Warszawski Mordor – jak mówi o nim Internet?

Infografika Mordor Na Domaniewskiej

Mordor to określenie, które wielu warszawiakom kojarzy się nie tylko ze światem Władcy Pierścieni, mrokiem i armią orków, lecz również z  krainą na mapie Warszawy, do której codziennie podążają tysiące pracowników głodnych wiedzy, awansów i… pieniędzy. Postanowiliśmy sprawdzić, co tak naprawdę mówi się w polskim Internecie o warszawskim Mordorze. Czy częściej mówią o nim kobiety, czy mężczyźni? Kiedy mówi się najwięcej, kiedy zaś najmniej? I najważniejsze – czy „słoik” oraz „ork” pojawiają się w kontekście pozytywnym czy raczej w kontekście hejtu opisującym klimat okolic ulicy Domaniewskiej. Sprawdźcie naszą infografikę, a jej drukowaną wersje możecie znaleźć również w najnowszym numerze „Głosu Mordoru”, dystrybuowanym… sami wiecie, gdzie :).

Infografika Mordor
Infografika Mordor

[FM_form id=”3″]

7 porad marketingu branży wnętrzarskiej

Według raportu „E-commerce w Polsce 2015. Gemius dla e-Commerce Polska” wartość rynku e-commerce w Polsce to 27 miliardy złotych, a 37% osób deklarowało, że robiło już zakupy w kategorii „meble i wystrój wnętrz”. Jak widać, rynek ten jest całkiem spory. Warto pamiętać również o tym, że działania prowadzone w Internecie mają mnóstwo zalet, których nie posiada reklama tradycyjna. A że święta są za pasem i wszyscy wkrótce ruszymy do sklepów w poszukiwaniu idealnych prezentów, przyjrzyjmy się dziś, jak się reklamować i jakie działania marketingowe możemy prowadzić dla branży wnętrzarskiej w Internecie:

  1. Zbadaj swoją grupę docelową

Informacja o tym, kim jest Twój klient, to podstawa. Możesz się tego dowiedzieć korzystając z takich narzędzi analitycznych jak Brand24, SentiOne, Google Trends, Google Market Finder, zbierając informacje z for internetowych czy nawet analizując konkurencję.

  1. Rozmawiaj z klientami

Wiesz, że Twoi klienci znajdują się również na portalach społecznościowych, takich jak np. Facebook czy Twitter. Możesz także z nimi rozmawiać „na żywo” na swojej stronie za pomocą czata. Jest to dobry sposób by odpowiedzieć na ich pytania i reagować na to, co piszą. Twoja marka też może skorzystać z takiego naturalnego dziś sposobu kontaktowania się klientami.

  1. Zaskocz klientów pomysłami

 Lubimy, kiedy coś nas zaskakuje. A jak możesz zaskoczyć swojego klienta? Sposobów jest wiele. Jednym z ciekawszych a zarazem skutecznych jest umożliwienie użytkownikom wpływania na nasze treści. Na stronie www.oknoplast.com.pl to klient decyduje o tym jak dalej potoczy się historia opowiedziana w interaktywnym filmie.

  1. Pokazuj zdjęcia

 Mówi się, że zdjęcie może wyrazić więcej niż 1000 słów. Zbliżenia detali produktów, aranżacje wnętrz, pomysły na dekoracje… Okazji do zaprezentowania produktów wyposażenia wnętrz jest mnóstwo, i takie portale jak Instagram czy Pinterest świetnie się nadają do dzielenia się zdjęciami.

  1. Prowadź bloga

Możesz wykorzystać bloga do dostarczenia wartościowych informacji i porad o swoich produktach, które zachęcą klientów do zakupu. Jeśli sprzedajesz np. zastawy stołowe, możesz przygotować artykuł na temat sposób dekorowania stołu na Święta. Pamiętaj o tym, że klienci często potrzebują różnych informacji by utwierdzić się w decyzji o zakupie.

  1. Skorzystaj z kampanii reklamowych

Tak jak w telewizji czy w radio, w Internecie też możesz zareklamować swój produkt, i możesz dokładniej niż w mediach tradycyjnych dotrzeć do osób zainteresowanych zakupem.

  1. Testuj i analizuj

To jest właśnie ogromna zaleta działań marketingowych prowadzonych w Internecie, że wszystko możemy zmierzyć i poprawiać: ilu odwiedzających ma nasza strona miesięcznie? Z jakiego źródła weszli na naszą stronę? O jakich porach najlepiej publikować na Facebooku? Gdzie o nas mówią? Narzędzi jest wiele, a najpopularniejsze to narzędzie Google Analytics.

 

Reasumując, nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę z działaniami marketingowymi. Można spróbować od 1, 2 rzeczy, i potem włączać kolejne. Tu pytanie nie jest czy powinnyśmy działać, tylko jak, i kiedy. A jeśli masz pytania, napisz do nas na brief@oxmedia.pl, chętnie podpowiemy, od czego możesz zacząć.

Postaw na automatyzację! Czyli jak skutecznie prowadzić marketing automation w internecie.

marketing automation

Wiele osób uważa, że marketing automation, czyli automatyzacja pewnych zachowań powoduje zacieranie dobrych relacji z naszym otoczeniem. To prawda. Jednak w marketingu internetowym ten czynnik jest potrzebny, a nawet konieczny!

Tradycyjny marketing nauczył nas przede wszystkim mozonlego zdobywania klienta i podtrzymywania jego zainteresowania. Dobry marketer zna sztuczki i narzędzia, dzięki którym może zdobyć odbiorcę i utrzymać jego uwagę zgodnie z klasycznym modelem AIDA. Współczesny marketing w interenecie powoduje jednak, że zaciera się granica między wyszkolonymi handlowcami i przedsiębiorcami a młodymi startupowcami czy pasjonatami marki. Dziś już każdy ma możliwość testować wiele różnorodnych metod i postawić na pełną, efektywną marketing automation (automatyzację sprzedaży i całego marketingu).

Marka, która stawia na automatyzację w marketingu, może generować efektywną sprzedaż. Idąc dalej, przechodzimy do zwiększenia przychodów firmy poprzez odpowiednio spersonalizowaną, automatyczną komunikację z wybranymi, określonymi grupami docelowymi.

