AdStandard 2013

Szkolenie social media

W dniach 7-8 marca będziemy świadkami najważniejszego wydarzenia branży reklamowej – Konferencji AdStandard 2013 w Courtyard by Marriott Warszawa.

Reklama internetowa pod względem dynamiki wzrostu na polskim rynku, przyćmiewa wszystkie pozostałe jej formy. Coraz bardziej efektywne wydają się być działania reklamowe prowadzone w internecie, dzięki coraz to nowszym narzędziom.

Merytoryczne doznania podczas spotkania zapewnią autorytety branży reklamowej: Andrzej Furtak (Agency Product Consultant, YouTube), Marcin Renduda (Dyrektor sprzedaży, IDG Poland S.A.), Tadeusz Żórawski (Prezes, Universal McCann) czy Maciej Kossowski (CSO, Członek Zarządu, Grupa Onet.pl S.A.) to jedni z prelegentów AdStandard 2013. Zadbają, aby informacje dostarczone uczestnikom były jak najbardziej aktualnie i praktyczne w zastosowaniu przez przedsiębiorców.

Wybrane trendy 2013 roku, które zostaną omówione podczas Konferencji:

  • Reklama w Social Media
  • Wykorzystanie rich media w reklamie mobilnej
  • Nowe Technologie: Digital Out of Home, ambient, Augmented Reality
  • Marketing Automation – lead generation, zarządzanie bazami danych
  • Retargeting: CPA – precyzyjne targetowanie, real time bidding
  • Aktywizacja sprzedaży dzięki reklamie

Poza tym uczestnicy zagłębią się w czynniki, które wpłynęły na sukces najlepszych kampanii SEO/SEM. Dowiedzą się również jak kształtuje się rynek reklamowy, w co należy inwestować a co jest nieefektywne oraz jakie trendy będą obowiązywały w marketingu w 2013, a wszystko to poparte najnowszymi badaniami mediów i doświadczeniem najlepszych specjalistów.

Jednym słowem dowiecie się:

  • Jakie działania podjąć w celu dostosowania strategii marketingowej do zmieniających się trendów na rynku reklamowym.
  • Jak nie pozostać w tyle za konkurencją i wykorzystywać nowe możliwości, jakie niosą ze sobą nowoczesne formy reklamowe.

Każdego roku AdStandard cieszy się bardzo dobrą opinią w branży, nie tylko pod kątem samej organizacji, również przez cenne i przydatne przedsiębiorcom i marketerom informacje, przygotowujące do implementacji najnowszych trendów w działalność firmy. Koszt uczestnictwa w tej prestiżowej konferencji to 1390 zł netto (+23% VAT). Więcej szczegółów i informacji o wydarzeniu możecie znaleźć pod adresem: http://www.adstandard.pl/13ads.

Video marketing – film wart tysiąca sprzedaży

Video marketing

Czy filmy mogą zwiększyć współczynnik konwersji oraz wpłynąć na wzrost zainteresowaniana na nasze towary i usługi?

Video marketing jest obecnie w fazie rozkwitu, jeszcze nigdy jego notowania nie były tak wysokie. Fakt ten nie dziwi, jeśli zastanowimy się nad tym kiedy ostatnio zobaczyliśmy jakiś materiał w serwisie YouTube, a kiedy przeczytaliśmy artykuł czy książkę. Według statystyk przygotowanych przez firmę Brainshark pod koniec 2012 roku, aż 70% ankietowanych marketerów z sektora B2B uznawało video marketing za najważniejszą z planowanych inwestycji na najbliższy okres.

video-marketing-infographic

Źródło

Powody popularności video przekazu

Większość marketerów przyznaje, że content w postaci video najchętniej używa do celów czysto sprzedażowych (prezentacja oferowanych przez ich marki produktów oraz usług), edukacyjnych, rozrywkowych, ale również w ramach wsparcia blogów firmowych, w celach promowania nadchodzących wydarzeń i eventów oraz jako teaserów, mających przykuć uwagę branży i klientów.

Statystki stojące za stwierdzeniem, że video marketing to obecnie jeden z najbardziej słusznych kierunków w promowaniu towarów i usług są jednoznaczne:  aż 46% respondentów potwierdza, że po obejrzeniu materiału video są bardziej skłonni do dokonania zakupu (infografika powyżej),  serwis YouTube każdego dnia osiąga liczbę ok. 4 miliardów odsłon.

youtube

Istnieje wiele powodów, dla których tak duża liczba firm uwierzyła w siłę video marketingu. Nie od dziś wiadomo, że człowiek lepiej przyswaja informacje, które zarówno widzi, jak i słyszy. Jeśli mielibyśmy zatem jeszcze raz odnieść się do statystyk, mówiących o dziennej liczbie odwiedzin serwisu YouTube, wzrost wydatków na reklamę w samym tym serwisie w roku 2012 o 5% nie powinien nikogo dziwić.

Co ważne, wyprodukowanie video jeszcze nigdy nie było tak proste. Dzięki rozwojowi techniki, większość marek może pozwolić sobie na wyprodukowanie filmów, w cenie, nie przekraczającej całorocznego budżetu firmy przeznaczonego na działania marketingowe. Większą wartość z pewnością będą stanowić materiały video, które ukażą ludzką twarz marki, zbliżą produkt lub usługę względem potencjalnych klientów, aniżeli drogie produkcje mające wywołać zazdrość i poruszenie wśród konkurencji.

Jak przygotować film video by  odniósł sukces?

Oto kilka przykładów filmów, które wywołują pozytywną reakcję klientów, angażują i nie tworzą dystansu na linii klient-marka:

[youtube]GTiaCFx_jZo[/youtube]

Jedna osoba. Jedna biała tablica. Tego typu filmy nie wymagają dużego budżetu, stanowią jednak ogromną wartość, ponieważ potencjalni klienci w rzeczywisty sposób mogą poczuć się bliżsi marce, widząc na własne oczy jej przedstawiciela opowiadającego o produktach czy usługach. Istotnym jest by występująca osoba była świetnie przygotowana oraz występowała w roli eksperta. Filmy tego typu nie muszą być długie. Powinny zawierać czytelny komunikat oraz poruszać kwestie mogące zainteresować grono odbiorców.

customerservice

Niektóre marki, podobnie jak popularny sklep internetowy LANDS’ END decydują się na wprowadzenie video chatów ze swoimi klientami. Wirtualny doradca, jest dowodem na to, że czynnik ludzki, otwarcie się na potrzeby klientów stanowi ogromną wartość dodaną dla marki, dodatkowo zwiększa zainteresowanie klientów marką, którzy w wielu przypadkach są bardziej skłonni do dokonania zakupu.

Wychodząc naprzeciw potrzebom klientów, którzy obawiali się dokonywania zakupów na podstawie zdjęcia, sklep answear.com postanowił stworzyć video do większości produktów dostępnych w sklepie. Krok ten pomoże to  niezdecydowanym klientom w podjęciu decyzji zakupowej. Film video w znacznie większym stopniu przybliża nas do oferowanego produktu czy usługi, aniżeli opis czy zdjęcie.

