40% to za mało? Innowacyjna aplikacja dla marki BOLS zrobiła robotę! Freeze the Bottle – case study

Jak z przytupem wprowadzić na rynek nowy produkt bez wydawania fortuny na dodatkową promocję? Zazwyczaj jest to dość ciężki zabieg, jednak przy pomocy odpowiedniej strategii i z wykorzystaniem innowacyjnych rozwiązań wcale nie musi taki być.

Bols angażuje fanów

Dla marki Bols, w związku z wprowadzeniem na rynek limitowanej edycji produktów, zorganizowaliśmy na Facebooku konkurs „Freeze the Bottle”. Marka Bols znacznie wyróżnia się na polskim Facebooku na tle innych marek alkoholowych, której strategia komunikacji opiera się na angażowaniu fanów poprzez atrakcyjne Ambasadorki, znane między innymi z kalendarzy Bols i eventów organizowanych przez markę.

Klucz do sukcesu? Kreacja i innowacja

Pozostając na tych samych torach, w organizowanym przez nas konkursie “Freeze the Bottle” zbudowaliśmy ciekawą wizualnie kreację z wykorzystaniem innowacyjnego mechanizmu przechwytywania poziomu dźwięku z komputerowego mikrofonu. Fanów marki z Facebooka postanowiliśmy zaangażować w dość nietypowy sposób – uczestnicy konkursu mieli zamrozić wirtualną butelkę Bols poprzez dmuchanie do mikrofonu.
Do rywalizacji mogli przystąpić wszyscy fani facebookowego profilu Ambasadorek. Codziennie, wśród osób, którym udało się zamrozić butelkę najbliżej pełnej godziny, wyłanialiśmy 3 zwycięzców, którzy otrzymywali gadżety marki. Ponadto, dodatkowe nagrody zdobyło 8 osób, które zamroziły najwięcej butelek w czasie trwania całego konkursu.
W ciągu jednego dnia każdy uczestnik mógł zagrać tylko 2 razy. Kolejne 5 szans otrzymywał, gdy zaprosił do aplikacji 3 swoich znajomych.

Efekty naszej kampanii

Przez okres dwóch tygodni, bez dodatkowego wsparcia reklamą na Facebooku, czy w innych mediach wykreowana przez nas kampania wygenerowała liczbę 216 068 odsłon przez konkursową aplikację, a profil marki na Facebooku wzbogacił się o 1383 fanów.

Konkurs “Freeze the Bottle” cieszył się ogromną popularnością:

  • Liczba uczestników konkursu – 3 266
  • Liczba zamrożonych butelek – 6 542

A aplikacja konkursowa zebrała bardzo dobre recenzje – w skali 1-5 średnia ocena wyniosła 4.1.

Generowanie leadów on-line – nowa funkcja facebooka

Generowanie leadów na facebooku

Jak pozyskać nowych klientów i wygenerować leady on-line w skuteczny sposób? Z pomocą przychodzi nam facebook z nową funkcją lead generation.

Pozyskiwanie leadów wymaga dużego nakładu czasu i pracy poświęconego na testowanie wielu rozwiązań, kanałów marketingowych, narzędzi oraz kreacji. Marki wydają na ten cel pokaźne kwoty, które – w założeniu – mają przekładać się na jeszcze skuteczniejsze wyniki w pozyskiwaniu danych. Popularną w internecie formą na pozyskiwanie leadów jest reklama tekstowa/baner + specjalnie skonstruowany landing page, natomiast skutecznie możemy pozyskać leady przez content marketing, gdzie użytkownicy za porcję wiedzy / raport / darmowe szkolenie muszą pozostawić swoje dane kontaktowe. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku jedna z zasad Cialdiniego, tzw. reguła wzajemności, która mówi o tym, że odbiorcy otrzymując coś za darmo, chętniej dają coś w zamian (w tym przypadku np. adres e-mail). Jak wygląda jednak temat zbierania leadów w mediach społecznościowych?

Facebook umożliwiał dotąd zostawienie danych kontaktowych w legalny sposób tylko poprzez specjalnie zaprojektowaną aplikację (oraz masę nielegalnych rozwiązań, takich jak zbieranie adresów e-mail przypisanych do kont np. z grup czy też danych profili). Od niedawna dostępny jest format reklamowy umożliwiający legalne zbieranie danych kontaktowych. Jak to działa? W Power Editorze (lub w narzędziu FastTony.es) wybieramy kampanię, której celem jest pozyskiwanie kontaktów, następnie wprowadzamy formularz, ustalamy kwestię polityki prywatności  i – podobnie jak w normalnych reklamach – ustalamy tekst, grafikę oraz CTA (Call to action). Należy podkreślić przy tym, że wszystko jest jeszcze w fazie testów (co zresztą niekiedy widać, np. podczas tworzenia własnych pytań) i nie działa do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. A co z danymi, które udostępnią nam użytkownicy? Kontakty pobierane są poprzez eksport do pliku CSV lub za pośrednictwem interfejsu API. Mogą to robić jednak jedynie osoby, które mają status administratora na danym profilu.

Jakie korzyści możemy osiągnąć dzięki nowej funkcji na Facebooku?

  • Nowy kanał zbierania leadów, który możemy wykorzystać, by trafić do grupy docelowej (głownie młodych osób korzystających z facebooka), która uodporniona jest na „tradycyjne” banery na stronach www. Dzięki umiejscowieniu na samym newsfeedzie trudniej jest „ominąć” taką kreację, a co za tym idzie – prawdopodobieństwo wypełnienia formularza się zwiększa.
  • Precyzyjne targetowanie naszych kampanii. Dzięki temu możemy pozyskać skuteczniejsze leady od osób, które będą bardziej skłonne do przekazania danych kontaktowych. Możliwości nasuwa się od razu bardzo dużo – targetowanie formularzy tylko na osoby o określonych danych demograficznych, zainteresowaniach czy też zamieszkujących np. daną dzielnicę. Opcji jest dużo, a ich ustawienie jest stosunkowo łatwe.
  • Proste pozyskanie danych kontaktowych – zmienianie kreacji, testowanie czy też kopiowanie pewnych rozwiązań jest o wiele prostsze niż w przypadku „klasycznych” formularzy leadowych. Dzięki opcji remarketingu możemy też trafiać do osób, które odwiedzały naszą stronę i do nich kierować nasz przekaz. Wszystko dzieje się w obrębie jednego panelu, bez konieczności angażowania za każdym razem np. programisty, speca od AdWords czy też zewnętrznych rozwiązań zbierających leady.
  • Dostosowanie do urządzeń mobilnych. Być może rok 2015, ani – jak zakładam – rok 2016 nie będą ciągle „rokiem mobile” ;), ale warto podkreślić dostosowanie Facebooka do zbierania leadów na urządzeniach mobilnych. Umożliwi to generowanie leadów od użytkowników, którzy nie mają czasu na wypełnianie długich formularzy, ale mogą to zrobić w krótkim czasie np. w czasie dojazdu do pracy czy będąc na zakupach. Połączenie tego typu rozwiązania z geolokalizacją i godzinowym wyświetlaniem może okazać się wyjątkowo skuteczne.
  • Autouzupełnianie. Użytkownik tworząc konto na Facebooku musi (przynajmniej w teorii) podać swoje prawdziwe dane jak imię, nazwisko, mail oraz często też telefon. Dzięki temu użytkownik zaczynając uzupełnianie formularza w niektórych wypadkach będzie musiał tylko… Wysłać swoje dane (bo wszystko uzupełni Facebook). Jeszcze bardziej skróci to czas wypełniania i zwiększy prawdopodobieństwo pozyskania leadu.
  • Kolejny argument do reklamowania na Facebooku. Brzmi to dość banalnie, ale zbieranie leadów to kolejna funkcjonalność, która może „przekonać nieprzekonanych”. Zbieranie danych kontaktowych i późniejszy  lead nurturing to przecież dla wielu branż główne źródło sprzedaży przez Internet. Przykładem mogą być takie branże jak bankowość, finanse czy też motoryzacja.

