Czy przekonania te są zgodne z rzeczywistością?

Czy w mediach społecznościowych faktycznie można spotkać swoich kontrahentów, potencjalnych partnerów biznesowych, decydentów? Specjaliści ds. marketingu, którzy zdecydowali się uwzględnić w swoich kampaniach działalność w social media, widzą ich wpływ na pozyskanie korzyści biznesowych. Marketing managerzy, communication managerzy wielu koncernów uważają, że z serwisów społecznościowych korzysta tylko młodzież. Według badań Pew (2010) w ciągu dwóch lat zwiększyła się liczba internautów powyżej 34 roku życia. Odsetek osób korzystających z social media w wieku 55-64 przekroczył (z 9% w roku 2008) do 43% w 2010r.! Według statystyk prowadzonych przez serwis Facebook, w Polsce korzysta z niego ok. 2 mln osób powyżej 30 roku życia. Media społecznościowe mają dodatkowo coraz większe możliwości targetowania informacji marketingowych ze względu na różne aspekty psychograficzne, począwszy od wieku, płci, zainteresowań, kończąc na miejscu zatrudnienia, stanu cywilnego. Szczególnie ważne są zainteresowania oraz określenie archetypu grupy docelowej, z którą będziemy mieć do czynienia. Użytkownicy z wielką chęcią tworzą społeczności skupione wokół hobby, zainteresowań czy idei, z którymi się utożsamiają.

Analizując grupę docelową, patrząc przez pryzmat odbiorców, którzy szukają zaufanych partnerów, idealnego miejsca pracy, najkorzystniejszych rozwiązań dla swojego biznesu,  media społecznościowe mają za zadanie budować  pozytywny wizerunek naszej  firmy. Firmy, kontrahenci  chcą współpracować z pewnym partnerem, którego znają.

PR, zaufanie, wskazanie przewag konkurencyjnych – dotychczas wszystkie te aspekty starano się realizować poprzez networking, udział w konferencjach, organizowanie eventów, sprzedaż bezpośrednią oraz działania offline.  Szczególnie w sektorze B2B sprzedaż bardzo mocno oparta jest na wizerunku, zaufaniu, wiarygodności. Aktualnie jednak mamy większe pole działania – obejmujące także społecznościówki.

Posiadając już wiedzę na temat zachowań grupy docelowej, do której chcemy dotrzeć, możemy udać się do naszego przełożonego z propozycją „otwarcia się innowację”.  Jak przekonać swojego dyrektora, że obecność marki w social media może pomóc zrealizować zakładane cele? Na początku trochę statystyk. Ciekawe dane na temat marketingu w sieci dostarcza raport „Social Media Benchmarking Study”, przeprowadzony przez portal Business.com. Określa wpływ portali społecznościowych na budowanie pozytywnego wizerunku oraz podejmowanie decyzji biznesowych przez osoby z branż B2B. Wynika z niego, że aż 62% ankietowanych (badanie przeprowadzone na 2393 osobach z branży B2B podejmujących decyzje biznesowe) na pytanie dotyczące źródeł pozyskiwania informacji potrzebnych w pracy odpowiedziało, że odwiedza w tym celu profile firm na portalach społecznościowych, a aż 54,5% właśnie w mediach społecznościowych wyszukuje potrzebne dane dotyczące konkretnych firm, usług czy produktów. Na dalszych pozycjach znalazły się portal Twitter (ok. 30%) oraz kanały RSS (ok. 35%).

W realizacji jakich celów może pomóc nam Facebook, a w jakich blog, Twitter czy kampania na portalu Goldenline? Jak dobrać odpowiedni kanał komunikacji, a przede wszystkich w których z nich media społecznościowe mogą pomóc w realizacji celów marketingowo-PR’owych naszej firmy ?