[youtube]eryxAcsTcOA[/youtube]

Wirusowość materiału video bywa zarówno dziełem przypadku, jak i starannie przygotowanych działań.  Humor zawarty w naszym video contencie wpływa nie tylko na współczynnik social share, ale również na ilość pojawiających się na temat produktu opinii. Klienci chętnie sięgają do marek, z którymi mają dobre skojarzenia- tzn. po tym jak zostali rozbawieni (tak jak w przypadku powyższej reklamy Samsunga) czy też po przeżyciu jakiegoś ważnego momentu (Video ze skoku Felixa Baumgartnera na oficjalnym kanale YouTube marki Red Bulll uzyskało  już ponad 32 mln wyświetleń)

O czym warto pamiętać tworząc dobry video content?

  • Zaangażowanie reprezentantów marki, ekspertów do stworzenia filmu.
  • Przekazanie za pomocą obrazu realnych wartości dla wszystkich osób będących naszymi potencjalnymi klientami.
  • Wirusowość obrazu.
  • Przystępność płynących z video komunikatów.
  • Ukazanie „ludzkiej twarzy” firmy.

Jeśli video będące swoistego rodzaju wizytówką marki posiada wyżej wymienione cechy, jesteśmy na najlepszej drodze do uzyskania zaufania klientów oraz poszerzania się pozytywnej opinii na temat proponowanych przez nas produktów czy usług. W nadchodzącym czasie z pewnością nie należy ignorować potencjału jaki niesie za sobą  video. Dzięki tej formie, możemy jeszcze skuteczniej nawiązywać dialog z klientami oraz sprawiać, że nasza marka stanie się mniej niedostępna. Poza klasycznymi filmami produktowymi, nie zapominajmy również o zaprezentowaniu ludzkiego oblicza marki. Wskażmy ludzi, którzy stoją za sukcesem firmy. Pozwólmy naszym ekspertom dzielić się wiedzą jaką posiadają na temat oferowanych produktów czy usług.  Video to możliwości i szansa na sukces.

Social Media Convent już za nami

Social Media Marketing

„Jeden dzień, aby wszystkich spotkać. Jeden, by wszystkich socialowców odnaleźć.

Jeden, by wszystkich zgromadzić i social-myślą na konwencie związać.

W Krainie Gdańsk, gdzie zaległy social-prelegenty.”

 

Jeden dzień to za mało, żeby opisać co nowego w Internetach, ale wystarczająco, aby podsumować to, co działo się w ubiegłym roku w mediach społecznościowych. Social Media Convent udowodnił, że właśnie w ciągu jednego dnia można omówić trendy, przedstawić najlepsze case study i zorganizować prze-imprezę branżową.

Co mógłbyś właściwie robić będąc na Social Media Convent?

  • Dowiedzieć się, że oczywiste wcale oczywiste być nie musi, w każdym razie nie dla wszystkich. W szczególności jeśli chodzi o content. W wielu prezentacjach pojawił się wątek quality contentu, czyli komunikowania nawiązującego do wartości marki i cech produktu. Jak pokazały przykłady na fan page’ach także znanych marek można doświadczyć komunikowania ‘za pomocą kotów’, czy utartych memów. Nie oznacza to, jak powiedział Michał Górecki rezygnacji z fun/LOL contentu, ale zaniechania kopiowania treści i próby połączenia wyróżników brandu z np. nośnym motywem. Wszystko po to, aby uniknąć pułapki pustego zasięgu i zaangażowania oraz, aby uwiarygodnić statystyki i zwiększyć konwersję.
  • Zobaczyć, jak należy urządzić nowoczesne miejsce biznesu, które sprzyja powstawaniu kreatywnych idei. Gdański Inkubator Przedsiębiorczości jest świetnie do tego przystosowany. Zamiast garniturowej sterylności znajdziemy tam chociażby crazy room, czyli pokój do odważnych przemyśleń porośnięty trawą z olbrzymim krzesłem, wygodnymi pufami i zakręconymi jak wiszące obrotowe huśtawki ludzi: http://www.viddy.com/video/f5ea75d1-5bdc-44bf-a8ad-9075e7a89cfa
  • Spotkać się i porozmawiać twarzą w twarz z Natalią Hatalską, Maciejem Budzichem, Michałem Góreckim, Janem Zającem, Michałem Sadowskim i innymi inspirującymi ludźmi z branży… a z każdą taką konferencją lista staje się coraz dłuższa
  • Nie zdążyć zasnąć. Formuła ciągłych i krótkich(max.20min) prezentacji ożywia atmosferę, którą dodatkowo podkręcał Lasse Chor, znany jako Happiest Man Alive i mentor start-upowców
  • Porównać podejścia do promocji marki w mediach społecznościowych podczas prezentacji konkursowych. Zobaczyć co najwyżej oceniają autorytety branży i dostać wartościową informację zwrotną dotyczącą swoich pomysłów

Co jeszcze mógłbyś zrobić będąc na SMC?

– wygrać koszulkę albo dwie otrzymując miano Social Media Superstar

– przetańczyć całą noc do ‘Internety robię’

– zostać uwiecznionym na zdjęciach z kultowej imprezy i stać się memem

– naładować się pozytywną energią

– przyjechać na kolejny taki convent i przeżyć to samemu zamiast siedzieć w tym biurze i kalkulować ROI

Jeden taki convent.

Marki parentingowe w social media

Parenting w Social Media

Według najnowszych danych Longitudinal Study of American Youth zdjęcia swoich dzieci  zamieszcza w sieci aż 66% rodziców, a ponad połowa (56%) dzieli się publicznie ich osiągnięciami. Wiąże się to z potrzebą istnienia w świecie mediów społecznościowych, kreowania własnego wizerunku szczęśliwego człowieka oraz coraz  bardziej zanikającymi granicami sfery prywatnej. Świadczyć o tym mogą dane mówiące o tym, że co czwarta matka będąca użytkowniczką serwisów społecznościowych, umieszcza na nich zdjęcia swoich nienarodzonych jeszcze dzieci (zdjęcia z badania USG). Trend ten dobrze uchwycili i wykorzystali w ramach swoich kampanii w social media producenci dóbr dedykowanych najmłodszym.

Liderzy wśród marek dedykowanych dzieciom

Większość marek dziecięcych, opisanych w artykule w umiejętny sposób wykorzystuje emocje, jakie wzbudza temat rodzicielstwa, ciąży czy wreszcie samych dzieci. Zauważyć należy, że zazwyczaj aktywność fanów na stronach poświęconych rodzicielstwu czy dzieciom przebiega w podobny sposób- zainteresowanie w początkowej fazie skierowane jest na wszelkie profile traktujące o pomyślnym przebiegu ciąży, szkołach rodzenia, wskazówkach dla tych, którzy dopiero oczekują swojego dziecka, by następnie przenieść się na strony dla tych, którzy stawiają pierwsze kroki w świecie rodziców. Mądrze prowadzona strona marki produktów dla dzieci ma ogromne szanse powodzenia, przede wszystkim dlatego, że udzielające się na niej kobiety szybko tworzą społeczności, a pojawiający się na wymienionych stronach content (głównie zdjęcia dzieci) wystarczająco zachęca do długich dyskusji oraz wymiany poglądów. Pamiętajmy, ten kto raz został rodzicem, już nigdy nie pozostanie obojętnym wobec tematu, jakim jest dziecko.

