40% to za mało? Innowacyjna aplikacja dla marki BOLS zrobiła robotę! Freeze the Bottle – case study

Jak z przytupem wprowadzić na rynek nowy produkt bez wydawania fortuny na dodatkową promocję? Zazwyczaj jest to dość ciężki zabieg, jednak przy pomocy odpowiedniej strategii i z wykorzystaniem innowacyjnych rozwiązań wcale nie musi taki być.

Bols angażuje fanów

Dla marki Bols, w związku z wprowadzeniem na rynek limitowanej edycji produktów, zorganizowaliśmy na Facebooku konkurs „Freeze the Bottle”. Marka Bols znacznie wyróżnia się na polskim Facebooku na tle innych marek alkoholowych, której strategia komunikacji opiera się na angażowaniu fanów poprzez atrakcyjne Ambasadorki, znane między innymi z kalendarzy Bols i eventów organizowanych przez markę.

Klucz do sukcesu? Kreacja i innowacja

Pozostając na tych samych torach, w organizowanym przez nas konkursie “Freeze the Bottle” zbudowaliśmy ciekawą wizualnie kreację z wykorzystaniem innowacyjnego mechanizmu przechwytywania poziomu dźwięku z komputerowego mikrofonu. Fanów marki z Facebooka postanowiliśmy zaangażować w dość nietypowy sposób – uczestnicy konkursu mieli zamrozić wirtualną butelkę Bols poprzez dmuchanie do mikrofonu.
Do rywalizacji mogli przystąpić wszyscy fani facebookowego profilu Ambasadorek. Codziennie, wśród osób, którym udało się zamrozić butelkę najbliżej pełnej godziny, wyłanialiśmy 3 zwycięzców, którzy otrzymywali gadżety marki. Ponadto, dodatkowe nagrody zdobyło 8 osób, które zamroziły najwięcej butelek w czasie trwania całego konkursu.
W ciągu jednego dnia każdy uczestnik mógł zagrać tylko 2 razy. Kolejne 5 szans otrzymywał, gdy zaprosił do aplikacji 3 swoich znajomych.

Efekty naszej kampanii

Przez okres dwóch tygodni, bez dodatkowego wsparcia reklamą na Facebooku, czy w innych mediach wykreowana przez nas kampania wygenerowała liczbę 216 068 odsłon przez konkursową aplikację, a profil marki na Facebooku wzbogacił się o 1383 fanów.

Konkurs “Freeze the Bottle” cieszył się ogromną popularnością:

  • Liczba uczestników konkursu – 3 266
  • Liczba zamrożonych butelek – 6 542

A aplikacja konkursowa zebrała bardzo dobre recenzje – w skali 1-5 średnia ocena wyniosła 4.1.

Generowanie leadów on-line – nowa funkcja facebooka

Generowanie leadów na facebooku

Jak pozyskać nowych klientów i wygenerować leady on-line w skuteczny sposób? Z pomocą przychodzi nam facebook z nową funkcją lead generation.

Pozyskiwanie leadów wymaga dużego nakładu czasu i pracy poświęconego na testowanie wielu rozwiązań, kanałów marketingowych, narzędzi oraz kreacji. Marki wydają na ten cel pokaźne kwoty, które – w założeniu – mają przekładać się na jeszcze skuteczniejsze wyniki w pozyskiwaniu danych. Popularną w internecie formą na pozyskiwanie leadów jest reklama tekstowa/baner + specjalnie skonstruowany landing page, natomiast skutecznie możemy pozyskać leady przez content marketing, gdzie użytkownicy za porcję wiedzy / raport / darmowe szkolenie muszą pozostawić swoje dane kontaktowe. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku jedna z zasad Cialdiniego, tzw. reguła wzajemności, która mówi o tym, że odbiorcy otrzymując coś za darmo, chętniej dają coś w zamian (w tym przypadku np. adres e-mail). Jak wygląda jednak temat zbierania leadów w mediach społecznościowych?

Facebook umożliwiał dotąd zostawienie danych kontaktowych w legalny sposób tylko poprzez specjalnie zaprojektowaną aplikację (oraz masę nielegalnych rozwiązań, takich jak zbieranie adresów e-mail przypisanych do kont np. z grup czy też danych profili). Od niedawna dostępny jest format reklamowy umożliwiający legalne zbieranie danych kontaktowych. Jak to działa? W Power Editorze (lub w narzędziu FastTony.es) wybieramy kampanię, której celem jest pozyskiwanie kontaktów, następnie wprowadzamy formularz, ustalamy kwestię polityki prywatności  i – podobnie jak w normalnych reklamach – ustalamy tekst, grafikę oraz CTA (Call to action). Należy podkreślić przy tym, że wszystko jest jeszcze w fazie testów (co zresztą niekiedy widać, np. podczas tworzenia własnych pytań) i nie działa do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. A co z danymi, które udostępnią nam użytkownicy? Kontakty pobierane są poprzez eksport do pliku CSV lub za pośrednictwem interfejsu API. Mogą to robić jednak jedynie osoby, które mają status administratora na danym profilu.

Jakie korzyści możemy osiągnąć dzięki nowej funkcji na Facebooku?

  • Nowy kanał zbierania leadów, który możemy wykorzystać, by trafić do grupy docelowej (głownie młodych osób korzystających z facebooka), która uodporniona jest na „tradycyjne” banery na stronach www. Dzięki umiejscowieniu na samym newsfeedzie trudniej jest „ominąć” taką kreację, a co za tym idzie – prawdopodobieństwo wypełnienia formularza się zwiększa.
  • Precyzyjne targetowanie naszych kampanii. Dzięki temu możemy pozyskać skuteczniejsze leady od osób, które będą bardziej skłonne do przekazania danych kontaktowych. Możliwości nasuwa się od razu bardzo dużo – targetowanie formularzy tylko na osoby o określonych danych demograficznych, zainteresowaniach czy też zamieszkujących np. daną dzielnicę. Opcji jest dużo, a ich ustawienie jest stosunkowo łatwe.
  • Proste pozyskanie danych kontaktowych – zmienianie kreacji, testowanie czy też kopiowanie pewnych rozwiązań jest o wiele prostsze niż w przypadku „klasycznych” formularzy leadowych. Dzięki opcji remarketingu możemy też trafiać do osób, które odwiedzały naszą stronę i do nich kierować nasz przekaz. Wszystko dzieje się w obrębie jednego panelu, bez konieczności angażowania za każdym razem np. programisty, speca od AdWords czy też zewnętrznych rozwiązań zbierających leady.
  • Dostosowanie do urządzeń mobilnych. Być może rok 2015, ani – jak zakładam – rok 2016 nie będą ciągle „rokiem mobile” ;), ale warto podkreślić dostosowanie Facebooka do zbierania leadów na urządzeniach mobilnych. Umożliwi to generowanie leadów od użytkowników, którzy nie mają czasu na wypełnianie długich formularzy, ale mogą to zrobić w krótkim czasie np. w czasie dojazdu do pracy czy będąc na zakupach. Połączenie tego typu rozwiązania z geolokalizacją i godzinowym wyświetlaniem może okazać się wyjątkowo skuteczne.
  • Autouzupełnianie. Użytkownik tworząc konto na Facebooku musi (przynajmniej w teorii) podać swoje prawdziwe dane jak imię, nazwisko, mail oraz często też telefon. Dzięki temu użytkownik zaczynając uzupełnianie formularza w niektórych wypadkach będzie musiał tylko… Wysłać swoje dane (bo wszystko uzupełni Facebook). Jeszcze bardziej skróci to czas wypełniania i zwiększy prawdopodobieństwo pozyskania leadu.
  • Kolejny argument do reklamowania na Facebooku. Brzmi to dość banalnie, ale zbieranie leadów to kolejna funkcjonalność, która może „przekonać nieprzekonanych”. Zbieranie danych kontaktowych i późniejszy  lead nurturing to przecież dla wielu branż główne źródło sprzedaży przez Internet. Przykładem mogą być takie branże jak bankowość, finanse czy też motoryzacja.