Idea automatyzacji marketingu zakłada, że kluczem do efektywnej sprzedaży jest właściwa personalizacja przekazu oraz dobranie wartościowych insightów. Systemy automatyzujące dokonują selekcji i wybierają użytkowników pod kątem ich zaawansowania w kwestii decyzji zakupowej.

Lista najważniejszych rzeczy, które musisz znać, kiedy skupiasz się na automatyzacji marketingu internetowego:

  1. Wszystkie działania w marketing automation mają na celu kontrolę ruchu na stronie, tak, aby pozostał po nich trwały i konkretny ślad.
  2. Odpowiednio zarządzaj polityką cenową: rabaty i promocje kieruj do stałych klientów. Stosowanie automatyzacji marketingu daje możliwość porządkowania danych i usystematyzowania informacji w firmie. Sprawdzisz w ten sposób jakość przeprowadzonych kampanii oraz ich efekty.
  3. Personalizuj wiadomości wychodzące do określonych odbiorców, które będą podlegały późniejszej automatyzacji – takie jak m.in. treści maili/
  4. Określone moduły narzędzi służących do automatyzacji pomagają prześledzić skuteczność naszych reklam. Dzięki temu następne kampanie możesz skorygować, poprawić, ulepszyć. A wszystko dla klienta.

Agencja interaktywna OX Media już wcześniej zaprezentowała jedno z nowoczesnych rozwiązań marketing automation którym jest Social Hub, dzięki któremu w jednym miejscu możemy odnaleźć grupę odbiorców naszej marki, reagującą na content z nią związany. Social hub to strona, która zbiera inisghty w jednym miejscu i jednocześnie stanowi statyczną wizytówkę marki. Ale to nie wszystko – użytkownicy od mają stałą styczność z naszymi kanałami, które prowadzimy w ramach marketingu i sprzedaży. Skupiając w jednym miejscu swoich przyszłych klientów doskonale wiesz, czym się interesują, czego poszukują oraz na jakie ich potrzeby warto zareagować. Co wtedy robisz? Tworzysz unikatowy, dedykowany przekaz informacji, który dociera do tych właśnie odbiorców. Z Social Hub nie tylko sprzedajesz, ale podobnie jak w mediach społecznościowych, nawiązujesz długotrwały, wartościowy dialog z użytkownikami.

Efektywne zaangażowanie klienta w działania marketingowe to niełatwe zadanie. Ich celem jest przede wszystkim doprowadzenie do decyzji zakupowej odbiorcy. Poniższy lejek marketingowy pokazuje schematyczny przebieg poszczególnych elementów. Na samej górze (prospects) może się znaleźć wszystko związane z komunikacją: webinary, social media, display, real-time marketing, strona www etc. Nasz klient jest ściśle powiązany z takim właśnie lejkiem. Potencjalny odbiorca „wpada” do niego, a następnie porusza się w dół, aż do momentu zakupu proponowanego przez nas towaru. Ważne – na każdym etapie drogi sprzedaży spotykamy się z coraz mniejszym zasięgiem odbiorców (nie każdy potencjalny lead jest zainteresowany zakupem). Na samym końcu zostaną tylko te osoby, które faktycznie są najbardziej zainteresowane naszym produktem (cegiełka „Sales” lejka jest najbardziej wąska). Dlatego tak ważne jest poznanie potrzeb odbiorców (m.in. poprzez statystyki wejść na poszczególne frazy/zapytania czy chęci przeczytania newslettera), do których dopasujemy odpowiedni przekaz.

lejek marketing automation

Źródło: Slipstrea

Trend związany z Lead Ads (reklama nastawiona na pozyskanie leadów, więcej przeczytacie o tym w naszym ostatnim artykule), podobnie, jak z e-mail marketingiem, nie ustępuje. Ten pierwszy jest już w takiej fazie rozwoju, która zapewnia kontakt z klientem krótszy niż w ciągu minuty po zainteresowaniu go ofertą. Co ciekawe, klient, odpowiadając na pytania na temat swoich preferencji zakupowych, nie musi ręcznie uzupełniać informacji – jego odpowiedzi są także w pełni zautomatyzowane  i pokazują się jako wybór podpowiedzi!

Z kolei rozwój całego systemu e-mail marketingu wiąże się przede wszystkim ze sposobem i jakością nawiązywania nowych relacji. Różnorodne zmiany w zachowaniach użytkowników w internecie powodują, że „skaczą” oni z jednej marki na drugą. Dlatego istotne jest wprowadzanie nowych rozwiązań i modyfikacji w działaniach nie tylko e-mailowych, ale także SEO, SEM, kampanii (content, display, afiliacja, remarketing).

Na szczęście, jako agencja marketingowa doskonale znamy sposoby na na zawarcie kontaktu z nowym subskrybentem (leadem). Oto kilka z nich:

  1. Pan Nowak otrzymuje powitalną wiadomość oraz podziękowanie za zapisanie się do naszego newslettera. W kolejnych wiadomościach dowiaduje się więcej o danej marce (atutach, prowadzonej polityce, asortymencie) i dostaje interesujące go newslettery ifoldery. Proponowane treści są powiązane z przeglądanymi przez niego ofertami oraz z jego zainteresowaniami.
  2. Subskrybent otrzymuje propozycje uczestnictwa w szkoleniu firmy (tradycyjnym lub internetowym) lub informacje o konkursie. W ten sposób nawiązujemy z nim jeszcze trwalszą relację.
  3. Pan Nowak, jako stały klient, jest na bieżąco informowany nie tylko o nowościach i promocjach, ale także o przyszłych kampaniach i oferowanych produktach.
  4. Nasz klient otrzymuje dedykowane kody rabatowe i zaproszenia do konkursów. Ponadto stale stosujemy remarketing: dzięki temu marka buduje poczucie przynależności do siebie, a pan Nowak czuje, że ktoś się o niego troszczy.
  5. Ważne są także ankiety wysyłane do stałych klientów. Możemy dzięki nim sprawdzić, czy zainteresowania klienta uległy zmianie (np. poszerzyły się). Dla nas jest to niezbędne badanie odbiorcy, a z kolei dla naszego pana Nowaka takie działania to ważna informacja o tym, że o niego dbamy (sprawdza się tutaj reguła wzajemności Cialdiniego). Takie poczucie wzajemności wpływa bardzo pozytywnie na transakcje sprzedażowe.

