7 porad marketingu branży wnętrzarskiej

Według raportu „E-commerce w Polsce 2015. Gemius dla e-Commerce Polska” wartość rynku e-commerce w Polsce to 27 miliardy złotych, a 37% osób deklarowało, że robiło już zakupy w kategorii „meble i wystrój wnętrz”. Jak widać, rynek ten jest całkiem spory. Warto pamiętać również o tym, że działania prowadzone w Internecie mają mnóstwo zalet, których nie posiada reklama tradycyjna. A że święta są za pasem i wszyscy wkrótce ruszymy do sklepów w poszukiwaniu idealnych prezentów, przyjrzyjmy się dziś, jak się reklamować i jakie działania marketingowe możemy prowadzić dla branży wnętrzarskiej w Internecie:

  1. Zbadaj swoją grupę docelową

Informacja o tym, kim jest Twój klient, to podstawa. Możesz się tego dowiedzieć korzystając z takich narzędzi analitycznych jak Brand24, SentiOne, Google Trends, Google Market Finder, zbierając informacje z for internetowych czy nawet analizując konkurencję.

  1. Rozmawiaj z klientami

Wiesz, że Twoi klienci znajdują się również na portalach społecznościowych, takich jak np. Facebook czy Twitter. Możesz także z nimi rozmawiać „na żywo” na swojej stronie za pomocą czata. Jest to dobry sposób by odpowiedzieć na ich pytania i reagować na to, co piszą. Twoja marka też może skorzystać z takiego naturalnego dziś sposobu kontaktowania się klientami.

  1. Zaskocz klientów pomysłami

 Lubimy, kiedy coś nas zaskakuje. A jak możesz zaskoczyć swojego klienta? Sposobów jest wiele. Jednym z ciekawszych a zarazem skutecznych jest umożliwienie użytkownikom wpływania na nasze treści. Na stronie www.oknoplast.com.pl to klient decyduje o tym jak dalej potoczy się historia opowiedziana w interaktywnym filmie.

  1. Pokazuj zdjęcia

 Mówi się, że zdjęcie może wyrazić więcej niż 1000 słów. Zbliżenia detali produktów, aranżacje wnętrz, pomysły na dekoracje… Okazji do zaprezentowania produktów wyposażenia wnętrz jest mnóstwo, i takie portale jak Instagram czy Pinterest świetnie się nadają do dzielenia się zdjęciami.

  1. Prowadź bloga

Możesz wykorzystać bloga do dostarczenia wartościowych informacji i porad o swoich produktach, które zachęcą klientów do zakupu. Jeśli sprzedajesz np. zastawy stołowe, możesz przygotować artykuł na temat sposób dekorowania stołu na Święta. Pamiętaj o tym, że klienci często potrzebują różnych informacji by utwierdzić się w decyzji o zakupie.

  1. Skorzystaj z kampanii reklamowych

Tak jak w telewizji czy w radio, w Internecie też możesz zareklamować swój produkt, i możesz dokładniej niż w mediach tradycyjnych dotrzeć do osób zainteresowanych zakupem.

  1. Testuj i analizuj

To jest właśnie ogromna zaleta działań marketingowych prowadzonych w Internecie, że wszystko możemy zmierzyć i poprawiać: ilu odwiedzających ma nasza strona miesięcznie? Z jakiego źródła weszli na naszą stronę? O jakich porach najlepiej publikować na Facebooku? Gdzie o nas mówią? Narzędzi jest wiele, a najpopularniejsze to narzędzie Google Analytics.

 

Reasumując, nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę z działaniami marketingowymi. Można spróbować od 1, 2 rzeczy, i potem włączać kolejne. Tu pytanie nie jest czy powinnyśmy działać, tylko jak, i kiedy. A jeśli masz pytania, napisz do nas na brief@oxmedia.pl, chętnie podpowiemy, od czego możesz zacząć.

Postaw na automatyzację! Czyli jak skutecznie prowadzić marketing automation w internecie.

marketing automation

Wiele osób uważa, że marketing automation, czyli automatyzacja pewnych zachowań powoduje zacieranie dobrych relacji z naszym otoczeniem. To prawda. Jednak w marketingu internetowym ten czynnik jest potrzebny, a nawet konieczny!

Tradycyjny marketing nauczył nas przede wszystkim mozonlego zdobywania klienta i podtrzymywania jego zainteresowania. Dobry marketer zna sztuczki i narzędzia, dzięki którym może zdobyć odbiorcę i utrzymać jego uwagę zgodnie z klasycznym modelem AIDA. Współczesny marketing w interenecie powoduje jednak, że zaciera się granica między wyszkolonymi handlowcami i przedsiębiorcami a młodymi startupowcami czy pasjonatami marki. Dziś już każdy ma możliwość testować wiele różnorodnych metod i postawić na pełną, efektywną marketing automation (automatyzację sprzedaży i całego marketingu).

Marka, która stawia na automatyzację w marketingu, może generować efektywną sprzedaż. Idąc dalej, przechodzimy do zwiększenia przychodów firmy poprzez odpowiednio spersonalizowaną, automatyczną komunikację z wybranymi, określonymi grupami docelowymi.

Idea automatyzacji marketingu zakłada, że kluczem do efektywnej sprzedaży jest właściwa personalizacja przekazu oraz dobranie wartościowych insightów. Systemy automatyzujące dokonują selekcji i wybierają użytkowników pod kątem ich zaawansowania w kwestii decyzji zakupowej.

Lista najważniejszych rzeczy, które musisz znać, kiedy skupiasz się na automatyzacji marketingu internetowego:

  1. Wszystkie działania w marketing automation mają na celu kontrolę ruchu na stronie, tak, aby pozostał po nich trwały i konkretny ślad.
  2. Odpowiednio zarządzaj polityką cenową: rabaty i promocje kieruj do stałych klientów. Stosowanie automatyzacji marketingu daje możliwość porządkowania danych i usystematyzowania informacji w firmie. Sprawdzisz w ten sposób jakość przeprowadzonych kampanii oraz ich efekty.
  3. Personalizuj wiadomości wychodzące do określonych odbiorców, które będą podlegały późniejszej automatyzacji – takie jak m.in. treści maili/
  4. Określone moduły narzędzi służących do automatyzacji pomagają prześledzić skuteczność naszych reklam. Dzięki temu następne kampanie możesz skorygować, poprawić, ulepszyć. A wszystko dla klienta.