Podsumowując temat zbierania leadów na Facebooku (nazywanych przez Facebooka „pozyskiwaniem kontaktów”) warto zauważyć, że na pewno jest to ruch w dobrą stronę. Wielu użytkowników Internetu traktuje Facebooka jako „drugie Google”, dlatego dla reklamodawców będzie to nowy sposób na pozyskiwanie kontaktów i późniejszą sprzedaż. Czy użytkownicy polubią ten nowy sposób komunikacji z markami? Zważając na automatyzację, prostotę oraz trafianie do wybranej grupy docelowej jest to bardzo prawdopodobne.

Banki Polskiej Społeczności

Działania w mediach społecznościowych stają się coraz droższą formą działań marketingowych, jednak tworzą rozległe pole do uzyskania zadowalających rezultatów, których osiągnięcie za pomocą mediów tradycyjnych byłoby nieco utrudnione. Nic dziwnego, że taka forma komunikacji zyskuje coraz większe uznanie również wśród wysoko wyspecjalizowanych podmiotów, jakimi są banki. Przy całym zachwycie mediami społecznościowymi należy jednak pamiętać, że obecność w nich niektórych branż, może być zarówno szansą na wygraną, jak i źródłem poważnego kryzysu.

Czytaj dalej Banki Polskiej Społeczności

Social media w służbie konsumentom i dłużnikom!

Windykacja, wierzytelność, zadłużenie – te słowa zazwyczaj niosą ze sobą negatywne skojarzenia. To tematy drażliwe i trudne, zwłaszcza, kiedy społeczeństwo wciąż odczuwa skutki kryzysu finansowego. Instytucje zajmujące się rejestrowaniem dłużników oraz tworzeniem ich płatniczych historii pojawiają się także w social media. Czy ten kanał komunikacji jest dla nich odpowiedni? Postanowiliśmy sprawdzić to na przykładzie kilku fan page’y, które poświęcone są tej tematyce.

Czytaj dalej Social media w służbie konsumentom i dłużnikom!

Home sweet Home?

Branża social z niecierpliwością czekała na tę chwilę. Jeszcze kilka dni temu spekulowano na temat tego, co przygotuje dla nas najpopularniejszy serwis społecznościowy. Mówiono o nowej, odświeżonej aplikacji na Androida, własnym systemie operacyjnym, a nawet o odrębnym urządzeniu – smartfonie Facebooka, który rzekomo zawierać miał przyciski „Lubię to” czy „Udostępnij”. Jednak już na początku konferencji, Mark Zuckerberg rozwiał wątpliwości – aż takiej rewolucji nie będzie. Celem Facebooka jest bowiem sprawienie, aby nasze urządzenia mobilne stały się jeszcze bardziej social. 

Jak wynika z badań, to właśnie Facebook jest najczęściej używaną aplikacją mobile. Poniższy wykres przedstawia stosunek czasu spędzonego na Facebooku, do korzystania z innych aplikacji mobilnych. Różnica jest kolosalna. Skoro to właśnie tutaj spędzamy najwięcej czasu, Facebook postanowił ułatwić nam poruszanie się po serwisie i sprawić, że kontakty ze znajomymi staną się prostsze i przyjemniejsze.

1

Odpowiedzią na potrzeby ludzi jest nowy interfejs o nazwie Facebook Home, który wbrew podejrzeniom nie jest odrębnym systemem operacyjnym i jak twierdzi jego twórca „jest to coś więcej niż zwykła aplikacja”. Home można określić mianem społecznościowej nakładki na Androida. Do tej pory, aby skorzystać z danej aplikacji musieliśmy przeszukiwać nasz telefon i specjalnie ją uruchamiać. Dzięki Facebook Home, nasz smartfon zmieni się w „social phone” ułatwiając dzielenie się contentem oraz komunikację z bliskimi. Posiadając Home, bez potrzeby przeszukiwania aplikacji będziemy mogli sprawdzić co słychać u naszych znajomych oraz skontaktować się z nimi w każdej chwili. Jakie nowe funkcje będzie posiadał Facebook Home, prezentujemy poniżej.

Cover Feed
Innymi słowy są to aktualności w tle w postaci atrakcyjnych zdjęć. Zmiana dość rewolucyjna, ponieważ zrezygnowano w tym miejscu z tradycyjnego androidowego pulpitu oraz ekranu blokady telefonu. Dzięki tej funkcji nie będziemy musieli specjalnie uruchamiać aplikacji, czy sprawdzać newsfeeda – wszystko odbywać się będzie na głównym pulpicie naszego smartfona, a nie jak do tej pory działać w tle. Najnowsze treści udostępniane przez naszych znajomych pojawią się na całej szerokości ekranu telefonu. Prosto z pulpitu będziemy mogli łatwo skomentować lub polubić daną aktywność. Aktualizacje odbywać się będzie w czasie rzeczywistym, bez potrzeby ingerencji użytkownika.

2
Powiadomienia
Kolejna wygodna funkcja. Wszelkie powiadomienia o połączeniach, zdarzeniach , zmianach statusów naszych znajomych pojawiać się będą na ekranie głównym naszego telefonu. Dużym ułatwieniem są zdjęcia profilowe oraz ikony aplikacji pojawiające się wraz z powiadomieniami. Dzięki nim, szybciej zorientujemy się czego dotyczą, zareagujemy lub usuniemy niepotrzebne zdarzenie. To od nas zależy jak długo powiadomienia będą wyświetlane na ekranie głównym.