 

Automatyzacja marketingu zmienia sposób prowadzenia biznesu w sieci. Marka staje się realnie odpowiedzialna za rozwój swojego produktu jak i za kondycję lejka sprzedażowego. Dostępne możliwości narzędzi reklamy w social media, takie jak Lead Ads, Local Awareness, Custom Location itd. umożliwiają lepsze dotarcie do klienta, ale przede wszystkim poznanie jego zainteresowań, potrzeb i pragnień (np. formularze pytań w Lead Ads). Wizerunek marki to pierwszy element, z którym spotyka się nasz potencjalny odbiorca. Warto więc zadbać o komunikację na swojej internetowe wizytówce i postawić na nowe rozwiązania (Social Hub). Tylko gruntowna wiedza o kliencie może być kluczem do sukcesu w biznesie.

Lead is king, content is queen. Where is prince?

Content marketing a lead generation

W celu pozyskania oraz utrzymania wartościowego leada, wszystkie dobre sposoby są dozwolone, a wręcz – pożądane. Przyjrzymy się dziś, jakie sposoby pozyskiwania leadów  – zarówno przez content marketing jak i nowy format reklam na facebooku, lead ads – oferują nam social media oraz jak mogą je wykorzystywać nowoczesne marki i agencje interaktywne.

We współczesnym e-marketingu jest wiele nowoczesnych metod wspierających pozyskanie klientów firmy. Jednak w podsumowaniu roku 2014, które przygotował Hubspot, jasno przedstawia się statystyki – aż 42% badanych firm jednomyślnie postawiło na inbound marketing (czym jest inbound marketing przeczytacie tutaj) jako główne źródło gromadzenia leada. Wynika z tego, że marketing treści był głównym sposobem dotarcia do odbiorców w przeciwieństwie do outbound marketingu (marketingu bardziej „tradycyjnego”), który skupia się przede wszystkim na komunikatach wychodzących (różnicę pomiędzy jednym i drugim pokazujemy na poniższym schemacie).

inbound

Źródło: wordstream.com

Najnowsze badanie zrealizowane na zlecenie IAB Polska pokazuje wzrost wartości reklamy cyfrowej (+ 15,7% w roku 2015), z której najpopularniejsza jest zdecydowanie reklama graficzna z wideo online (33% udziału w torcie reklamowym). Największe inwestycje w ramach tego przekazu informacyjnego należą do branży motoryzacyjnej, a najmniejsze do marek związanych z chemią gospodarczą. Zmienia się dziś rola królowej (contentu), która wychodzi poza obszar marketingu treści w zdobywaniu króla (leada), korzystając z innych, angażujących metod.

Czy to znaczy, że content jest już nieistotny? Oczywiście, że nie. Jest ważny, ale zmienia się jego przeznaczenie. Marketerzy wiedzą doskonale, że e-booki czy poradniki, do których sięgają czytelnicy, to przykładowe źródła lead nurturingu (dojrzewania leadów), prowadzące do wyodrębnienia określonej, skupionej wokół przekazu, społeczności przyszłych klientów. Taki użytkownik, zanim zainteresuje się marką, musi najpierw oswoić się z produktem czy usługą i sprawdzić ich potencjał. Podobnie facebook oferuje nowy format reklamowy, którego celem nie jest website clicks czy też zaangażowanie pod postem, ale właśnie sprzedaż. Idea opiera się na Lead Generation (generowaniu leadów), a sam format Lead Ads ma pomóc markom w gromadzeniu adresów e-mail i numerów telefonów osób zainteresowanych produktem lub usługą komunikacji – wysyłką wiadomości czy dedykowanym mailingiem na szeroką skalę.

Odpowiednio zaplanowana strategia, pokonanie niezliczonego tłumu poddanych i dotarcie odpowiedniego leada, czyli naszego króla, to prawdziwe wyzwanie. Jednak nawet to nie gwarantuje pełnego sukcesu. Sztuką jest, aby Twój „lead” czyli subskrybent został wiernym klientem. Dlatego warto przemyśleć zaproponowany przez agencję OX Media dekalog działań, które będą eksplorowane w praktyce:

  1. Nie rozdrabniaj się na kilka kanałów – wybierz te, które są najbliższe Twojej grupie docelowej.
  2. Wyznacz jasny cel i odpowiednie do jego osiągnięcia narzędzia.
  3. Nie powielaj treści na Facebooku, G+ i Twitterze – Twoi odbiorcy oczekują unikatowości.
  4. Monitoruj i sprawdzaj leady. Używaj narzędzi analitycznych – wbudowanych w dane medium społecznościowe lub zewnętrze, takie jak HootSuite czy Sprout Social.
  5. Social media to nie bagno i nie są celem samym w sobie – nie wrzucaj tu wszystkiego, wybierz najbardziej wartościowe treści.
  6. Nie usuwaj negatywnych opinii – odpowiadaj na nie rzeczowo.
  7. Nie wstydź się prosić o opinię, polubienie czy retweeta. Każdy ruch buduje społeczność wokół Twojej marki, pozwala lepiej ją wyszukać i pozycjonować.
  8. Bądź cierpliwy – zaangażowanie wymaga poświęcenia, a efekty czasu.
  9. Aktywizuj odbiorcę w każdy przekaz, który tworzysz. Zadając pytania, wymagaj odpowiedzi.
  10. Bądź otwarty. Mów o tym, czego się uczysz, co/kto jest dla Ciebie inspiracją w działaniu. Szczerość buduje wiarygodność przekazu (szczególnie na LinkedIn).

Mimo różnego przeznaczenia kanałów medialnych, mają one cechę wspólną: budują określoną społeczność, wokół której poruszają się potencjalni klienci.