Zacznijmy zatem od lidera marek dziecięcych na Facebooku – firmy Smyk. Marka od początku swojej działalności na Facebooku (od lutego 2010) zebrała niemalże 200 000 fanów, z których 7,5 tysiąca pozostaje użytkownikami aktywnymi. SMYK od początku swej działalności na Facebooku gromadził grono wiernych fanek, które nie tylko niezwykle chętnie brały udział w dyskusjach, ale również udostępniały grafiki dedykowane pojawiające się na tablicy firmy. Jeden z codziennych styczniowych postów marki, wraz z cytatem został już w kilka godzin po opublikowaniu  przeklejony na tablice 105 fanek.

 smyk

Nie dziwi więc fakt, iż wiele instytucji bada z zainteresowaniem jak bardzo zmieniają się zachowania konsumenckie matek oraz kobiet oczekujących dziecka. Jeśli dzieci zmieniają nasz punkt widzenia, to jak bardzo są w stanie wykorzystać to marki obecne w mediach społecznościowych? Firma SMYK w ciągu swojej niemalże 3 letniej obecności na Facebooku skutecznie przywiązywała do siebie fanów, udowadniając, że bezpośredni kontakt z klientem może być kluczem do sukcesu. Regularnie przeprowadzane akcje poszukiwania małych ambasadorów oraz ambasadorek marki, rozdawanie wyprawek szkolnych, umacniały lojalność oraz zainteresowanie marką wielu kobiet.

Swoją obecność na Facebooku silnie zaznacza również producent mleka dla niemowląt i dzieci – marka Bebilon, tworząca stronę Mama Wraca Do Pracy. Tematyka strony okazała się być strzałem w dziesiątkę. Istotne porady znalazło tam już ponad 120 tysięcy użytkowników. Bebilon skutecznie udowadnia, że strona może  zastąpić popularne wśród młodych matek fora internetowe, być miejscem, w którym każda młoda matka porozmawia z kobietami w podobnym położeniu oraz podzieli się swoimi obawami związanymi z powrotem do pracy oraz pozostawieniem dziecka. Bebilon wychodzi na przeciw potrzebom młodych kobiet, umożliwia im spotkania w realnym życiu, służy poradami eksperckimi, wynagradza za bycie dobrze zorganizowaną  oraz tworzy klub pracujących mam, które mogą liczyć na cyklicznie pojawiające się poradniki oraz drobne upominki. Aby pogłębić uczucie przynależności oraz wpływu na “życie” strony marka jest również stale otwarta na sugestie ze strony młodych rodziców, którzy sami wychodzą z inicjatywą nowych akcji.

 mama

Marka NESTLE tworząca stronę Zdrowy Start w Przyszłość stanowi dla młodych mam swoistego rodzaju skarbnicę wiedzy na temat żywienia maluszków. To miejsce, w którym młode mamy nie tylko korzystają z porad, lecz również same współtworzą bazę przepisów dla najmłodszych. Zdrowy Start w Przyszłość może być dowodem na to, że kobiety traktują wiele stron nie tylko jako źródło rozrywki lecz również jako skarbnicę wiedzy. Należy więc zastanowić się również nad walorem edukacyjnym niektórych z profili marek dziecięcych. Nestle stara się gromadzić fanów będących rodzicami dzieci w różnym wieku, ale i przyszłe mamy już od pierwszych tygodni ciąży, serwując im profesjonalne porady współtworzone przez dietetyków.

 nestle

Ciekawy sposób angażowania rodziców znalazł producent wody źródlanej Mama i Ja. Na stronie producenta rodzice każdego dnia mogą udać się na wirtualny spacer po miasteczku, podczas, którego wymienią się poradami, wezmą udział w quizach, a także zdobędą kolejne odznaki w zamian za swoje aktywności na profilu, jak i szansę posiadania tytułu Mamy tygodnia. Marka Mama i Ja dzięki rozbudowanej aplikacji nie tylko przyciąga nowych fanów, lecz również odnajduje skuteczny sposób na ich angażowanie.

mamaija

Pewnym jest, iż w branży dziecięcej jest jeszcze wiele miejsca na kreatywne pomysły i ważne tematy. Z pewnością wiele nie zostało jeszcze powiedziane. Dopóki istnieją marki, które nie zdecydowały o kreowaniu swojego wizerunku w ramach działań social media, nie możemy stwierdzić, gdzie swój czas będą spędzały młode mamy potrzebujące porad, czy rozrywki. Przyszli oraz świeżo upieczeni rodzice (reprezentanci najliczniejszej na Facebooku grupy wiekowej), to w dużej mierze ludzie aktywnie korzystający z mediów społecznościowych. Ze swymi znajomymi komunikują się na temat edukacji, związków, pracy, podróży oraz dzieci. Przed markami dedykowanymi dzieciom stoi więc wyzwanie sprostania potrzebom ich rodziców, stworzenia strony, która wyróżniałaby się czymś co wśród konkurencji jeszcze się nie pojawiło. W związku z coraz większą aktywnością młodych rodziców, słusznym kierunkiem wydają się być działania cross mediowe oraz mobile.

Polityczny Twitter – edycja polska

Politycy na Twitterze

O tym, jak świadomym użytkownikiem mediów społecznościowych jest Barack Obama, nikogo nie trzeba już przekonywać. Dzięki rewelacyjnej kampanii wyborczej w 2008 roku, wykorzystującej social media, wykreował modę wśród polityków na interaktywny kontakt z elektoratem. Ponownie potwierdził wpływ mediów społecznościowych na decyzje wyborców w 2012 roku w walce o fotel prezydencki z Mittem Romneyem. Jednak w tym starciu pokazał, że on sam i jego sztab to genialni stratedzy nowoczesnego komunikowania się z wymagającą opinią publiczną.

http://pinterest.com/pin/388154061603920460/

Sukces zdobyty na tym polu (m.in. 20 mln więcej followersów Baracka Obamy niż Mitta Romneya na Twitterze) przekłada się na sukces polityczny, jakim było ostatecznie zdobycie większości głosów wyborców. Potwierdzają to analizy przeprowadzone przez Nielsen Research, według których, w 75 proc. przypadków, kandydat, o którym mówi się częściej w mediach społecznościowych, wygrywa.

Reelekcję amerykańskiego Prezydenta wielu niezależnych obserwatorów przypisuje genialnym kampaniom Obamy w social media. Czy spowodowała ona również ożywienie polskich polityków w mediach społecznościowych?

Premier Donald Tusk zazdroszcząc „kariery” podległemu mu Ministrowi Spraw Zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu na Twitterze, sam otworzył swój własny profil na mikroblogu, pod koniec 2012 roku. Premier szybko zyskał liczne grono wiernych obserwujących.