Agencja interaktywna OX Media już wcześniej zaprezentowała jedno z nowoczesnych rozwiązań marketing automation którym jest Social Hub, dzięki któremu w jednym miejscu możemy odnaleźć grupę odbiorców naszej marki, reagującą na content z nią związany. Social hub to strona, która zbiera inisghty w jednym miejscu i jednocześnie stanowi statyczną wizytówkę marki. Ale to nie wszystko – użytkownicy od mają stałą styczność z naszymi kanałami, które prowadzimy w ramach marketingu i sprzedaży. Skupiając w jednym miejscu swoich przyszłych klientów doskonale wiesz, czym się interesują, czego poszukują oraz na jakie ich potrzeby warto zareagować. Co wtedy robisz? Tworzysz unikatowy, dedykowany przekaz informacji, który dociera do tych właśnie odbiorców. Z Social Hub nie tylko sprzedajesz, ale podobnie jak w mediach społecznościowych, nawiązujesz długotrwały, wartościowy dialog z użytkownikami.

Efektywne zaangażowanie klienta w działania marketingowe to niełatwe zadanie. Ich celem jest przede wszystkim doprowadzenie do decyzji zakupowej odbiorcy. Poniższy lejek marketingowy pokazuje schematyczny przebieg poszczególnych elementów. Na samej górze (prospects) może się znaleźć wszystko związane z komunikacją: webinary, social media, display, real-time marketing, strona www etc. Nasz klient jest ściśle powiązany z takim właśnie lejkiem. Potencjalny odbiorca „wpada” do niego, a następnie porusza się w dół, aż do momentu zakupu proponowanego przez nas towaru. Ważne – na każdym etapie drogi sprzedaży spotykamy się z coraz mniejszym zasięgiem odbiorców (nie każdy potencjalny lead jest zainteresowany zakupem). Na samym końcu zostaną tylko te osoby, które faktycznie są najbardziej zainteresowane naszym produktem (cegiełka „Sales” lejka jest najbardziej wąska). Dlatego tak ważne jest poznanie potrzeb odbiorców (m.in. poprzez statystyki wejść na poszczególne frazy/zapytania czy chęci przeczytania newslettera), do których dopasujemy odpowiedni przekaz.

lejek marketing automation

Źródło: Slipstrea

Trend związany z Lead Ads (reklama nastawiona na pozyskanie leadów, więcej przeczytacie o tym w naszym ostatnim artykule), podobnie, jak z e-mail marketingiem, nie ustępuje. Ten pierwszy jest już w takiej fazie rozwoju, która zapewnia kontakt z klientem krótszy niż w ciągu minuty po zainteresowaniu go ofertą. Co ciekawe, klient, odpowiadając na pytania na temat swoich preferencji zakupowych, nie musi ręcznie uzupełniać informacji – jego odpowiedzi są także w pełni zautomatyzowane  i pokazują się jako wybór podpowiedzi!

Z kolei rozwój całego systemu e-mail marketingu wiąże się przede wszystkim ze sposobem i jakością nawiązywania nowych relacji. Różnorodne zmiany w zachowaniach użytkowników w internecie powodują, że „skaczą” oni z jednej marki na drugą. Dlatego istotne jest wprowadzanie nowych rozwiązań i modyfikacji w działaniach nie tylko e-mailowych, ale także SEO, SEM, kampanii (content, display, afiliacja, remarketing).

Na szczęście, jako agencja marketingowa doskonale znamy sposoby na na zawarcie kontaktu z nowym subskrybentem (leadem). Oto kilka z nich:

  1. Pan Nowak otrzymuje powitalną wiadomość oraz podziękowanie za zapisanie się do naszego newslettera. W kolejnych wiadomościach dowiaduje się więcej o danej marce (atutach, prowadzonej polityce, asortymencie) i dostaje interesujące go newslettery ifoldery. Proponowane treści są powiązane z przeglądanymi przez niego ofertami oraz z jego zainteresowaniami.
  2. Subskrybent otrzymuje propozycje uczestnictwa w szkoleniu firmy (tradycyjnym lub internetowym) lub informacje o konkursie. W ten sposób nawiązujemy z nim jeszcze trwalszą relację.
  3. Pan Nowak, jako stały klient, jest na bieżąco informowany nie tylko o nowościach i promocjach, ale także o przyszłych kampaniach i oferowanych produktach.
  4. Nasz klient otrzymuje dedykowane kody rabatowe i zaproszenia do konkursów. Ponadto stale stosujemy remarketing: dzięki temu marka buduje poczucie przynależności do siebie, a pan Nowak czuje, że ktoś się o niego troszczy.
  5. Ważne są także ankiety wysyłane do stałych klientów. Możemy dzięki nim sprawdzić, czy zainteresowania klienta uległy zmianie (np. poszerzyły się). Dla nas jest to niezbędne badanie odbiorcy, a z kolei dla naszego pana Nowaka takie działania to ważna informacja o tym, że o niego dbamy (sprawdza się tutaj reguła wzajemności Cialdiniego). Takie poczucie wzajemności wpływa bardzo pozytywnie na transakcje sprzedażowe.

 

Automatyzacja marketingu zmienia sposób prowadzenia biznesu w sieci. Marka staje się realnie odpowiedzialna za rozwój swojego produktu jak i za kondycję lejka sprzedażowego. Dostępne możliwości narzędzi reklamy w social media, takie jak Lead Ads, Local Awareness, Custom Location itd. umożliwiają lepsze dotarcie do klienta, ale przede wszystkim poznanie jego zainteresowań, potrzeb i pragnień (np. formularze pytań w Lead Ads). Wizerunek marki to pierwszy element, z którym spotyka się nasz potencjalny odbiorca. Warto więc zadbać o komunikację na swojej internetowe wizytówce i postawić na nowe rozwiązania (Social Hub). Tylko gruntowna wiedza o kliencie może być kluczem do sukcesu w biznesie.

Real time marketing – o tym jak odnieść sukces w prowadzeniu działań “tu i teraz”.

Real time marketing, w skrócie RTM, dość często w pytaniach skierowanych do marketerów wyjaśniany jest jako publikowanie na Facebooku contentu korespondującego z aktualnymi wydarzeniami.  I mimo, że jego istotą jest błyskawiczność, spontaniczność i szybkość reakcji marki, takie postrzeganie komunikacji “real time” jest de facto sporym uproszczeniem. Warto pamiętać, już na etapie definiowania tego pojęcia, że dość modne kojarzenie go z działaniem ad hoc, wcale nie będącym odpowiedzią na wyniki monitoringu, nie jest dobrą drogą do wdrażania działań tego typu, by wywoływać dodatkowe dyskusje i uczynić dialog z konsumentami powodem do ciekawej rozmowy.