Agencja interaktywna OX Media prezentuje nowoczesny system dotarcia do odbiorcy, który dostaje spersonalizowany i wyselekcjonowany przekaz. Social Hub to miejsce skupiające w sobie kanały komunikacji społecznej marki oraz ich uczestników. Co najważniejsze – platformy te nie przeszkadzają sobie wzajemnie (jak to często bywa w sieci), ale uzupełniają bazę informacji o produkcie czy usłudze. Social Hub w nowoczesny sposób zbiera insighty, które następnie są kierowane na stronę Twojej marki. Stanowi bardziej uniwersalną formę przekazu informacji, która, dzięki praktycznemu zastosowaniu połączenia strony sprzedaży i treści, umożliwia Ci nieustanny monitoring swoich odbiorców! Dla nas istotne jest nawiązanie długotrwałej, efektywnej relacji z klientem, dlatego Social Hub agreguje różnorodne treści także z platform ściśle wizerunkowych, jak vlogi czy youtube. Ważne jest przede wszystkim, aby zrozumieć różnicę między platformą treści, jaką jest Social Hub, a stałą stroną firmową. Połączenie tych dwóch rozwiązań przynosi oczekiwane rezultaty nie tylko wizerunkowe marki, ale przede wszystkim sprzedażowe, zwiększając aktywność i zaangażowanie użytkowników oraz konwersję. Odwołując się do idei artykułu – Social Hub jest jak spotkanie towarzyskie królowych (contentów), których celem jest wzajemna integracja.

 

socialhub

Źródło: OX Media

Czas na odpowiedź – where is prince? Księciem w tej historii jest nic innego, jak nawiązana relacja z odbiorcą. Właściwa i efektywna. To owoc dobrego przekazu (królowej/contentu) w stronę wartościowego klienta (króla/leada).

W tworzeniu odpowiedniej strategii pozyskania odbiorcy pamiętamy, że ciekawy temat to nie wszystko. Musi być podany we właściwy sposób. Sposób, który zapewni trwały, obustronny dialog. Komunikacja b2b czy b2c to przede wszystkim rozmowa z klientem, który pierwszy kontakt z marką nawiązuje poprzez ciekawe, angażujące i wartościowe treści Twojej marki. A jeśli spotka je wszystkie w jednym miejscu, jakim jest Social Hub, to jesteś zwycięzcą!

Jestem tu nowy! Czyli wprowadzanie nowego produktu w Social Media

Social Media Marketing

Jak skutecznie wprowadzić nowy produkt w Social Media? Przebicie się przez tzw. „banner blindness” jest trudne, co nie znaczy – niewykonalne. Nie od dziś wiadomo, że klikamy ( i angażujemy się) głównie w to, co znamy już i lubimy. Znane i lubiane firmy, tzw. „love brandy” mają zadanie prostsze, bo posiadają zasoby które im to ułatwiają – influencerów, subskrybentów listy mailingowej, subskrybentów naszego profilu wideo czy też po prostu wiernych fanów. Ale jak wprowadzić na rynek nowy produkt tak, by wzbudził on zainteresowanie oraz – co najważniejsze – zgadzała się sprzedaż i dodatni ROI? Oto kilka działań, które stosują najlepsze agencje Social Media, w tym także OX Media.

Badania i strategia

Przede wszystkim musisz zastanowić się, do kogo chcesz trafić z nowym produktem. Warto przeprowadzić badania (np. obserwację) grupy docelowej i ustalić odpowiednią jej segmentację, tak, by produkt był atrakcyjny dla danej grupy. Bo – jak czytamy w „Strategii Marketingowej” Macieja Tesławskiego „najbardziej zmarnowane pieniądze w marketingu to próba zmiany czyjegoś zdania”. Nie marnujmy więc pieniędzy celując w bardzo szeroki target. Stwórzmy strategię, która będzie swoistym drogowskazem – gdzie, komu, z jaką konkurencją oraz czym i za ile? Konstruując strategię marketingową, warto pamiętać o tym, że powinna ona dać nam odpowiedź na pytanie, jak pozycjonować swój produkt względem konkurencji.

 

Gra na czas

3-4 tygodnie przed wprowadzeniem danego produktu warto poświęcić czas na zrobienie pozytywnego buzzu i nastroju wyczekiwania. Zapowiedzi wideo, opinie użytkowników z „elitarnego grona”, którzy testowali już produkt czy też odliczanie w formie postów – w ten sposób można zachęcić potencjalnych klientów. Co więcej, działa tutaj też element psychologiczny, który widzimy w przypadku nowych modeli iPhone’ów lub kolejnych książek z serii Harry Potter. Im głośniej i częściej mówi się o czymś w kontekście premiery, tym więcej osób skłonnych jest do kupna w momencie ukazania się produktu.

 

 Rozmawiaj

Wyobraź sobie, że jesteś na jakimś wydarzeniu i rozmawiasz z paroma poznanymi osobami. Wymieniacie się wizytówkami, idziecie razem na kawę i rozmawiacie również o sprawach mniej zawodowych. Pozostałych uczestników eventu nie zapamiętasz pewnie w ogóle. Pytanie: komu bardziej zaufasz – znanym Tobie osobom czy ekspertom, których ledwie kojarzysz z widzenia? No właśnie. Podobnie jest w przypadku produktów. Zabrzmi to dość górnolotnie, ale naprawdę warto rozmawiać jako marka, a media społecznościowe są tutaj najlepszym kanałem dialogu. Za przykład mogą uchodzić dyskusje moderatorów z fanami na profila SMS Audio czy też Serca i Rozumu. Fani na obu profilach pytanie o produkty otrzymywali odpowiedzi w stylu odbiorcy – często były one zabawne, zachęcające odbiorcę do dalszego angażowania w konwersacje. Dzięki temu fan na pewno zapamięta markę jako tę, która prowadziła z nim swobodny dialog.

 

Baw!

