ROI w marketingu mobilnym

Według raportu Nielsena w 2012 r. na reklamę mobilną wydano 22 miliardy dolarów. W porównaniu do 3 miliardów w roku 2010 suma jest znacząca. Wszystko wskazuje również na to, że rok 2013 przyniesie jeszcze większe wydatki. Patrząc na 9 miliardów zysku wygenerowanego przez ten kanał w 2012 r. (Gartner) kierunek obrany przez marketerów zdaje się być słuszny. Urządzenia mobilne stają się jednym z najbardziej popularnych sposobów na dotarcie do klienta.

Mimo że coraz więcej firm stara się wykorzystywać potencjał jaki leży w marketingu mobilnym, niewiele z nich śledzi choćby zwrot z inwestycji. Biorąc pod uwagę wydawane kwoty mogłoby się wydawać, że mierzenie tak ważnego dla biznesu wskaźnika powinno być integralną częścią całego procesu.

Głównym powodem takiego stanu rzeczy nie jest jednak lenistwo czy opieszałość firm, lecz trudności jakie przysparza obliczenie ROI kampanii mobilnej. Według raportu agencji badawczej Forrester 42% marketerów uważa mierzenie ROI w marketingu mobilnym za jedno z największych wyzwań roku 2013. Wydaje się to jednak o tyle ważne, gdyż specjaliści ds. marketingu wciąż walczą o udowodnienie zasadności działań w zakresie mobile.

Barierą podczas mierzenia ROI jest brak zrozumienia procesu w jaki można uzyskać najbardziej wartościowe dane oraz jak je wykorzystać. Sposób pomiaru zwrotu z inwestycji kampanii mobilnej często różni się od metod używanych w innych obszarach marketingu. Problemem jest również mieszanie się świata mobile z rzeczywistym. Jeśli klient znajdzie sklep na swoim smartfonie, odwiedzi go i zrobi szybkie porównanie cen poprzez dowolną aplikację, a następnie dokona zakupu w  placówce, tradycyjny model obliczania ROI nie zadziała. W tym wypadku następuje zbyt duża utrata cennych danych, niezbędnych do otrzymania prawidłowego zwrotu z inwestycji. Aby to zrobić potrzebny byłby model oparty na wiedzy na temat zachowań konsumentów oraz urządzeń mobilnych i stacjonarnych.

Problem zmniejsza się jeśli aktywność klienta ogranicza się do jednego obszaru, np. konkretnej aplikacji. Wtedy obliczenie wskaźnika rentowności staje się łatwiejsze.
Osoby i firmy, które podejmują się wyliczenia ROI kampanii mobilnej opierają się na innych wskaźnikach. Za przykład mogą posłużyć koszt pozyskania użytkownika i wartość życia klienta.
Na przeszkodzie w śledzeniu zwrotu z inwestycji w kanałach mobilnych stoi również brak odpowiednich narzędzi. Swoją szansę zobaczyło w tym Google, które wprowadziło niedawno pierwszą wersję kalkulatora online o nazwie „The Full Value of Mobile Calculator”. Oferuje on proste równania i punkty odniesienia, które mają pomóc w oszacowaniu wartości pochodzących ze stron mobilnych czy aplikacji. Niezbędne do tego informacje mogą być wprowadzane ręcznie bądź pobierane z istniejącego konta Google AdWords.

Mimo wszystkich problemów część firm potrafi udowodnić i zmierzyć wpływ działań na urządzeniach mobilnych na generowanie zwrotu z inwestycji. Jednym z przykładów może być kampania marki BMW, mająca na celu zwiększenie sprzedaży opon zimowych. Target stanowiły osoby, które zakupiły samochód pomiędzy marcem a sierpniem. W kampanii wykorzystano wiadomości MMS oraz aplikację zawierającą szczegółowe informacje o sprzedawanym produkcie. Spersonalizowana wiadomość zawierała m.in. zdjęcie modelu samochodu klienta oraz proponowane opony wraz z ceną. Podano również listę adresów najbliższych salonów. Informacja została przesłana do 1200 klientów, z pośród których 30,31% zakupiło opony w salonach BMW generując 180 000 dolarów zysku.

Kolejnym przykładem może być firma McDonald’s ze swoją aplikacją umożliwiającą znalezienie ich otwartej restauracji o późnej porze. Posłużono się technologią bazującą na lokalizacji oraz geotargetowaniu, co ustrzegło firmę przed wysyłaniem potencjalnych klientów do zamkniętych drzwi. Po kalkulacji nadwyżki sprzedaży oszacowano,

że ROI wzrosło dwukrotnie.


m3
Inna amerykańska sieć restauracji, Restauracje u Roy’a, użyła kampanii mobilnej płatnego wyszukiwania, która umożliwiła jej budżetowanie, licytowanie, targetowanie i śledzenie ich działań mobilnych w Google AdWords. Skupiono się również na numerze „click-to-call”
w lokalnych reklamach na urządzeniach mobilnych i lokalnej reklamie. Koncentrując się tylko na reklamie mobilnej zwrot z inwestycji wzrósł ośmiokrotnie.

m4

Reasumując, pomimo że udowodnienie i zmierzenie zwrotu z inwestycji kampanii mobilnej nie jest łatwym zadaniem, każda firma powinna starać się do tego dążyć. Ze względu na coraz większe inwestycje w ten kanał komunikacji dokonywanie dokładnych pomiarów staje się coraz bardziej ważne. Według raportu Collective study z 2012 około 20% wydatków na reklamę marnuje się ze względu na mylące systemy mierzące. Należy pamiętać, że dane takie jak zwrot z inwestycji są niezbędne do optymalizacji działań i wygenerowania jak największego zysku.

 

 

 

 

Branża fashion kocha mobile!

Efektywne i prawidłowe inwestowanie w marketing mobilny może być motorem do pozytywnych zmian sprzedażowych oraz sukcesu nie tylko w branży modowej. To już wiemy. Marki walczą o to, by stawać się coraz bardziej mobilnymi. Teamy sprzedażowe wielu marek powinny uświadomić sobie, że skrzętnie przygotowane materiały oraz katalogi produktowe nie nadążą za dzisiejszym rynkiem, a klient, któremu coraz trudniej jest wygospodarować czas, chętniej skorzysta z oferty firmy, wychodzącej na wprost jego oczekiwaniom.

Jakich rad moglibyśmy udzielić marketerom firm modowych skupiających się na marketingu mobilnym? Oto niektóre z nich:

Zaprzyjaźnijcie się z młodym odbiorcą

Zdecydowana większość użytkowników smartfonów i tabletów to ludzie młodzi, do 29 roku życia*. Aż 58% z nich udziela rekomendacji produktów na łamach mediów społecznościowych swoim znajomym.
To właśnie ten trend wykorzystali twórcy aplikacji Snapette. Miliony użytkowników na całym świecie korzystają z niej w celu szybszego odnalezienia butów i torebek polecanych przez znajomych oraz takich akcesoriów które aktualnie królują w stolicach mody takich jak Paryż, Tokio czy Nowy Jork. Dodatkowo dzięki funkcji geolokalizacji każdy z użytkowników może w łatwy i przyjemny sposób dowiedzieć się jakie akcesoria może kupić w danej chwili w pobliskich sklepach, butikach czy galeriach handlowych. Aplikacja umożliwia również tworzenie zdjęć torebek i butów przez samych użytkowników, a następnie dzielenie się nimi w celu uzyskania rekomendacji znajomych bądź udzielenia im wskazówek zakupowych. Tym samym Snapette stało się jeszcze bliższe swoim użytkownikom, stając się swego rodzaju modowym Instagramem.