Czy warto w związku z tym pokazywać ludzką twarz marki? Czy można coś stracić będąc “na bieżąco”? Jak robić to dobrze, by zbudować synergię z innymi narzędziami i korzystnie wpływać na sprzedaż czy zadowolenie z usług czy produktów?

Nie jest tajemnicą, że  RTM nie jest najmłodszym trendem w marketingu, ale podobnie zresztą jak media społecznościowe nadal budzi wiele kontrowersji.

Screenshot_1

Jak można zauważyć, przynajmniej dominująca większość amerykańskich specjalistów sądzi, że RTM-em może być nazwany każdy dynamiczny, spersonalizowany content tworzony przez markę i publikowany w przeróżnych kanałach komunikacji. Spora część z nich jest zgodna, że to działania będące szybkim i umiejętnym reagowaniem na bieżące, mainstreamowe, często komercyjne  wydarzenia. Nieco mniej z nich uważa, iż są to riposty w dobrym momencie w mediach społecznościowych. Słusznie zatem większość z nich zaznacza, że marki, które są “na czasie”, chętnie i błyskawicznie wręcz reagujące na potrzeby konsumentów, efektywnie kierujące dialogiem, inspirujące do poznawania i skracania drogi dzielącej od zakupu – są już teraz na wygranej pozycji. Bycie na bieżąco popłaca, bo dzięki wykorzystaniu wirusowości zyskujemy sobie zasięg kampanii i budujemy ważną więź emocjonalną z odbiorcą, co w dłuższej perspektywie czasu ma przełożenie na budowanie rozpoznawalności i pozytywnego wizerunku marki

JAK WE WŁAŚCIWY SPOSÓB BYĆ “NA ŻYWO”?

Może zabrzmi to banalnie, ale jak każda strategia marketingowa, również RTM wymaga przygotowania odpowiedniego planu działań i gruntownego przemyślenia. Jednym słowem: Planujmy działania pod coś, co dzieje się “na żywo”. Pomimo rzekomej spontaniczności, należy mieć z tyłu głowy cele komunikacyjne, biznesowe i działać z głową. Tworząc “real time program” firmy, nie zapomnijmy o jego celach, wrażliwych obszarach, narzędziach i elementach weryfikacji skuteczności. Do tego przepisu dodajemy znajomość strategii marketingowej firmy, z  uwzględnieniem mediów społecznościowych, typowe zachowania kluczowych grup docelowych, aktualne symbole komunikacyjne i komunikaty najlepiej trafiające do odbiorców. Warto zadać sobie także pytania: jakie cechy naszej marki chcemy podkreślić? Co tak naprawdę chcemy osiągnąć za pomocą komunikacji tego typu?

Następnym etapem jest określenie grup docelowych, ich potrzeb, do nich dopasować język i zestaw symboli. Równocześnie warto zastanowić się jakie treści na pewno nie będą dopuszczone do emisji, wytypować wrażliwe zagadnienia mogące wywołać negatywne reakcje odbiorców. Mówiąc o komunikatach, definiujemy język komunikacji adekwatny do odbiorców, określamy zasady publikacji treści w poszczególnych kanałach. Istotne jest również, by ustalić ścieżki działań – swoistych “planów B” w przypadku negatywnych opinii. Przewidujemy możliwie jak najwięcej punktów zapalnych, przygotowujemy szkice odpowiedzi. W przypadku bardziej skomplikowanych reakcji określamy ścieżkę komunikacji w firmie.

REAL TIME MARKETING – KOMU SIĘ UDAŁO?

1. SAMSUNG – NAJPOPULARNIEJSZE SELFIE.

Screenshot_2

2. LG – TELEFON DLA EMILKI.

Screenshot_3

3. 4 KÓŁKA W SZOCZI – AUDI.

Screenshot_4

5. EKIPA NA SWOIM – WARKA

Screenshot_5







Jak to robią polskie marki?

1. FRUGO – SORRY, TAKI MAMY KLIMAT

Screenshot_6

2. SERCE I ROZUM

Screenshot_7

3. VOLKSWAGEN POLSKA

Screenshot_8

JAK OCENIĆ SKUTECZNOŚĆ DZIAŁAŃ RTM?

Jak pokazują zarówno zagraniczne jak i polskie coraz częściej przypadki, akcję RTM z sukcesem może przeprowadzić zarówno producent ciastek, telefonów komórkowych, piwa czy marka samochodów Tak naprawdę każda z tych marek może mieć swoje pięć minut chwały, a tym samym być na ustach nawet milionów internautów. Otwierają się przed firmami możliwości, dzięki zręcznie prowadzonemu dialogowi z konsumentami. Liczy się trafienie w punkt i by reakcja ze strony marki nastąpiła w najlepszym do tego czasie, z wykorzystaniem najbardziej pasujących do tego narzędzi i przyjęła odpowiedni format. RTM może przybierać różne formy: od wielkokanałowych akcji kosztujących miliony dolarów,  po prawie bezkosztowe, całkowicie niskobudżetowe komunikaty.