Pokaż, że oprócz produktu chcesz dać swoim odbiorcom sporo rozrywki i zastrzyku pozytywnych emocji. Konkurs, gra w Social Media czy dedykowana aplikacja – to wszystko powoduje pozytywne postrzeganie nie tylko nowego produktu, ale i samej marki. Dzięki takiemu sprzężeniu zyskujemy podwójnie, wizerunkowo i sprzedażowo. Mechanizm tego typu zastosowano w przypadku premiery samochodu Volkswagen „up!”. Połączono wtedy grę na Facebooku (która potem – z powodu ogromnego zainteresowania – miała również wersję mobilną) z konkursem. Co ciekawe gra, która zaangażowała tysiące użytkowników polegała m.in. na pakowaniu bagażnika czy parkowaniu. Szkoda, że w prawdziwym życiu „nagrodą” za parkowanie jest ewentualnie…Mandat 😉

 

Wyróżniaj się!

Istotnym elementem wprowadzenia na rynek produktu jest odpowiednie wyróżnienie go w danym segmencie. Jednym z bardziej znanych przykładów jest mocno nastawiona na niekonwencjonalne sposoby komunikacji kampania Heyah. Ambient, ciekawe spoty czy też luźna forma komunikacji w tamtych czasach były na rynku czymś kompletnie nowym. Podobnie jak kampania dla limitowanej edycji wódki Bols, w której to wykorzystana została aplikacja konkursowa z innowacyjnym mechanizmem przechwytywania dźwięku z komputera. Polegało to na zamrożeniu dźwiękiem z mikrofonu butelki Bolsa. Efekt? Ponad 216 tysięcy odsłon aplikacji przy budżecie na jej promocję równym…0 zł!

 

Informuj

Zabrzmij to banalnie, ale dobrze jest poświęcić chwilę na stworzeniu wartościowego contentu, który nie tylko przedstawi zalety produktu, ale zaciekawi samego odbiorcę. Warto przy tym pamiętać, że niekiedy mniej znaczy więcej. Unikajmy zatem stwierdzeń typy „nowa jakość”, „najlepszy na rynku” czy „oczekiwana premiera”. Warto po prostu podać interesujące statystyki, zalety czy osiągi naszego produktu. Podczas premiery najnowszego Golfa GTI stworzono dla Volkswagena dedykowany content oraz infografikę przedstawiającą zalety najnowszego modelu. Prędkość, waga czy też osiągi silnika – to są cechy które warto eksponować. Te mówiące o tym, że jest to przełom w dziedzinie motoryzacji – już mniej.

 

Trafiaj w target
Dla marketera nie ma nic bardziej denerwującego, niż przepalony budżet na osoby niebędące grupą docelową. Bo jeśli nawet nie zniechęcisz użytkowników do swojego nowego produktu, to na pewno spotkasz się z obojętnością. A płacić za obojętność nie ma większego sensu. Dlatego warto korzystać z rozwiązań, które pozwolą na odpowiednie trafnie z przekazem. W Social Media najlepiej korzystać z custom audiences, geotargetowania, remarketingu czy też narzędzi zewnętrznych (np. FastTony) pozwalających zawężać target danej grupy docelowej. Tak jak w przypadku contentu – niekiedy mniej naprawdę znaczy więcej.

 

7 przedstawionych powyżej rad to tak naprawdę ułamek procesu wprowadzania nowego produktu w mediach społecznościowych. Najważniejsze jednak jest to, byśmy potrafi „wczuć się” w naszego przyszłego odbiorcę. Czego oczekuje? O czym myśli? Co może go zainteresować? Gdzie i jak go znaleźć? – to tylko niektóre pytania, które warto zadać sobie przed premierą w mediach społecznościowych. Następnie dobrać strategię, mieć dobry pomysł, kreację, egzekucję i ….ciągle optymalizować działania, co jest niekiedy ważniejsze niż sama promocja.

Generowanie leadów on-line – nowa funkcja facebooka

Generowanie leadów na facebooku

Jak pozyskać nowych klientów i wygenerować leady on-line w skuteczny sposób? Z pomocą przychodzi nam facebook z nową funkcją lead generation.

Pozyskiwanie leadów wymaga dużego nakładu czasu i pracy poświęconego na testowanie wielu rozwiązań, kanałów marketingowych, narzędzi oraz kreacji. Marki wydają na ten cel pokaźne kwoty, które – w założeniu – mają przekładać się na jeszcze skuteczniejsze wyniki w pozyskiwaniu danych. Popularną w internecie formą na pozyskiwanie leadów jest reklama tekstowa/baner + specjalnie skonstruowany landing page, natomiast skutecznie możemy pozyskać leady przez content marketing, gdzie użytkownicy za porcję wiedzy / raport / darmowe szkolenie muszą pozostawić swoje dane kontaktowe. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku jedna z zasad Cialdiniego, tzw. reguła wzajemności, która mówi o tym, że odbiorcy otrzymując coś za darmo, chętniej dają coś w zamian (w tym przypadku np. adres e-mail). Jak wygląda jednak temat zbierania leadów w mediach społecznościowych?

Facebook umożliwiał dotąd zostawienie danych kontaktowych w legalny sposób tylko poprzez specjalnie zaprojektowaną aplikację (oraz masę nielegalnych rozwiązań, takich jak zbieranie adresów e-mail przypisanych do kont np. z grup czy też danych profili). Od niedawna dostępny jest format reklamowy umożliwiający legalne zbieranie danych kontaktowych. Jak to działa? W Power Editorze (lub w narzędziu FastTony.es) wybieramy kampanię, której celem jest pozyskiwanie kontaktów, następnie wprowadzamy formularz, ustalamy kwestię polityki prywatności  i – podobnie jak w normalnych reklamach – ustalamy tekst, grafikę oraz CTA (Call to action). Należy podkreślić przy tym, że wszystko jest jeszcze w fazie testów (co zresztą niekiedy widać, np. podczas tworzenia własnych pytań) i nie działa do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. A co z danymi, które udostępnią nam użytkownicy? Kontakty pobierane są poprzez eksport do pliku CSV lub za pośrednictwem interfejsu API. Mogą to robić jednak jedynie osoby, które mają status administratora na danym profilu.

Jakie korzyści możemy osiągnąć dzięki nowej funkcji na Facebooku?