1

Inne z modowych aplikacji, którym udało się ruszyć masową wyobraźnią i odnieść olbrzymi sukces to Stylish Girl oraz dedykowana mężczyznom Cool Guy (dostępne dla użytkowników iPhonów oraz telefonów z systemem Android). Mechanizm obu z nich pozwala konsumentom na przeglądanie obecnych kolekcji swoich ulubionych sklepów, porównywanie ze sobą ubrań różnych marek np. pod względem ceny, a także tworzenie w przyjemny sposób zestawów, które chcielibyśmy zobaczyć na sobie. Co więcej, dzięki aplikacji użytkownicy mogą tworzyć swoją wirtualną szafę, do której następnie dodają zdjęcia zarówno swoich własnych ubrań, jak i tych dostępnych w sklepach, by następnie zestawiać je ze sobą i na tej podstawie podejmować decyzje zakupowe.

2 (1)

Kieruj swój przekaz do mas

PortalStyle.com zdecydował się na przygotowanie wersji mobilnej magazynu już w 2008 roku. Od tego czasu świadomość branży modowej bardzo się zmieniła. Coraz więcej ludzi postrzega ją jako ważny element naszego życia, ale również biznesu. Moda to już nie tylko wybryk i słabość jednostek, ale część kultury każdego z nas. Pomimo kryzysu, branża modowa ma się dobrze. Młodzi ludzie udowadniają, że świadome wybory w tej materii, znajomość trendów i rynku pomagają w życiu, pozwalają wyrażać samych siebie.
Condé Nast Publications, wydawca takich magazynów jak Vogue, W Magazine czy Glamour wypuszczając aplikację mobilną Style.com zdawał sobie sprawę z szybkości zmian zachodzących w świecie mody, mnogości wydarzeń z nią związanych, a także z tego, że grono osób żywo zainteresowanych modą i poszukujących informacji na ten temat stale rośnie. Style.com to miejsce, w którym każdy fashionista i fashionistka znajdzie bieżące informacje przygotowane przez redaktorów modowych, jak i najświeższe sesje zdjęciowe wielkich projektantów, materiały z blogów modowych, a nawet zdjęcia i filmy z pokazów mody. Odpowiedź na pytanie jaka jest przewaga mobilnej wersji nad drukowaną wydaje się oczywista- użytkownicy mobilni na bieżąco mają dostęp do najświeższych informacji z świata mody, który nie zwolni tempa w oczekiwaniu na wydruk kolejnego numeru magazynu.

3

Dobrze znane są nam aplikacje ograniczające się do promowania magazynów modowych czy też marki jako takiej. W 2010 roku grupa Louis Vuitton stworzyła stronę, a także jej mobilny odpowiednik, łączące funkcję informacyjną pełnioną przez magazyny z branded content.

4

Na bycie bliżej każdego klienta, zwłaszcza tego mobilnego, już w 2010 zdecydował się być popularny na całym świecie serwis eBay. Firma wprowadzając na rynek aplikację eBay Fashion, wyszła na przeciw potrzebom klienta, który coraz częściej dokonuje modowych wyborów pod wpływem chwili. Korzystając z aplikacji użytkownicy nie tylko mogą przeszukiwać serwis pod kątem ulubionych marek, projektantów czy stylów, lecz również odnajdywać ciekawe ubrania, buty czy dodatki inspirowane wykonanym przez nich zdjęciem przesłanym do aplikacji
.

56

Pozwól swoim klientom dokonywać zakupów przez telefon

M-commerce wydaje się być naturalną drogą rozwoju sprzedaży w sieci. Zakupy przy wykorzystaniu urządzeń mobilnych zostały jednak zahamowane poprzez menedżerów, którzy nie spodziewali się tak szybkiego wzrostu zainteresowania marketingiem mobilnym i tworząc serwisy dla swoich marek nie przewidzieli, że dostosowanie ich do przenośnych urządzeń będzie konieczne. Według badań przeprowadzonych w kwietniu br. przez portal marketingcharts.com aż 34% respondentów posiadających smartfony kupowało i płaciło za produkty przy pomocy swoichurządzeń mobilnych.

7

Na polskim rynku marek fashion nie brakuje pozytywnych przykładów firm, które rozumieją potrzeby konsumentów i dostosowują swoje serwisy do różnego rodzaju urządzeń przenośnych. Jedną z takich marek jest Reseved, która z swoją ofertą wyszła nie tylko do posiadaczy smartfonów

, ale i tabletów i innych urządzeń.

8

Geolokalizacja

Poza ukazywaniem użytkownikom pięknych ubrań, butów czy dodatków, aplikacje mobilne posiadają moc podpowiadania miłośnikom mody, jakie modne adresy znajdują się w ich pobliżu. Geolokalizacja to z pewnością jedna z funkcjonalności, które czynią marketing mobilny tak wyjątkowym.
Jedną z popularnych aplikacji modowych bazujących na geolokalizacji jest Style Traveler. Dzięki mapom, przewodnikom oraz mnóstwu stylowym poradom użytkownicy nawet będąc w zupełnie obcym mieście odnajdą adresy, pod które warto się udać na zakupy. Możliwość utrzymywania kontaktu z innymi użytkownikami oraz recenzentami, sprawia, że aplikacja niesie ze sobą jeszcze aspekt: społecznościowy, co czyni ją tak popularną.

Dopóki marki modowe nie zaakceptują faktu, że zakupy nie są już kwestią potrzeby, a emocji i wrażeń, dopóty nie będą rozwijać się zgodnie z oczekiwaniami konsumentów. Konsumentów, którzy na chwilę obecną pozostają online 24 godziny na dobę właśnie dzięki przenośnym urządzeniom. Dzięki stałej możliwości kontaktu ze znajomymi oraz przyjaciółmi przez portale społecznościowe nasze wybory konsumenckie często dyktowane są tym, czym w sieci podzielą się znajomi czy blogerzy. Rekomendacje, oceny i recenzje działają jak wabik na klientów.

* http://www.marketingcharts.com/wp/wp-content/uploads/2012/12/Performics-Device-Dependence-by-Age-Dec2012.png

Mobile Trends for Marketers

Miło nam poinformować że, OX Media zostało dumnym patronem specjalnej edycji konferencji Mobile Trends Conference! Konferencja Mobile Trends for Marketers odbędzie się w dniach 23 – 24 maja 2013 w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie. 