3

Chat Heads
Nieraz korzystając z danej aplikacji otrzymujemy wiadomość czy powiadomienie z Facebooka. Będąc w trakcie ulubionej gry, czytania artykułu, oglądania filmu lub pisania maila, niekoniecznie chcemy tę czynność przerywać. Dzięki Chat Heads, nasze konwersacje ze znajomymi nie będą kolidować z innymi aplikacjami. Otrzymując sms lub wiadomość z Facebooka, na ekranie smartfona wyświetli się miniaturka zdjęcia profilowego znajomego wraz przekazywaną treścią. Widząc taką zajawkę komunikatu oraz osobę, która go wysłała możemy stwierdzić, czy warto przerwać aktualnie wykonywaną czynność. Podobnie jak wyglądało to do tej pory na Facebooku, dzięki Chat Heads możemy prowadzić zarówno rozmowy prywatne jak i czaty grupowe.

4

Program uruchamiający aplikacje
Dzięki niemu uzyskamy dostęp bezpośrednio do kilku najbardziej interesujących nas aplikacji. Wystarczy określić, co i w którym miejscu ma się znajdować. Przeciągając ulubione i najczęściej używane aplikacje do modułu uruchamiania, zyskamy szybszy dostęp do tego, czego potrzebujemy. Rozpocząć możemy od kilku ekranów i z czasem dodawać kolejne. Jedynym słowem, daje nam to możliwość tworzenia skrótów do wybranych aplikacji, których tłem będą zawsze aktualne wiadomości z Facebooka.

5

Również nawigacja została znacznie uproszczona – wystarczy przesunąćzdjęcie profilowe po to, aby dotrzeć do ważnej zawartości w telefonie. Przeciągajączdjęcia w danym kierunku, możemy odczytać wiadomość, rozpocząć czat ze znajomym, otworzyć moduł uruchamiania aplikacji lub dodać post na Facebooku.

Facebook Home dla telefonów z systemem Android będzie można pobrać w sklepie Google Play już 12 kwietnia. Niestety na razie tylko na określone modele telefonów takie jak: HTC One X, HTC One X+, Samsung Galaxy S III i Samsung Galaxy Note II. Najlepsze wrażenia z korzystania z interfejsu Facebook Home daje zaprezentowany na konferencji smartfon HTC first, niewymagający żadnej konfiguracji i właściwie zaraz po włączeniu i zalogowaniu do Facebooka gotowy do działania.

Czy Facebook Home będzie nam przydatny, okaże się w praktyce. Jedno jest pewne – obecnie telefony towarzyszą nam wszędzie gdzie się udajemy. Sięgamy po nie w wolnej chwili, sprawdzamy newsy, czy zabijamy czas bawiąc się aplikacją. Jednak najważniejsza ich funkcja to komunikowanie się z bliskimi. Facebook Home chce nam to ułatwić – sprawić, by nasi przyjaciele i rodzina byli jeszcze bliżej, by poczuć się jak w domu.

Siła Facebooka, czyli jak media społecznościowe zmieniają otaczającą nas rzeczywistość.

Social Media a zmiana rzeczywistości

Zdawać by się mogło, że rzeczywistość wirtualna to alternatywa dla świata realnego – przestrzeń, w której można się zanurzyć, a w dowolnym momencie łatwo się z niej wyrwać. Kiedy poczujemy się zagrożeni lub zaniepokojeni, jednym przyciskiem możemy wyłączyć komputer i znaleźć się z powrotem za biurkiem w bezpiecznym domu. Tymczasem internet to medium, za pomocą którego można wpływać na rzeczywistość. Nie chodzi tu tylko o oddziaływanie światopoglądowe czy kreowanie postaw konsumenckich. Internet, a tym samym media społecznościowe, mogą zostać wykorzystane w o wiele bardziej zauważalny sposób. 

Urodziny z rozmachem

Nieroztropne korzystanie z Facebooka może skończyć się poważnymi kłopotami. O sile tego serwisu przekonała się w czerwcu 2011 r. nastolatka z Hamburga, która chciała za jego pośrednictwem zaprosić znajomych na przyjęcie urodzinowe. Ponieważ nie zadbała o odpowiednie ustawienia prywatności, chęć wzięcia udziału w wydarzeniu wyraziło aż 15 tysięcy użytkowników Facebooka. Choć impreza została oficjalne odwołana, w okolicach domu niefortunnej jubilatki zjawiło się ok. 1600 (nie)proszonych gości. Wielu z nich było odpowiednio przygotowanych na ten moment – pojawiło się w koszulkach ze zdjęciem dziewczyny. Na szczęście obeszło się bez większych zamieszek – kilku imprezowiczów zostało aresztowanych, jeden z policjantów odniósł lekkie obrażenia.

Bardziej gwałtowny przebieg miały urodziny 16-latki z Holandii, która podobnie jak dziewczyna z Hamburga chciała zaprosić znajomych na przyjęcie ignorując ustawienia prywatności. W wyniku tego błędu wiadomość o urodzinach dotarła do 30 tys. osób. Wieść o imprezie rozeszła się błyskawicznie, także w innych serwisach społecznościowych. Ogromna rzesza osób zadeklarowała udział w wydarzeniu. W celu zapobieżenia potencjalnym rozruchom w mieście powołano sztab kryzysowy, rodzina nastolatki na czas planowanego przyjęcia wyjechała poza miasto, a ulica przy której znajduje się jej dom zamknięta. Lokalne władze oficjalnie informowały, że żadna impreza się nie odbędzie. Mimo to, 21 września 2012 r. w liczącym 18 000 mieszkańców spokojnym miasteczku Haren zjawiło się ok. 3 tys. osób. Wiele z nich miało alkohol. Pomimo przedsięwziętych środków  bezpieczeństwa, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Ulice stały się plenerową dyskoteką, a zgromadzenie w końcu przerodziło się w zamieszki. Doszło do bójek, splądrowano miejscowy supermarket, niszczono samochody i rowery. Kilkadziesiąt osób zostało rannych.

Melanż u Sandry

Podobne wydarzenie miało miejsce na naszym polskim podwórku. Na rzekomych 18 urodzinach 14-latki z Tomaszowa Lubelskiego zjawiło się kilkuset gości. O imprezie, nazwanej „Melanżem u Sandry”, dowiedzieli się, także w tym przypadku, za pośrednictwem konta nastolatki na Facebooku. Mimo, że sama dziewczyna wycofała się z zaproszenia, internauci podchwycili temat. Powstał m.in. fan page „Wielki melanż u Sandry” za pomocą którego wiadomość rozchodziła się w dalszym ciągu.