Złośliwi twierdzą, że czas trwania przepływu innowacji ze Stanów Zjednoczonych do Polski trwa 4 lata.  Idąc dalej tym tokiem myślenia, można pokusić się o stwierdzenie, że czołówka polskich polityków dba o terminowość przepływu know-how z USA do Polski. Chociaż w przypadku implementacji Twittera na polskie salony polityczne nie powinniśmy być aż tak krytyczni. Scena polityczna potrzebuje widowni, aby móc informować o wynikach swoich prac (a raczej o swoich sukcesach i porażkach opozycji). Polska „widownia” Twittera była nieliczna w 2008 roku, i de facto nadal jest, porównując ją proporcjonalnie do amerykańskiej czy azjatyckiej.  Jednak w 2012 roku Twitter stał się swego rodzaju bankiem prasowym i jednocześnie najczęściej cytowanym portalem w polskich mediach, szczególnie przy okazji „wpadek”, popełnionych przez ekipę rządzącą. Tweet z 5 listopada „Intuicja podpowiada mi, że min. Budzanowski wkrótce będzie miał ważne wiadomości ws. cen gazu dla Polski.” zamieszczony przez @sikorskiradek, wzbudził chyba największe emocje i był najczęściej komentowanym wpisem na polskojęzycznym Twitterze przez media.

Profil Ministra Sikorskiego cieszy się dużym, jak na polskie warunki, zainteresowaniem (92.193 osób obserwujących Ministra na Twitterze), ponad 3 krotnie większym aniżeli jego przełożonego – Premiera RP Donalda Tuska (30.774 obserwujących). Radosław Sikorski bez wątpienia jest socialowym Barackiem Obamą polskiej sceny politycznej, nie tylko tweetuje kilkukrotnie w ciągu dnia i nocy, lecz również rzetelnie odpowiada na tweety obserwujących go osób. Ważny jest również fakt, że Sikorski czasami publikuje pewne informacje na Twitterze, zanim jeszcze powiadomi o tym inne media. Jednak  pod koniec 2012 roku spadł na drugie miejsce, ustępując… Januszowi Palikotowi. Szefa partii Ruch Palikota obecnie obserwuje 107.743 osób, pomimo łącznej liczby 438 tweetów (dla porównania Minister Spraw Zagranicznych udostępnił ich ponad 3 tys.) i znacznie rzadszej aktywności.

Skąd ta różnica? Być może stąd, że Janusz Palikot przekazuje przede wszystkim swoje odważne przemyślenia, najczęściej skierowane przeciwko partii rządzącej i PiS oraz opinie na temat wzbudzających największe emocje ustaw Sejmu RP, w specyficzny dla siebie sposób . Dodatkowo zdjęcia, publikowane przez niego  bardzo zbliżone są do sztuki tworzenia memów.

Jak widać Twitter jest ulubionym portalem społecznościowym wielu polityków. Poza wspominanym Prezydentem USA, Premierem Wlk. Brytanii Davidem Cameronem czy… papieżem Benedyktem XVI (@Pontifex, prowadzony na kilku kanałach w różnych językach) również polscy politycy zaimplementowali modę na tweety i to, trzeba przyznać obiektywnie, w całkiem dobrym stylu (mimo drobnych wpadek). Czym jeszcze zaskoczą nas polscy politycy w ramach social media? I czy obecność w mediach społecznościowych, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, przełoży się na wyniki kolejnych kampanii wyborczych?

Buduj społeczność dzięki Google+

Marketing google plus

„Kogo można spotkać na Google+ oprócz pracowników Google?” – tego typu kpiące pytania często przytaczane są, by zwrócić uwagę na bardzo małą popularność tej platformy społecznościowej. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest oczywiście brak wyróżników i dominacja Facebooka. Podobieństwa do największego serwisu społecznościowego, są aż nad wyraz widoczne, a jeśli mamy już znajomych w tym miejscu i spędzamy w nim sporo czasu, to po co właściwie przenosić się gdzie indziej? Google nie stoi jednak w miejscu i szuka nowych rozwiązań, które mają pomóc mu zabrać trochę tortu Markowi Z. I chociaż oczy branży social media skupione są głównie wokół zmian, jakie ogłaszane są przy okazji kolejnych konferencji f8, to jednak właśnie Google+ wydaje się być najszybciej rozwijającym się serwisem. W ostatnich tygodniach firma z Mountain View znowu zaskoczyła nas ciekawą nowością.

Po uruchomieniu platformy w połowie 2011 roku, przyszedł czas na wprowadzanie kolejnych aktualizacji (w sumie było ich w ubiegłym roku co najmniej kilkadziesiąt). Najważniejsze z nich, to uruchomienie „Search Plus Your World” (styczeń), integracja serwisu z YouTube (kwiecień), wprowadzenie usług Google+ Lokalnie i  Hangouts On Air (maj) oraz dodanie „Wydarzeń” (czerwiec). W ubiegłym miesiącu wprowadzono kolejną ważną aktualizację – „Społeczności”.

Możliwości marketingowe

“Społeczności”, to bardzo ciekawa funkcja zarówno dla użytkowników, jak również organizacji. Przypominają małe fora tematyczne i są odpowiednikiem „Grup” na Facebooku. To jednak, co je wyróżnia to możliwość tworzenia ich przez strony firmowe oraz opcja grupowania postów w poszczególne kategorie (tematy). Zaletą jest także możliwość skorzystania z wyszukiwarki wewnątrz grupy, aby łatwiej znaleźć interesującą nas treść (na Facebooku wyszukiwanie jest znacznie trudniejsze).

W największych kanałach social media budowanie prawdziwych społeczności przez duże „S” jest dosyć trudne. Ma to związek z ich specyficzną budową. Komunikacja pomiędzy marką, a fanami jest dwustronna i rzadko dochodzi tam do interakcji pomiędzy poszczególnymi fanami marki (ma to miejsce sporadycznie jedynie w komentarzach), a dyskusja inicjowana jest jedynie przez moderatorów strony. W przypadku „Społeczności” sytuacja jest odmienna. Tam podobnie jak na forach internetowych, to użytkownicy inicjują dyskusje na interesujące ich tematy, a inni się do nich włączają. Tutaj administratorzy związani z marką mogą moderować oraz włączać się w dyskusje, odpowiadać fanom z pierwszego źródła, a nawet prowadzić biuro obsługi klienta. Dyskusje użytkowników są też doskonałą szansą na poznanie ich preferencji i opinii na temat produktów, czy usług.

[youtube]lpUDWCSRQIU[/youtube]

Kto już korzysta?

Jest już kilka marek, które wykorzystują nową funkcję do budowania swoich społeczności. Dominują producenci gier wideo (Ingress ma prawie 31 tysięcy członków, a Call of Duty ponad 22 tysiące), marki technologiczne (Nexus i Google TV) oraz motoryzacyjne (Audi i Ford, który zachęca użytkowników do udostępniania swoich zdjęć zrobionych samochodom tej marki).

Oczywiście nazwy „Społeczności” nie muszą pokrywać się z nazwą marki. Producenci np. aparatów fotograficznych, z pewnością odnajdą tam sporą liczbę amatorów fotografii (polskich społeczności z tym wyrazem w nazwie jest aż 15), bo to aby podsuwać im np. ciekawe porady, czy zachęcać do dzielenia się zdjęciami z innymi.

Czym jeszcze zaskoczy nas Google+? Czy rok 2013 będzie przełomem dla tego serwisu, tak jak chce tego Bradley Horowitz? Z niecierpliwością czekam na kolejne nowości, które mam nadzieję, spowodują większy napływ użytkowników i ich regularne korzystanie z G+. Podzielcie się swoimi opiniami na temat „Społeczności” w komentarzach poniżej.