Konferencja Mobile Trends jest przeznaczona dla osób czynnie działających w marketingu i promocji, które chciałyby zacząć promować swoje usługi z wykorzystaniem marketingu mobilnego, ale do tej pory nie miały wystarczającej wiedzy by to zrobić.

Podczas dwudziestu wystąpień, trwających po 30 minut, zostaną przedstawione najważniejsze zagadnienia dotyczące promocji w mobile. Prelegenci, będący wyłącznie ekspertami i praktykami z danej dziedziny, zadbają by materiał został omówiony od podstaw. Szczególny nacisk zostanie położony na zaprezentowanie najświeższych trendów oraz praktycznych zastosowań narzędzi mobile marketingowych.

Zagadnienia jakie poruszane będą podczas prelekcji to między innymi strony i aplikacje mobilne, kody QR, NFC, rozszerzona rzeczywistość, Social Media w mobile, m-commerce, geolokalizacja, oraz konkretne wykorzystanie marketingu mobilnego w branżach: turystycznej, hotelarskiej, restauratorskiej, rozrywkowej i wielu innych.

Konferencja w szczególności przeznaczona jest dla marketerów reprezentujących branże: HoReCa, turystyczną, handlu detalicznego, rozrywkową, bankową oraz wszystkie te, gdzie marketing mobilny może mieć zastosowanie.

Po pierwszym dniu, przewidziana jest również impreza integracyjno-networkingowa dla widzów oraz prelegentów konferencji. Będzie to świetna okazja do odpoczynku po dniu pełnym nowych informacji, jak również możliwość do nawiązania wielu ciekawych znajomości. Dodatkową atrakcją będzie rozlosowanie wśród uczestników cennych nagród jakimi będą m.in. bezpłatne stworzenie strony mobilnej, kampania banerowa mobile, itp.
Więcej szczegółów i informacji o wydarzeniu możecie znaleźć pod adresem: www.mobiletrends.pl

Nowoczesność w służbie kampanii wyborczej (USA 2012)

Kampania prezydencka USA

Kiedy Ameryka wybierała prezydenta, niemal cały świat spoglądał w jej stronę. Robiliśmy to również my. Ze szczególną uwagą obserwowaliśmy to, w jaki sposób używano w trakcie tej politycznej bitwy na najwyższym szczeblu mediów społecznościowych oraz najnowszych technologii. Nadszedł czas na podsumowanie.

Pisaliśmy już o tym, że w 2008 roku Barack Obama wprowadził nową jakość do kampanii wyborczej, prowadząc ją m.in. za pośrednictwem Social Media. Wiele się jednak od tego czasu zmieniło. Dzisiaj wirtualna przestrzeń zajmuje o wiele ważniejsze miejsce w naszej codzienności. Działania za pomocą internetu nie są już ekstra dodatkiem do kampanii wyborczej – ale koniecznością. Nic dziwnego, że obaj kandydaci na prezydenta próbowali dotrzeć do potencjalnych wyborców za pomocą wielu kanałów społecznościowych. Ponadto z pełnym impetem weszli w erę mobile. Czy z sukcesem?

Sztaby wyborcze obu kandydatów zainwestowały miliony dolarów m.in. w systemy, które miały przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę. Flagowym okrętem sztabu Mitt’a Romney’a został Project Orca, dzięki któremu doradcy kandydata mieli w dniu wyborów na bieżąco śledzić sytuację w lokalach wyborczych. Założenie było proste: armia tysięcy przeszkolonych wolontariusz uzbrojona w smartfony monitoruje  sytuację w kluczowych stanach i dzięki specjalnej aplikacji, na bieżąco przesyła raport do sztabu Romneya w Bostonie. Tam 800 wyposażonych w telefony i komputery osób koordynuje terenowe siły i w  przypadku gdy w danym regionie frekwencja republikańskich wyborców jest nie wystarczająca, przydziela wsparcie wolontariuszy.

W dniu wyborów okazało się jednak, że „Orka leży na plaży i zdycha”, jak wyrazić się miał jeden z republikańskich sztabowców. Klęska okazała się tym bardziej dotkliwa, że niepowodzenie Orki mogło zaważyć na losie wyborów. Sztab Romney'a niemal do końca był przekonany o przewadze w tej największej z bitew na froncie amerykańskiej polityki. Cóż takiego wydarzyło się, że system, na który tak bardzo liczono poniósł wyjątkowo spektakularną porażkę? Zawiodła technologia – aplikacja okazała się niedostatecznie przetestowana, a cały system koło godziny 16:00 przestał działać całkowicie. Sztabowcy republikańskiego kandydata zostali więc z niczym i opierali się m.in. na danych podawanych przez CNN oraz własnych przypuszczeniach. Zawiódł także czynnik ludzki – wolontariusze nie zostali wystarczająco przeszkoleni, a materiały informacyjne odpowiednio przygotowane. Wielu z nich, na skutek braku odpowiednich dokumentów, nie zostało w ogóle dopuszczonych do lokali wyborczych.

Podobny system przygotowany przez sztab Baracka Obamy działał bez zarzutu. Bezcenne okazało się doświadczenie z 2008 r., kiedy przygotowano jego pierwszą wersję. Również ona wtedy zawiodła i przestała działać w kluczowym momencie. Tym razem było jednak inaczej. Internetowy system koordynacji wolontariuszy Dashboard  jest nową wersją serwisu mybarackObama.com i pozwolił sztabowcom Obamy na śledzenie w czasie rzeczywistym sytuacji w trakcie kampanii oraz wyborów. Został on zintegrowany z odświeżaną na żywo bazą danych wyborców, poza tym przypominał nieco Facebooka – zalogowany użytkownik mógł m.in. dołączyć do grupy wolontariuszy z danej okolicy, stworzyć wydarzenie oraz śledzić stream aktywności znajomych. System posiadał także wersję mobilną ułatwiającą pracę w terenie.

Polska rzeczywistość jest od amerykańskiej diametralnie inna. Inna jest ordynacja, inny styl działania nie wszystkie rozwiązania zza Oceanu będą więc przydatne. Truizmem jest jednak stwierdzenie, że nowoczesność coraz śmielej wkracza w naszą przestrzeń polityczną. Jak myślicie, jak będą w Polsce wyglądały przyszłe kampanie i jakie będzie miejsce agencji interaktywnych w ich trakcie?

#Sport i social media

Sport i social media

W ostatnim czasie, w związku z coraz powszechniejszym dostępem do internetu i urządzeń mobilnych, znaczenia nabiera zjawisko zwane e-kibicowaniem. W wielkim skrócie e-kibic, to osoba, która wykorzystuje nowoczesne technologie do pogłębiania swoich sportowych zainteresowań. Do głównych aspektów tego zjawiska zaliczyć można poszukiwanie informacji wokół widowisk sportowych oraz oglądanie wydarzeń na tzw. „dwa ekrany”.