I jak działania RTM zyskują uznanie branży i cieszą się coraz większą popularnością internautów, ich pomysłodawcy zdobywają wyróżnienia i nagrody, tak ciężko w tym przypadku mówić o twardym przełożeniu na sprzedaż i bardzo mierzalnych efektach działań. Dlaczego? Dzieje się tak za sprawą bardzo dużej ilości innych czynników, które mają również znaczący wpływ na nastroje konsumenckie i decyzje zakupowe klientów (np. dostępność produktów online czy biuro obsługi klienta w sm). Zdecydowanie jednak można mówić o pośrednim wpływie będącym wypadkową polepszania pozytywnego wizerunku i uznania w oczach potencjalnych klientów zdobytego poprzez pokazanie “ludzkiej twarzy”, szybką i zabawną reakcją marki czy zaskoczeniem. Właśnie choćby z tego względu najlepiej i najczęściej mierzy się sentymentem wypowiedzi, zaangażowaniem i jego skalą na przestrzeni czasu, wzrostem interaktywności czy zasięgiem komunikacji i wydźwiękiem wypowiedzi. Czy zatem RTM ma przełożenie na kondycję marek i sprzedać? To tak jakby pytać czy słusznym jest marketing w ogóle. Jest obecnie jednym z niezwykle dopasowanych do panujących realiów etapem ewolucji komunikacji. Wprawdzie rządzi się swoimi prawami, gloryfikując szybkość dostępu do interesujących treści, ale też popłaca. Buduje emocjonalną więź z odbiorcą – potencjalnym klientem, skraca drogę dzielącą go od zakupu dzięki błyskawicznym reakcjom na potrzeby konsumentów, zyskuje nowych lub umacnia w uczuciu ambasadarów marki dzięki zaangażowaniu na czasie, a poprzez wykorzystanie wirusowości buduje ogromny zasięg kampanii przy zdecydowanie niższych nakładach finansowych w porównaniu chociażby z reklamą w mediach tradycyjnych. W przypadku RTMu miarą sukcesu jest internauta-klient, którego skradamy serce i staje się ambasadorem marki, docenia ukłon marki w stronę jego potrzeb czy zainteresowań. W finalnym rozliczeniu chodzi przecież o to, by chwycić za serce, dać pozytywne emocje i wrażenia konsumentowi, który w odpowiedzi dużej chętniej skorzysta z usług naszej marki czy chętniej ją poleci innym. Pozytywny stosunek do marki, postrzeganie jej jako “fajnej”, otwartej i przyjaznej przyniesie w końcu sprzedaż. Potwierdzają to badania: GolinHarris na grupie ponad 3 tys. konsumentów.

Wykorzystanie RTM:

  • zwiększa pozytywny stosunek do marki o ok. 15%,
  • zwiększa szanse zakupu jej produktów czy usług o 20%,
  • wzmacnia zainteresowanie nią o prawie 20%.

RTM to w dużej mierze działanie o charakterze wizerunkowym, niemniej jednak dzięki prowadzeniu monitoringu mediów i analizując prowadzone przez firmę działania, możemy ocenić jak zmienił się wizerunek marki w czasie, również przez sprzedażowy pryzmat.

Bezpłatna konferencja o eHandlu w Bielsku-Białej

14 czerwca odbędzie się konferencja o eHandlu organizowana przez wrocławską firmę Divante oraz bielską agencję Lizard Media. To pierwsza tego typu impreza organizowana w Bielsku-Białej. Swoją obecność zgłosiły już znane ogólnopolskie sieci sklepów, m. in. z branży sportowej, motoryzacyjnej, duże spółki z sektora przemysłowego. Konferencja jest bezpłatna. Pozostało jeszcze kilkadziesiąt wolnych miejsc.

Konferencja ma odpowiedzieć na pytanie jak zaplanować działania eCommerce, zwiększyć ich efektywność, jak skorzystać z marketing automation, jak stworzyć sklep internetowy z wyższej półki i jak zwiększyć efektywność działań e-mail marketingu. Wszyscy prelegenci to praktycy, którzy tworzą i wdrażają rozwiązania eCommerce na rynku polskim od 10 lat. Wśród prelegentów znajdą się reprezentanci Divante i SendingoŁukasz Konior, Tomasz Kryk, Marcin Moska oraz specjaliści z Lizard Media – Mateusz Biliński, Marcin Wieczorek i Paweł Biliński – To praktyczne wprowadzenie do handlu elektronicznego na podstawie rzeczowych i sprawdzonych rozwiązań. Konferencja została zorganizowana zarówno dla firm działających już w handlu elektronicznym, jak również dla tych, które dopiero planują inwestycje w tej dziedzinie. Oprócz prelekcji prowadzonych przez zespół najlepszych profesjonalistów, gwarantujemy możliwość zdobycia bardzo atrakcyjnych nagród – opisuje Paweł Biliński, współorganizator konferencji ze strony Lizard Madia.

Na konferencji dowiemy się również jak już dzisiaj działa M-commerce, czyli sprzedaż poprzez urządzenia mobilne. Na ten temat krąży sporo opinii i spekulacji. Wielu specjalistów wróży świetlaną przyszłość tej gałęzi handlu elektronicznego. Na konferencji usłyszymy praktyczne przykłady aplikacji i dowiemy się o branżach, które na M-commerce mogą zarobić jako pierwsze. Uczestnicy będą mogli dowiedzieć się, czy to już czas na inwestyje w M-commerce.

Organizatorzy zadbali również o drobne upominki oraz cenne nagrody dla uczestników konferencji. W trakcie imprezy odbędzie się losowanie nagród. Każdy uczestnik będzie miał szanse wygrać między innymi 8 książek na temat eCommerce, 10 pakietów WellCommerce na 6 miesięcy za darmo, liczne vouchery na usługi eCommerce, bezpłatne konsultacje specjalistów, wysyłkę 150 000 newsletterów od Sendingo.pl etc. Na wszystkich uczestników czekają książeczki sukcesu z casami Divante, checklista eCommerce, ulotki oraz gadżety od Lizard Media.

Obok specjalistów z firm Divante oraz Lizard Media w czasie konferencji wystąpi również Patrycja Staniszewska reprezentująca Izbę E-Commerce Polska.

Patronami medialnymi są OX Press, portal bielsko.biala.pl, eCommerce Polska oraz magazyn lifestylowy 2BStyle.

Dodatkowo dla potrzeb konferencji prowadzone są badania, czy Polacy kupują przez Internet, ale w lokalnych sklepach.

Wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w konferencji zapraszamy do bezpłatnej rejestracji na 

Divante wspiera firmy w tworzeniu, rozwijaniu i optymalizacji nowych kanałów sprzedaży. Pracuje dla sklepów internetowych, producentów, dystrybutorów i sieci handlowych. Wdraża rozwiązania eCommerce, integruje systemy, projektuje i realizuje działania marketingowe.

Divante dysponuje wieloletnim doświadczeniem w projektowaniu, badaniu i ulepszaniu eBiznesu. Twórcy Divante od 1998 roku współtworzyli wiele internetowych biznesów. To doświadczenie pozwala zespołowi podchodzić do problemów w sposób pragmatyczny. Divante aktywnie włącza się w edukację rynku oraz inwestuje w spółki rozszerzające kompetencje eCommerce. Do spółek Divante należą: agencja interaktywna Ideacto, system rekomendacji Quartic, system email marketingowy Sendingo oraz platforma sklepowa WellCommerce.