Podsumowując temat zbierania leadów na Facebooku (nazywanych przez Facebooka „pozyskiwaniem kontaktów”) warto zauważyć, że na pewno jest to ruch w dobrą stronę. Wielu użytkowników Internetu traktuje Facebooka jako „drugie Google”, dlatego dla reklamodawców będzie to nowy sposób na pozyskiwanie kontaktów i późniejszą sprzedaż. Czy użytkownicy polubią ten nowy sposób komunikacji z markami? Zważając na automatyzację, prostotę oraz trafianie do wybranej grupy docelowej jest to bardzo prawdopodobne.

Sprzedaż bardziej social

Social Commerce

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (9/2012 – wrzesień).

Czyniąc nasz sklep bardziej społecznościowym rozszerzamy nasz marketing mix o kolejne elementy – people, procces, pleasure (inni ludzie, lepszy proces, większa przyjemność). Dla firmy korzyść jest nieoceniona…

Zanim przejdę do analizy działań branży odzieżowej w social media, przyjrzyjmy się kilku istotnym danym dotyczącym całego rynku e-commerce w Polsce, który według raportu eCommerce Index, wzrósł w ostatnim roku o ponad 32 proc. i wart jest ok. 18 mld zł.

Najpopularniejszymi i najbardziej skutecznymi formami marketingu internetowego, stosowanymi przez właścicieli e-sklepów wciąż pozostają reklamy w wyszukiwarkach, pozycjonowanie oraz obecność w porównywarkach cenowych. Wraz z boomem na social media coraz więcej firm zauważyło potrzebę zwrócenia się z komunikacją marketingową do klientów obecnych w najbardziej popularnych serwisach społecznościowych. Według ostatniego raportu eCommerce Internet Standard, w 2010 roku zrobiło tak 31,2 proc. firm (podobne wyniki osiągnęła reklama wizualna, programy lojalnościowe i działania PR). 77 proc. firm sprzedających w sieci deklarowało także budowanie wokół siebie wirtualnej społeczności, kreowanej w głównej mierze przez newslettery (45,9 proc.), możliwość oceny i opiniowania produktów (44,7 proc.) oraz istniejące kanały social media (38,4 proc.). Jednak tylko 7,12 proc. właścicieli sklepów internetowych uznało marketing w mediach społecznościowych jako jeden z najskuteczniejszych środków promocji. Dlaczego tylko tyle?

Możliwości social commerce

Wyobraź sobie witrynę sklepu, której ekspozycja zmienia się w zależności od tego, jaki klient do niej podchodzi. Wczoraj wspomnieliśmy komuś o potrzebie zakupu butów danego rodzaju i konkretnej marki, a już dziś na wystawie widzimy propozycje dla siebie. Buty, o jakich myśleliśmy, a także inne, polecane przez znajome osoby. Przy propozycjach są zdjęcia właścicieli tych butów i wystawione przez nich recenzje. W świecie realnym taka sytuacja jest niemożliwa. Ale w przypadku sklepów internetowych…

Działania w mediach społecznościowych w przypadku sklepów internetowych podzielić można na dwie główne kategorie.

Firma przychodzi do klienta

Firma prowadzi aktywność marketingową w miejscach, gdzie obecna jest jej grupa docelowa. Tymi działaniami w przypadku social media mogą być: komunikacja ze społecznością na Facebooku, NK.pl, Twitterze, kanał na YouTube, współpraca z blogerami, czy marketing na forach internetowych. Na Facebooku można przeprowadzać konkursy dzięki ciekawym i wirusowym aplikacjom, prezentować katalogi produktów, angażować społeczność w dyskusję o świecie marki i jej produktach, umożliwić zakup asortymentu z poziomu serwisu, a nawet reklamować produkty w grach społecznościowych. Ważne jest także, aby dać realną korzyść użytkownikom z zostania fanem strony firmowej. Mogą to być specjalne zniżki, czy chociażby pierwszeństwo w informowaniu o promocjach i wyprzedażach.

Klient przychodzi do firmy

W momencie, gdy klient odwiedza nasz sklep internetowy, na skutek działań opisanych powyżej, a także dzięki innym formom promocji, należy dać mu jak najwięcej możliwości i powodów do dzielenia się treścią dostępną na stronie ze znajomymi w różnych serwisach, w których posiada konto. Można to zrobić przede wszystkim poprzez implementację na stronie odpowiednich  widgetów społecznościowych. Daje to korzyść użytkownikom – social media to głównie rozrywka (kontakt ze znajomymi, dodawanie i komentowanie zdjęć, gry). Jeśli połączymy zakupy z przyjemnością – możliwością pytania znajomych o opinie, dzielenia się (i chwalenia) zakupionymi przedmiotami, klienci chętniej korzystać będą z naszego sklepu, aniżeli ze sklepu konkurencyjnej firmy. Według badania Oneupweb, Revolutionizing Website Design: The New Rules of Usability w 2010 r., aż 22,7 procent użytkowników wskazało integrację z mediami społecznościowymi, jako element wpływający na decyzje zakupowe. Większe uspołecznienie sklepu może rozwiązać także trudności z logowaniem, które 10 procent badanych przez TNS OBOP w październiku 2011, wskazało jako jeden z najczęstszych problemów podczas zakupów w internecie.

Problem ten jest łatwy do ominięcia, jeśli tylko umożliwimy zalogowanie się do sklepu poprzez połączenie z kontem na Facebooku, Google, czy Twitterze. Liczba kliknięć zostaje w takim przypadku ograniczona do zaledwie 2-3. Jeśli dodatkowo użytkownik udostępni nam swój adres e-mail, zyskujemy możliwość przesyłania mu newsletterów bez konieczności zapisywania się przez niego do specjalnego formularza. Czyniąc nasz sklep bardziej społecznościowym rozszerzamy nasz marketing mix o kolejne elementy – people, procces, pleasure (inni ludzie, lepszy proces, większa przyjemność). Dla firmy korzyść jest nieoceniona – o sklepie i produktach dowiaduje się coraz więcej osób, które tym samym generować mogą więcej wejść na naszą stronę, co w ostatecznym rozrachunku przełożyć się może także na wzrost sprzedaży.