Poszukiwanie informacji

Kibice już dawno porzucili tradycyjne media w poszukiwaniu newsów na temat swoich ulubionych drużyn, zawodników, czy wydarzeń sportowych. Na znaczeniu tracą też portale, czy serwisy tematyczne. Wolimy śledzić treści agregowane przez najpopularniejsze media społecznościowe, które serwują nam informacje z ulubionych źródeł oraz znajomych w jednym miejscu. Jak pokazują dane GR Marketing, aż 81 procent kibiców w Stanach Zjednoczonych jako główne źródło informacji o sporcie czerpie z Facebooka i Twittera, a 40 procent ze stron internetowych.  Tradycyjne media wskazało znacznie mniej osób – telewizję 13 procent, a radio tylko 4 procent. Jak pokazuje raport Socialbakers.com, to właśnie sport jest też najbardziej popularną kategorią stron na Facebooku pod względem średniej liczby fanów (prawie 1,7 mln), wyprzedzając branże modową, FMCG, czy nawet rozrywkową.

Mecz na dwa ekrany

Zmienia się nasz sposób oglądania widowisk sportowych. Nie chcemy być biernymi odbiorcami obserwowanych wydarzeń. Ludzie mają naturalną skłonność do dzielenia się emocjami i opiniami. Nie wystarcza już rozmowa z kumplami w pubie i wspólne przeżywanie. Social media są doskonałym kanałem pozwalającym na współuczestniczenie w ramach odbywającego się meczu, czy innej sportowej imprezy. Jak wynika z danych KT Tape, aż 83 procent kibiców w USA, śledzi i komentuje sportowe rozgrywki na żywo dzięki serwisom społecznościowym, a 63 procent robi to przy użyciu urządzeń mobilnych, będąc na stadionie, czy w hali.

O sile zjawiska świadczy fakt, że spośród 16 wydarzeń, które były najczęściej komentowane na Twitterze (pod względem liczby przesłanych tweetów), aż 6 dotyczy sportu. Żeby przybliżyć skalę, wystarczy wspomnieć, że finałowy mecz EURO 2012 Hiszpania – Włochy, to aż 15 358 tweetów na sekundę, a ostatnie minuty Super Bowl XVLI – 10 245 tweetów.

Zjawisko jest też widoczne coraz bardziej w Polsce, zwłaszcza przy okazji ważnych sportowych wydarzeń. Wystarczy wziąć pod uwagę, chociażby Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Bardzo ciekawy raport, przygotowany przez Brand24 pokazuje m.in. liczbę, czas, wydźwięk emocjonalny, miejsca i sposób zamieszczania treści związanych z turniejem w mediach społecznościowych.

Kolejny przykład jest sprzed kilku dni. TVN24 wykorzystał Twittera do zbierania opinii internautów na temat wyborów nowego prezesa PZPN. Stacja publikowała najciekawsze tweety, które opatrzone były hashtagiem #PZPNwybiera. Pasek na ekranie telewizora z listą najpopularniejszych wpisów w mediach społecznościowych komentujących dane wydarzenie, czy możliwość przełączenia się do ekranu najciekawszych memów (patrz mecz Polska – Anglia), to pewnie jedne z bardziej podstawowych nowinek jakie czekają nas wkrótce. Wydaje się, że w przyszłości widzowie będą mieli spore możliwości wyboru, odnośnie tego, jak chcą odbierać widowiska sportowe dzięki telewizji internetowej.

Łakomy kąsek dla marek

Jak pokazało badanie TNS Polska i NK.pl oczekiwania oraz aspiracje grupy konsumenckiej skupiającej e-kibiców są nieco wyższe niż przeciętnie. To statystycznie nieco młodsza, bardziej zamożna, lepiej wykształcona, bardziej otwarta i chętna do wymiany opinii i emocji grupa od „zwykłych” kibiców. Sprawia to, że są oni bardziej atrakcyjni dla marek. Jak zatem najlepiej wykorzystać nowe media w dotarciu do tych osób?

Kibice kochają rywalizację

Według ogólnie przyjętej definicji, grywalizacja to wykorzystanie mechaniki znanej z gier do modyfikowania zachowań ludzi w sytuacjach niebędących grami, w celu zwiększenia ich zaangażowania. Technikę tę można skutecznie wykorzystać m.in. w marketingu, a w przypadku organizacji związanych ze sportem jest to tym łatwiejsze, że ciężko chyba znaleźć grupę, która bardziej kocha rywalizację niż kibice.

Przykładami działań, które zachęcają do rywalizacji i angażują odbiorców, są np. konkursy na Facebooku, gdzie należy wytypować wyniki meczów, udzielić odpowiedzi na pytania związane z drużyną, czy zawodnikami. Są to także bardziej zaawansowane gry społecznościowe, czy aplikacje, w których wcielamy się w postać menedżera drużyny sportowej i rywalizujemy z innymi użytkownikami. Poza Facebookiem świetną zabawę gwarantują aplikacje mobilne, takie jak OneUpPrePlayFanCake, czy Football Meister, dzięki którym możemy przewidywać przebieg wydarzeń na boisku i otrzymywać za to punkty i odznaki. Aplikacje są zsynchronizowane z transmisją telewizyjną meczu, więc można typować na bieżąco, co wzmaga tylko emocje. Co ważne, oprócz świetnej zabawy i zdobywania odznak i wirtualnych trofeów, można wygrywać także realne nagrody od partnerów i sponsorów.

[youtube]zUNFWXvrmpA[/youtube]

Sportowcy bliżej fanów

Social media pozwalają skracać dystans między sportowcami, a kibicami. To wielkie gwiazdy przyciągają ludzi na stadiony. Największe osobistości sportu mają w kontrakty wpisaną aktywność na Twitterze, czy Facebooku. Posty Cristiano Ronaldo, Loe Messiego, czy Kaki, śledzi od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów osób na całym świecie. Dzięki Google+ i funkcji Hangouts, czyli „Spotkań na żywo”, można zorganizować rozmowy online ze sportowcami, tak jak robił to przed EURO2012, PZPN na stronie Łączy nas piłka. Daje to kibicom możliwość niemal bezpośredniego obcowania ze swoimi ulubieńcami i zadawanie im interesujących ich pytań. Z kolei aplikacje takie jak Tout pozwalają na szybkie umieszczanie krótkich filmów zrobionych smarfonem w wybranych serwisach społecznościowych. Sportowcy, czy osoby obsługujące organizacje sportowe w social media, mogą za pomocą kilku kliknięć udostępniać dzięki nim, np. krótkie fragmenty treningów, przedmeczowych odpraw, czy wyjazdów na zgrupowania.

Geolokalizacja

Dzięki wykorzystaniu geolokalizacji zyskać mogą zarówno marki, jak i klienci. Ci pierwsi dostają cenną informację o położeniu swoich obecnych i potencjalnych klientów, a dzięki takim narzędziom jak foursquare, czy Yelp mogą organizować promocje i zdobywać dzięki temu rekomendacje użytkowników oraz lojalizować klientów. Fani mogą otrzymać w zamian specjalne oferty i zniżki. Bardziej zaawansowanym narzędziem bazującym na geolokalizacji, jest m.in. stadium VIP. Aplikacja mobilna pozwala na zamawianie napojów i jedzenia bezpośrednio na stadionie, bez konieczności ruszania się z miejsca (usługodawca sam dostarczy nam zamówienie na miejsce).