Divante jest częścią Outsourcing Experts (OEX). OEX tworzy 5 firm, które mają ugruntowaną pozycję w segmencie usług związanych z kompleksowym zarządzaniem dokumentami i rejestracją danych; budową struktur handlowych; obsługą dużych projektów promocyjnych oraz programów lojalnościowych; logistyką produktów wsparcia sprzedaży; kompleksową obsługą projektów e-commerce; realizacją procesów rebrandingowych oraz telefoniczną obsługą klientów.

Lizard Media to agencja kreatywna działająca na rynku od 2008r. specjalizująca się w innowacyjnych rozwiązaniach webowych oraz eCommerce. Kluczowe obszary działania to serwisy internetowe, sklepy internetowe, systemy CMS oraz strategie user experience. Lizard Media poza kompleksowymi wdrożeniami oferuje i rozwija również autorskie produkty: LizardCMS, LizardStrefa, LizardDownloader, LizardMailer oraz LizardPrintPDF. Agencja ma na swoim koncie realizacje dla wielu sektorów rynku, w tym bankowego, przemysłowego czy medycznego. Realizuje również projekty w ramach partnerstwa z zagranicznymi spółkami. W ramach Lizard Media działa marka Lizard Mobile specjalizująca się w rozwiązaniach mobilnych.

Siła hashtagów

Hashtagi w social media

Wydawałoby się, że w porównaniu z gigantem jakim jest Facebook, nowo powstające serwisy nie mają szans. Wyglądało na to, że serwis taki jak Twitter, w którym mamy ograniczenie wpisywanej wiadomości do 140 znaków nie stanowi dla niego zagrożenia. Podobnie w przypadku Pinterest skupiającego się głównie na zdjęciach lub obrazkach. Kiedy pojawił się Instagram również wydawało się, że będzie on służył głównie temu, by pochwalić się wśród znajomych tym co zjedliśmy na obiad, gdzie byliśmy na kawie czy jakie ciasto dzisiaj upiekliśmy. Tymczasem wymienione serwisy rosną w siłę, zwiększają zasięg i pokazują nam, że mogą być wykorzystane marketingowo równie dobrze jak Facebook. Wszystko za pomocą jednego znaczka: #hashtagu.

Co to jest hashtag?

Hashtagi możemy nazwać fenomenem social media. To nic innego jak proste słowa kluczowe poprzedzone symbolem („#”). Zapoczątkowane na Twitterze pomagają użytkownikom pogrupować posty o wspólnej tematyce, co tym samym pozwoli odnaleźć nam wszystkie wpisy z danym znacznikiem. Hashtag stał się znakiem rozpoznawalnym Twittera, a z czasem zaczął być używany przez inne serwisy i wykorzystywany podczas budowania strategii marketingowych. Jest to rozwiązanie znacznie wygodniejsze gdyż zamiast linku zawierającego stronę, firmy czy marki mogą umieszczać ten właśnie krótki zwrot podczas swoich działań promocyjnych w internecie. Inteligentnie wykorzystane skupiają użytkowników wokół danej marki, produktu czy kampanii. Istnieje wiele przypadków używania hashtagów podczas akcji konkursowych. Co nam to daje? Po pierwsze wzmacnia przekaz, synchronizuje dyskusje, umożliwia natychmiastowy dostęp do zdefiniowanej tematyki. Jako przykład podać możemy zwykłe publikowanie zdjęć na Instagramie – hashtag dodany do naszej fotografii sprawi, że zostanie ona udostępniona milionom użytkowników tego serwisu. W przypadku, kiedy zdjęcia nie zostaną oznaczone będą dostępne tylko i wyłącznie dla naszych followersów.

 

2

Jak poprawnie stosować hashtagi?
Po pierwsze powinniśmy się starać, aby nasz hashtag nie był dla odbiorcy zbyt skomplikowany i w miarę możliwości prosty do zapamiętania. Ważne, żeby skupić się na najważniejszych informacjach lub cechach, które chcemy przekazać i umieścić je najlepiej w jednym zwrocie. Wystarczy spojrzeć, że zwrot #najnowszapromocjawnaszymsklepiezapraszamy nie jest przyjazny dla oka i niełatwo go zapamiętać. Z kolei rozbicie go na kilka zwrotów #najlepsza #promocja #w #naszym #sklepie traci sens, ponieważ pod każdą z tym fraz znajdować się mogą informacje i wątki niezwiązane z naszą marką ani informacją, którą chcemy przekazać. Czyż nie prościej napisać po prostu #PromocjaDlaFanow. Istotne również jest to, aby hashtagowane zwroty były zrozumiałe przez odbiorów – czasami oczywiste dla nas skróty mogą zostać źle odebrane przez innych.
Aby zapobiec wpadkom niezbędna jest dogłębna analiza w celu sprawdzenia czy dany zwrot nie jest już wykorzystany. W innym wypadku nasz przekaz może „zmieszać się” z komunikatem kogoś innego. Kiedy już przejdziemy do działań promocyjnych zadbajmy o to, aby hashtag pojawił się wszędzie – w materiałach reklamowych, mailach, a nawet wizytówkach. Zasada jest prosta – jeśli pojawią się one w większej liczbie miejsc, odbiorcy lepiej je zapamiętają. Oczywiście nie mam tu na myśli umieszczania na wizytówkach czy stopce mailowej hashtagów wykorzystywanych okazjonalnie – w celu przeprowadzenia akcji lub konkursu. W tym wypadku obecność hashtagu powinna obowiązkowo znaleźć się w informacjach promujących daną akcję. Gdy będziemy posiadać już własny i oryginalny hash pozostaje nam tylko zachęcenie naszych klientów do korzystania z niego.
Co jeszcze dają nam hashtagi?
Ułatwiają monitoring dyskusji w interesującej nas grupie – dzięki nim na bieżąco możemy śledzić przebieg konwersacji wyłapując istotne dla nas informacje. Szukając poparcia w danej sprawie, akcji czy przedsięwzięciu, za pomocą hashtagów łatwo możemy skupić wokół niej grupę osób zainteresowanych. Dzięki zwykłemu wydawałoby się krzyżykowi, możemy stworzyć „kącik” informacyjny, pomocny w odpowiedziach na zapytania klientów.
Mimo, że większość z nas kojarzy hashtagi głównie z Twitterem, znacznik ten stał się popularny w innych serwisach – Google+, Facebook, Instagram, Pinterest czy YouTube, dlatego planując kampanię z wykorzystaniem hashtagów warto pomyśleć o zintegrowaniu jej z wszystkimi kanałami. Cóż, nie pozostaje nam więc nic innego jak #działanie.