  • Nowy kanał zbierania leadów, który możemy wykorzystać, by trafić do grupy docelowej (głownie młodych osób korzystających z facebooka), która uodporniona jest na „tradycyjne” banery na stronach www. Dzięki umiejscowieniu na samym newsfeedzie trudniej jest „ominąć” taką kreację, a co za tym idzie – prawdopodobieństwo wypełnienia formularza się zwiększa.
  • Precyzyjne targetowanie naszych kampanii. Dzięki temu możemy pozyskać skuteczniejsze leady od osób, które będą bardziej skłonne do przekazania danych kontaktowych. Możliwości nasuwa się od razu bardzo dużo – targetowanie formularzy tylko na osoby o określonych danych demograficznych, zainteresowaniach czy też zamieszkujących np. daną dzielnicę. Opcji jest dużo, a ich ustawienie jest stosunkowo łatwe.
  • Proste pozyskanie danych kontaktowych – zmienianie kreacji, testowanie czy też kopiowanie pewnych rozwiązań jest o wiele prostsze niż w przypadku „klasycznych” formularzy leadowych. Dzięki opcji remarketingu możemy też trafiać do osób, które odwiedzały naszą stronę i do nich kierować nasz przekaz. Wszystko dzieje się w obrębie jednego panelu, bez konieczności angażowania za każdym razem np. programisty, speca od AdWords czy też zewnętrznych rozwiązań zbierających leady.
  • Dostosowanie do urządzeń mobilnych. Być może rok 2015, ani – jak zakładam – rok 2016 nie będą ciągle „rokiem mobile” ;), ale warto podkreślić dostosowanie Facebooka do zbierania leadów na urządzeniach mobilnych. Umożliwi to generowanie leadów od użytkowników, którzy nie mają czasu na wypełnianie długich formularzy, ale mogą to zrobić w krótkim czasie np. w czasie dojazdu do pracy czy będąc na zakupach. Połączenie tego typu rozwiązania z geolokalizacją i godzinowym wyświetlaniem może okazać się wyjątkowo skuteczne.
  • Autouzupełnianie. Użytkownik tworząc konto na Facebooku musi (przynajmniej w teorii) podać swoje prawdziwe dane jak imię, nazwisko, mail oraz często też telefon. Dzięki temu użytkownik zaczynając uzupełnianie formularza w niektórych wypadkach będzie musiał tylko… Wysłać swoje dane (bo wszystko uzupełni Facebook). Jeszcze bardziej skróci to czas wypełniania i zwiększy prawdopodobieństwo pozyskania leadu.
  • Kolejny argument do reklamowania na Facebooku. Brzmi to dość banalnie, ale zbieranie leadów to kolejna funkcjonalność, która może „przekonać nieprzekonanych”. Zbieranie danych kontaktowych i późniejszy  lead nurturing to przecież dla wielu branż główne źródło sprzedaży przez Internet. Przykładem mogą być takie branże jak bankowość, finanse czy też motoryzacja.

Podsumowując temat zbierania leadów na Facebooku (nazywanych przez Facebooka „pozyskiwaniem kontaktów”) warto zauważyć, że na pewno jest to ruch w dobrą stronę. Wielu użytkowników Internetu traktuje Facebooka jako „drugie Google”, dlatego dla reklamodawców będzie to nowy sposób na pozyskiwanie kontaktów i późniejszą sprzedaż. Czy użytkownicy polubią ten nowy sposób komunikacji z markami? Zważając na automatyzację, prostotę oraz trafianie do wybranej grupy docelowej jest to bardzo prawdopodobne.

Łukasz Jakóbiak: Chcę zarażać ludzi pragnieniem walki o swoją przyszłość

Wywiad z Łukaszem Jakóbiakiem

Jak podążać drogą sukcesu i kontrolować swoją motywację? Czy kreatywność to sztuka dostępna dla wybranych? W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania spotkaliśmy się z Łukaszem Jakóbiakiem – człowiekiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, autorem jednego z pierwszych talk show internetowych w Polsce, aktorem reklamowym, menadżerem, twórcą dziesiątek kreatywnych projektów i od niedawna – mówcą motywacyjnym. Zapraszamy do lektury wywiadu!

GR: Z 20m2 kawalerki przeniosłeś część aktywności na sale konferencyjne, a planowane 20 wykładów Łukasza przerodziło się w listę ponad 50 wystąpień. Jaka była Twoja motywacja by zacząć motywować innych? Skąd ten pomysł?

ŁJ: Poznałem świat, który istnieje po zrealizowaniu marzeń. Do tego, aby je zrealizować często potrzebna jest motywacja. Doceniam każdy dzień, który nastaje, doceniam każdą chwilę, czuję się szczęśliwy. Znam też świat bez radości każdego dnia i to okropne uczucie. Chcę zarażać ludzi optymizmem, chęcią walki o swoją przyszłość.

GR: Motywacja i inspiracja to tytuł Twoich wykładów. Chcieć znaczy móc? Sądzisz, że dla każdego?

ŁJ: Pytanie kto chce zmiany? Znam ludzi, którzy zarabiają 1500 netto i są szczęśliwi. Każdy żyje jak chce. Są ludzie, którzy chcą podróżować, poznawać świat, szkolić się, a do tego są potrzebne fundusze. Jeżeli ktoś bardzo tego chce i poczuje siłę zrealizowanego marzenia, to może to osiągnąć.

GR: Jaka jest Twoja recepta na utrzymanie motywacji? Znasz jakieś nietypowe, skuteczne metody?

ŁJ: Nie ma tak dobrze. Nawet w najlepszych okresach nadchodzi dzień, w którym będzie nam gorzej. Musimy o to dbać. Musimy się z tym oswoić. Zapoznać z tym uczuciem. Przeanalizować takie sytuacje. Dla mnie podstawą jest pisanie pamiętnika przyszłości. Opisywanie marzenia tak, jak byśmy już je zrealizowali, a także wszystkiego tego, co jest z tym związane.

GR: Podczas wykładów omawiasz mnóstwo zwariowanych projektów, które wymyśliłeś i zrealizowałeś w swoim życiu. Skąd czerpiesz inspiracje dla swoich pomysłów i energię do ich realizacji pomimo trudności?