Zbieranie insightów                     

Media społecznościowe są doskonałym narzędziem do zbierania insightów konsumenckich. Serwisy takie jak Facebook, Twitter, Pinterest, czy Google+ generują sporą liczbę danych o użytkownikach.  To właśnie gromadzenie opinii, sugestii, informacji o zainteresowaniach społeczności pozwala skuteczniej modyfikować nasze działania i strategię marketingową, aby czerpać z nich większe zyski. Do zbierania opinii internautów pomocne są specjalne narzędzia, takie jak Wayin, czy ankiety konsumenckie Google. Te drugie dostępne są, póki co dla firm ze Stanów Zjednoczonych.

Najlepsze z najlepszych

Serwis The Next Web wyróżnił w maju organizacje sportowe, które wzorowo wykorzystują poszczególne platformy społecznościowe do własnej promocji. Na liście znaleźli się:

Chicago Bulls – Bulls Connect, to platforma, która łączy w jednym miejscu fanów drużyny z całego świata i pozwala im na wymianę opinii, komentarzy, zdjęć, czy filmów. Można prowadzić własnego bloga oraz dołączać do poszczególnych grup. Rejestracja przebiega w ciągu kilku sekund za pomocą Facebook Connect.

McLaren – Twitter. Profil teamu Formuły 1 na Twitterze jest miejscem, w którym publikowane są informacje zarówno oficjalne, jak i mniej formalne. Dużą zaletą dla fanów są newsy ze stajni Jensona Buttona i Lewisa Hamiltona „z pierwszej” ręki, o których dowiadują się szybciej od pozostałych osób.

FC Barcelona – Facebook. Strona Barcy na Facebooku skupia ponad 36 mln fanów, a wpisy są umieszczane w trzech językach (angielskim, katalońskim i hiszpańskim). Dużą zaletą jest atrakcyjny wizualnie kontent i spora liczba angażujących aplikacji.

Dallas Cowboys – Google+. Jedna z czołowych drużyn NFL (amerykańskiej ligi futbolu amerykańskiego) słynie z wykorzystywania nowych mediów w komunikacji z fanami. Jako jedna pierwszych w ubiegłym roku przeprowadziła na Google+ tzw. Hangout, czyli spotkanie na żywo z 9 fanami drużyny z zawodnikiem DeMarcusem Ware.

Boston Celtics – Instagram. 17 krotni mistrzowie NBA byli pierwszą profesjonalną organizacją sportową, która postanowiła skorzystać z Instagrama i dzięki umieszczaniu ekskluzywnych i efektownych zdjęć z meczów, treningów, czy z szatni, dociera do 280 tysięcy swoich zwolenników na całym świecie, niezależnie od miejsca, gdzie aktualnie się znajdują. 

Pittsburgh Penguins – Pinterest. Aby przyciągnąć większą liczbę przedstawicielek płci pięknej, marketerzy drużyny NHL korzystają z Pinteresta. Oprócz contentu typowo sportowego, na profilu drużyny znaleźć można także obrazki skierowane do głównej grupy docelowej, aktywnej w tym serwisie, a więc kobiet. Nazwy tablic A Great Snack for HockeyWedding on IceBeyond the Rink, czy Penguins Art, mówią same za siebie.

Chelsea Londyn – YouTube. Oficjalny kanał tegorocznego zwycięzcy Ligi Mistrzów jest rozszerzeniem płatnej telewizji Chelsea TV i gromadzi 140 tysięcy widzów. Ekskluzywne materiały wideo, takie jak np. wywiad z Fernando Torresem tuż po podpisaniu przez niego kontraktu z klubem, cieszą się sporym zainteresowaniem fanów.

Na sam koniec zapraszam do obejrzenia case study świetnej kampanii, która zdobyła w tym roku nagrodę Złotego Lwa na Międzynarodowym Festiwalu Reklamy w Cannes w kategorii Branded Content & Entertainment.

[youtube]etmzOOtNCIk[/youtube]

Znacie inne chlubne przykłady wykorzystania social media przez marki sportowe? Zapraszam do komentowania.

Gotowanie ze smartfonem

Gotowanie ze smartfonem

Przyciągają kolorowym interfejsem, pięknymi zdjęciami i oczywiście – ciekawymi przepisami. Innowacyjne i intrygujące, są niezbędne dla każdego nowoczesnego kucharza. Aplikacje mobilne o tematyce kulinarnej, bo o nich mowa, są bardzo popularne zarówno jeśli chodzi o panie domu, zawodowych kucharzy, jak i osoby, które tylko od czasu do czasu lubią przyrządzać potrawy w domowym zaciszu.

Serwis Bloggerspath.com stworzył kilka miesięcy temu ranking, w którym umieszczono 5 aplikacji mobilnych o tematyce kulinarnej, bazując na ich przydatności dla kucharzy. Postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście są aż tak dobre i warte uwagi.

1. In the kitchen (3,9*)

Pierwsze miejsce zajmuje aplikacja  In the kitchen, firmowana przez Food Network. Mimo, że jest płatna (w Polsce 6,29 zł), jej funkcjonalność sprawiła, że pobrano ją ponad 50.000 razy. Zawiera wiele standardowych opcji, jak timer online i offline, strefa zdrowego jedzenia czy udostępnianie przepisów; pod tym względem nie wyróżnia się zbytnio spośród innych aplikacji kulinarnych.

Jej podstawowa funkcja jest jednak dużo bardziej innowacyjna i naprawdę przydatna. In the kitchen jest zbiorem przepisów pochodzących nie od zwykłych użytkowników, ale od ulubionych szefów kuchni Ameryki. Pomysł jest genialny w swojej prostocie. Zanim nastąpiła era powszechnego dostępu do Internetu, bodaj każdy miłośnik programów kulinarnych spędzał czas przed telewizorem, z nieodłączną kartką i długopisem. Te prehistoryczne metody były potrzebne, aby zapisać składniki potrzebne do przygotowania dania oraz całą procedurę jego powstawania. Kiedy twórcy programów kulinarnych zaczęli wychodzić użytkownikom naprzeciw, tworząc dedykowane strony internetowe, sprawa stała się łatwiejsza. Czyżby? Załóżmy, że oglądając program kulinarny zachwycimy się jakimś przepisem. Ewa Wachowicz, czy Pascal oczywiście informują nas, że wszystkie przepisy znajdziemy na stronie. Jestem jednak pewna, że w natłoku codziennych obowiązków… w ogóle zapomnimy, że oglądaliśmy program ze świetnym przepisem. Co to właściwie było? Mufiny z płynnym wnętrzem czy pierś kurczaka pod kołderką z sera brie? Makłowicz, czy Wachowicz? No właśnie. Z In the kitchen sprawy mają się prościej, ponieważ aplikacja pozwala od razu wyszukać pożądany przepis, umożliwia także wybór konkretnego szefa kuchni, jak również dzielenie się ulubionymi przepisami z innymi użytkownikami. Ten pomysł naprawdę załuguje na 5+.