Media społecznościowe mogą zaspokajać bardzo zdywersyfikowane potrzeby firm. Najczęściej pisze się o nich w kontekście prowadzenia działań wizerunkowych lub zwiększenia sprzedaży produktów. Taki obraz social media  jest jednak bardzo płytki, a samo prowadzenie profilu na najpopularniejszym portalu społecznościowym Facebook nie zawsze wystarczy, aby zrealizować cele firmy. Tematyczne fora internetowe, blogi czy portale społecznościowe jak Linkedin i Goldenline to tylko zalążek możliwości, z których możemy skorzystać.

 

Działania HR w mediach społecznościowych – employer branding

Jednym z ciekawszych, coraz częściej wykorzystywanych trendów w mediach społecznościowych są  działania HR’owe. W Polsce niewiele można spotkać tego typu inicjatyw, ale profile takie jak Kariera w Deloitte (Polska), Kariera w Grupie Allegro ukazują już pewien pozytywny trend. Pracodawcy coraz częściej wykorzystują ten kanał w poszukiwaniu odpowiednio wykwalifikowanej kadry.

Warto wspomnieć  także o programach stażowych, czy praktykach wakacyjnych. Nie tylko za pomocą portalu Facebook inicjatywy tak duże, jak ‘Grasz o staż’ mogą być bardzo dobrze rozpromowane. Aby nagłośnić każdy konkurs stażowy  możemy wykorzystać nie tylko fan page, ale także reklamę CPC. Dzięki dokładnemu targetowaniu dociera ona do grupy docelowej, na której nam zależy (możemy np. określić, że chcemy dotrzeć do absolwentów danej uczelni czy też do osób zainteresowanych konkretną tematyką).

Innym, ciekawym sposobem na rekrutowanie pracowników są działania prowadzone na portalu Goldenline. W tym przypadku nastawione bardziej na headhunting – wyszukiwanie wartościowych pracowników. Dzięki temu serwisowi mamy dostęp do ogromnej bazy potencjalnych kandydatów, którzy udostępniają swoje informacje dotyczące doświadczenia, wykształcenia, przebytych kursów czy zainteresowań. Jeszcze niewiele firm wykorzystuje  HR’owy potencjał mediów społecznościowych. Mimo stosunkowo wysokiego bezrobocia bardzo trudno jest o specjalistów w wybranych dziedzinach, warto więc poszukać ich samodzielnie.

Oprócz działań rekrutacyjnych, które stanowią niewątpliwie ogromny plus w przypadku mediów społecznościowych, nie należy zapominać o działaniach employer brandingu.

Ukazanie firmy jako nowoczesnej, dbającej o rozwój pracowników, propagującej programy stażowe spotyka się z pozytywnym odbiorem. Media społecznościowe to nie tylko tani sposób dotarcia do grupy docelowe, ale również możliwość przekonania specjalistów, dla których częstokroć liczy się fakt, iż firma otwarta jest na dialog i nowe technologie.

CSR w social media

Social CSR czyli realizowanie założeń społecznej odpowiedzialności biznesu za pomocą mediów społecznościowych. CSR, a ostatnio również social CSR jest coraz częściej wykorzystywany przez marki do tworzenia długotrwałej przewagi konkurencyjnej. Dzięki odpowiednio przygotowanym działaniom społecznej odpowiedzialności biznesu, marka jest korzystnie postrzegana w swojej branży oraz zajmuje wysokie pozycje w rankingach popularności. Portale społecznościowe dają niesłychaną możliwość szybkiego poinformowania setek tysięcy użytkowników o akcjach na rzecz działalności lokalnej oraz globalnej, na temat projektów firmy, działalności charytatywnej. Social CSR to także integrowanie różnych działań mediów społecznościowych np. stworzenie aplikacji, dzięki której każdy z użytkowników Facebooka  w zamian za dołączenie do fanów marki umożliwi przekazanie 1zł by wspierać określoną przez daną firmę akcję społeczną. Social CSR pozwala także na szerzenie innych wartości, które ważne są dla ludzi,  poprzez dbanie o środowisko, wspieranie akcji społecznych i szanowanie praw pracowników.