Polskie e-sklepy branży odzieżowej w SM

Jeśli przyjrzeć się bliżej aktywności polskich e-sklepów na polu SM, w oczy rzuca się słabe wykorzystanie dostępnych narzędzi promocyjnych i niedostateczne zrozumienie idei mediów społecznościowych. Żeby bardziej to unaocznić, postanowiłem przeprowadzić małe badanie. Pod lupę wziąłem branżę odzieżową, która z udziałem prawie 17 procent zajmuje drugie miejsce pod względem liczby sklepów, które sprzedają swoje produkty przez internet (badanie Internet Standard na próbie prawie 400 sklepów internetowych, raport eCommerce 2011]. Branża ta jest również bardzo popularna na Facebooku, zarówno jeśli chodzi o średnią liczbę fanów (drugie miejsce po FMCG według raportu Socialbakers.com) – oraz średni wskaźnik ich zaangażowania (piąte miejsce). Dodatkowo, jak wynika z danych takich serwisów, jak Okazje.info i IAI-Shop.com, spośród wszystkich nowo powstających sklepów internetowych, najbardziej dominuje kategoria odzież i obuwie (17,1 procent).

W badaniu wzięły udział największe firmy branży modowej działające na rynku e-commerce w Polsce pod względem przychodów w 2010 r. (według raportu eCommerce, Internet Standard z 2011r.) oraz najlepsze polskie sklepy internetowe w rankingu Money.pl, Gazety Wyborczej i wyborcza.biz (rok 2011) – w sumie 14 e-sklepów.

Spośród nich swoje strony na Facebooku ma zdecydowana większość (13). Dużym zainteresowaniem cieszy się także Twitter (64 procent), oraz YouTube i blogi internetowe (57 procent). Jeśli chodzi o szersze wykorzystanie dostępnych narzędzi, jest już jednak zdecydowanie gorzej.

Co prawda, w aż 85 proc. przypadków można „polubić” e-sklep, czy konkretny produkt dzięki odpowiedniemu przyciskowi Facebooka, to jednak możliwość rejestracji/zalogowania do sklepu poprzez konta społecznościowe udostępniają tylko dwie firmy. Pięć e-sklepów daje odwiedzającym realną korzyść z zostania fanem (w tym przypadku były to konkursy z nagrodami oraz informacja o zniżkach i promocjach). Nie ma jednak możliwości w przypadku żadnego sklepu uzyskania rabatu, czy innego bonusu za polecenia produktów innym osobom w obszarze social media. O takich funkcjach, jak własna strona, gdzie widoczne są komentarze użytkownika dotyczące produktów i możliwość umieszczania dłuższych wpisów (własny blog), czy zapraszanie do sklepu znajomych, można tylko pomarzyć.

E-sklep bardziej społecznościowy

Social Media A.D. 2012 dają dużo większe możliwości niż tylko założenie strony w popularnym serwisie i dodawanie wpisów. Łącząc nasz e-sklep z Facebookiem, a ściślej mówiąc – odwiedzających stronę z ich kontem w tym serwisie, możemy zyskać szereg bezcennych informacji. Pozwoli to nam personalizować ofertę jaką przedstawiamy odwiedzającym nasz sklep w oparciu o takie dane, jak ulubione zajęcia, strony które lubią, zmiany statusu, czy datę urodzin. Co więcej możemy zyskać dostęp do takich samych danych także ich znajomych. Daje to niesamowite możliwości – nie tylko prezentacji produktów, ale także umieszczania przez klientów rekomendacji, informacji o zakupach i produktach, które chcieliby mieć –  w odpowiednich, przeznaczonych do tego miejscach witryny. Dzięki wykorzystaniu Open Grapha Facebooka, wszystkie te informacje mogą być również widoczne w Osiach czasu użytkowników, co zapewni firmie dodatkową promocję.

Z kolei dzięki zastosowaniu odpowiednich modułów, możemy także dać klientom możliwość zaproszenia do sklepu znajomych z różnych sieci społecznosciowych. Będą oni mogli pytać ich o opinie, prowadzić własnego bloga, śledzić nowości od ulubionych przez nich marek, czy subskrybować najciekawsze wpisy popularnych blogerek modowych.

Dynamika przemian w obszarze social media, pojawiające się nowe serwisy, rosnąca ciągle liczba ich użytkowników oraz możliwość rozprzestrzeniania się informacji w sposób wirusowy, zmuszają właścicieli sklepów internetowych do bliższego przyjrzenia się mechanizmom, które w dużym stopniu mogą przyczynić się do zwiększenia ruchu na ich stronie, pozyskania nowych klientów i w konsekwencji zwiększenia sprzedaży. Toteż zacząć należy od bliższego przyjrzenia się możliwościom jakie dają poszczególne serwisy i ich API (interfejsy programowania aplikacji). Większe uspołecznienie sklepów to jednak tylko pierwszy etap. Żeby wygrać z konkurencją, trzeba postarać się o zapewnienie odwiedzającym maksymalnego komfortu korzystania ze strony.

Blog firmowy – dlaczego warto?

W czasach, gdy Facebook jest jednym z najgorętszych narzędzi marketingowych na rynku, inwestowanie w firmowego bloga może wydawać się bezzasadne. Tymczasem blogi doskonale budują wizerunek firmy w sieci, a ich umiejętne prowadzenie może świetnie uzupełniać działania w “modnych” portalach społecznościowych.

W Polsce prawdziwy boom na blogi to lata dwutysięczne – z tego też okresu pochodzą pierwsze blogi, bardziej osobiste pamiętniki niż eksperckie platformy do dzielenia się wiedzą. Wraz z wzrostem popularności portali społecznościowych (NK.pl, Facebook) moda na wyrażanie uczuć przez pamiętniki nieco osłabła, zaczęły się tworzyć za to blogi tematyczne, wyspecjalizowane w jednej dziedzinie (kulinarne, modowe, podróżnicze). Potencjał tej formy komunikacji doceniły też firmy. Dziś blogi specjalistyczne i korporacyjne to jeden z najchętniej wykorzystywanych marketingowych narzędzi w komunikacji klient-firma i firma-firma.

Dlaczego warto?

1. Blog firmowy pozwala na lepszą i pełniejszą prezentację produktów i usług

Bloga z powodzeniem można wykorzystywać do przybliżenia oferty klientom i partnerom. Należy jednak pamiętać, że ta forma komunikacji rządzi się swoimi prawami i publikowanie wyłącznie marketingowych laurek dotyczących swoich produktów zdecydowanie nie wpłynie na jej popularność. O wiele lepiej sprawdzą się rozbudowane teksty eksperckie dotyczące produktu, teksty “zza kulis” ukazujące jego powstawanie czy nawet krótkie filmy prezentujące zasadę działania. Dobrym rozwiązaniem będzie przedstawienie case study z realizacji czy pochwalenie się opiniami klientów dotyczącymi produktów czy usług firmy. Możliwości są nieograniczone – wszystko zależy od pomysłowości i kreatywności piszącego.

Przykłady:

Disney’s Parks – choć o usługach Parku Disneya można czytać w każdej – nawet promocyjnej – formie, marketerzy tego najbardziej znanego parku rozrywki na świecie zdecydowali się na przedstawienie firmy w zupełnie inny sposób. Na blogu firmowym Parku znaleźć można informacje na temat prób do spektakli, fotorelacje z budowy nowych konstrukcji, wywiady z pracownikami, filmy typu “behind the scenes”. Dzięki temu osoby odwiedzające stronę otrzymują dodatkowe informacje na temat miejsca, w które chcą się udać ze swoimi dziećmi, a sam Park może pokazać pasję i oddanie pracowników

Skrapki.pl – polskim przykładem ciekawej prezentacji produktów mogą być blogi związane z rękodzielnictwem, jak na przykład blog sklepu skrapki.pl. Blog przyjmuje tu rolę poradnika dotyczącego scrapbookingu, a więc pełni jednocześnie rolę ekspercką i w nienachalny, przyjazny czytelnikowi sposób prezentuje produkty możliwe do kupienia w sklepie.