2. Cuts of Beef & Steak (3,4)

Kolejna aplikacja to Cuts of Beef & Steak. Myślę, że na polski grunt mogłaby się z powodzeniem przenieść wtedy, gdyby dotyczyła np. drobiu. W końcu nie każdy z nas potrafi sprawić czy wyluzować kurczaka. Ale ponieważ Amerykanie są stekowymi purystami, tematyka aplikacji przeznaczonej na tamten rynek jest jak najbardziej zrozumiała. Wszak trudno się dziwić, bo przyrządzenie dobrego steka wymaga wprawy – w końcu posiada on sześć podstawowych stopni wysmażenia i nie jest to mięso dla kulinarnych laików.

Aplikacja przeznaczona jest dla ambitnych kucharzy, rzeźników, a także szefów kuchni, którzy chcieliby uzyskać więcej informacji na wspomniany temat. Ot, taka podręczna wołowinowa encyklopedia. Znaleźć tam można amerykańskie normy IMPS, nazwy steków i odmiany, klasy jakości wołowiny, ale również podstawowe informacje, jej dotyczące. Dzięki tej aplikacji przyrządzenie dowolnego przepisu z całego ich spektrum, nie będzie stanowiło problemu. Aplikacja zawiera również filmiki instruktażowe, pokazujące jak wykroić odpowiedni kawałek mięsa na New York Strip czy T-bone. Zdecydowasnie dla ambitnych kucharzy oraz profesjonalistów, chcących poszerzyć swoją wiedzę.

3. Chef helper (4,6*)

Trzecie miejsce w zestawieniu przyznano darmowej aplikacji Chef helper (+10 000 pobrań). Jest to aplikacja o bardzo przejrzystym interfejsie, w moim odczuciu mającym nawiązywać do papierowej torby na zakupy, postawionej na kuchennym blacie. Na panelu mamy do wyboru trzy opcje: Listę zakupów, Książkę kucharską i Wyszukiwarkę przepisów.

Każda z kategorii – po jej wybraniu – daje nam trzy kolejne opcje. Na liście zakupów mamy miejsce na wpisanie produktów, ale też na notatki i przepisy. Myślę, że w tym przypadku niepotrzebnie skomplikowano prostą czynność sporządzania listy. Dużo lepiej wygląda Książka kucharskamożemy posegregować tam przepisy według trzech kategorii. Pierwszą z nich jest Kuchniamożemy odnaleźć przepisy kuchni amerykańskiej, francuskiej, greckiej, włoskiej, meksykańśkiej i tajskiej. Nie jest to zbyt szeroki wybór, pozostaje mieć nadzieję że lista ta zostanie w przyszłości rozbudowana przez twórców, lub umożliwi się to użytkownikom. Podobno Anglicy nie mają swojej prawdziwej narodowej kuchni (fasolka w sosie pomidorowym, jajka na bekonie i herbata to chyba trochę za mało), ale brak kuchni takich, jak hinduska, chińska czy japońska to już spore przewinienie. Druga możliwość to wybór według Kategorii  tj. śniadanie, deser czy przystawka. Trzecia możliwość – wybieramy danego użytkownika i widzimy zamieszczone przez niego przepisy. W Wyszukiwarce przepisów wpisujemy składnik lub nazwę dania, możemy również zaznaczyć, że żądamy wyłącznie wyników ilustrowanych fotografiami. Możemy również zawęzić wybór za pomocą dwóch przewijanych list – z kuchniami świata i kategoriami. Na plus należy zaliczyć fakt, że w tym miejscu wybór jest znacznie większy, niż wspomniane 6 kuchni – holenderska, filipińska, jamajska czy rosyjska to tylko niektóre przykłady (brak niestety kuchni polskiej). Na tej samej liście, zaprzeczając nieco logice, umieszczono również kuchnię fusion, nouvelle cuisine, wegańską czy wegetariańską. Przydatną, acz popularną funkcją są również timery – równocześnie można ustalić kilka czasów gotowania dla niezależnych produktów.

4. epicurious (3,6*)

Czwarte miejsce to darmowa aplikacja epicurious (+500.000 pobrań), której porównaniu do Chef helper, również porzeznaczonej dla amatorów, interfejs wygląda dużo bardziej zachęcająco.

Z przewijanej listy możemy wybrać jedną spośród aż 26 kategorii: Zdrowe śniadania, Weekendowy brunch, Lunche, które pokochają dzieci, Halloweenowe psikusy, Dania niskotłuszczowe, Weekendowe kolacje czy bardzo zabawne – Gotuję jak mistrz i Ledwo gotuję. Każda z kategorii po naciśnięciu rozwija nam osobną listę, z której można wybrać przepis. Można również skorzystać z wyszukiwarki przepisów, dodać danie do ulubionych czy sporządzić listę zakupów – to już bardzo sztampowe opcje. W gruncie rzeczy epicurious jest po prostu książką kucharską z ładnym interfejsem, dostosowaną oczywiście do gustów amerykańskich użytkowników.

5. AllRecipes (4,2*)

Na ostatniej pozycji w rankingu plasuje się AllRecipes z ponad milionem pobrań. Sama strona allrecipes.com rzeczywiście jest bardzo rozbudowana. Jej główną zaletą, jaką dostrzeże każdy nowy użytkownik, jest zakładka dla początkujących, która przeprowadzi nas przez proces zapoznawania się ze stroną. Ale na tym kończy się optymizm, bo ocenie ma przecież podlegać aplikacja.

Darmowa wersja aplikacji (istnieje również wersja rozszerzona Allrecipes DinnerSpinner Pro w cenie 9,46 zł) nie może zachwycać. Ale po kolei. Po włączeniu aplikacji nie mamy żadnego wprowadzenia, poza komunikatem Potrząśnij, żeby zakręcić. Świadczy to oczywiście o ogromnej prostocie samej aplikacji – praktycznie bez żadnej instrukcji jesteśmy w stanie się nią posługiwać. Możemy więc potrząsnąć telefonem aby wybrać losowe połączenie, lub zrobić to ręcznie. Mamy do wyboru trzy kategorie: Rodzaj dania, Składniki, Czas przygotowania. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niezbyt starannie wybrane podkategorie. Przykładowo, na Rodzaj dania składają się Zupa czy Przystawka, ale też Kanapki (choć jest również Śniadanie), a nawet… Ciasteczka (mimo że istnieje kategoria Deser). Nie inaczej jest w drugiej kategorii (przykładowo wszystkie Owoce zebrane w jedna podkategorię, osobno Wołowina, Wieprzowina czy Czekolada). Tę kategorię ratuje nieco możliwość dodania swojego składnika. Ostatnia kategoria bez zarzutu – prócz określonych czasów przygotowania, możemy również wybrać Dowolny czas. Nie jest zaskoczeniem, że aplikacja nie potrafi podać nam żadnego deseru z użyciem ryby, jednak dlaczego nie działa kombinacja Ciasteczka + Makaron? Ciastka z makaronu ryżowego to przecież azjatycki przysmak… Przysłowiowym gwoździem do trumny (choć tu lepiej pasowałoby określenie włosem w zupie) jest opcja Zakręć, która sama wybiera kategorie. Szkoda tylko, że nie zawsze potrafi znaleźć przepisy z nimi związane… (wylosowała Deser + Owoce morza, a to jak najbardziej prawidłowa kombinacja – przykładem są choćby krewetki z avocado na słodko).