Szlachetne zdrowie… na Facebooku

Medyczne na facebooku

Zdrowie to jedna z największych wartości. Niestety jest niezwykle ulotne i każdy miewa z nim większe lub mniejsze problemy. Nie dziwi więc ogromna popularność tematyki zdrowotnej w sieci. Olbrzymia liczba internautów codziennie szuka informacji dotyczących rozmaitych chorób, ich leczenia, specjalistów i placówek, gdzie można szukać pomocy. W związku z tym w internecie pojawiło się bardzo dużo stron i forów, które dotyczą tematyki medycznej. Sieć stała się świetnym kanałem, dzięki której można dotrzeć do pacjenta.

Branża medyczna na Facebooku

Czy również za pomocą Facebooka można równie skutecznie dotrzeć do interesującej nas grupy docelowej? W jaki sposób próbują wykorzystać go firmy i instytucje z branży medycznej? Postanowiliśmy się temu przyjrzeć. Pod lupę wzięliśmy dwie duże firmy oferujące ubezpieczenia zdrowotne oraz posiadające sieć placówek medycznych, prywatną klinikę oraz duży państwowy ośrodek. Sprawdziliśmy też stronę szpitala z USA.

Grupa Lux Med to jeden z liderów prywatnego rynku usług medycznych, który posiada sieć placówek w całym kraju oraz oferuje ubezpieczenia zdrowotne klientom korporacyjnym oraz indywidualnym. Na Facebooku reprezentowana jest przez stronę zdrowie w stylu LUX MED,która zgromadziła ponad 22 tysiące fanów. Komunikacja dotyczy głównie tematyki life style’owej, oczywiście z naciskiem na zdrowy styl życia. Poruszane są zagadnienia takie jak sposoby zachowania szczupłej sylwetki, medycyna estetyczna, zdrowa dieta, ale także podróże, czy ulubione smaki. Regularnie pojawiają się również treści skierowane do kobiet w ciąży i młodych matek.

Z założenia (co poprzez specjalną zakładkę zdradza animowana brand hero LUX MEDU) konkretna dziedzina poruszana ma być w przypisanym jej dniu tygodnia. Na stronie zamieszczane są również informacji o ofercie. Posty są dość rozbudowane, a zaangażowanie użytkowników niewielkie – w ostatnim miesiącu aktywnych było jedynie 2,85 % fanów (źródło catnapoleon.com). Wiele spośród zostawionych przez nich komentarzy odnosi się do problemów z firmą. Stronę uatrakcyjnić mają natomiast zakładki, w których znajduje się m.in. mapa placówek, nieaktualny już kalendarz z uwzględnionymi dniami, w których poruszane są tematy związane z konkretnymi problemami zdrowotnymi (np. 1 grudnia – Światowy Dzień Walki z AIDS), dwie aplikacje świąteczne i niedziałająca aplikacja “Gdzie Cię boli?”, która, jak można się domyślić, miała za zadanie zdiagnozować problem po określeniu miejsca występowania bólu. Oczywiście trudno oceniać niefunkcjonującą aplikację, jednak to, co po niej pozostało skłania do zastanowienia się nad zasadnością tego pomysłu – coraz częściej słyszy się ostrzeżenia przed samodzielnym diagnozowaniem się z pomocą internetu. Firma z pewnością miała pewien pomysł na komunikację, jednak obecnie strona wygląda na dość zaniedbaną. Nie zachwyca też jej aspekt wizualny.

Podobny kierunek komunikacji obrał drugi z gigantów prywatnej opieki medycznej – Medicover. Na jego stronie poruszana jest również tematyka zdrowego stylu życia, czy publikowane ciekawostki dotyczące działania ludzkiego organizmu. Posty zawierają dużo interesującej treści, jednak są zbyt długie i nie wywołują zbytniego zaangażowania fanów, których zgromadziło się 6,5 tys. W minionym okresie aktywnych było zaledwie 2,14% spośród nich. Również tu pojawia się wiele zażaleń i opisów problemów z instytucją. Wśród aplikacji znajduje się m.in. zakładka z filmami promocyjnymi oraz materiałami dotyczącymi Medicover.

Nieco inny charakter mają strony poszczególnych placówek medycznych. W tym wypadku dystans pomiędzy użytkownikiem, a daną marką wydaje się o wiele mniejszy. Internauta czyta bowiem treści prezentowane przez konkretną instytucję, ze znanym mu personelem, w ręce którego powierza on swoje zdrowie i życie. Doskonale widać to na przykładzie kliniki leczenia niepłodności Bocianz Białegostoku. Na jej stronie znaleźć można m.in. podziękowania od pacjentek, czy pozdrowienia i życzenia dla konkretnych lekarzy.

Specyfika działalności kliniki sprawia, że na stronie jest stosunkowo duże zaangażowanie, mimo że komunikacja nie jest prowadzona profesjonalnie, a szata graficzna pozostawia wiele do życzenia. Podobnie wygląda sprawa na stronie kliniki Invicta oraz innych specjalizujących się w tej dziedzinie.Pacjentki mogą czytać wypowiedzi swoich lekarzy oraz oglądać filmy z ich udziałem, dowiadywać się o badaniach i procedurach medycznych, a także komunikować się z placówką.

Swoją stronę posiadają również ośrodki państwowe. Wśród nich jest np. Instytut Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka- jedna z najbardziej znanych i największych klinik pediatrycznych w Polsce, którego strona zgromadziła ponad 6 tys. osób.

Choć design jest tu dość siermiężny, poruszane są na nim niezwykle istotne kwestie – dotyczą zdrowia i życia najmłodszych. Pojawiają się tematy wybiegające daleko poza charakterystyczne dla Facebooka treści rozrywkowe, np. związane z zadłużeniem szpitala. Mimo tego, to właśnie na tym profilu, spośród ocenianych przez nas, było największe zaangażowanie. Poza tym relacjonowane jest życie placówki oraz akcje ją wspomagające.

Jak polskie strony wyglądają w zestawieniu z tymi zza oceanu? Klinika w Cleveland w amerykańskim stanie Ohio zgromadziła na stronie ponad 264 tys. fanów. Komunikację prowadzi w oparciu o dedykowane grafiki publikowane 5-8 razy dziennie. Wiele z postów zawiera porady oraz istotne dla zdrowia informacje. Tematy dotyczą nie tylko zdrowego stylu życia, ale także poważnych problemów, takich jak rak oraz kłopoty kardiologiczne. Nie wszystkie zakładki funkcjonują prawidłowo, ale można znaleźć tam przydatne dla pacjenta informacje i linki.

Podsumowanie

Czy działając w branży medycznej warto wziąć pod uwagę możliwość założenia strony na Facebooku? Z pewnością tak! Potencjalni klienci i pacjenci już tam na pewno są. Docierając do nich za pomocą tego serwisu można zyskać ich zaufanie, które w dziedzinie służby zdrowia liczy się jeszcze bardziej niż w innych branżach. Prowadząc wirtualny dialog z użytkownikami Facebooka buduje się świadomość marki, odpowiadając na ich głosy, daje do zrozumienia, że liczy się z ich opinią. Możliwość publikacji linków z filmami video pomoże pokazać instytucję od środka – personel pracujący w placówce oraz sprzęt, którym dysponuje. Znajomość osób, procedur i aparatury jest z pewnością jednym z kryteriów, jakimi może kierować się pacjent dokonujący wyboru w czyje ręce powierzyć swoje zdrowie i życie. Dodatkowym atutem jest możliwość prowadzenia istotnych działań profilaktycznych – przypominanie o badaniach, propagowanie zdrowego stylu życia. Jest to szczególnie istotne z punktu widzenia państwowej służby zdrowia. Warto również pomyśleć o przeplataniu treści poważnych z bardziej rozrywkowymi, pozwoli to zyskać sympatię i zmniejszyć dystans. Niezwykle ważna jest oczywiście dokładne opracowanie strategii i dobranie komunikacji do profilu działalności: inaczej będzie komunikować państwowy szpital, inaczej prywatny gabinet stomatologiczny, jeszcze inaczej szkoła rodzenia czy firma ubezpieczeniowa. Patrząc na polskie strony widać jednak, że można sporo w tej dziedzinie poprawić.