2. Blog firmowy umożliwia kreowanie wizerunku eksperta

Blog firmowy jest idealnym narzędziem do tego, by członkowie organizacji mogli zaprezentować wiedzę na temat branży, w której się specjalizują. Ten kanał doskonale sprawdzi się jako miejsce publikacji obszernych artykułów na temat rynku, poradników dla klientów, komentarzy z branży, czy nawet rozbudowanych raportów. Konsekwentnie prowadzona komunikacja i wysokiej jakości merytoryczne teksty pozwalają na budowanie autorytetu wśród klientów, ale także partnerów biznesowych czy mediów. Należy jednak pamiętać, że taka forma komunikacji wymaga sporo wysiłku i pracy, a przede wszystkim regularności. Nie ma bowiem nic gorszego, niż wysokiej klasy ekspercki blog, na którym teksty pojawiają się raz na kilka miesięcy. To dlatego przed rozpoczęciem prac warto mocno przemyśleć czy firma będzie w stanie blogować na naprawdę wysokim poziomie.

Przykłady:

Catepillar – blog ekspercki Catepillar to w zasadzie kilka odrębnych blogów, połączonych również z forum internetowym firmy. Każdy z nich poświęcony jest odrębnej gałęzi przemysłu i skupia się na tekstach poradnikowych dotyczących wykorzystania narzędzi Catepillar w różnych sytuacjach. Krótkie, pozbawione zbędnych ozdobników teksty precyzyjnie tłumaczą konkretne zagadnienia, firma często zachęca czytelników do dzielenia się własnymi doświadczeniami – siłą bloga jest bowiem również mocne angażowanie społeczności skupionej wokół firmy.

OXPress – w Polsce jednym z najlepszych przykładów blogów eksperckich są blogi związane z szeroko pojętym marketingiem online. Na jednym z nich właśnie się w tej chwili znajdujesz. Ciekawą praktyką, zastosowaną również tutaj, jest oddzielanie blogów eksperckich od właściwej strony firmy, podkreślając niejako w ten sposób obiektywizm autorów wypowiadających się na jego wirtualnych łamach. Inną, również wartą wspomnienia, jest współpraca z zewnętrznymi ekspertami, którzy dzieląc się swoją wiedzą nie tylko ubogacają treści zawarte na blogu, ale także uwiarygadniają pozycję bloga wśród czytelników.

3. Blog ułatwia budowanie społeczności wokół marki

Wielu marketerów zapomina, że blogi – tak jak i portale społecznościowe – to narzędzia web 2.0, a więc takie, które doskonale sprawdzają się jako sposób na nawiązanie osobistej, angażującej komunikacji z internautami. Wykorzystanie potencjału społeczności do budowania treści na blogu, promocja contentu tworzonego przez fanów i klientów marki czy wreszcie angażowanie jej poprzez proste akcje konkursowe czy promocyjne – możliwości jest naprawdę mnóstwo. I choć wydawałoby się, że angażowanie społeczności to głównie domena portali społecznościowych, to jednak blogi dają również duże możliwości do tego typu działań.

Przykład:

Flickr – blog tej jednej z najpopularniejszych platform do przechowywania zdjęć jest w całości poświęcony społeczności. Główną treścią bloga są zdjęcia użytkowników platformy, pogrupowane w różne kategorie tematyczne. Ciekawym pomysłem jest opisywanie, w jaki sposób powstało dane zdjęcie lub jaka historia się z nim wiąże – w ten sposób użytkownicy otrzymują dodatkowe informacje, których próżno szukać w opisach prac zamieszczanych na Flickr. Promując dobrą fotografię, Flickr jednocześnie pokazuje, że jest platformą, na której – ze względu na doborowe towarzystwo – zdecydowanie warto się znaleźć.

4. Blog wspiera budowę wizerunku członków organizacji

Niezależnie od wszystkiego, blogi to ciągle narzędzia bardzo osobiste – w idealnej komunikacji blogowej każdy z autorów podpisany jest z imienia i nazwiska i posiada na stronie krótkie bio. Firmy dość rzadko korzystają z tej opcji, a szkoda – bo docenianie i promowanie własnych ekspertów jest zdecydowanie porządane jeśli chodzi o relacje z otoczeniem. Ciekawym pomysłem jest budowa bloga nie wokół zespołu, ale wokół jednej, centralnej postaci – na przykład prezesa czy rzecznika prasowego, dając w ten sposób wyraźny sygnał, że organizacja jest otwarta i posiada kompetentnych liderów.

Przykłady:

Marriot on the Move – to blog założyciela międzynarodowej sieci hoteli, Marriot International – Billa Marriota. Właściciel jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie pisze na nim o swoich hotelach, ale nie tylko. Można tam znaleźć wpisy dotyczące jego podróży, ludzi których spotkał, czy nawet rodziny i przyjaciół. Całość utrzymana jest w lekkim stylu i pozwala poznać nie tylko samego właściciela, ale przez jego podróże i doświadczenie – imperium, które udało mu się stworzyć.

Blog rzecznika Orange – wielokrotnie wspominany i nagradzany blog rzecznika Orange to najlepszy przykład umiejętnego budowania wizerunku firmy poprzez jego pracowników. Ogromny moloch, jakim jest jeden z największych operatorów telefonii komórkowej w Polsce, zyskuje twarz bardzo sympatycznego i kompetentnego pracownika. Wojtek Jabczyński umiejętnie przeplata czysto marketingowe treści (nowości w ofercie, promocje) z własnymi komentarzami na tematy związane z telefonią i telekomunikacją. Tak prowadzony blog z powodzeniem zastępuje bezosobowy press room i jest doskonałym punktem wyjścia do współpracy chociażby z dziennikarzami.

Największe kawiarnie sieciowe na Facebooku

Jak donoszą najnowsze badania, statystyczny obywatel naszego kraju wypija już tyle samo kawy co herbaty. Co więcej, przybywa osób pijających ją poza domem. Nic dziwnego, że jak grzyby po deszczu wyrastają nowe lokale oferujące popularny napój. Sporo z nich to kawiarnie sieciowe. Ich rozwój w naszym kraju jest obecnie szczególnie dynamiczny – z roku na rok przybywa im klientów.

Czy w ciągu ostatniego miesiąca odwiedził(a) Pan/ Pani kawiarnię sieciową?
Źródło: Cafe Monitor 2012, ARC Rynek i Opinia, kwiecień 2012

 Ponadto coraz większa liczba osób deklaruje, że to właśnie kawiarnie sieciowe są miejscem gdzie najczęściej piją kawę. Wzorem zachodnich krajów, bywanie w takich lokalach staje się nie tylko sposobem na konsumpcję kawy, ale także częścią stylu życia.