Melanż u Sandry

O planowanym zgromadzeniu dowiedziała się mama dziewczyny, która poinformowała policję. Wg relacji Jerzego Rusina, rzecznika tomaszowskie policji, zarządzono pełną mobilizację. Do akcji skierowano wszystkie sekcje: prewencji, drogówki, dochodzeniówki, a nawet przestęp gospodarczych, psy oraz 20 radiowozów. Osiedlowa ulica, przy której znajduje się dom Sandry, została zablokowana dla ruchu kołowego. Wg szacunków policji, w piątek 23 listopada 2012 r. przed domem nastolatki zgromadziło się jednorazowo pół tysiąca osób. Burmistrz Tomaszowa Wojciech Żukowski uważa, że przez cały wieczór przewinęło się nawet 2000 osób. Zgromadzeni zaczęli pić na ulicy alkohol i wulgarnie się zachowywać. Tłum wywoływał z domu Sandrę i skandował „Sto lat”.  Choć obyło się bez większych zamieszek, mandatami ukaranych zostało ok. 60 osób.

Facebook obala rządy

Jako najbardziej spektakularne wydarzenie, w którym znaczącą rolę odegrał Facebook i inne portale społecznościowe, można przywołać Arabską Wiosnę czyli szereg gwałtownych protestów społecznych, które wstrząsnęły krajami Północnej Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Seria niepokojów rozpoczęła się 17 grudnia 2012 r. i miała swoje źródło w niezadowoleniu płynącym z pogarszających się warunków życiowych: bezrobocia, rosnących cen żywności, korupcji, nepotyzmu. W niektórych krajach konflikt przerodził się w prawdziwą wojnę domową, m.in. w Libii, gdzie obalono długoletniego dyktatora Muammar al-Kaddafiego. Swoje stanowisko stracił także egipski prezydent Hosni Mubarak oraz prezydent Tunezji Zin Al-Abidin Ben Ali. W Syrii do dziś trwa wojna domowa, która pochłonęła już dziesiątki tysięcy istnień ludzkich. Komentatorzy podkreślają, że wydarzenia miały miejsce m.in. dzięki coraz bardziej powszechnemu dostępowi do Internetu oraz urządzeń mobilnych. To za ich pośrednictwem młodzi ludzie (którzy w dużej mierze byli inicjatorami rozruchów) mogli konfrontować sytuację w swoim kraju z tym, co dzieje się w rozwiniętej części świata, wymieniać się opiniami, wreszcie przekazywać sobie informacje o planowanych protestach. To także niejednokrotnie tą drogą informacje z centrum wydarzeń płynęły na cały świat.

Wpłynąć na rzeczywistość

Próby wpłynięcia na politykę (na mniejszą skalę, tym razem pokojowe i organizowane w granicach prawa) możemy obserwować również w Polsce. Przykładem jest inicjatywa Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, której celem jest zebranie 500 000 podpisów pod wnioskiem o zwołanie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego, a w rezultacie ostateczne odwołanie przez rząd reformy obniżenia wieku szkolnego. Chodzi także udzielenie społeczeństwu możliwości wyrażenia opinii w innych ważnych tematach edukacyjnych. Osią działań jest fan page Stowarzyszenia, na którym na bieżąco prowadzony jest dialog z rodzicami (bo oni są współorganizatorami akcji) na temat przebiegu zbiórki: publikowane są na bieżąco informacje o liczbie zebranych podpisów oraz działaniach, które zostały podjęte w celu uzyskania wymaganej liczby.

rzecznik praw

Również za pośrednictwem tego fan page’a została ogłoszona zbiórka pieniędzy na społeczny spot będący odpowiedzią na oficjalny spot ministerstwa zachęcający do posyłania sześciolatków do szkół. Organizatorzy apelowali o zebranie 10 tys. zł, otrzymali ponad 19 tys. Warto śledzić wydarzenia, żeby przekonać się czy klip powstanie i czy uda się zebrać wymagane pół mln podpisów.

Skąd ta siła?

Co sprawiło, że Facebook i inne media internetowe mają tak dużą siłę w oddziaływaniu na rzeczywistość? Po pierwsze popularność i łatwość komunikacji za ich pośrednictwem, także z osobami spoza grona realnych znajomych. Poza tym aspektem oczywistym już od  dawna, media społecznościowe pozwalają na łączenie się w grupy z wyjątkową łatwością. Nie trudno znaleźć osoby o podobnych zainteresowaniach lub przekonaniach, a narzędzia jakie dostarcza np. Facebook pozwalają na zgromadzenie ich w krótkim czasie w jednym miejscu. Ponadto specyfika sieci polega na tym, że w sieci widzimy tylko tyle, ile inna osoba ujawni nam o sobie, łatwiej jest ją zaakceptować i uznać „za swoją”, co pozwala na jeszcze poczucie jeszcze większej więzi. W przypadku młodzieży, która charakteryzuje się dużą spontanicznością, nie trzeba wiele, żeby poczuć, że w siła i przejść do działania. Jak widać, często w sposób nieprzemyślany. We współczesnym świecie nie można już więc ignorować siły internetu. Rękę na pulsie muszą trzymać nie tylko marketingowcy i specjaliści od PR, ale także rządy państw, opozycjoniści tychże, służby porządkowe oraz, oczywiście, rodzice. Nie można oddzielać od siebie rzeczywistości wirtualnej i realnej, ponieważ obie są ze sobą coraz bardziej złączone.

Content marketing przyciąga konsumentów

Content marketing

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (12/2012 – grudzień)

Użytkownicy powinni chcieć rozmawiać na serwowane tematy – komentować, dyskutować na forum, wysyłać e-maile. Nadmierna informacja o marce jest zbędna.

Branded content – najgorętszy dziś termin w marketingu A.D. 2012. Jego ranga jest już tak duża, że na ostatnim festiwalu reklamy w Cannes po raz pierwszy przyznano nagrody w kategorii Branded Content & Entertainment. Czym tak naprawdę jest, jakie są jego główne zalety i dlaczego powinniśmy zaimplementować go do własnej strategii komunikacji w internecie?