 

Social Media w słusznej sprawie

Charytatywne Social Media

Nowy produkt, rebranding już istniejącej marki, strony gwiazd, organizacji, akcje, konkursy angażujące, Facebook Ads krzyczące o promocjach i nowościach. To zaledwie część tego, co oferują nam media społecznościowe, a my sami często angażujemy się w te działania. Jeśli więc social media mają tak ogromną siłę przyciągania, może warto wykorzystać je jako narzędzie w kampaniach charytatywnych?

Już teraz wiele fundacji, czy organizacji używa mediów społecznościowych w swoich działaniach. Stanowią one nie tylko świetny kanał dotarcia do pożądanej grupy docelowej, ale również są miejscem do dzielenia się sukcesami organizacji, udzielania bezpośrednich odpowiedzi na pytania konsumentów lub udostępnianie wartościowych informacji. Dużym plusem takich kampanii jest to, że ze względu na ich dobroczynny charakter użytkownicy będą angażować się w nie znacznie chętniej niż w inne akcje.

Aby sprawdzić skuteczność obecności organizacji non profit na Facebooku, przyjrzymy się kilku wybranym stronom wspierającym akcje charytatywne.

Jednym z najbardziej znanych przedsięwzięć w Polsce jest Szlachetna Paczka, która uaktywnia się w okresie przedświątecznym, pomagając najbiedniejszym rodzinom z naszego kraju na podstawie wcześniejszego rozpoznania ich potrzeb przez wolontariuszy. Szlachetna Paczka zapoczątkowana została już w 2001 roku (wtedy jeszcze pod nazwą Świąteczna Paczka) i od tej pory działa z ogromnym rozmachem pomagając setkom rodzin w naszym kraju. Poza kanałami tradycyjnymi twórcy akcji korzystają również z Facebooka, gdzie zgromadzili już ponad 49 tysięcy fanów. Na swojej stronie na bieżąco relacjonują najważniejsze wydarzenia, przebieg akcji czy inne ważne eventy. Szlachetna Paczka posiada również swój kanał w serwisie You Tube. Poza zbiórkami pieniędzy w ramach akcji organizowane są między innymi liczne koncerty, gale. Strona obfituje również w liczne zdjęcia, które możemy oglądać również na kanale Szlachetnej Paczki w serwisie Google+. Osoby odwiedzające profile mogą liczyć nie tylko na interesujące zdjęcia wolontariuszy z celebrytami, ale również dedykowane grafiki oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach. Obecnie akcja jest wspierana przez liczne postacie życia publicznego oraz samego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

 

O fundacji „Mimo wszystko” słyszał pewnie każdy. Założona przez Annę Dymną w 2003 roku również wykorzystuje potencjał mediów społecznościowych w swoich działaniach. Co prawda, dużą rolę w fundacji odgrywa obecność jej założycielki, która jest rozpoznawalna przez osoby w każdym wieku. Organizowane przez nią koncerty i eventy takie, jak coroczny Festiwal Zaczarowanej Piosenki, Zaczarowane Radio Kraków, projekt „Małe Kilimandżaro” oraz wiele innych, cieszą się dużą popularnością i sprawiają, że fundacja jest zauważalna. Poza stroną na Facebooku liczącą 17 684 fanów, fundacja aktywnie działa również na innych kanałach. W serwisie Pinterest, możemy zobaczyć zdjęcia z minionych eventów, kanał na Twitterze informuje nas o zbliżających się aukcjach charytatywnych, a na kanale You Tube obejrzeć możemy wywiady z Anną Dymną, relacje z koncertów i spoty reklamowe fundacji. Niesamowicie ciepła komunikacja na Facebooku, zdjęcia ukazujące ogromne zaangażowanie Anny Dymnej w każdy pojedynczy projekt, są dostrzegalne od razu po wejściu na stronę. Wiele wnoszą również dedykowane grafiki zawierające motywujące cytaty, fotografie relacjonujące akcje i wydarzenia oraz prace nadesłane przez podopiecznych fundacji. Na publikowane wpisy fani odpowiadają ciepłymi komentarzami i chętnie pomagają.  Dowodem tego, iż fan page fundacji spotyka się z ogromnym zainteresowaniem, jest zajęcie przez niego pierwszego miejsca w rankingu zaangażowania według Socialbakers w raporcie z sierpnia 2012 roku.

Poza fundacjami działającymi na rzecz dzieci, chorych i ubogich, dużą popularnością cieszą się również te wspierające czworonogi. Jak wiemy schroniska pełne są zwierząt szukających domu, a media społecznościowe mogą im to znacznie ułatwić. Gdzie indziej znajdziemy tylu fanów kotów i psów, wrażliwych na ich los, jeśli nie w sieci.. Jedna z bardziej znanych i prężnie działających to strona schroniska „Na paluchu”, czyli sławne PSYgarnij. Strona apeluje do użytkowników Facebooka, aby zamiast kupować zwierzaka, zabrali potrzebujące zwierzę ze schroniska. Fan Page www.facebook.com/psygarnij popisać się może liczbą fanów powyżej 23 tys. oraz sporym zaangażowaniem z ich strony (15 132 osoby mówią o tym). Na stronie internetowej schroniska możemy sprawdzić, ile zwierzaków znalazło już dom, a które z nich nadal czekają na nowych właścicieli. Zasięg społecznościowy, jaki oferuje nam Facebook z pewnością przyczynił się do tego i pozwolił dotrzeć do większej liczby ludzi o dobrym sercu.

Zarówno Facebook jak i inne kanały Social Media posiadają znacznie więcej możliwości, które można wykorzystać w celach charytatywnych. Idealnym przykładem takich działań jest akcja zorganizowana przez agencję OX Media pod nazwą „Bajki dla Nadii”, wspierająca małą Nadię, chorą na wrodzoną łamliwość kości. Na potrzeby akcji został stworzony specjalny Fan Page, dedykowana strona internetowa oraz kanał na You Tube. Akcja nie przez przypadek posiada bajkowy charakter: począwszy od członków agencji OX Media, każdy mógł nagrać bajkę, którą dedykował Nadii. Bajki nagrywane przez ludzi spotkanych na ulicy, firmy czy celebrytów, znalazły się na dedykowanym kanale w serwisie You Tube. Osoby, które nie miały śmiałości do nagrywania bajki mogły napisać ją w specjalnej aplikacji cieszącej się spora popularnością. Co tydzień w aplikacji pojawiał się nowy motyw, do którego fani dopisywali swoje zakończenie. Dzięki połączeniu mediów społecznościowych z działaniami offline, akcja osiągnęła oszałamiające efekty, a co najważniejsze – na chwilę obecną w ramach akcji udało się zebrać 16 170 złotych. Roczny koszt leczenia i rehabilitacji dziewczynki to ok 20 000zł. Poza wsparciem finansowym wiele osób podzieliło się informacją o akcji ze znajomymi, którzy mogli wesprzeć Nadię wirtualnie lub finansowo.