Gdzie najczęściej pije Pan/ Pani kawę?
Źródło: Cafe Monitor 2012, ARC Rynek i Opinia, kwiecień 2012

Jako, że rzeczywistość wirtualna jest w pewnym sensie odbiciem realnego świata, marki sieci kawiarni muszą zadbać o swój wizerunek również na tej płaszczyźnie. Sprawdziliśmy jak radzą sobie poszczególne marki na Facebooku. Do oceny wybraliśmy 6 profili popularnych w Polsce siecówek: Coffeeheaven, Starbucks, w biegu cafe, Empik Cafe, Costa Coffee oraz Green Coffee Nero (sieć powstała z połączenia Green Coffe oraz Coffee Nero). Która z nich najlepiej radzi sobie w popularnym serwisie?

Coffeheaven

Największym z fan page’y jest profil sieci Coffeeheaven gromadzący ponad 76 tysięcy osób. Jest to strona dobrze radząca sobie z komunikacją, dopracowana graficznie i angażująca użytkowników, na co wskazują m.in. dane podsumowujące lipiec. Posty dotyczą najczęściej kawy, lokali, napojów i deserów serwowanych  w kawiarniach, wpisy zawierają atrakcyjne grafiki i ciekawostki. Prowadzone są konkursy. Z pomocą aplikacji można dowiedzieć się o promocjach i zarejestrować w programie lojalnościowym. Komunikacja z fanami prowadzona jest na wysokim poziomie. Można by jeszcze popracować nad szczegółami, np. uzupełnić dane o praktyczne informacje, przydatne dla potencjalnych klientów.

Starbucks Polska

Nieco gorzej radzi sobie kolejny z liderów fan page’y kawiarnianych na polskim Facebooku – kultowy Starbucks (prawie 50 tysięcy fanów), który choć zanotował w lipcu przyrost fanów, pogorszył wyniki aktywności. Komunikacja na fan page’u skupiona jest na ofercie lokali, promocjach (które można otrzymać m.in. poprzez odpowiedź na zagadki). Brakuje jednak postów o ciekawej, angażującej treści czy zawierających grafiki o potencjalne wirusowym. Błędem wydaje się pomijanie niektórych wypowiedzi fanów.

Costa Coffee Poland

Zdecydowanym liderem w komunikacji z użytkownikami jest za to niewielki, bo liczący tylko 1 452 faów (stan na 22 sierpnia 2012) osób profil Costa Coffe Poland. Wysokie wskaźniki zaangażowania wynikają m.in.  z treści umieszczanych na stronie: atrakcyjnych grafik, postów zawierających pytania, ciekawostek, a także z dbania o dialog z użytkownikami. Profil posiada bardzo duży potencjał, jednak warto by było zadbać o jego promocję. Atrakcyjna aplikacja czy angażująca użytkowników gra, z pewnością pomogłaby na zdobycie większej liczby „polubień”.

Empik Cafe

Nad komunikacją można byłoby popracować w przypadku strony Empik Cafe. Wprawdzie profil dość dobrze wydaje radzić sobie z zaangażowaniem, jednak na uwagę zasługuje fakt, że wszystkie wskaźniki za miesiąc lipiec uległy spadkowi. Na pierwszy rzut oka, na fan page’u wydają się dominować zdjęcia lokali oraz kubki Empik Cafe w różnych odsłonach. Brakuje ciekawostek oraz interesujących treści o walorze rozrywkowy. Atutem strony są liczne promocje i zagadki uprawniające fanów do zniżek.

w biegu cafe

Gruntownej przebudowy wymaga zdecydowanie fan page w biegu cafe. Strona jest lubiana przez 9 236 osób i wydaje się mieć potencjał, jednak należałoby popracować nad oprawą graficzną oraz publikowaną treścią. Komunikacja w ostatnim czasie dotyczyła głównie popularnych wydarzeń, w tym imprez sportowych (EURO2012 , Igrzyska Olimpijskie). Fan page przypomina nieco pod tym względem tablicę ogłoszeniową. Treści postów są niepotrzebnie powielane.

Green Coffe

Również profil Green Coffee Nero (funkcjonujący pod nazwą Green Coffee) nie wypada najlepiej. Jest to najmniejszy z ocenianych fan page’y. Lokale Green Coffee mają być miejscami spędzenia wolnego czasu przy dobrej muzyce, przekąsce i kawie, stąd w publikowanych postach dużo linków do teledysków. Jednak proporcje między muzyką, a tematami związanymi z podstawowym przedmiotem działalności wydają się zachwiane. Z pewnością przydałyby się też ciekawe konkursy oraz zagadki.

Wielcy nieobecni

Na koniec warto wymienić inne duże sieci kawiarni, które mimo popularności, nie posiadają własnego “zakątka” na Facebooku. Wspomnieć tu należy iCoffee, Cafe Club, Voyage Cafe, Cafe Nescafe, czy Tchibo (marka Tchibo ma jedynie ogólny profil poświęcony firmowanym przez nią produktom). McCafe funkcjonuje w ramach fan page’u McDonald’s, a profil Grycan (także wymieniany wśród największych kawiarni sieciowych) z racji swojej działalności poświęcony jest głównie lodom. Osobny “kawiarniany” fan page ma MkCafe, jednak jest on w zasadzie martwy.

Zaniedbywana reputacja w wyszukiwarkach

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (7/2012 – lipiec).

Spośród osób korzystających z wyszukiwarek internetowych 73 proc. uważa, że większość informacji, które w, nich znajdują, jest godna zaufania. Tymczasem niewielu decydentów monitoruje opinie i komentarze, na które trafia potencjalny klient na jednym z ostatnich etapów cyklu zakupowego – etapie rozważania.

Ze względu na to, że wyszukiwarki internetowe są wykorzystywane przez internautów  w różnych sytuacjach wymagających podjęcia decyzji, coraz częściej korzystają oni z nich również do weryfikacji opinii na temat produktów, usług, sprawdzenia pracodawcy. Zanim pójdziemy do lekarza, sprawdzamy objawy w sieci, porady zakupowe czerpiemy z for internetowych. Dla użytkowników to ogromne ułatwienie, dlatego chętnie dzielą się opiniami z innymi, często mocno wpływając na najbliższą  społeczność.

Należy jednak wziąć pod uwagę to, że niektóre opinie mogą być generowane przez konkurencję, która będzie chciała wpłynąć na użytkowników na różnych etapach ich cyklu zakupowego. Ważne jest więc, aby na bieżąco monitorować opinie, które pojawiają się na temat naszej marki w internecie. Możemy wykorzystać do tego narzędzia, pozwalające nie tylko monitorować, ale także kontrolować i kategoryzować opinie ze względu na ich sentyment. Warto także zwrócić uwagę na firmy, które świadczą na rynku usługę zarządzania reputacją w wyszukiwarkach, pomagającą firmom nie tylko ochraniać markę, lecz także budować jej pozytywny wizerunek.