ŁJ: Inspiracja pojawia się w zależności od danego wyzwania. Nie odczuwam barier, w związku z tym zazwyczaj jest to mało standardowa realizacja i prawie zawsze w takich sytuacjach ludzie dziwnie na mnie patrzą. Dla przykładu musiałem wytłumaczyć moim sąsiadom, że chciałbym użyczyć ich balkonów do wywieszenia olbrzymiego banneru na powitanie magika z Wielkiej Brytanii, który będzie udzielał w moim programie wywiadu. Wymagało to ode mnie dużego wysiłku, musiałem zawiadomić o akcji większość mieszkańców. Zrobiłem coś bardzo prostego, tłumaczę to szerzej na wykładach. Poprosiłem o pomoc sąsiadkę z którą dobrze żyję, a ona zna większość mieszkańców. Poszło dużo łatwiej. Energię biorę z wizualizacji efektu.

GR: Żarówkę wynaleziono kilkadziesiąt razy, ale dopiero o Edisonie uczymy się z podręczników. 20m2 Łukasza uznawanych jest za pierwszy talk show internetowy w Polsce, choć przed nim wielu próbowało swoich sił w sieci. Co według Ciebie świadczy o sile pomysłu, jeśli nie nowość?

ŁJ: Z projektami jest jak z obrazem, musi mieć to „coś”. Ja najpierw wyobrażam sobie efekt, jaki dany projekt ma przynieść, a następnie dokładam, wymieniam w nim składowe, które ten efekt zapewnią.

GR: Sądzisz, że kreatywne myślenie to sztuka dostępna dla wybranych, czy zwykła umiejętność wymagająca praktyki?

ŁJ: Sądzę, że w pewnym stopniu można ją zdobyć. W moim przypadku to są schematy. Często patrzę oczami osoby dla której dany projekt jest tworzony. Ułatwia mi to wymyślenie czegoś kreatywnego.

GR: Mnóstwo pomysłów udało Ci się już zrealizować z sukcesem i na dużą skalę. Co jest według Ciebie miarą kreatywnego projektu, szczególnie w polskich realiach?

ŁJ: Innowacyjność, oddanie, systematyczność.

GR: Jak sądzisz, w jakim kierunku rozwinie się komunikacja reklamowa w nowych mediach w najbliższych kilku latach?

ŁJ: Budżety wielkich korporacji w większym stopniu przekierowywane są do nowych mediów. To tendencja wzrostowa. Zaczyna być tego tak dużo, że sukces będą odnosiły tylko świetnie przygotowane akcje, bardzo innowacyjne, zaskakujące. Takie o których będzie się chciało mówić. Na inne nie będzie miejsca. Chciałbym tylko w takich brać udział. Dla przykładu miałem przyjemność współpracować z marką alkoholową Ciroc. To był olbrzymi projekt Ciroc Celebration. Świętowaliśmy drugie urodziny programu w warszawskim klubie podczas których swoje sety muzyczne zagrała Patricia Kazadi, Czesław Mozil i ja. Tydzień później razem z Ciroc i moimi przyjaciółmi wylecieliśmy wysłuchać najlepszej muzyki klubowej na Ibizie. Częścią tego projektu był napis o powierzchni 2000m2 „I’m happy” przygotowany przeze mnie i rozłożony na ziemi, a czytany z lotu samolotu w drodze na Ibizie. Wysokość jednej litery miała 20 metrów.

GR: Na Twoim fan page’u oprócz selfie pojawiają się również kilkunastosekundowe filmiki z Tobą w towarzystwie gwiazd. Sądzisz, że krótkie formaty video staną się dominującym nośnikiem informacji w nowych mediach?

ŁJ: Sądzę, że zdjęcia mają i będą miały większą popularność, ale filmy umożliwiają nam szersze pole do działania.

GR: W październiku odbył się Twój ostatni wykład motywacyjny w tej serii. Czego Ty nauczyłeś się dzięki temu doświadczeniu?

ŁJ: Tego, że motywacja przekazywana na wykładach może działać. Nie musi, ale może. To kwestia osoby, uwagi, nastawienia. Dostaję olbrzymie ilości informacji o powstałych nowych projektach po moich wykładach, co jest dla mnie najlepszym podziękowaniem.

GR: W przyszły roku zobaczymy kolejną odsłonę wykładów motywacyjnych, czy może zupełnie nowy projekt Twojego autorstwa?

Przede wszystkim jako jeden z nie wielu Polaków będę miał przyjemność wystąpić przed Nickiem Vuicicem dla ok 40 000 osób na stadionie w Poznaniu 30 kwietnia 2015 roku. Historia Nicka, który jest bez rąk i bez nóg pokazuje jak motywacja może nam pomóc. Jest dla mnie olbrzymim wyróżnieniem możliwość wygłoszenia części mojego wykładu na tym wydarzeniu. Więcej informacji na http://www.zyciebezograniczen.pl/.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów!

Wywiad przeprowadziła: Gabriela Rakowska

Real time marketing – o tym jak odnieść sukces w prowadzeniu działań “tu i teraz”.

Real time marketing, w skrócie RTM, dość często w pytaniach skierowanych do marketerów wyjaśniany jest jako publikowanie na Facebooku contentu korespondującego z aktualnymi wydarzeniami.  I mimo, że jego istotą jest błyskawiczność, spontaniczność i szybkość reakcji marki, takie postrzeganie komunikacji “real time” jest de facto sporym uproszczeniem. Warto pamiętać, już na etapie definiowania tego pojęcia, że dość modne kojarzenie go z działaniem ad hoc, wcale nie będącym odpowiedzią na wyniki monitoringu, nie jest dobrą drogą do wdrażania działań tego typu, by wywoływać dodatkowe dyskusje i uczynić dialog z konsumentami powodem do ciekawej rozmowy.

Czy warto w związku z tym pokazywać ludzką twarz marki? Czy można coś stracić będąc “na bieżąco”? Jak robić to dobrze, by zbudować synergię z innymi narzędziami i korzystnie wpływać na sprzedaż czy zadowolenie z usług czy produktów?