Poza akcjami charytatywnymi, wiele firm w ramach działań CSR jest bardzo aktywnych na Facebooku, tworząc w tym celu specjalne strony wspomagające gromadzące liczną społeczność. Z pewnością każdy kojarzy akcję Danone – podziel się posiłkiem, Tetra Park – posadź drzewo, czy Milka – razem dla Tatr, które nie tylko pomagają i wspierają, ale również pozytywnie wpływają na wizerunek marki. Jak widzimy media społecznościowe możemy wykorzystać na wiele sposobów, nie tylko do promocji dóbr i usług, czy ocieplenia wizerunku, ale również do tego, aby pomagać potrzebującym. Takie działania spotkać się mogą ze znacznie większym zaangażowaniem, ponieważ w odróżnieniu od tradycyjnych akcji i konkursów niosą za sobą coś więcej – poczucie spełnienia dobrego uczynku.

Jak branża spożywcza angażuje internetowe społeczności?

Social Media w branży spożywczej

Produkty FMCG posiadają liczną reprezentację w mediach społecznościowych. Wszystkie znaczące marki posiadają swoje strony i wykorzystują możliwości jakie otwierają przed nimi social media w celach wizerunkowych. Obecna sytuacja wymusza jednak na markach nie tyle obecność w najistotniejszych serwisach społecznościowych, co wyróżniający się content, wzorową komunikację z fanami (nawet tymi kłopotliwymi), dostępność i innowacyjność.

W cyklicznym raporcie Sotrender w grudniu 2012 w zestawieniu marek spożywczych na pierwszym miejscu plasuje się Mały Głód. Strona zgromadziła już blisko 650 000 fanów. Jego twórcy uważnie wykorzystują najnowsze trendy i wydarzenia, a starannie przygotowane grafiki i copywriting okazały się być trafioną inwestycją, choć pod względem zaangażowania fanów Mały Głód nie znajduje się już na pierwszym miejscu.

 Tu prym przez wiele miesięcy wiodła strona Góralki (drugi pod względem liczby zgromadzonych fanów), co jest pewnym zaskoczeniem, ponieważ zarówno pojawiające się na nim teksty jak i grafiki są dalekie od bycia innowacyjnymi i angażującymi. Zakładam jednak, iż w Polsce nie brakuje miłośników słodyczy, którzy w ciągu dnia chętnie lajkują lekkie, ładnie opakowane treści, które serwują im na Facebooku producenci słodkości.

Silną reprezentację swoich marek spożywczych na Facebooku posiada również firma Unilever. Ponad 100 000 fanów zrzesza profil Knorr Nudle, komunikowany głównie do młodej grupy odbiorców. Niedawno przeprowadzona na profilu akcja mająca wyłonić najgłośniejszy polski akademik zgromadziła wielu nowych użytkowników – głównie studentów posiadających żyłkę rywalizacji i apetyt na nudle.

W rankingach marek spożywczych regularnie pojawia się również strona Kasia Moje Ciasto, z wysokim współczynnikiem zaangażowania i interaktywności wśród fanów. Kampania na Facebooku jest w tym przypadku wspierana przez gry i konkursy tematyczne, angażujący video content oraz aplikacje mobilne, tak aby każda nowoczesna pani domu na bieżąco mogła korzystać z przepisów, dzielić się swoimi zdjęciami i wygrywać atrakcyjne nagrody.

Marki chętnie wykorzystują panujący obecnie w kraju boom na gotowanie. Polacy chętnie mówią o gotowaniu, dzielą się zdjęciami jedzenia oraz testują nowoczesne przepisy kulinarne w domowym zaciszu. Wzrasta również świadomość przeciętnego konsumenta w kwestii zdrowego odżywiania. Ten trend wykorzystali twórcy strony sponsorowanego przez markę Knorr – przepisy.pl, który to szturmem wdarł się do rankingu najbardziej angażujących marek spożywczych (wg. Raportu Sotrendera za grudzień 2012- 7 miejsce pod względem ilości fanów, 6 miejsce pod względem zaangażowania). Okazuje się, że profil przepisy.pl daje swoim użytkownikom realną wartość – przepisy, ale również ciekawostki dotyczące kulinariów, produktów, podczas gdy większość marek spożywczych stara się zasypywać swoich fanów zabawnym contentem oraz katalogową prezentacją produktów. Dużą wartość stanowią również chętnie współpracujący blogerzy i vlogerzy.

Udany sposób na komunikację ze swoimi fanami znalazła również marka Żywiec Zdrój, opierając swoje komunikaty nie tylko na zdrowiu jakie niesie za sobą codzienne spożywanie wody w odpowiednich ilościach, lecz przede wszystkim sięgając do swoich korzeni, czyli gór. Strona tej popularnej wody mineralnej gromadzi obecnie ponad 360 000 fanów, a dzięki atrakcyjnym aplikacjom nawiązującym do tak popularnych tematów jak turystyka górska czy ekologia, liczba ta stale rośnie.

W dalszym ciągu istnieje grono znanych i cenionych marek, u których kreowanie wizerunku w ramach social media zostało zepchnięte na dalszy plan. Przykładem najlepiej to obrazującym może być firma Lajkonik, producent jednych z najbardziej popularnych paluszków i przysmaków do chrupania w Polsce. Pomimo atrakcyjności produktu i możliwości jakie daje, komunikacja na stronie nie jest prowadzona w sposób właściwy – większość postów jest zbyt długa, a jakość grafik pozostawia wiele do życzenia. Na chwilę obecną strona gromadzi jedynie nieco ponad 2,5 tysiąca fanów, podczas gdy możliwości zebrania społeczności wiernych fanów wokół tematu przekąsek jest ogromna. Brakuje zaplanowanej strategii, które przyciągnęłyby użytkowników.

Obserwując sposób komunikacji branży spożywczej widzimy jej dwubiegunowość: firmy albo bezpośrednio skupiają się na samych produktach albo na tematach około kulinarnych. O tym, który ze sposobów jest skuteczniejszy można by dyskutować długo. Łączenie działań cross mediowych, dostępność na wielu platformach społecznościowych oraz różnorodność contentu, z którym nasi fani mogliby się utożsamiać to obecnie podstawa.  Kluczem do sukcesu często okazuje się dobre zrozumienie potrzeb fanów, znalezienie luki wśród konkurencji oraz oryginalne podejście do tematu.

 

Content! Królestwo za content!

content

Artykuł ukazał się w Marketingu w Praktyce (12/2012 – grudzień)

UGC w Polsce w dużej mierze ogranicza się do wyboru opakowania, twarzy marki, sloganu czy smaku chipsów. Być może potrzeba kogoś, kto da przykład i przeprowadzi „zamach stanu”. W Islandii był to prezydent.