Branded content to działania mające na celu raczej przedstawienie wartości reprezentowanych przez markę i zbudowanie zaufania, aniżeli bezpośrednie promowanie produktów czy usług i konwertowanie użytkowników na klientów. Blogi, podcasty, e-booki, infografiki, przewodniki, filmy, aplikacje mobilne, książki, gry wideo. W zależności od celów i budżetu możemy oferować odbiorcom pożądane przez nich treści w różnej formie. Pamiętać tutaj należy, że tworząc markowy przekaz, jesteśmy bardziej wydawcami aniżeli reklamodawcami. Jakie są z tym związane konsekwencje? Będąc wydawcą, trzeba bardziej dbać o to, aby nasz przekaz był atrakcyjny i niósł realną korzyść dla klientów. W przeciwnym razie użytkownicy mogą nigdy do nas nie wrócić. W pierwszej kolejności należy jednak przyciągnąć ich uwagę. W tym celu, zamiast skupiać się na marce, powinniśmy zwrócić uwagę na ich potrzeby.

Marketing XXI wieku

Branded content łączy rozrywkę z reklamą, przekazując tę drugą w sposób, który jest akceptowany, wręcz pożądany przez konsumentów. Absolutnym mistrzem w tej kategorii jest Red Bull, który oferując odbiorcom dobrą jakościowo treść, na dodatek wpisującą się idealnie w wartości marki, wzbudza emocje i sprawia, że użytkownicy chcą dzielić się nią z innymi. Skok Felixa Baumgartnera jest najlepszym ukonorowaniem wieloletnich działań marki w zakresie content marketingu. Jednak to nie treść jest tutaj królem, lecz korzyść niesiona klientom przez nią samą. I nie trzeba wcale dysponować wielomilionowym budżetem, żeby wzbudzić zainteresowanie. Koncern Johnson & Johnson, oferujący m.in. artykuły dla niemowląt, stworzył strony babycenter.com, baby.compregnancy.com. Są to miejsca, gdzie można dowiedzieć się niemal wszystkiego o ciąży i wychowaniu dzieci aż do 9. roku życia. Po co to zrobiono? Na stronie skupiona jest społeczność mam i kobiet w ciąży – potencjalnych klientek, z którymi można nawiązać relacje. Doświadczenie z przekazem firmy jest dodatkowo pogłębione dzięki aplikacjom mobilnym, a firma skutecznie wykorzystuje także social media, skupiając na Facebooku prawie 800 tys. fanów. Warto zwrócić uwagę, jak mało jest na stronie informacji bezpośrednio o samej marce czy jej produktach. To nie ona ma tutaj odgrywać najważniejszą rolę, a właśnie wartości, z którymi chętnie utożsamiają się młode mamy.

Ekosystem marki

W Polsce tak spektakularne działania należą cały czas do rzadkości. Warto jednak zwrócić uwagę na ciekawy projekt oparty na branded content realizowany od jakiegoś czasu przez Knorra. Marka jest sponsorem portalu przepisy.pl oraz całej jego nadbudowy (profilu na Facebooku, kanału na YouTube, aplikacji mobilnej). Główną platformą gromadzącą treści jest rozbudowany, lecz bardzo intuicyjny w użytkowaniu serwis, na którym znaleźć można przepisy w formie tekstowej i wideo, ciekawe artykuły czy porady, np. „ABC Gotowania”. Użytkownik ma możliwość założenia konta w serwisie, dodawania własnych przepisów, komentowania, tworzenia list zakupów czy zapisania się do newslettera. Dzięki połączeniu z Facebookiem jego aktywność widoczna jest również na osi czasu. Marka współpracuje także z blogerami kulinarnymi, rozszerzając tym samym zasięg swojej komunikacji.

Sądząc tylko po liczbach, śmiało można stwierdzić, że takie działania są bardzo efektywne. Strona na Facebooku skupia 281 tys. fanów, a więcej treści generowanej jest na niej przez samych użytkowników niż przez markę. Wszystkie filmy zamieszczone na YouTube zostały wyświetlone ponad 5 mln razy, a aplikacja mobilna w ostatnim miesiącu miała od 50 tys. do 100 tys. instalacji.

Buduj zaufanie, nie sprzedawaj

Aby treść tworzona przez marki pozwalała realizować zakładane cele, musi spełniać kilka istotnych warunków. Przede wszystkim ma się wyróżniać spośród komunikacji innych konkurencyjnych marek. Dobry kontent to taki, którego szukają sami użytkownicy, powinien więc wzbudzać emocje i koncentrować się na pragnieniach, motywacjach, zainteresowaniach i potrzebach naszej grupy docelowej. Swoją treścią należy odpowiadać na problemy klientów, co pozwoli zbudować zaufanie i lojalność do firmy. Użytkownicy powinni chcieć rozmawiać na serwowane tematy – komentować, dyskutować na forum, wysyłać e-maile. Nadmierna informacja o marce jest zbędna. Klienci sami bardzo szybko dostrzegą korzyść, jaką otrzymują od organizacji, i odwdzięczą się przy pierwszej możliwej okazji. Dzięki marketingowi treści łatwiej jest budować i pielęgnować relacje z odbiorcami, a także gromadzić wokół marki społeczność, a nawet ambasadorów.

Skuteczniejsza dystrybucja

Najważniejszymi dla marketerów zaletami social mediów są zasięg, wirusowość i możliwość interakcji. Warto to wykorzystać do rozprzestrzeniania naszego kontentu. Możemy w tym celu użyć najpopularniejszych mediów społecznościowych, takich jak Facebook, YouTube oraz tych, które mogą skupiać naszą grupę docelową. Jeśli zapewnimy odbiorcom ciekawe informacje, chętniej będą chcieli dzielić się nimi ze swoimi znajomymi. Nie trzeba będzie nawet ich o to prosić – atrakcyjny materiał broni się sam.

Kolejną ważną cechą social mediów jest możliwość łatwego tworzenia treści (w tym treści o marce) przez samych użytkowników. Wystarczy tylko dać im do tego powód i odpowiednie miejsce (takie, jak dedykowany serwis społecznościowy czy aplikacja konkursowa). Oprócz dystrybucji w społecznościówkach content marketing zapewni także lepszą widoczność w wyszukiwarce.

Mierz, optymalizuj i reaguj na zmiany

Bez odpowiedniego pomiaru nie jesteśmy w stanie ocenić, czy nasze działania przynoszą pozytywne rezultaty. Jak zatem mierzyć efektywność działań związanych z marketingiem treści? Przede wszystkim należy ustalić KPI (kluczowe wskaźniki efektywności). W social mediach mogą to być: zasięg (np. liczba odwiedzin strony, liczba odsłon stron, liczba unikalnych użytkowników na stronie i takich, do których udało się dotrzeć z przekazem) oraz zaangażowanie (np. liczba komentarzy, udostępnień, kliknięć „Lubię to!”, wysłania zaproszeń, wzięcia udziału w konkursie, oddanych głosów, liczba instalacji aplikacji). Oferując odbiorcom własne treści w postaci bloga z poradami czy serwisu społecznościowego, jesteśmy w stanie łatwo dowiedzieć się, które tematy są dla nich najbardziej interesujące. Analizując zachowanie użytkowników na stronie czy słowa kluczowe, po których trafili na nią z wyszukiwarki, możemy zyskać bezcenne dane na temat popularności danych tematów czy kategorii (filmy, grafiki, przewodniki, tekst) informacji. Branded content daje możliwość eksperymentowania z różnymi kanałami oraz wybór tych, które są najbardziej efektywne dla firmy oraz najbardziej pożądane dla klientów.