Statystyki udostępniania treści, dzięki Google+ Echo

Jedną z przewag platformy Google+ nad Facebookiem jest uruchomiona w październiku zeszłego roku, w Polsce mało do tej pory rozpowszechniona i używana, usługa Google+ Echo. Funkcja ta umożliwia atrakcyjny graficznie podgląd statystyk publicznego udostępniania naszych wpisów w Google+ i  ułatwia śledzenie tego, jak nasze treści rozprzestrzeniają się w Internecie.

Do czego przydadzą się informacje pozyskane z Google+ Echo? Jeśli prowadzisz kampanię marketingową z użyciem platformy Google+, a chcesz dotrzeć do najbardziej wpływowych osób, aby sprawdzić co o Tobie mówią i do jakich użytkowników najczęściej docierają, Echo jest najlepszym obecnie dostępnym do tego narzędziem. Poprzez narzędzie łatwo znaleźć można także ambasadorów Twojej marki, zgrupować ich w jednym miejscu (np. w specjalnie utworzonym „Kręgu”) i wysyłać im ekskluzywne treści, upominki, czy w pierwszej kolejności zapraszać na „Spotkania”, pielęgnując w ten sposób relacje z nimi. Gromadząc tego typu dane, możesz również targetować swoje wpisy na poszczególne kręgi w zależności od ich charakteru.

Aby uzyskać dostęp do statystyk wpisów, wystarczy przy wpisie w Google+ rozwinąć ikonkę znajdującą się po prawej stronie okna i kliknąć „Zobacz Echo”.

Co dokładnie widoczne jest w Google+ Echo?

1. Kto udostępnił wpis i jakie komentarze umieścił:

Na specjalnym wykresie zobaczymy, którzy użytkownicy udostępnili nasz wpis i jak duży krąg ich znajomych lub osób obserwujących, zrobił to samo (osoby o największym „wpływie” są oznaczeni w proporcjonalnie największych kręgach).

Jeśli najedziemy myszką na nazwę danego użytkownika zobaczymy dodatkowo jaki komentarz zamieścił do konkretnej treści i ile udostępnień (publicznych i niepublicznych) łącznie wygenerował. Z tego miejsca mamy również możliwość łatwego wyświetlenia całego wpisu. Całość jest także widoczna na bocznym pasku Google+ Echo.

2. Kto i jakie wpisy udostępniał w miarę upływu czasu?

Kolejny wykres na stronie pokazuje jak dany wpis popularyzował się wraz z upływem czasu (od momentu jego pierwszego udostępnienia, aż do ostatniego) i w zależności od tego kto go rozpowszechniał. Wraz ze zmianą pozycji suwaka, zmienia się także główna grafika pokazująca kręgi (czyli użytkowników) i ich zasięg społecznościowy.

3. Statystyki udostępniania wpisów

Pod osią czasu widoczne są szczegółowe statystyki udostępniania wpisów. Można tam zobaczyć, które osoby wygenerowały dla treści najwięcej udostępnień, jak dany wpis się popularyzował (jaka była średnia długość łańcucha, jaki był najdłuższy łańcuch i ile udostępnień zanotowano średnio na jedną godzinę), oraz w jakich językach użytkownicy dzielili się danym wpisem.

Co sądzisz o tej funkcjonalności Google+? Czekamy na Twoje opinie w komentarzach!

 

[youtube]_j0I1a_Aw4g[/youtube]

Nowe funkcje stron na Facebooku

Do tej pory Facebook wprowadzał zmiany, które najczęściej nie cieszyły się uznaniem zwykłych użytkowników i moderatorów stron firmowych. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby dodanie Tickera, zmiany w statystykach, kolejne modyfikacje EdgeRanku, przez które mamy coraz mniejszą kontrolę nad tym, czyje wpisy widzimy na swojej tablicy, czy też wprowadzenie Osi czasu, która była najszerzej komentowana i krytykowana. Firma z Menlo Park nie przestaje nas jednak zaskakiwać i wprowadziła 3 istotne z punktu widzenia marketingu prowadzonego w tym serwisie zmiany, które spotkały się z pozytywnym odbiorem wśród osób prowadzących kampanie.

Administratorzy z różnymi uprawnieniami

Od dzisiaj mamy możliwość przypisania różnych poziomów uprawnień poszczególnym administratorom stron, w zależności od potrzeb i wykonywanych przez nich zadań. Podział ról wygląda następująco: Menedżer, Twórca treści, Moderator, Reklamodawca i Analityk statystyk. Poszczególne uprawnienia każdego z nich przedstawia poniższa tabela:

Trzeba pamiętać, że tylko menedżerowie mogą zmieniać uprawnienia poszczególnych administratorów.

Planowanie publikacji

Do tej pory planując wpisy na późne godziny wieczorne lub w dni wolne od pracy, moderatorzy mieli dwie możliwości: albo samemu dodawać posty zakłócając sobie tym samym czas wolny, albo korzystać z zewnętrznych narzędzi, takich jak HootSuite, czy Napoleon. Wadą drugiego rozwiązania było to, że posty dodawane przez te aplikacje były odpowiednio oznaczone, a jak pokazało badanie HubSpot tego typu wpisy były „lubiane”  i klikane odpowiednio 67 i 60% rzadziej. Nowa funkcja Facebooka sprawia, że post wygląda tak, jakby był dodany ręcznie i wygląda na to, że statystyki dla takich wpisów nie powinny się różnic od tych dodawanych w czasie rzeczywistym. Trzeba jednak pamiętać, że umieszczenie treści, to tylko początek. Nikt za nas nie będzie prowadził dyskusji z fanami, animował ich i odpowiadał na nurtujące kwestie, co jest szalenie istotną kwestią – media społecznościowe polegają w końcu na dialogu.

Istotna informacja: wiadomości mogą być planowane z wyprzedzeniem aż na pół roku! (nie radzimy jednak planować wpisów, z aż takim wyprzedzeniem). Godzinę można ustalać z dokładnością do 10 minut.