Bezpłatnym narzędziem, które pomoże przeanalizować nam jakie słowa nasi potencjalni klienci najczęściej wyszukują podczas cyklu zakupowego jest Google External Keyword Tool. Internauci w zależności od tego, na jakim etapie zakupowym aktualnie są, mogą wpisać słowa bardzo ogólne jak „opinie laptopy”, czy też bardziej sprecyzowane – „ładny laptop do 3000zł”, „opinie asus”. Samo słowo „jaki laptop” każdego miesiąca ma ponad 6 000 zapytań w wyszukiwarce Google. Łączny zasięg negatywnych opinii, do których docierają użytkownicy może liczyć setki tysięcy zapytań każdego miesiąca. Ma to ogromne przełożenie nie tylko na wpływy firmy, ale na przykład na wizerunek pracodawcy wśród pracowników.

Metodologia badań

Dzięki badaniom m.in. Jakoba Nielsena (w 2006 r.), wiemy, że użytkownicy czytają strony internetowe w sposób zupełnie inny niż np. książki, czy artykuły prasowe. Internauci mają tendencję do skupiania się na frazach kluczowych dotyczących tego, czego poszukują (marka, cena, porównanie dwóch produktów).  Największą uwagę, według Nielsena, skupiamy na pierwszym akapicie, który skanowany jest dokładnie, następnie przy skanowaniu kolejnego uwaga spada.

Dokładność dalszego skanowania jest coraz mniejsza – prawie nikt nie czyta witryny w całości. Architektura forum internetowego (krótkie, wyraźnie zaznaczone akapity) wpływa korzystnie na długość skanowania, wydłużając je prawie o 100 proc. Po przekroczeniu trzeciego akapitu widzimy na mapach cieplnych, że dokładność skanowania znacznie spada, a uwaga użytkownika zaczyna skupiać się na dwu, lub trzywyrazowych frazach. Na podstawie tych wniosków zakładamy, że największy wpływ na tworzenie opinii będą miały trzy pierwsze akapity następujące po poście, który otwiera temat. W pozostałych wypowiedziach bierzemy pod uwagę obecność fraz naładowanych emocjonalnie w sąsiedztwie słów kluczowych, poszukiwanych przez użytkownika.

W podobny sposób analizować można również sam ekran wyników wyszukiwania, który jest pierwszym kontaktem użytkownika z odpowiedziami na jego zapytanie i rządzi się bardzo podobnymi prawami. Badane przez nas i ujęte w raporcie poniżej wyniki wyszukiwania są uzyskane w sposób obiektywny, przy użyciu trybu Incognito wyszukiwarki Chrome.

Warto nadmienić, iż w statystyce wzięto pod uwagę wyszukiwanie ograniczone do ostatnich trzech  miesięcy, razem z podstawowymi wynikami wyszukiwania. Zmodyfikowano również frazę dodając rok (np. Laptop do 2000zł 2012) –  użytkownicy, którzy trafią na wyniki z 2010 roku lub nawet wcześniejszych, nie potraktują ich jako wartościowych i będą próbowali uzyskać bardziej aktualne odpowiedzi. Google mimo wielokrotnych obietnic nie zmodyfikowało swojego algorytmu wystarczająco sprawnie, aby promował aktualne wyniki wyszukiwania, więc możemy założyć, iż użytkownicy będą próbowali je uzyskać na różne sposoby.

Fraza kluczowa: „Laptop do 2000” 

Wyniki wyszukiwania na tę frazę są pozbawione emocjonalnych konotacji. Zostają jednak wspomniane marki: Asus i Samsung (w górnej części wyników) oraz Acer (rys.1).

Asus jest wielkim zwycięzcą obecności przy wyszukiwaniu laptopów do 2 000 zł – ma 35 proc. udziału we wszystkich komentarzach. Co ważne, są to głównie opinie pozytywne. Należy zauważyć, że na forach internetowych przeważają pozytywne opinie dotyczące branży laptopów. Użytkownicy rzadko wypowiadają się niekorzystnie na temat konkretnych modeli.

Obecność Toshiba, Lenovo i Fujistsu w wyszukiwarkach jest niewielka, co należy traktować jako objaw negatywny. Praktycznie nie mówi się o tych markach, a informacje o nich znajdują się głównie w dolnej części wyników, przez co docierają do niewielkiej liczby użytkowników. 80 proc. witryn pojawiających się w wynikach wyszukiwania na frazę „laptopy do 2000” to fora internetowe.

 Fraza kluczowa „jaki laptop” 

Na tę frazę kluczową w górnej części ekranu wyników wyszukiwania wymieniane są marki Asus i Acer (rys. 2).

To słowo kluczowe pokazuje zdecydowaną dominację – ilościową i jakościową, marki Dell. Najniższą aktywność wykazuje HP i Samsung. Wcześniej analizowane słowo kluczowe przyniosło znacznie więcej forów internetowych, na których można znaleźć naturalne opinie użytkowników. W przypadku frazy „jaki laptop”, zdecydowanie dominują witryny z poradami, tematyczne blogi i rankingi. Fora mają tylko 10 proc. udziału. Sony, Toshiba i HP nie pojawiły się na witrynach rankingowych praktycznie w ogóle.

Fraza kluczowa „ranking laptopów” 

Ekran wyników wyszukiwania w wypadku powyższej frazy nie wykazuje żadnej aktywności pod względem nacechowania marek. (rys. 3).

W tej kategorii wygrywa zdecydowanie Asus. Częstotliwość występowania marki jest bardzo duża, a wyniki wyszukiwania są aż w 91 proc. pozytywne!  40 proc. wyszukanych stron to rankingi. Wskazują one produkty Asus jako wiodące, co jest bardzo mocnym przekazem w stronę potencjalnego klienta.

Ogólne podsumowanie sentymentu

Jak zaznaczono wcześniej, bardzo ważna jest liczba komentarzy. Obecność marki w rankingach, na forach i blogach, pozwala użytkownikowi zapoznać się dokładnie z opinią na temat produktu (rys. 4).

Marka Asus zdecydowanie prowadzi posiadając aż 22 proc. udział w wynikach wyszukiwania. Bazując na tych trzech, podstawowych frazach, które poddane zostały analizie, możemy z dużą dozą pewności potwierdzić dobrą pozycję produktów Asus na polskim rynku.

Internet lubi narzekać – na co najchętniej? 

Wzięliśmy pod uwagę trzy marki, które posiadają najwięcej udziału w wynikach wyszukiwania na frazy opiniotwórcze. Sprawdziliśmy, o czym piszą internauci i na co najczęściej narzekają.

Asus

Teoretycznie największym problemem Asusa jest matryca, zaraz po niej widzimy, że cierpią jakość obudowy i design (który często jest ukazywany jako nieestetyczny i banalny). Komentarzy negatywnych na temat marki było względnie mało, a i te neutralne nieczęsto przenosiły wiadomości na temat usterek, które nastąpiły podczas użytkowania laptopa.

 

Acer

Acer posiada bardzo zróżnicowaną opinię jeżeli chodzi o to, co może zostać w ich laptopach uszkodzone. Wyniki badań dowodzą, że użytkownicy narzekają na okazyjne usterki praktycznie wszystkiego – od matrycy, przez napęd, czy złącza. Ciekawe jest to, że 13 proc. wśród wszystkich komentarzy zawierających wspomnienie awarii, mówi o ogólnej awaryjności sprzętu Acera.

Samsung

Inżynierowie Samsunga powinni zdecydowanie popracować nad jakością obudów w ich urządzeniach. 71 proc. komentarzy wspominających o usterkach, czy niskiej jakości produktu, dotyczy obudów. Co ciekawe, Samsung cierpi na niewiele mniejszy procent nieuargumentowanej krytyki niż Acer (29 proc).