 

Pozyskiwanie leadów

Po co jednak prowadzimy wszystkie działania w internecie? Chcemy dotrzeć do odbiorców. Zależy nam na ich reakcji, kontakcie z ich strony czyli jednym słowem chcemy pozyskiwać leady.

Mogą to być na przykład zapytania dotyczące naszych produktów czy oferty firmy. Facebook umożliwia tworzenie aplikacji, które zachęcą potencjalnych klientów/odbiorców do interakcji z nami. Może być to na przykład okienko subskrypcji newslettera, formularz – służący do kontaktu z konsultantem czy wysłania zapytania ofertowego.

Ważne jest w tym przypadku tworzenie dedykowanych landing page, które pozwolą nam na dokładne zmierzenie efektów naszych działań, ROI czy KPI.

Kolejne miejsce do znalezienia firmy w Internecie

Odbiorcy poszukujący informacji o konkretnych produktach (jak na przykład wspomniani wcześniej marketerzy, wyszukujący wiadomości o ofertach i produktach branży B2B), dzięki prowadzeniu strony na Facebooku, otrzymują w wynikach wyszukiwania możliwość ciągłego pozyskiwania najnowszych danych dotyczących firmy i jej oferty. W przypadku spółek akcyjnych, mogą to być również najnowsze notowania czy też informacje dotyczące nowych kontraktów realizowanych przez firmę. Informacja rozprzestrzenia się i może trafić do większej ilości zainteresowanych osób. Social Media pozwalają więc na zmniejszenie kosztów związanych z przekazywaniem informacji o naszej marce.

Dodatkowo nie zapominajmy, że są miejscem, z którego dziennikarze mogą pozyskiwać pewne informacje dotyczące działalności naszej firmy. Począwszy od zwiększania świadomości na temat produktów, sprzedaży, poprzez aspekty HR’owe czy promocje działań  sponsorskich, offline, eventów, realizacji celów marketingowo-PRowych firmy. W żadnym innym medium nasi kontrahenci, współpracownicy, obecni i przyszli pracownicy nie dowiedzą się tak szybko co dzieje się w naszej firmie.

W tym miejscu pojawia się potrzeba stworzenia strategii zgodnej z celami, dopasowanej do specyfiki grupy docelowej sektora B2B. Wiemy już bowiem, jak wiele mogą nam dać działania w mediach społecznościowych – a jest to tylko zalążek. Pamiętajmy, że szukając partnera biznesowego bazujemy na zaufaniu, a social media są idealnym miejscem kształtowania tego zaufania.

 

Marketing na forach budowlanych

Chociaż marketing w social media kojarzy się głównie z serwisami społecznościowymi, duże możliwości dają także fora internetowe. Sposób, w jaki można wykorzystać to medium, dobrze obrazuje przykład forum utworzonego w serwisie najpopularniejszego w Polsce magazynu budowlanego Murator. Wprowadziło ono możliwość wykupienia profilu oficjalnie reprezentującego przedsiębiorstwo oferujące usługi lub materiały budowlane.

Forum Muratora

Forum Murator jest największym forum skupiającym ludzi, którzy podjęli się lub planują budowę domu. Na forum zarejestrowało się do tej pory 172 638 użytkowników. Napisali oni 5 342 081 postów (stan na 01.08.2012 – 22:16), w których dzielą się własnymi doświadczeniami związanymi z przedsięwzięciem, recenzują materiały budowlane, wymieniają informacje o wykonawcach oraz rozwiązaniach technicznych stosowanych w budownictwie. Oprócz tego portal umożliwia też inne formy komunikacji – prowadzenia dziennika budowy dostępnego dla pozostałych użytkowników Internetu oraz możliwość zadawania pytań ekspertom z różnych dziedzin. Nic dziwnego, że jest to również miejsce w sieci, które doskonale nadaje się na promocję firm z branży budowlanej.

Jak to działa?