Promowane posty

Wspomniane wcześniej zmiany w EdgeRanku spowodowały, że posty marek docierają średnio tylko do 16% naszych fanów. Jednym ze sposobów na lepsze dotarcie do odbiorców jest skorzystanie z wprowadzonej właśnie przez Facebooka opcji promowanych postów. Funkcja jest dostępna dla stron, które mają minimum 400 fanów i umożliwia wyróżnianie w aktualnościach użytkowników, którzy są fanami, wpisów (statusów, zdjęć, filmów wideo, pytań, czy linków), które zostały umieszczone do trzech dni wstecz. Jeśli dany użytkownik polubi lub skomentuje daną treść, wpis będzie wyświetlany również jego znajomym. Istnieje także opcja targetowania postów ze względu na lokalizację i język. Co ważne, funkcja dostępna jest z poziomu panelu administracyjnego co bardzo ułatwia sprawę moderatorom. Tak jak w przypadku Facebook Ads, również w tym przypadku sami ustalamy budżet (który można modyfikować w trakcie trwania kampanii) jaki chcemy przeznaczyć na promowane wpisy, a płacimy tylko za liczbę wyświetleń. Promocję będzie można w każdej chwili wstrzymać i ponownie wznowić ją w odpowiednim momencie (nie przekraczając terminu 3 dni od daty publikacji posta).

Zanim jednak skorzystacie z możliwości umieszczania wpisów sponsorowanych, przeczytajcie nasze wskazówki, jak sprawić, by wasze wpisy trafiały do większej liczby użytkowników – Jak być bardziej widocznym na Facebooku.

Więcej o promowanych postach:

[youtube]1f7G4bVVqO0[/youtube]

Wykorzystaj wpływowych

Brian Solis  jako jedno z najważniejszych zjawisk w nowych mediach w 2012 roku, obok m.in. grywalizacji, wskazał mierzenie wpływu użytkowników w mediach społecznościowych. Dlaczego akurat ich wpływ ma być taki ważny właśnie teraz?

Żyjemy w czasach komunikacyjnego i reklamowego szumu. Jak pokazują statystyki, każdego dnia przeciętny człowiek widzi ok. 3 000 przekazów reklamowych. W związku z tym specjaliści od marketingu poszukują nowych dróg skutecznego dotarcia do swoich klientów. Osobami, które mogą im w tym pomóc są tzw. liderzy opinii, czyli tzw. „jedynki” w modelu 1-9-90 (1% – tworzących treści, 9% – komentujących, 90% obserwujących). Czym jest ów wpływ? Mówiąc w największym skrócie: wpływ społeczny to proces, w wyniku którego dochodzi do zmiany zachowania, opinii lub uczuć człowieka wskutek tego, co robią, myślą lub czują inni ludzie”.

W mediach tradycyjnych liczba osób, która realnie oddziałuje na innych jest stosunkowo mała. Należą do nich celebryci, aktorzy, muzycy, sportowcy, dziennikarze, czy politycy. W związku z tym, że coraz więcej naszej aktywności przenosi się do sieci, na znaczeniu zyskują mniej znani, za to rozpoznawalni tylko w wybranych kręgach osoby, które wpływają na innych ze względu na swoją pozycję i wiedzę w danej dziedzinie. Dotarcie do liderów opinii w telewizji, radiu, czy wysokonakładowej prasie wymagało wysiłku, dużych kosztów, a mierzenie skuteczności działań marketingowych z ich udziałem było utrudnione. W erze Internetu wszystko dzieje się o wiele szybciej. W związku z narastającą potrzebą łatwiejszego wyłaniania najbardziej wpływowych użytkowników, powstało wiele narzędzi, które badają aktywność internautów niemal w czasie rzeczywistym. Do najbardziej znanych należą Klout, Kred i Peerindex. Jak one działają, co mierzą i jak interpretować ich wyniki? Sprawdźmy to na przykładzie najpopularniejszego z nich, Klouta.

Klout zbiera dane na temat aktywności danego użytkownika w mediach społecznościowych i ustala wynik, który ma świadczyć jak dana osoba jest wpływowa (wynik może wynosić od 1 do 100). Aplikacja indeksuje dane z takich serwisów, jak: Facebook (zarówno konto prywatne, jak i strona firmowa), Twitter, Google+, LinkedIn, Foursquare, YouTube, Instagram, Tumblr, Blogger, WordPress, Last.fm i Flickr). Oprócz tzw. Klout Score, narzędzie podpowiada także, w jakich obszarach dana osoba najskuteczniej oddziałuje na innych oraz na ile jest takich osób.

Aplikacja przyznaje punkty uwzględniając trzy główne kategorie:

  • na ile osób oddziałujemy
  • jak duży mamy na nie wpływ
  • jak bardzo te osoby są wpływowe

Dlaczego więc planując kampanię marketingową w Internecie, nie uwzględnić tych osób i wykorzystać ich zasięgu do skutecznego dotarcia, tam gdzie chcemy?

Przy wyborze osób, które mają być twoimi ambasadorami, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

1. Kto jest wpływowy w mediach społecznościowych i dlaczego?

2. Jak rozpoznać, że dana osoba ma wpływ lub możliwości wpływania na innych?

3. Jaki wpływ może mieć współpraca z blogerami dla wsparcia biznesu twojej firmy?

4. Na jaką grupę ludzi, dana osoba najbardziej oddziałuje?

5. Jak zmierzyć zaangażowanie konsumentów, do którego przyczynili się wpływowi użytkownicy?

Przykłady kampanii

Biorąc pod uwagę zaledwie ostatni miesiąc, mieliśmy aż 3 przykłady wykorzystania wpływowych użytkowników (w tym przypadku blogerów) w działaniach marketingowych dużych korporacji, jak i małej firmy.

1. Rebranding TP

Marka Orange bardzo dobrze wie, jak budować relacje z blogerami, co pokazała w połowie kwietnia, wysyłając do tych najbardziej popularnych (m.in. Art Kurasiński, Maciej Budzich, czy Segritta) paczki zawierające spersonalizowane kartki, czekoladę o smaku pomarańczy i oczywiście maskotki Serca i Rozumu. Dzięki temu wielu blogerów umieściło na swoich blogach stosowne wpisy, zawierające także zdjęcia (poniżej to umieszczone na blogu JestKultura.pl), a stosowne informacje ukazały się także w najpopularniejszych serwisach społecznościowych (Facebooku i Twitterze).

2. Koszulkowo.com

Całkiem podobną akcję przeprowadziła marka koszulkowo.com, wysyłając do blogerów koszulkę z napisem „Haters gonna hate. Bloggers gonna blog”, wraz z zabawnie napisanym listem. Przez cały dzień pojawiały się informację na Facebooku o marce i zdjęcia t-shirtów, a fan page koszulkowo.com w ciągu zaledwie jednego dnia zyskał kilkudziesięciu nowych fanów.