Uczelnie wyższe na Facebooku

Uczelnie wyższe na facebooku

Na Facebooku swoje strony posiadają marki, firmy, miejsca, instytucje czy znane osobistości. Nie mogło tam zabraknąć również uczelni wyższych zarówno tych państwowych jak i prywatnych. Obecność uczelni w social media daje jej sporo korzyści, począwszy od  wspierania etapu rekrutacji, poprzez tworzenie kanału komunikacji ze studentami, aż po działania stricte wizerunkowe. Wiadomo przecież, że studenci to jedna za najbardziej aktywnych grup w internecie, a skoro jej członkowie uwielbiają utożsamiać się z klubami, w których imprezują, kawiarniami, w których się spotkają czy swoimi ulubionymi markami, z pewnością będzie to również miało miejsce jeśli chodzi o  miejsce  edukacji. Dlatego właśnie liczba fanów szkół wyższych z roku na rok rośnie: nowo przybyli studenci zaraz po przyjęciu dołączają do swojej uczelni, natomiast absolwenci zostają jej fanami z sentymentu.

Jak wygląda sytuacja polskich uczelni na Facebooku? W zestawieniu stworzonym  niedawno przez portal natablicy.pl,  na temat popularności polskich uczelni na Facebooku, bezapelacyjnie prowadzi Uniwersytet Jagielloński, który w chwili obecnej posiada blisko 16,5 k fanów, natomiast pierwszą dziesiątkę zamyka Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego z liczbą blisko 7,5 k użytkowników.

Aby sprawdzić jak radzą sobie polskie uczelnie na Facebooku, kilku z nich przyjrzeliśmy się dokładniej. Pod uwagę wzięliśmy lidera rankingu czyli Uniwersytet Jagielloński, a także następnie uczelnie, które uplasowały się zaraz po nim czyli Akademię Górniczo- Hutniczą i Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Aby nie skupiać się jedynie na uczelniach państwowych, w celu porównania sprawdziliśmy również Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości w Krakowie.

Uniwersytet Jagielloński

Fan Page uczelni w chwili obecnej liczy 16,469 fanów. Uniwersytet Jagielloński posiadając wieloletnią tradycję, stara się podkreślać tę wartość zarówno w komunikacji, jak i poprzez oprawę graficzną Fan Page’a. Poza treściami podkreślającymi historię uczelni, opisującymi wydarzenia z jej życia, przedstawiającymi osiągnięcia zarówno studentów jak i profesorów, na stronie znajdują się również publikacje nieco luźniejsze i humorystyczne. Idealnym przykładem połączenia tradycji z nowoczesnością, jest aplikacja o nazwie „Sprawdź swoją przyszłość” stworzona na potrzeby rekrutacji, pozwalająca przyszłym i obecnym studentom sprawdzić co czeka ich po ukończeniu danego kierunku na uczelni i dowiedzieć się, kim zostaną za kilka lat. Student lub kandydat na studia, po wybraniu preferowanego wydziału i kierunku, może zobaczyć artykuł lub notkę w Wikipedii na swój temat. Aplikacja w ciekawy i nowoczesny sposób podkreślała praktyczne kształcenie, jakie swoim studentom oferuje UJ.

Akademia Górniczo-Hutnicza

Tuż za Uniwersytetem Jagiellońskim, z liczbą fanów wynoszącą 15,961 uplasowała się kolejna krakowska uczelnia – Akademia Górniczo-Hutnicza, czyli znany AGH. W porównaniu z poprzedniczką, na Fan Page’u AGH dominują treści o luźnej tematyce, czy informacje o odbywających się w Krakowie imprezach i innych wydarzeniach, co zachęca fanów do interakcji  i objawia się w licznych komentarzach oraz kliknięciach „Lubię to”. Mimo braku jakichkolwiek aplikacji, content na stronie sprawia, że jest ona pozytywnie odbierana przez użytkowników. 

Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej 

Do dołączenia do strony Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej, zachęca przede wszystkim zwracające uwagę, radosne cover photo przedstawiające grupę uśmiechniętych studentów. Taki widok wzbudza sympatię użytkownika i zachęca zarówno do dołączenia do grona fanów, jak i zasilenia grona studentów UMCS. Podobnie jak na wcześniej omawianych stronach, komunikacja na Fan Page’u UMCS skupia się częściowo na publikowaniu aktualności z uczelni, a z drugiej strony nie brak na niej zabawnych publikacji związanych z życiem studenckim, czy zachowaniami charakterystycznymi dla tej grupy. Z pewnością stronę wzbogaciłyby ciekawe zakładki użytkowe zawierające istotne do zakomunikowania studentom informacje, jak i interesujące aplikacje konkursowe i edukacyjne.

Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości

Patrząc na strony uczelni, które znalazły się w rankingu, możemy stwierdzić, że komunikacja stoi na całkiem zadowalającym poziomie, jednak ciekawe aplikacje i organizowane od czasu do czasu konkursy z pewnością zwiększyłyby zaangażowanie ich użytkowników jak i wpłynęły na atrakcyjność Fan Page’a. Organizowane konkursy i zabawy nie muszą oferować cennych nagród. Czasami wystarczą symboliczne gadżety i dobry pomysł, tak jak w przypadku Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Krakowie, która mimo iż nie znalazła się w naszym rankingu, zasługuje na uwagę.  Uczelnia z okazji zbliżającego się Halloween, zorganizowała na swoim Fan Page’u zabawę polegająca na wychowaniu największej dyni: uczestnicy konkursu po otrzymaniu sadzonki dyni musieli dbać o nią codziennie ją podlewając.

Kolejną ciekawą aplikacją znajdującą się na stronie Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości, jest Podróż w czasie, która podobnie jak ta oferowana przez UJ, na podstawie zainteresowań użytkownika ukaże mu ścieżkę jego kariery. Poza aplikacjami, strona zawiera wiele pożytecznych zakładek informujących przyszłych studentów o odbywającej się rekrutacji, natomiast absolwentów o możliwości kontynuacji studiów na jednym z kierunków studiów podyplomowych. Fani strony mają również możliwość subskrybowania kanału RSS z aktualnościami oraz poczytania Blogu Rektora WSZIB. Zaangażowanie fanów WSZiB to dowód na to, że liczne i różnorodne zakładki w połączeniu z ciekawą komunikacją, to przepis na sukces nie tylko  uczelnianego Fan Page’a.