Reklama za pomocą płatnego profilu dostępna jest dla zarejestrowanych użytkowników forum po wypełnieniu stosownego formularza i dokonaniu płatności (miesięczny koszt to 70,85 zł brutto, roczny abonament – 425,09 zł).  Skorzystanie z tej opcji daje podwójne korzyści. Z jednej strony możliwe jest promowanie swoich usług lub produktów w trakcie dyskusji, przy udzielaniu porad, a także za pomocą reklamy w postaci nazwy użytkownika lub umieszczonej w miejscu awatara.

Oprócz tego krótki komunikat reklamowy wyświetlany jest przy każdej wiadomości oraz na wykazie płatnych profili. Z drugiej strony, merytoryczne wypowiedzi pozwalają na  zaprezentowanie profesjonalizmu, co z kolei buduje zaufania. Jednocześnie zabronione jest umieszczanie w wiadomościach treści stricte reklamowych (łamanie zakazu skutkuje zablokowaniem konta).

 

 

Praktyka


W tej chwili funkcjonuje 37 wykupionych profili. Najwięcej,  11 firm (co daje 29,7 % wszystkich płatnych profili) związanych jest z ogrzewaniem domu oraz klimatyzacją i wentylacją: sprzedaż i montaż systemów grzewczych, kotłów, kominków, urządzeń do wentylacji mechanicznej itp. Drugą, co do liczebności, grupą użytkowników stanowią przedsiębiorstwa działające w tzw. wykończeniówce.

Żeby zobrazować możliwości płynące z opcji oferowanej przez Muratora posłużmy się kilkoma przykładami. Jej bezpośredni wpływ na działalność przedsiębiorstwa widoczny jest w przypadku firmy „Ciepły dom” zajmującej się instalacją systemów wentylacji z odzyskiem ciepła oraz powietrznych pomp ciepła. Reprezentowana jest na forum poprzez użytkownika o nicku miki121, który aktywnie angażuje się w tematach związanych z profilem działalności firmy. Jego wypowiedzi w dyskusjach oraz pomoc udzielana innym użytkownikom pozwoliła mu znaleźć wśród nich klientów. Ci, zadowoleni z jego pracy, polecali go innym użytkownikom.  Pozwoliło to na zbudowanie zaufania do firmy i pozyskiwanie dalszych zleceń.




Oczywiście możliwość bezpośredniej komunikacji z potencjalnymi klientami wymaga dobrego przygotowania do dyskusji. Wytknięcie błędów przez forumowiczów poważnie rzutuje bowiem na wizerunku firmy, która nie wzbudza zaufania, a tym samym traci okazje do pozyskiwania zleceń. Przykładem jest tu wypowiedź przedstawiciela firmy EXOTHERM, zajmująca się instalacjami ogrzewania, która spotkała się z ostrą reakcją innego użytkownika.

 

Z możliwości wykupienia profilu na forum skorzystał też znany producent płytek ceramicznych – Ceramika Paradyż. Wiadomość wysłana poprzez konto zachęcała do korzystania z możliwości zadawania pytań ekspertowi (także w ramach portalu Muratora) i była wyraźną odpowiedzią na podejmowane wcześniej przez użytkowników forum dyskusje. Z informacji zawartych na profilu przedsiębiorstwa  (ostatnio przeglądane wątki) wynika jednoznacznie, że monitoruje ono na bieżąco opinie klientów i potencjalnych nabywców ich produktów.

 

Wnioski

Możliwość, jaką daje forum.muratordom.pl doskonale wpisuje się w trend we współczesnym marketingu, który coraz rzadziej polega na “krzyczącej” reklamie narzucającej się potencjalnym klientom, za to  częściej wchodzi z nimi w komunikację i wsłuchuje się w ich potrzeby. Wydaje się, że w ten sposób zyskują obie strony. Bezpośrednia komunikacja z potencjalnym klientem powoduje też, że przekaz promocyjny nie trafia “w próżnię”, a jest kierowany bezpośrednio do grupy docelowej odbiorców konkretnych usług. Jednocześnie, w dużej mierze, liczy się tu bardziej wiedza z branży, niż umiejętności z zakresu marketingu i reklamy. W dobrej sytuacji stawia to małe i średnie firmy, które nie mają funduszy na potężne kampanie reklamowe w tradycyjnych mediach.