Poza wymienionymi w rankingu aplikacjami, są takie, które zawierają inne interesujące opcje. Dzięki Food Planner możemy zarządzać zawartością naszej spiżarni, OpenTable służy do rezerwowania stolików w restauracjach, Serious eats traktuje jedzenie na żarty, a GrubWithus pozwoli odnaleźć się w nowym miejscu zamieszkania, poprzez spożycie posiłku z nieznanymi nam osobami. Ciekawe? Bardziej interesujące jest, kiedy doczekamy się jednej superaplikacji, zbierającej wszystkie wspaniałe cechy.

* średnia ocena w Google Play

Insta-marketing

Marketing na Instagramie

Od kiedy świat usłyszał o miliardowej transakcji jakiej dokonał Facebook zakupując mobilną aplikację Instagram, stało się jasne, że na horyzoncie marketingu pojawiło się nowe narzędzie, którego nie można ignorować. Zainteresowanie branży social media wynika z tego, że Instagram jest nie tylko aplikacją, za pomocą której w bardzo prosty sposób można zmienić zwykłe, zrobione smartfonem zdjęcie w interesującą fotografię, ale także serwisem społecznościowym, umożliwiającym dzielenie się tymi fotografiami. Jako, że Instagram jest darmowy, a popularność smartfonów rośnie, liczba odbiorców, do których mogą trafić serwowane za pomocą tego serwisu treści, stale się powiększa. Imponujący jest fakt, że Instagram rozpoczynał rok z poziomu 15 mln użytkowników, by w lecie mieć ich już 80 mln. Nic dziwnego, że marketingowcy spoglądają na taką publiczność łakomym okiem.

Kiedy „użyć” Instagramu?

Jednak tak, jak w przypadku każdego serwisu społecznościowego, Instagram nie jest narzędziem uniwersalnym, które pasuje do każdej strategii i każdej marki. Jego przydatność trzeba rozważać w odniesieniu do indywidualnego przypadku. Na pewno musi być to sytuacja, w której ważny jest kontent wizualny, ponieważ to na nim opiera się działanie serwisu. Instagram, świetnie sprawdza się w tematyce lifestyle'owej oraz w przypadku kiedy chce się pokazać markę „od kuchni”. Ponieważ jest to aplikacja mobilna i służy publikowaniu zrobionych przez siebie zdjęć, pozwala na łączenie ze sobą działań offline z online.

Na co zwrócić uwagę?

Warto też wziąć pod uwagę kilka aspektów, które mogą przydać się w planowaniu strategii z wykorzystaniem Instagramu. Po pierwsze nie można opierać się jedynie na tym serwisie. Instagram daje możliwości zintegrowania konta z innymi mediami m.in. Facebookiem, Pinterestem czy Foursquare. Pozwoli to m.in. wyjść poza ramy mobilnych urządzeń i zapewni lepszą wirusowość prezentowanego za pomocą Instagramu contentu. Trzeba także pamiętać o paru zasadach, ważnych także w innych serwisach społecznościowych: animowaniu publiczności (wchodzenie w interakcje, organizacja konkursów itp.) czy szukaniu najlepszej pory na publikacje zdjęć.

Case studies

Choć kampanie prowadzone za pośrednictwem Instagramu są jeszcze, zwłaszcza na rynku polskim, w ramach działań marketingowych raczej niszowe, wiele marek skorzystało już z tej możliwości.

Jednym z bardziej znaczących przykładów wykorzystania Instagramu jest popularna (i zarazem jedna z największych) sieć kawiarni – Starbucks. Marka zaprasza swoich odbiorców „na zaplecze”. Pokazuje „życie codzienne z kubkiem kawy w ręku” – pokazując kawę pitą w różnych miejscach i sytuacjach. Ponadto zabiera swoich obserwatorów na pola gdzie rosną krzewy kawowe czy do palarni kawy. Obecnie ma aż 865 245 obserwujących.

Z Instagramu korzysta również  Audi, bazując na prezentacji fotografii swoich samochodów. Zdjęcia mają wyraziste i lśniące barwy i wyraźnie kojarzę się z elegancją oraz luksusem.

Red Bull prowadzi z kolei profil korespondujący z wizerunkiem marki jako promotora aktywnego życia pełnego pasji, ze szczególnym uwzględnieniem sportów, w tym ekstremalnych.

Przykładem kampanii przeprowadzonej z wykorzystaniem Instagramu jest natomiast Insta-walk in New York City zorganizowana przez Warby Parker – markę designerskich okularów. W ramach kampanii zaprosiła fanów na spacer po Nowym Jorku, w czasie którego robili oni zdjęcia i oznaczając hashtagiem #warbywalk umieszczali w serwisie.

Na koniec można podać przykład wykorzystania Instagramu w marketingu politycznym – znany jako polityczny pionier w social media, Barack Obama, prowadzi kampanię również za pomocą tego narzędzia. On także decydował się na uchylenie rąbka tajemnicy i pokazanie fragmentu swojego zaplecza. Oprócz zdjęć ubiegającego się o reelekcję prezydenta Stanów Zjednoczonych, wyborcy mogą zobaczyć m.in. fotografie wolontariuszy prowadzących kampanię. Baracka Obamę śledzi prawie 1,5 mln obserwatorów.

Promuj firmę dzięki Foursquare

Najpopularniejszy społecznościowy serwis geolokalizacyjny zaprezentował kilka tygodni temu swoją nową aplikację mobilną, z entuzjazmem przyjętą przez użytkowników, których liczbę szacuje się na około 20 milionów. Choć w Polsce mało jeszcze popularny, z racji ciągle niewielkiej liczby posiadaczy smartfonów, foursquare daje ciekawe możliwości na promocję dla firm, szczególnie z takich kategorii, jak restauracje, kawiarnie, bary, czy sklepy.

Zarządzanie swoim miejscem na foursquare oraz organizowanie promocji jest bezpłatne, a dzięki wprowadzonej niedawno funkcji, tzw. „Lokalnych Aktualizacji”, marketerzy dostali możliwość na jeszcze lepszą komunikację z ich obecnymi klientami. Lokalne Aktualizacje polegają na przesyłaniu powiadomień np. o promocjach, wydarzeniach, czy nowym menu osobom, które są w pobliżu owego miejsca. Komunikaty te są jednak widoczne tylko dla użytkowników, którzy meldowali się w danym miejscu okresloną liczbę razy lub meldowali się tam ich znajomi. Przypominają pod tym względem komunikaty otrzymywane od marki na Facebooku, czy Twitterze, którą wcześniej należy zacząć subskrybować.