Marki kosmetyczne na Facebooku

Marki kosmetyczne na facebooku

Branża kosmetyczna jest jedną z najbardziej popularnych w mediach społecznościowych zarówno jeśli chodzi o ogólną liczbę fanów, jak i średni wskaźnik zaangażowania. Można  to zobaczyć w wielu rankingach,  zarówno światowych (Socialbakers), jak i polskich (sotrender, catnapoleon). Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej, jak na Facebooku radzą sobie najpopularniejsze marki branży kosmetycznej.

Według raportu Socialbakers.com światowym liderem w branży kosmetycznej na Facebooku jest strona marki Dove, która skupia ponad 10 mln fanów. Niespełna 0,5 mln mniej osób zgromadziła strona Dior, która co ciekawe, bije lidera rankingu na głowę jeśli chodzi o wskaźnik Engagement Rate (Dove – 0,006 %, Dior – 0,563 %). Strona Dove jest globalnym fan page’em marki, skupiającym osoby z całego świata. Komunikacja na nim kierowana jest do użytkowników posługujących się różnymi językami (w ten sposób jest też targetowana). Na stronie marki Dior natomiast, komunikacja związana jest nie tylko z kosmetykami, ale także z modą.

Jeśli chodzi o polskie strony z tej branży, według sierpniowego raportu Sotrender, niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o liczbę fanów, jest Nivea Polska: 264 175. Drugi w kolejność  fan page – AXE PL zgromadził przeszło 100 tysięcy osób mniej. Kolejne miejsca zajmują: Avon Polska, L’Oréal Paris Polska oraz Garnier. Największy procent zaangażowanych użytkowników, był w tym okresie na stronie AXE – 3,23%, natomiast Nivea zaktywizowała 2,46 % swoich fanów.

Oceniając profile wymienionych w raporcie marek, należy wziąć pod uwagę, że bardzo różnią się one m.in. grupą docelową. Widać to na przykładzie dwóch najliczniejszych stron. W przypadku Nivea są to kobiety, dlatego też komunikacja dotyczy spraw powszechnie uważanych za damskie: urody, kosmetyków, ubrań, utrzymywania zgrabnej sylwetki i wagi. Wiele postów utrzymanych jest w dość lekkim, rozrywkowym tonie i właśnie do tej grupy należał najbardziej popularny post miesiąca. Poza tym użytkownicy chętnie odpowiadali na wpisy dotyczące kosmetyków.  Plusem jest na pewno duża liczba dedykowanych grafik. Znaleźć można również posty wyraźnie nastawione na zwiększenie zasięgu.

Komunikacja na skierowanej do młodych mężczyzn stronie AXE PL skupiona jest na prezentowaniu zdjęć atrakcyjnych kobiet oraz pikantnych i dwuznacznych opisów. W ostatnim czasie posty dotyczą także konkursu „Wymień anioła” utrzymanego w podobnym klimacie.  Komunikacja jest więc bardzo jednorodna, co jest efektem przyjętej strategii. Z jednej strony przynosi  to efekt w postaci dość dobrych wskaźników zaangażowania, z drugiej jednak wydaje się, że jak na tak „nośne” tematy jak erotyka i humor nie jest on oszałamiający.

Trzecia ze zwycięskich marek – Avon Polska, skierowana jest jak większość tego typu stron, do kobiet. Jest jednak mniej urozmaicona niż fan page Nivea – bardzo mocno skupiona wokół produktów i marki. Posty związane z innymi tematami pojawiają się sporadycznie. Z jednej strony jest to plusem, ponieważ widać, że marka nie jest nastawiona na „nabijanie statystyk”, jednak komunikacja jest przez to mniej ciekawa, także dla fanów. Dość znamienne jest, że miejsce pierwsze spośród najbardziej angażujących postów zajął jeden z niewielu na tej stronie postów z kategorii „Co wybierasz?”

Spośród pozostałych marek można zwrócić uwagę, na stronę Garnier, która w ostatnim czasie obrała, strategię podobną do AXE PL, choć oczywiście w delikatniejszym „kobiecym wydaniu”. Świadczy o tym m.in. obecność na profilu trzech atrakcyjnych mężczyzn.

Blog firmowy – dlaczego warto?

W czasach, gdy Facebook jest jednym z najgorętszych narzędzi marketingowych na rynku, inwestowanie w firmowego bloga może wydawać się bezzasadne. Tymczasem blogi doskonale budują wizerunek firmy w sieci, a ich umiejętne prowadzenie może świetnie uzupełniać działania w “modnych” portalach społecznościowych.

W Polsce prawdziwy boom na blogi to lata dwutysięczne – z tego też okresu pochodzą pierwsze blogi, bardziej osobiste pamiętniki niż eksperckie platformy do dzielenia się wiedzą. Wraz z wzrostem popularności portali społecznościowych (NK.pl, Facebook) moda na wyrażanie uczuć przez pamiętniki nieco osłabła, zaczęły się tworzyć za to blogi tematyczne, wyspecjalizowane w jednej dziedzinie (kulinarne, modowe, podróżnicze). Potencjał tej formy komunikacji doceniły też firmy. Dziś blogi specjalistyczne i korporacyjne to jeden z najchętniej wykorzystywanych marketingowych narzędzi w komunikacji klient-firma i firma-firma.

Dlaczego warto?

1. Blog firmowy pozwala na lepszą i pełniejszą prezentację produktów i usług

Bloga z powodzeniem można wykorzystywać do przybliżenia oferty klientom i partnerom. Należy jednak pamiętać, że ta forma komunikacji rządzi się swoimi prawami i publikowanie wyłącznie marketingowych laurek dotyczących swoich produktów zdecydowanie nie wpłynie na jej popularność. O wiele lepiej sprawdzą się rozbudowane teksty eksperckie dotyczące produktu, teksty “zza kulis” ukazujące jego powstawanie czy nawet krótkie filmy prezentujące zasadę działania. Dobrym rozwiązaniem będzie przedstawienie case study z realizacji czy pochwalenie się opiniami klientów dotyczącymi produktów czy usług firmy. Możliwości są nieograniczone – wszystko zależy od pomysłowości i kreatywności piszącego.