Promuj firmę dzięki Foursquare

Najpopularniejszy społecznościowy serwis geolokalizacyjny zaprezentował kilka tygodni temu swoją nową aplikację mobilną, z entuzjazmem przyjętą przez użytkowników, których liczbę szacuje się na około 20 milionów. Choć w Polsce mało jeszcze popularny, z racji ciągle niewielkiej liczby posiadaczy smartfonów, foursquare daje ciekawe możliwości na promocję dla firm, szczególnie z takich kategorii, jak restauracje, kawiarnie, bary, czy sklepy.

Zarządzanie swoim miejscem na foursquare oraz organizowanie promocji jest bezpłatne, a dzięki wprowadzonej niedawno funkcji, tzw. „Lokalnych Aktualizacji”, marketerzy dostali możliwość na jeszcze lepszą komunikację z ich obecnymi klientami. Lokalne Aktualizacje polegają na przesyłaniu powiadomień np. o promocjach, wydarzeniach, czy nowym menu osobom, które są w pobliżu owego miejsca. Komunikaty te są jednak widoczne tylko dla użytkowników, którzy meldowali się w danym miejscu okresloną liczbę razy lub meldowali się tam ich znajomi. Przypominają pod tym względem komunikaty otrzymywane od marki na Facebooku, czy Twitterze, którą wcześniej należy zacząć subskrybować.

[youtube]HYDybx0wC5g[/youtube]

Kolejną nową funkcją będą płatne już tzw. „Promowane Aktualizacje”, które działać będą jak zwykłe reklamy i które pokazywać się będą w zakładce Explore (czyli tam gdzie użytkownicy szukają atrakcyjnych miejsc i firm w najbliższej okolicy) jako „wpisy promowane”, czyli na samej górze. Funkcja jest na razie testowana w Stanach Zjednoczonych przez 20 firm. Twórcy foursquare zapewniają, że reklamy będą zawierać spersonalizowane rekomendacje, biorąc pod uwagę historię zameldowań użytkowników – odnośnie konkretnych miejsc, kategorii, dni tygodnia i pór dnia, w których użytkownik melduje się najczęściej oraz miejsc w których meldują się jego znajomi. Ma to spowodować, że użytkownicy nie będą traktować ich jak zwykłych reklam i chętnie będą korzystać z promowanych ofert.

Można przewidywać, że w przypadku gdy więcej firm z danego obszaru zapragnie skorzystać z „Promowanych Aktualizacji”, foursquare, aby chronić użytkowników przed zalewem reklam zastosuje również coś na zasadzie licytacji znanej z Google AdWords. Model płatności będzie działał na zasadzie Cost Per Action, znanego z programów partnerskich, gdzie firmy płacić będą tylko za konkretne czynności wykonane przez użytkowników. Takimi czynnościami będą np. zameldowania, korzystanie z ofert specjalnych, czy synchronizacje karty kredytowej z foursquare i dokonywanie w ten sposób opłat. Firmy same wybiorą za jakie działania klientów chcą płacić.

Jeśli testy zakończą się sukcesem, z nowej funkcji będzie mogło korzystać prawie milion firm obecnych na foursqare z calego świata. W przypadku, gdy ten model reklamowy spodoba się przedsiębiorcom, możemy oczekiwać, że serwis wyceniany obecnie na ok. 600 milionów dolarów zacznie w końcu mocniej zarabiać na swojej aplikacji.

Jak być skutecznym w natłoku reklamy w social media?

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (7/2012 – lipiec).

Na Facebooku jest już 70 tysięcy polskich firm. Co ciekawe, prawie 50% kampanii w social media nie jest dostrzeganych przez odbiorców. Jak więc wyróżnić markę, aby nasze działania były widoczne, a przede wszystkim … skuteczne?