3. Peugeot

Jednak najgłośniejszą akcją ostatnich tygodni jest testowanie przez Kominka, Segrittę i Fashionelkę nowego modelu Peugeot 208.

[youtube]sToIgngvZXc[/youtube]

Od startu akcji ukazała się niezliczona liczba informacji i wpisów na blogach trójki głównych bohaterów, na Facebooku, w tym na fan page’u Peugeot Polska oraz w innych miejscach. Z ciekawością śledzę rozwój wydarzeń i finał tej akcji, ale jedno jest już pewne, rozgłos w Internecie marka ma już zapewniony.

Marka niczym znajomy

Zaufanie w Social Media

W erze przed – internetowej marki były tworami ezoterycznymi, czymś na wzór bóstw, które jedynie nadają ton rzeczywistości, ale nie słuchały tego co ma do powiedzenia zwykły śmiertelnik – konsument. Era mediów społecznościowych zmieniła tę sytuację o sto osiemdziesiąt stopni. Teraz każdy marketer z głową na karku stara się żebyśmy to właśnie w marce, którą się opiekuje zaczęli pokładać swoje zaufanie.

Śledząc nasze ulubione brandy na Facebooku zaczynamy się z nimi utożsamiać. Poprzez konwersacje na fanpage’ach z community managerami, w pewien sposób zaczynamy ufać tym wyobrażeniom, które zbudowali w naszych głowach na temat marki. Wszystko to za sprawą kapitału społecznego, który Robert Putman, profesor nauk politycznych na Harvardzie, definiuje jako:

„(…) kolektywną wartość wszystkich sieci społecznych i wynikającej z uczestnictwa w nich skłonności do wyświadczania sobie wzajemnych przysług.” – cytat pochodzi z książki „Era Facebooka” Clary Shih.

To pewien rodzaj waluty, jaką można obracać w ramach działalności w social media. Marka może słuchać, pomagać i doradzać swoim fanom, a poprzez to zacieśniać więzi na linii brand – konsument, jak i integrować samych użytkowników. Zżyta społeczność może sama rozwiązywać problemy zakomunikowane przez innych internautów, pomagać w identyfikacji trendsetterów i ambasadorów, a także pozwalać na łatwiejsze zbieranie insightów konsumenckich.

Jak tworzyć zasoby zaufania?

Przede wszystkim marka musi pokazywać, że ma coś do zaoferowania, że umie wynagrodzić swoich fanów za to, że poświęcają jej uwagę, a uwaga właśnie w mediach społecznościowych stanowi jedno z największych bogactw. Oferując ciekawy, inspirujący i przekazujący wartości marki content nagradza fanów za to, że postanowili ją śledzić. Oczywiście najlepiej jeśli są to treści merytoryczne, ale w tej chwili odpowiednia kreacja wizualna też może działać na brand awerness. Dobrym krokiem jest również tworzenie contentu na wyłączność mediów społecznościowych, aby wyróżnić klientów, pokazać, że są dla firmy wyjątkowi. To pierwszy krok do zbudowania zaufania.

Drugim jest transparentność działań, jeśli marka nie ukrywa informacji o swoich potknięciach, nie próbuje tuszować niepowodzeń i stara się informować swoich obserwatorów na bieżąco, zyskuje nie tylko na autentyczności. Zyskuje również „punkty zaufania” konsumentów. Marka, która jest na swój sposób ludzka, może popełniać błędy i społeczność jej to wybaczy, jeśli odpowiednio to zakomunikuje.

Chęć nawiązania dialogu i wyciąganie pomocnej dłoni ująłbym jako trzeci krok. Marka obecna w social media powinna więcej słuchać niż mówić, powinna odpowiadać na potrzeby fanów, którzy coraz chętniej dzielą się swoimi przemyśleniami, sugestiami i uwagami. Pomoc może polegać nawet na podaniu linku z tutorialem bądź recenzją produktu u znanego blogera. Ważne, że to „marka wykonała jakąś pracę”, a nie potencjalny konsument. Wszystko jednak sprowadza się do słuchania, jeśli wiemy o czym mówią sympatyzujący z naszymi produktami/usługami internauci łatwiej nam będzie się z nimi komunikować.

Budowanie społeczności

Próby zrzeszenia użytkowników wokół naszego profilu można porównać do zawierania swoistej umowy społecznej. W zamian za wciśnięcie przycisku „Lubię to”, „Follow” lub „Obserwuj” obiecujemy użytkownikowi, że nie będzie stratny, że poświęcając nam czas tylko zyska. Autorzy Zaufania 2.0, Chris Brogan i Julien Smith porównują ten proces do budowania armii, którą jednak nie powinno się dowodzić. Powinniśmy z nią współpracować, właśnie na podłożu zbudowanego wcześniej zaufania. Jeśli identyfikujemy się z armią, ona zacznie się identyfikować z nami, generałami.

Bazując na wcześniej opisanych krokach możemy również identyfikować osoby, które będą niezwykle pomocne w scementowaniu społeczności. Mowa tu o ambasadorach i adwokatach marki. Ludziach, którzy chętnie mówią o swoich preferencjach produktowych, wdają się w dyskusje w przestrzeni społecznościowej marek i posiadają znamiona wpływu społecznego na innych. Takie osoby mogą potem brać udział w specjalnych wydarzeniach organizowanych przez brand lub po prostu mogą otrzymywać pewne gratyfikacje za swoją aktywność. Zawiązując więzi z ambasadorami pośrednio marka wiąże ze sobą ich znajomych i innych członków społeczności, którzy uważają ich opinie za wiarygodne i wartościowe.

Na koniec chciałbym wspomnieć o trzech zasadach „nowego marketingu”, które sformułował David Meerman Scott („Nowe zasady marketingu i PR”), a które mają ogromny wpływ na to, czy facebookowi fani zaufają naszej marce.

  • Jesteś tym, co publikujesz.
  • Ludzie chcą autentyczności, a nie manipulacji.
  • Ludzie chcą uczestnictwa, a nie propagandy.

Pamiętając o tych trzech prostych fundamentach naszej działalności w social media, nie tylko pozyskamy wartościowe opinie, ale również zbudujemy społeczność, która sama będzie o nas rozmawiać i reklamować nasze produkty. Czemu? Bo będzie traktować nas jako zaufanego znajomego.