Przykłady:

Disney’s Parks – choć o usługach Parku Disneya można czytać w każdej – nawet promocyjnej – formie, marketerzy tego najbardziej znanego parku rozrywki na świecie zdecydowali się na przedstawienie firmy w zupełnie inny sposób. Na blogu firmowym Parku znaleźć można informacje na temat prób do spektakli, fotorelacje z budowy nowych konstrukcji, wywiady z pracownikami, filmy typu “behind the scenes”. Dzięki temu osoby odwiedzające stronę otrzymują dodatkowe informacje na temat miejsca, w które chcą się udać ze swoimi dziećmi, a sam Park może pokazać pasję i oddanie pracowników

Skrapki.pl – polskim przykładem ciekawej prezentacji produktów mogą być blogi związane z rękodzielnictwem, jak na przykład blog sklepu skrapki.pl. Blog przyjmuje tu rolę poradnika dotyczącego scrapbookingu, a więc pełni jednocześnie rolę ekspercką i w nienachalny, przyjazny czytelnikowi sposób prezentuje produkty możliwe do kupienia w sklepie.

2. Blog firmowy umożliwia kreowanie wizerunku eksperta

Blog firmowy jest idealnym narzędziem do tego, by członkowie organizacji mogli zaprezentować wiedzę na temat branży, w której się specjalizują. Ten kanał doskonale sprawdzi się jako miejsce publikacji obszernych artykułów na temat rynku, poradników dla klientów, komentarzy z branży, czy nawet rozbudowanych raportów. Konsekwentnie prowadzona komunikacja i wysokiej jakości merytoryczne teksty pozwalają na budowanie autorytetu wśród klientów, ale także partnerów biznesowych czy mediów. Należy jednak pamiętać, że taka forma komunikacji wymaga sporo wysiłku i pracy, a przede wszystkim regularności. Nie ma bowiem nic gorszego, niż wysokiej klasy ekspercki blog, na którym teksty pojawiają się raz na kilka miesięcy. To dlatego przed rozpoczęciem prac warto mocno przemyśleć czy firma będzie w stanie blogować na naprawdę wysokim poziomie.

Przykłady:

Catepillar – blog ekspercki Catepillar to w zasadzie kilka odrębnych blogów, połączonych również z forum internetowym firmy. Każdy z nich poświęcony jest odrębnej gałęzi przemysłu i skupia się na tekstach poradnikowych dotyczących wykorzystania narzędzi Catepillar w różnych sytuacjach. Krótkie, pozbawione zbędnych ozdobników teksty precyzyjnie tłumaczą konkretne zagadnienia, firma często zachęca czytelników do dzielenia się własnymi doświadczeniami – siłą bloga jest bowiem również mocne angażowanie społeczności skupionej wokół firmy.

OXPress – w Polsce jednym z najlepszych przykładów blogów eksperckich są blogi związane z szeroko pojętym marketingiem online. Na jednym z nich właśnie się w tej chwili znajdujesz. Ciekawą praktyką, zastosowaną również tutaj, jest oddzielanie blogów eksperckich od właściwej strony firmy, podkreślając niejako w ten sposób obiektywizm autorów wypowiadających się na jego wirtualnych łamach. Inną, również wartą wspomnienia, jest współpraca z zewnętrznymi ekspertami, którzy dzieląc się swoją wiedzą nie tylko ubogacają treści zawarte na blogu, ale także uwiarygadniają pozycję bloga wśród czytelników.

3. Blog ułatwia budowanie społeczności wokół marki

Wielu marketerów zapomina, że blogi – tak jak i portale społecznościowe – to narzędzia web 2.0, a więc takie, które doskonale sprawdzają się jako sposób na nawiązanie osobistej, angażującej komunikacji z internautami. Wykorzystanie potencjału społeczności do budowania treści na blogu, promocja contentu tworzonego przez fanów i klientów marki czy wreszcie angażowanie jej poprzez proste akcje konkursowe czy promocyjne – możliwości jest naprawdę mnóstwo. I choć wydawałoby się, że angażowanie społeczności to głównie domena portali społecznościowych, to jednak blogi dają również duże możliwości do tego typu działań.

Przykład:

Flickr – blog tej jednej z najpopularniejszych platform do przechowywania zdjęć jest w całości poświęcony społeczności. Główną treścią bloga są zdjęcia użytkowników platformy, pogrupowane w różne kategorie tematyczne. Ciekawym pomysłem jest opisywanie, w jaki sposób powstało dane zdjęcie lub jaka historia się z nim wiąże – w ten sposób użytkownicy otrzymują dodatkowe informacje, których próżno szukać w opisach prac zamieszczanych na Flickr. Promując dobrą fotografię, Flickr jednocześnie pokazuje, że jest platformą, na której – ze względu na doborowe towarzystwo – zdecydowanie warto się znaleźć.

4. Blog wspiera budowę wizerunku członków organizacji

Niezależnie od wszystkiego, blogi to ciągle narzędzia bardzo osobiste – w idealnej komunikacji blogowej każdy z autorów podpisany jest z imienia i nazwiska i posiada na stronie krótkie bio. Firmy dość rzadko korzystają z tej opcji, a szkoda – bo docenianie i promowanie własnych ekspertów jest zdecydowanie porządane jeśli chodzi o relacje z otoczeniem. Ciekawym pomysłem jest budowa bloga nie wokół zespołu, ale wokół jednej, centralnej postaci – na przykład prezesa czy rzecznika prasowego, dając w ten sposób wyraźny sygnał, że organizacja jest otwarta i posiada kompetentnych liderów.

Przykłady:

Marriot on the Move – to blog założyciela międzynarodowej sieci hoteli, Marriot International – Billa Marriota. Właściciel jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie pisze na nim o swoich hotelach, ale nie tylko. Można tam znaleźć wpisy dotyczące jego podróży, ludzi których spotkał, czy nawet rodziny i przyjaciół. Całość utrzymana jest w lekkim stylu i pozwala poznać nie tylko samego właściciela, ale przez jego podróże i doświadczenie – imperium, które udało mu się stworzyć.

Blog rzecznika Orange – wielokrotnie wspominany i nagradzany blog rzecznika Orange to najlepszy przykład umiejętnego budowania wizerunku firmy poprzez jego pracowników. Ogromny moloch, jakim jest jeden z największych operatorów telefonii komórkowej w Polsce, zyskuje twarz bardzo sympatycznego i kompetentnego pracownika. Wojtek Jabczyński umiejętnie przeplata czysto marketingowe treści (nowości w ofercie, promocje) z własnymi komentarzami na tematy związane z telefonią i telekomunikacją. Tak prowadzony blog z powodzeniem zastępuje bezosobowy press room i jest doskonałym punktem wyjścia do współpracy chociażby z dziennikarzami.