Jak marketing może wykorzystać analizę reputacji? 

W artykule przedstawiono skróconą analizę reputacji online kilku marek, skupiając się na trzech słowach kluczowych, które według narzędzia propozycji słów kluczowych Google, są wyszukiwane przez ponad 48 000 użytkowników miesięcznie. Jest to ilość, która może w znacznym stopniu wpłynąć na popularność konkretnych modeli laptopów, a także przyczynić się do wpływania na cykl zakupowy potencjalnych klientów. Opinia w Internecie jest potężną siłą, z którą należy się liczyć. Pora zacząć ją poprawnie monitorować.

 

 

Gry społecznościowe w reklamie – dlaczego warto?

Social gaming, czyli gry społecznościowe szturmem zdobyły serca użytkowników serwisów społecznościowych na całym świecie. Miliony osób logują się do Facebooka czy Naszej Klasy, by nakarmić wirtualne zwierzątko, posadzić drzewo i pomóc znajomym w budowie miasta. Osób, którzy nigdy w życiu nie zagrali w żadną grę, a jednak potrafią spędzać całe dni na swoich wirtualnych farmach. Czym więc są gry społecznościowe i czy mogą pomóc w promocji Twojej marki?

Czym są gry społecznościowe

Terminu “gry społecznościowe” używa się w dwóch znaczeniach. W szerszym, to po prostu gry umieszczone na portalach społecznościowych (Facebook, Google+, NK.pl). W tym kontekście każda gra (nawet wirtualne szachy) będzie grą społecznościową, o ile tylko gra odbywać się będzie w serwisie społecznościowym. Właściwa definicja gry społecznościowej nie jest do końca ustalona. Jeremy Liew, jeden z inwestorów z Doliny Krzemowej, zajmujący się między innymi tematem social media i gier, określił trzy cechy tego typu gier:

1) wykorzystują społeczne połączenia między graczami do rozgrywki,

2) zachęcają do interakcji dotyczącej gry poza nią samą,

3) mają bardzo niską barierę wejścia (“one click away”).

Gry społecznościowe należy zdecydowanie odróżnić od gier typu MMO (massive multiplayer online). Jak wskazuje m.in. raport Social Game Studies: A Workshop Report te pierwsze opierają się najczęściej na pozytywnej, asynchronicznej interakcji (karmienie wirtualnych zwierząt, podlewanie drzew, wysyłanie podarunków) pomiędzy znajomymi lub rodziną (najczęściej w ramach jednej sieci społecznościowej), tymczasem MMO to gry oparte na rywalizacji, najczęściej z nieznajomymi, w większości odbywające się poza portalami społecznościowymi (na stronach internetowych lub wręcz jako osobne gry).

Kto gra?

Gry społecznościowe największą popularność zdobyły wśród… kobiet. Badania, przeprowadzone pod koniec 2011 roku przez platformę Viximo i SuperData Research, pokazują, że aż 69% wszystkich facebookowych graczy to płeć piękna. Na Facebooku, w gry gra ponad 50% wszystkich użytkowników. Z kolei z badania “2010 Popcap Social Gaming Research” wynika, że przeciętny gracz  jest kobietą pomiędzy 50, a 59 rokiem życia (22% badanych). Na drugim miejscu uplasowały się osoby między 40 a 50 rokiem życia (20%). Najmniej (zaledwie 1%!) jest niepełnoletnich graczy oraz tych do 21 lat.

Gry społecznościowe najlepiej przyjmują się pośród gospodyń domowych. Największy procent osób zaangażowanych w wirtualne farmy i miasta to osoby zamężne, z dziećmi (29%), na co dzień przebywające w domu (41%), na drugim miejscu uplasowali się bezdzietni single (zaledwie 1 punkt procentowy mniej). Większość z nich posiada wyższe wykształcenie (43%).

Kliknij aby zobaczyć pełną infografikę.

Jak wykorzystać social gaming w reklamie?

Firmy i marki w serwisach społecznościowych chętnie wykorzystują potencjał gier społecznościowych. Nic dziwnego – dobrze zaprojektowana gra wzmacnia przywiązanie do marki, pozwala wykorzystać wirusowy potencjał portali społecznościowych itp. Zarówno polscy, jak i zagraniczni marketerzy chętnie wykorzystują więc różnego rodzaju gry do promocji własnych marek i produktów.

1. Reklama

Zdecydowanie najczęściej spotykanym modelem marketingowym jest promocja produktów i marek wewnątrz już istniejących, popularnych gier. Tak zadziałała między innymi Mazda, która chcąc zainteresować użytkowników Facebooka nowym modelem swojego samochodu, postanowiła podjąć współpracę z jedną z najpopularniejszych gier społecznościowych na Facebooku – Bejeweld Blitz. Nie tylko umieściła reklamy w samej grze, ale przede wszystkim ufundowała nagrodę główną – nowy samochód Mazda 3 dla zwycięzców specjalnego turnieju. Wyniki? 500 tys użytkowników dziennie (!), ponad 15 mln gier dziennie, przy średniej 15 gier na jednego użytkownika. Średni czas obcowania z grą (i marką) – ponad 17 minut. Z poziomu gry można było od razu zostać fanem Mazdy, co przełożyło się na ponad 20% wzrost liczby lubiących na profilu marki.

2. Product placement

Innym ciekawym rozwiązaniem jest product placement, czyli umieszczanie wirtualnych odpowiedników własnych produktów w grach społecznościowych. Jednym z największych platform udostępniających własne zasoby do promocji gier i marek jest zdecydowanie Zynga, która w ramach swoich gier (głównie Farmville) współpracuje z takimi tuzami jak McDonald’s, H&M, czy Procter&Gamble. W ramach działań dla marketerów Zynga przygotowywała między innymi wirtualną farmę McDonald’s, gdzie można było wyhodować składniki na potrawy serwowane w restauracji, umożliwiała także działania online-offline (przy zakupie napojów i kanapek w sieci 7-Eleven, klienci otrzymywali także wirtualne przedmioty do wykorzystania w grze FarmVille i Mafia Wars), a nawet integrację gier ze sklepami internetowymi, jak to miało miejsce w przypadku gry Pet Society, gdzie gracze mogli zamówić dostawę prawdziwych kwiatów poprzez grę.

3. Własne gry

Ze względu na wysoką barierę wejścia w duże, zagraniczne tytuły, w Polsce zdecydowanie preferowane jest tworzenie własnych gier społecznościowych dla firm i marek. Dobrym przykładem jest tu chociażby kampania ”Małe jest Wielkie” przygotowana przez agencję OX Media dla marki Volkswagen. Trzonem kampanii przeprowadzonej w dniach 5-31 marca 2012 roku, była interaktywna gra składająca się z trzech zadań reprezentujących najważniejsze funkcjonalności Volkswagena up!:

  • ekonomiczność: przy napełnianiu zbiornika paliwa samochodu wyświetlała się informacja obrazująca, jaką trasę można pokonać przy tej ilości paliwa (wyrażona nie w kilometrach, a od miasta do miasta)
  • kompaktowość: zadanie polegające na prawidłowym zaparkowaniu samochodu w trudnych warunkach wskazywało na miejskie możliwości i kompaktowy charakter VW up!
  • pojemność: włożenie do bagażnika rzeczy na wyjazd wakacyjny w określonej kolejności prezentowało turystyczny potencjał tego małego samochodu up!