Do końca 2013 roku 70% użytkowników internetu w USA będzie korzystać z treści udostępnionej przez innych internautów, przy czym 2/3 z nich sama ją stworzy(według badania portalu eMarketer dotyczącego user generated content, UGC). Mimo, że nieznane są statystyki dla Polski, działania wielu marek pokazują, że trend ten bardzo dynamicznie rozwija się także w naszym kraju. Poznanie i wykorzystanie mechanizmu UGC przynosi nieocenione korzyści dla firmy.

Pierwotne podejście do UGC zakładało posłużenie się opinią, a nawet pomysłami konsumentów w celach trade marketingowych lub nawet na etapie rozwoju produktu. Zamiast badań przeprowadzonych przez wewnętrzne działy lub domy mediowe, klienci firmy podczas konkursów lub psychotestów sami tworzyli opakowanie albo nowy model produktu. Przykładów kampanii nie brakuje:, chociażby projektowanie przez fanów puszki Redd’s albo wymyślanie nowych smaków chipsów Lay’s. Obecnie jednak zaprasza się konsumenta do dialogu nie tylko z marką, ale przede wszystkim z innymi użytkownikami. Oprócz zaangażowania konsumentów w poszczególne procesy tworzenia produktu, skłaniamy ich do opowiadania i dzielenia się historią brandu. Tym samym klient staje się częścią marki – content przez niego utworzony staje się elementem wizerunku marki. Zatem konsument nie wybiera tylko tego w co ubierze się król, ale ma wpływ także na to, kto królem zostanie, gdzie król się znajdzie i w jakim towarzystwie.

Na tegorocznym festiwalu Cannes Lions wśród nagrodzonych projektów można było znaleźć kilka wykorzystujących potencjał user generated content. Kampanie te najczęściej pojawiały się w kategorii branded content, co pokazuje, jak istotnym nośnikiem wyróżników marki jest mechanizm UGC. Wysokobudżetowym przykładem realizacji takiego przedsięwzięcia była nagrodzona za najlepsze użycie zintegrowanego UGC (ang. best use or integration of UGC) kampania marki Mont Blanc „The beauty of a second”. W jaki sposób uświetnić urodziny odkrywcy chronografu Nicolas’a Rieussec i wypromować nowy produkt marki skojarzonej bardziej z artykułami piśmienniczymi niż zegarkami? Pokazać, jak piękne chwile zawiera w sobie jedna sekunda i związać przekaz z firmą. W akcji wziął udział niemiecki reżyser Wim Wenders znany z produkcji Buena Vista Social Club, czy Million Dollar Hotel  (notabene zdobywca 7 nagród na filmowym festiwalu w Cannes).

”Obecnie, każdy z nas jest filmowcem. Zapraszam wszystkich z Was do wzięcia udziału w naszym filmowym konkursie” – w ten sposób Wenders zachęcał internautów do uchwycenia piękna sekundy. Użytkownicy zamieszczali uwiecznione przez siebie momenty na stronie Mont Blanc, a aby zwiększyć wirusowość przekazu każdy mógł utworzyć mini-film, składający się z sekund innych osób. Komunikowanie odbywało się wielokanałowo – centralnym miejscem była strona internetowa oraz profil na Facebooku. Dodatkowo najwyżej oceniane przez użytkowników sekundy były umieszczane w kompilacjach na kanale firmy w serwisie Vimeo. Szybko komunikacja przeniosła się na portale, blogi, aby w końcu zaprosić i nagrodzić najbardziej aktywnych użytkowników na festiwalu, na którym pojawił się Wim Wenders. Wyniki? 4436 przesłanych filmów, 4 miliony wyświetleń i 40 milionów odsłon w mediach.

Marka Mont Blanc udowodniła, że luksusowy produkt może być znakomicie promowany w internecie, przy wykorzystaniu dużego zasięgu dystrybucji informacji (informacja dotarła do szerokiej grupy docelowej). Marka dała możliwość nie tylko dzielenia się contentem użytkowników, ale także wykorzystywania przesłanych już przez innych treści. Na ostateczny efekt bardzo istotny wpływ miał mechanizm grywalizacji i czytelne wyłanianie zwycięzców oraz stała moderacja. Warto też zauważyć, że najważniejszą nagrodą nie był tutaj chronograf, ale możliwość stworzenia filmu, bycia reżyserem na miarę Wima Wendersa. Nagroda bezcenna, która dotarła do setki wyłonionych osób. Królestwo wyłoniło króla contentu, przejęło rolę królowej dystrybucji i samo sobie wypłaciło nagrodę z królewskiego skarbca.

Jednak bez grywalizacji też można zdobyć nagrodę i zarobić miliony dla… całego kraju. Kampania „Inspired by Island” została wyróżniona w Cannes jako ”Best International PR campaign”. Dużą rolę po raz kolejny odegrał user-generated content, w tym przypadku jednak pierwszym content generatorem był sam prezydent Islandii wraz z małżonką! Zamiast wysyłać w świat billboardy i reklamy z urzekającymi krajobrazami, wulkanami, czy modelami z istocka, lepiej zaangażować całe społeczeństwo. Jak w takim razie nakłonić mieszkańca odległej Japonii do spędzenia zimowych wakacji w małym, zimnym kraju? Bezpośrednio zaprosić do konkretnej aktywności, na przykład wspólnego gotowania, wędrówki lub strzyżenia owiec. W akcje zaangażowało się tysiące Islandczyków, którzy umieszczali krótkie filmiki zapraszające do odwiedzenia ich kraju i spędzenia wspólnie czasu. ”Góra” powinna dawać przykład , więc prezydent we własnej osobie zaprosił do odwiedzenia swojej rezydencji. Efekty? Zaproszenia dotarły do 56 krajów, o 16% zwiększył się ruch turystyczny, co przyniosło 34 miliony funtów dodatkowego przychodu.

Pozostaje zadać sobie pytanie w jaki sposób podobna akcja udałaby się w Polsce? Nie mam wątpliwości, że turystom z pewnością zasmakowałby prawdziwy polski żurek, czy wspólne kolędowanie przy wigilijnym stole… Pomijając jednak naszą ofertę i barierę językową, czy Polacy byliby gotowi poświęcić swoja prywatność, aby stać się ambasadorem swojego kraju? Oprócz tego doświadczenie pokazuje, że kampanie video-UGC nie są w Polsce bardzo spopularyzowane. UGC w Polsce w dużej mierze ogranicza się do wyboru opakowania, twarzy marki, sloganu czy smaku chipsów. Być może potrzeba kogoś kto da przykład i przeprowadzi ‘zamach stanu’. W Islandii był to prezydent, na polskim podwórku medialnym warto zacząć szukać wśród głosu ludu, czyli blogerów. Internetowy artysta Cezik zaprosił internautów do nagrania swojej nowej piosenki. Projekt ‘Let’s make a piosenka’ zakończył się powodzeniem: artysta otrzymał materiały od fanów, z których powstał teledysk – łączna oglądalność zamieszonych video przekroczyła 2 miliony. Projekt jeszcze mocniej wyróżnił artystę, czy podobne działania mogą jednak zaangażować internautów i wypromować wybraną markę w Polsce? Z pewnością tak, jeśli udostępnimy naszym konsumentom miejsce na stworzenie ich własnego królestwa. Królestwa contentu.