Termin ad blindness (advertising blindness) jest powszechnie znany w branży marketingowej. Do tej pory dotyczył głównie mediów tradycyjnych jak również reklam display’owych. Dochodzimy jednak do punktu, w którym podobne teorie przypisywane są działaniom w mediach społecznościowych.

Badania TNS, obejmujące także Polskę potwierdziły, że prawie 50% kampanii prowadzonych w social media nie jest zauważanych przez odbiorców (Digital Life 2012, TNS, 2011). Biorąc pod uwagę fakt, iż social media są w Polsce stosunkowo nowym narzędziem marketingowym, można śmiało stwierdzić, że współcześni internauci są bardziej wymagający i szybko nudzą się powielanymi treściami. W obliczu coraz większej popularności Internetu, tworzenia stron www, konsumpcji mediów społecznościowych skala informacji, które codziennie trafiają do internautów zaczyna przekraczać ich możliwości percepcyjne.

Internauci są otwarci na to, co nowe

Prowadząc działania w mediach społecznościowych musimy zdawać sobie sprawę z tego, do kogo tak naprawdę trafiamy. Nie chodzi tu jednak o naszą bezpośrednią grupę docelową (o niej trochę później). Na początek popatrzmy na aspekt komunikacji w trochę szerszym zakresie.

Przede wszystkim należy pamiętać, że trafiamy do Generacji Y – pokolenia wyżu demograficznego z lat 1980 – 1995, nazywanego często „pokoleniem klapek i iPodów”. Co cechuje ludzi urodzonych w tym okresie? Jak podaje Wikipedia – są wykształceni, pewni siebie, ważne jest dla nich doświadczenie i jakość życia. Najważniejszy jest jednak jeden punkt (z niezrozumiałych dla mnie względów wymieniony dopiero na samym końcu) są tolerancyjni i otwarci na to, co nowe.

Facebook receptą na wszystko?

Wiele marek, które wkraczają dopiero do świata social media chce w bardzo szybkim tempie zbudować społeczność wokół swojego profilu. Nie byłoby w tym nic złego gdyby obok celów zasięgowych i ilościowych mocno skupiano się także na budowaniu wizerunku, zaangażowania oraz przywiązania do marki, a działania zasięgowe rozłożone były w czasie. Krótkofalowe strategie działań w mediach społecznościowych przyczyniają się do pozyskania nieaktywnych, nieutożsamiających się z marką fanów. Dzieje się tak również w momencie, w którym budujemy społeczność na konkursach i rozdawnictwie, a utworzona strategia nie zawiera jasno postawionych celów (oprócz magicznej wartości określającej ilość „lubiących”). Użytkownicy w wielu przypadkach nie są jakkolwiek  zainteresowani dialogiem z naszą marką lecz tylko i wyłącznie podjęciem jednorazowej aktywności (na przykład zdobyciem nagrody).

Jeśli chcemy prowadzić działania, które skutecznie zrealizują nasze cele (przez cele nie rozumiemy tutaj pozyskania w szybki sposób 100k fanów), musimy pamiętać o tym, aby przede wszystkim skupić się na trafianiu do naszej grupy docelowej i tworzeniu interesującego dla niej kontentu.

Pamiętajmy także, że social media to nie tylko Facebook. Marki są często przekonane, że kluczem do sukcesu jest posiadanie strony w tym serwisie. Nic bardziej mylnego.

Facebook może być idealny do realizacji celów marki A, ale nie znaczy to, że tak samo sprawdzi się w realizacji innych celów marki B. Marka A może posiadać inny produkt, niż marka B, może różnić się od niej także postrzeganiem przez konsumentów, grupą docelową, kategorią cenową czy nawet otwartością marketerów na dane rozwiązania.

Dodatkowo ważne jest to, że pionierska kampania nie jest już taka pionierska, jeśli skopiujemy ją od konkurencji. Nie wywoła tego samego efektu, a wręcz przeciwnie – może negatywnie wpłynąć na odbiór marki. Inspirowanie się ciekawymi kampaniami – szczególnie z zagranicy – może pomóc, jednak trzeba w tym wszystkim zachować umiar dokładając do pomysłu swoją własną koncepcję kreatywną, aby zyskać miano innowatorów, a nie odtwórców.