[youtube]HYDybx0wC5g[/youtube]

Kolejną nową funkcją będą płatne już tzw. „Promowane Aktualizacje”, które działać będą jak zwykłe reklamy i które pokazywać się będą w zakładce Explore (czyli tam gdzie użytkownicy szukają atrakcyjnych miejsc i firm w najbliższej okolicy) jako „wpisy promowane”, czyli na samej górze. Funkcja jest na razie testowana w Stanach Zjednoczonych przez 20 firm. Twórcy foursquare zapewniają, że reklamy będą zawierać spersonalizowane rekomendacje, biorąc pod uwagę historię zameldowań użytkowników – odnośnie konkretnych miejsc, kategorii, dni tygodnia i pór dnia, w których użytkownik melduje się najczęściej oraz miejsc w których meldują się jego znajomi. Ma to spowodować, że użytkownicy nie będą traktować ich jak zwykłych reklam i chętnie będą korzystać z promowanych ofert.

Można przewidywać, że w przypadku gdy więcej firm z danego obszaru zapragnie skorzystać z „Promowanych Aktualizacji”, foursquare, aby chronić użytkowników przed zalewem reklam zastosuje również coś na zasadzie licytacji znanej z Google AdWords. Model płatności będzie działał na zasadzie Cost Per Action, znanego z programów partnerskich, gdzie firmy płacić będą tylko za konkretne czynności wykonane przez użytkowników. Takimi czynnościami będą np. zameldowania, korzystanie z ofert specjalnych, czy synchronizacje karty kredytowej z foursquare i dokonywanie w ten sposób opłat. Firmy same wybiorą za jakie działania klientów chcą płacić.

Jeśli testy zakończą się sukcesem, z nowej funkcji będzie mogło korzystać prawie milion firm obecnych na foursqare z calego świata. W przypadku, gdy ten model reklamowy spodoba się przedsiębiorcom, możemy oczekiwać, że serwis wyceniany obecnie na ok. 600 milionów dolarów zacznie w końcu mocniej zarabiać na swojej aplikacji.

Jak użytkownicy korzystają z Internetu? – infografika

Jak korzystamy z internetu

Skuteczne zaplanowanie strategii kampanii marketingowej w Internecie wymaga między innymi przeprowadzenia analizy zachowań grupy docelowej w sieci i tego, z jakich serwisów najchętniej korzystają. Stosuje się w tym celu mniej lub bardziej zaawanasowane narzędzia.
Agencja GO-Gulf.com przygotowała ciekawą infografikę przedstawiającą zachowania internautów (których jest już ponad 2 miliardy) w ujęciu globalnym. Z danych wynika miedzy innymi, że aż 43% czasu poświecanego jest na aktywność w mediach społecznościowych i wyszukiwanie informacji, a tylko 20% na czytanie treści zamieszczanych w Internecie.
Najszybciej rosnącymi trendami są serwisy geolokalizacyjne, usługi typu VOD i online TV oraz bankowość internetowa. Ciekawostką jest fakt, że ponad 56% użytkowników społecznościówek szpieguje tam swoich partnerów, a najwięcej znajomych w social media mają średnio Brazylijczycy – 484, najmniej zaś, Japończycy – tylko 29.

Przegląd tygodnia w social media

Pinterest trzeci w USA

Według badań przeprowadzonych przez Experian Hitwise, Pinterest był trzecim najczęściej odwiedzanym serwisem społecznościowym w Stanach Zjednoczonych w marcu (nie licząc YouTube) i przegrywa pod tym względem już tylko z Facebookiem i Twitterem. Według raportu w ostatnim miesiącu serwis został odwiedzony 104 miliony razy i wyprzedził między innymi LinkedIn (86 mln), czy Google+ (61 mln). Niezaprzeczalnym liderem wciąż pozostaje Facebook (7 miliardów odwiedzin), na drugim miejscu jest Twitter (182 mln). Według comScore, Pinterest miał 17,8 mln unikalnych użytkowników w samych Stanach Zjednoczonych w lutym tego roku, a średni czas spędzany w serwisie wyniósł 89 minut miesięcznie.

Pinterest wprowadził kilka dni temu opcję umożliwiającą wybór wyglądu okładek swoich tablic. Jest to kolejna zmiana w wyglądzie profili, po tym jak kilka tygodni temu zmienił się sposób prezentacji kont i poszczególnych tablic (z 9 małych obrazków do 1 dużego i 4 mniejszych). O tym jak zmienić okładki swoich tablic przeczytać możecie na oficjalnym blogu serwisu.

Przeczytaj również nasz poradnik „Pinterest nowym narzędziem marketingowym”.

Instagram na Androida…

Popularna aplikacja do robienia, edytowania i dzielenia się zdjęciami dostępna do tej pory jedynie na iPhona, ma już swoją wersję dedykowaną systemowi Android. Instagram, z którego korzysta ponad 30 milionów użytkowników pozwala na robienie zdjęć domyślnym lub doinstalowanym aparatem, modyfikowanie ich w prosty sposób za pomocą jednego z kilkunastu filtrów i ramek, a następnie umieszczenie ich w instaalbumie i udostępnieniu na Facebooku, Twitterze, Foursquare oraz Tumblerze. Od momentu debiutu aplikacji w Google Play (6 kwietnia), liczba pobrań waha się pomiędzy 5-10 milionów (Google nie podaje bardziej szczegółowych danych). Instagram na Androida jest do pobrania tutaj.

…i w rękach Facebooka

Najważniejsza wiadomość drugiego dnia świąt to zakup Instagrama przez Facebook za kwotę miliarda dolarów (płatnych w gotówce i akcjach). – Od lat pracujemy nad tworzeniem najlepszych możliwości dzielenia się zdjęciami przez naszych użytkowników. Teraz będziemy mogli robić to lepiej, z ludźmi z Instagrama – napisał w oświadczeniu Mark Zuckerberg. Przejęcie przez Facebooka (transakcja ma zostać sfinalizowana do końca obecnego kwartału), nie spowoduje prawdopodobnie wielkich zmian w Instagramie, który ma pozostać osobną aplikacją. Facebook zamierza korzystać z doświadczenia twórców aplikacji w celu ulepszenia swoich funkcjonalności dotyczących dodawania zdjęć z różnymi efektami i dzielenia się nimi na smartfonach.

YouTube 3D

Na oficjalnym blogu YouTube ogłoszono w czwartek, że testowana od września ubiegłego roku funkcja konwertowania filmów w rozdzielczości 1080p do jakości 3D, będzie teraz zautomatyzowana. Oczywiście użytkownicy będą mieli wybór, czy chcą oglądać wideo w formacie stereoskopowym (potrzebne do tego będą specjalne dwukolorowe okulary), czy w tradycyjnej.

[youtube]9jGvCdthQso[/youtube]