Efekty:

– 4 610 unikalnych użytkowników, którzy spędzili łącznie 1 170 minut, korzystając z aplikacji Volkswagen up!
– Łączna liczba nowych fanów w okresie 5-31 marca: 5 985 osób
– Średnio 15 postów, komentarzy i like’ów na jednego fana Volkswagena
– Wykorzystanie grywalizacji do skojarzenia modelu Volkswagen Up! z trzema atrybutami: ekonomicznością, zwrotnością i pojemnością
– 4. pozycja wśród najbardziej angażujących fanpage’ów na Facebooku w Polsce (wg rankingu Socialbakers.com)

Agencja OX Media wykorzystała wartości edukacyjne, rywalizację oraz możliwość poznania produktu, osiągając niezbędną w social media triadę: liczba, zaangażowanie i wizerunek.

Branża telekomunikacyjna w social media – infografika

Branża telekomunikacyjna na facebooku

Branża telekomunikacyjna jest jedną z największych na polskim Facebooku – w TOP 10 marek pod względem liczby fanów, aż 4 to brandy z tej kategorii. Największy fan page – Serce i Rozum, spośród wszystkich stron na Facebooku ustępuje już tylko Demotywatorom, a w maju zanotował aż 15 procentowy wzrost (294 tysięcy nowych fanów).

Po rebrandingu TP SA, Orange został niekwestionowanym liderem nie tylko na Facebooku, ale także na innych największych platformach społecznościowych. Jeśli chodzi o serwisy wideo, marka wykorzystuje zarówno YouTube, jak i Dailymotion, notując na tym pierwszym ponad 18 mln wyświetleń wszystkich filmów (z czego prawie 14 mln to filmy Serca i Rozumu). Z wykorzystaniem między innymi tego drugiego serwisu trwa z kolei akcja Testuj z Orange. Filmy umieszczone na Dailymotion osiągneły już liczbę ponad 511 tysięcy wyświetleń. Orange jako jedyna marka wykorzystuje także Twittera, jednak liczba obserwujących nie jest imponująca i przekracza zaledwie 500 osób.

Milion fanów osiągnął niedawno również Play, który wykorzystuje Facebooka także do obsługi klienta na dedykowanym do tego fan page’u Play4U. Play jest także liderem jeśli chodzi o wykorzystanie platformy Google+, na której zgromadził 1 162 obserwujących, czyli więcej niż wszystkie pozostałe marki razem wzięte.

Z kolei biorąc pod uwagę serwis NK.pl, 3 marki mają tam swoje oficjalne grupy, z czego Heyah skupia w swojej aż 271 tysięcy użytkowników. Grupy Play i Plus mają odpowiednio zaledwie 4,5 oraz 2,3 tysiąca osób.

Nowe funkcje stron na Facebooku

Do tej pory Facebook wprowadzał zmiany, które najczęściej nie cieszyły się uznaniem zwykłych użytkowników i moderatorów stron firmowych. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby dodanie Tickera, zmiany w statystykach, kolejne modyfikacje EdgeRanku, przez które mamy coraz mniejszą kontrolę nad tym, czyje wpisy widzimy na swojej tablicy, czy też wprowadzenie Osi czasu, która była najszerzej komentowana i krytykowana. Firma z Menlo Park nie przestaje nas jednak zaskakiwać i wprowadziła 3 istotne z punktu widzenia marketingu prowadzonego w tym serwisie zmiany, które spotkały się z pozytywnym odbiorem wśród osób prowadzących kampanie.

Administratorzy z różnymi uprawnieniami

Od dzisiaj mamy możliwość przypisania różnych poziomów uprawnień poszczególnym administratorom stron, w zależności od potrzeb i wykonywanych przez nich zadań. Podział ról wygląda następująco: Menedżer, Twórca treści, Moderator, Reklamodawca i Analityk statystyk. Poszczególne uprawnienia każdego z nich przedstawia poniższa tabela:

Trzeba pamiętać, że tylko menedżerowie mogą zmieniać uprawnienia poszczególnych administratorów.

Planowanie publikacji

Do tej pory planując wpisy na późne godziny wieczorne lub w dni wolne od pracy, moderatorzy mieli dwie możliwości: albo samemu dodawać posty zakłócając sobie tym samym czas wolny, albo korzystać z zewnętrznych narzędzi, takich jak HootSuite, czy Napoleon. Wadą drugiego rozwiązania było to, że posty dodawane przez te aplikacje były odpowiednio oznaczone, a jak pokazało badanie HubSpot tego typu wpisy były „lubiane”  i klikane odpowiednio 67 i 60% rzadziej. Nowa funkcja Facebooka sprawia, że post wygląda tak, jakby był dodany ręcznie i wygląda na to, że statystyki dla takich wpisów nie powinny się różnic od tych dodawanych w czasie rzeczywistym. Trzeba jednak pamiętać, że umieszczenie treści, to tylko początek. Nikt za nas nie będzie prowadził dyskusji z fanami, animował ich i odpowiadał na nurtujące kwestie, co jest szalenie istotną kwestią – media społecznościowe polegają w końcu na dialogu.

Istotna informacja: wiadomości mogą być planowane z wyprzedzeniem aż na pół roku! (nie radzimy jednak planować wpisów, z aż takim wyprzedzeniem). Godzinę można ustalać z dokładnością do 10 minut.

Promowane posty

Wspomniane wcześniej zmiany w EdgeRanku spowodowały, że posty marek docierają średnio tylko do 16% naszych fanów. Jednym ze sposobów na lepsze dotarcie do odbiorców jest skorzystanie z wprowadzonej właśnie przez Facebooka opcji promowanych postów. Funkcja jest dostępna dla stron, które mają minimum 400 fanów i umożliwia wyróżnianie w aktualnościach użytkowników, którzy są fanami, wpisów (statusów, zdjęć, filmów wideo, pytań, czy linków), które zostały umieszczone do trzech dni wstecz. Jeśli dany użytkownik polubi lub skomentuje daną treść, wpis będzie wyświetlany również jego znajomym. Istnieje także opcja targetowania postów ze względu na lokalizację i język. Co ważne, funkcja dostępna jest z poziomu panelu administracyjnego co bardzo ułatwia sprawę moderatorom. Tak jak w przypadku Facebook Ads, również w tym przypadku sami ustalamy budżet (który można modyfikować w trakcie trwania kampanii) jaki chcemy przeznaczyć na promowane wpisy, a płacimy tylko za liczbę wyświetleń. Promocję będzie można w każdej chwili wstrzymać i ponownie wznowić ją w odpowiednim momencie (nie przekraczając terminu 3 dni od daty publikacji posta).

Zanim jednak skorzystacie z możliwości umieszczania wpisów sponsorowanych, przeczytajcie nasze wskazówki, jak sprawić, by wasze wpisy trafiały do większej liczby użytkowników – Jak być bardziej widocznym na Facebooku.

Więcej o promowanych postach:

[youtube]1f7G4bVVqO0[/youtube]