W dobie mediów społecznościowych jest z czego wybierać: blogi, mikroblogi, marketing wideo, serwisy graficzne i wiele, wiele innych. Musimy zastanowić się nad tym, które z narzędzi będzie dla nas odpowiednie i jak właściwie z nich skorzystać.

EdgeRank na Facebooku nadal rządzi

Mimo rosnącej świadomości dotyczącej marketingu w mediach społecznościowych wiele osób w dalszym ciągu mierzy sukces na Facebooku liczbą fanów. Mało kto wie, że posiadanie 10 000 „lubiących” nie oznacza wcale, że 10 000 osób widzi wpisy, które umieszczamy na naszym fanpage’u. Wszystko za sprawą tajemniczego algorytmu Facebooka, który determinuje jakie wpisy będą pojawiać się na tablicy użytkownika. Jeśli na przykład polubimy dany fanpage lecz później nie wejdziemy w żadną interakcję z marką (nie polubimy wpisu, nie skomentujemy etc.) to nie będziemy widzieć wpisów, które będą się na nim pojawiać.

Korelacja (Affinity) to jednak nie jedyny czynnik, który wpływa na widoczność postów. Ważna jest również Wartość postów (Weight) (w tym wypadku pamiętajmy, że posty posiadające materiały multimedialne mają większą wartość niż sam tekst), a także Świeżość informacji (Time decay). Wyróżnia ona posty najnowsze, starsze spychając na dalsze pozycje, dlatego też należy testować najlepsze godziny komunikacji z fanami marki, aby dostarczać im świeżych informacji w godzinach, w których przebywają na Facebooku i mogą odpowiedzieć na nasz post.

Wyróżnij się, albo zgiń

Ogromna ilość kampanii pojawiających się w sieci doprowadza powoli do sytuacji, w której coraz częściej słyszymy, że w internecie, na Facebooku – zrobiono już wszystko. Agencje realizujące kampanie w social media, często stają na głowach, aby zaproponować coś innowacyjnego, świeżego. Kampanię, która w wirusowym tempie rozprzestrzeni się w sieci i zyska pozytywny feedback. Na szczęście najlepsze zespoły strategiczne zawsze chętnie podchodzą do tworzenia ciekawych koncepcji. Przecież – cytując nową bohaterkę branżową Facebooka  –  „sky is the limit”.

Inspiracji warto szukać w zagranicznych kampaniach social media. Często samo przeglądanie ciekawych case’ów może sprawić, że przyjdzie nam do głowy pomysł na świetną kampanię. Pamiętajmy, że w wielu przypadkach siła tkwi w prostocie.

Przykładem może być tutaj aplikacja przygotowana przez markę BOLS (profil Ambasadorki), która skupiona była na promocji limitowanej edycji produktu. Zadaniem użytkowników było zamrożenie butelki poprzez dmuchanie w mikrofon w komputerze. Proste, ale równocześnie – biorąc pod uwagę rynek Polski – innowacyjne.

Branded Content

Aplikacje to jednak nie jedyny sposób na wyróżnienie się z tłumu. Marki zapominają często o tym, że warto poruszać w społecznościach nie tylko temat samej firmy, produktu czy usługi. Powinniśmy iść o krok dalej. Utarte stwierdzenie „content is a king” nie jest w tym przypadku bez znaczenia.

Branded content to tematy związane ze środowiskiem, w którym obraca się marka. Istotnym elementem jest fakt, że nie reklamuje on bezpośrednio brandu lecz stanowi element kształtowania wizerunku, dotarcia do grupy docelowej. Często podkreśla przydatność usługi lub produktu, czy też w ciekawy, wirusowy sposób dostarcza użytkownikom rozrywki. Najprostszy przykład – blog banku, który dotyczy finansów i oszczędzania, fanpage firmy meblarskiej poświęcony wystrojowi wnętrz.

Przykłady wykorzystania branded content w mediach społecznościowych odnoszą się do tworzenia dedykowanych materiałów multimedialnych – zdjęć czy filmów (które w wirusowym tempie rozprzestrzeniają się w internecie i przyczyniają się do zwiększenia zasięgu marki), kreatywnego, wywołującego emocje copy, czy też budowania wizerunku bohaterów marki.

Sztandarowym przykładem działań tego typu jest na pewno kampania „Serce i Rozum”, dzięki której marka, będąca wcześniej raczej negatywnie postrzeganą, zyskała na popularności i ociepliła swój wizerunek. Bohaterowie zabawnych spotów mają już ponad 1 000 000 fanów na Facebooku. Jest to pierwsza, polska, komercyjna marka, która przekroczyła ten magiczny próg utrzymując przy tym wysoki poziom zaangażowania użytkowników!

Marka powinna być pomocna

Media społecznościowe pełnią wiele funkcji. Komunikujemy się za ich pomocą ze znajomymi, pozyskujemy informacje, spędzamy wolny czas, korzystamy z rozrywki, którą oferują. Jeśli jednak mielibyśmy wyróżnić dwa główne powody, dla których „lubimy” fanpage danej marki, czytamy blogi czy też oglądamy materiały wideo na YouTube, śmiało możemy wymienić tutaj rozrywkę oraz przydatność kontentu.

O dostarczaniu użytkownikom ciekawych, angażujących treści, które umilą im czas i którymi będą chcieli dzielić się z innymi nie trzeba pisać wiele. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że rozrywka jest jednym z najbardziej nośnych tematów. Co jednak, jeśli chodzi o przydatność informacji?

W dzisiejszych czasach każdy z nas dąży do tego, aby jak najbardziej ułatwiać sobie życie. Z pomocą przychodzą nam nowe technologie. Dzięki nim możemy w łatwy sposób odnaleźć najbliższy sklep, zamówić taksówkę w nieznanym nam mieście, wyszukać nasz samochód na parkingu, czy wirtualnie przymierzyć ubrania – bez wychodzenia z domu.

Aplikacje tego typu wykorzystują często technologię augmented reality (AR, rozszerzona rzeczywistość), która posiada ogromny potencjał – w szczególności w branży w e-commerce.  Może być ona receptą na bolączkę internautów, dotyczącą nabywania produktów online, które zazwyczaj trzeba przed zakupem po prostu przymierzyć. Dzięki AR możemy zrobić to przed ekranem swojego komputera! Przykładem może być tutaj kampania marki Ray Ban czy też Tissot.

W ostatnim czasie aplikacje użytkowe znacznie rozszerzyły swój zasięg, dzięki rosnącej popularności smartfonów. Według danych udostępnionych przez GfK Polonia penetracja tych urządzeń w Polsce wyniosła w 2011 roku aż 27,1%. Dla porównania w roku 2010 wynosiła 11,5%. Tak szybki wzrost pokazuje, że należy wykorzystywać ich potencjał właśnie teraz, kiedy bariera wejścia i przebicia się z pomysłem jest w tym momencie znacznie mniejsza.

Coraz większa popularność mediów społecznościowych oraz powolne wypieranie mediów tradycyjnych przez nowe technologie sprawi, iż zjawisko clutter będzie się pogłębiać. Warto więc już teraz wprowadzić do strategii marki tych kilka ważnych punktów, dzięki którym nie zginiemy w gąszczu reklam, a nasz produkt czy usługa na długo zapiszą się w umysłach odbiorców. Należy pamiętać o tym, czego oczekują nasi użytkownicy. Bazujmy na obserwacjach, dokładnej analizie grupy docelowej, a także bieżącym monitoringu potrzeb internautów. Dzięki dostarczaniu im pożytecznego contentu zyskamy ich zaufanie i przyczynimy się do pozyskania stałego, wiernego grona odbiorców naszych produktów i usług. Nie pozwólmy, aby się nudzili!