Nie jest tajemnicą, że  RTM nie jest najmłodszym trendem w marketingu, ale podobnie zresztą jak media społecznościowe nadal budzi wiele kontrowersji.

Screenshot_1

Jak można zauważyć, przynajmniej dominująca większość amerykańskich specjalistów sądzi, że RTM-em może być nazwany każdy dynamiczny, spersonalizowany content tworzony przez markę i publikowany w przeróżnych kanałach komunikacji. Spora część z nich jest zgodna, że to działania będące szybkim i umiejętnym reagowaniem na bieżące, mainstreamowe, często komercyjne  wydarzenia. Nieco mniej z nich uważa, iż są to riposty w dobrym momencie w mediach społecznościowych. Słusznie zatem większość z nich zaznacza, że marki, które są “na czasie”, chętnie i błyskawicznie wręcz reagujące na potrzeby konsumentów, efektywnie kierujące dialogiem, inspirujące do poznawania i skracania drogi dzielącej od zakupu – są już teraz na wygranej pozycji. Bycie na bieżąco popłaca, bo dzięki wykorzystaniu wirusowości zyskujemy sobie zasięg kampanii i budujemy ważną więź emocjonalną z odbiorcą, co w dłuższej perspektywie czasu ma przełożenie na budowanie rozpoznawalności i pozytywnego wizerunku marki

JAK WE WŁAŚCIWY SPOSÓB BYĆ “NA ŻYWO”?

Może zabrzmi to banalnie, ale jak każda strategia marketingowa, również RTM wymaga przygotowania odpowiedniego planu działań i gruntownego przemyślenia. Jednym słowem: Planujmy działania pod coś, co dzieje się “na żywo”. Pomimo rzekomej spontaniczności, należy mieć z tyłu głowy cele komunikacyjne, biznesowe i działać z głową. Tworząc “real time program” firmy, nie zapomnijmy o jego celach, wrażliwych obszarach, narzędziach i elementach weryfikacji skuteczności. Do tego przepisu dodajemy znajomość strategii marketingowej firmy, z  uwzględnieniem mediów społecznościowych, typowe zachowania kluczowych grup docelowych, aktualne symbole komunikacyjne i komunikaty najlepiej trafiające do odbiorców. Warto zadać sobie także pytania: jakie cechy naszej marki chcemy podkreślić? Co tak naprawdę chcemy osiągnąć za pomocą komunikacji tego typu?

Następnym etapem jest określenie grup docelowych, ich potrzeb, do nich dopasować język i zestaw symboli. Równocześnie warto zastanowić się jakie treści na pewno nie będą dopuszczone do emisji, wytypować wrażliwe zagadnienia mogące wywołać negatywne reakcje odbiorców. Mówiąc o komunikatach, definiujemy język komunikacji adekwatny do odbiorców, określamy zasady publikacji treści w poszczególnych kanałach. Istotne jest również, by ustalić ścieżki działań – swoistych “planów B” w przypadku negatywnych opinii. Przewidujemy możliwie jak najwięcej punktów zapalnych, przygotowujemy szkice odpowiedzi. W przypadku bardziej skomplikowanych reakcji określamy ścieżkę komunikacji w firmie.

REAL TIME MARKETING – KOMU SIĘ UDAŁO?

1. SAMSUNG – NAJPOPULARNIEJSZE SELFIE.

Screenshot_2

2. LG – TELEFON DLA EMILKI.

Screenshot_3

3. 4 KÓŁKA W SZOCZI – AUDI.

Screenshot_4

5. EKIPA NA SWOIM – WARKA

Screenshot_5







Jak to robią polskie marki?

1. FRUGO – SORRY, TAKI MAMY KLIMAT

Screenshot_6

2. SERCE I ROZUM

Screenshot_7

3. VOLKSWAGEN POLSKA

Screenshot_8

JAK OCENIĆ SKUTECZNOŚĆ DZIAŁAŃ RTM?

Jak pokazują zarówno zagraniczne jak i polskie coraz częściej przypadki, akcję RTM z sukcesem może przeprowadzić zarówno producent ciastek, telefonów komórkowych, piwa czy marka samochodów Tak naprawdę każda z tych marek może mieć swoje pięć minut chwały, a tym samym być na ustach nawet milionów internautów. Otwierają się przed firmami możliwości, dzięki zręcznie prowadzonemu dialogowi z konsumentami. Liczy się trafienie w punkt i by reakcja ze strony marki nastąpiła w najlepszym do tego czasie, z wykorzystaniem najbardziej pasujących do tego narzędzi i przyjęła odpowiedni format. RTM może przybierać różne formy: od wielkokanałowych akcji kosztujących miliony dolarów,  po prawie bezkosztowe, całkowicie niskobudżetowe komunikaty.

I jak działania RTM zyskują uznanie branży i cieszą się coraz większą popularnością internautów, ich pomysłodawcy zdobywają wyróżnienia i nagrody, tak ciężko w tym przypadku mówić o twardym przełożeniu na sprzedaż i bardzo mierzalnych efektach działań. Dlaczego? Dzieje się tak za sprawą bardzo dużej ilości innych czynników, które mają również znaczący wpływ na nastroje konsumenckie i decyzje zakupowe klientów (np. dostępność produktów online czy biuro obsługi klienta w sm). Zdecydowanie jednak można mówić o pośrednim wpływie będącym wypadkową polepszania pozytywnego wizerunku i uznania w oczach potencjalnych klientów zdobytego poprzez pokazanie “ludzkiej twarzy”, szybką i zabawną reakcją marki czy zaskoczeniem. Właśnie choćby z tego względu najlepiej i najczęściej mierzy się sentymentem wypowiedzi, zaangażowaniem i jego skalą na przestrzeni czasu, wzrostem interaktywności czy zasięgiem komunikacji i wydźwiękiem wypowiedzi. Czy zatem RTM ma przełożenie na kondycję marek i sprzedać? To tak jakby pytać czy słusznym jest marketing w ogóle. Jest obecnie jednym z niezwykle dopasowanych do panujących realiów etapem ewolucji komunikacji. Wprawdzie rządzi się swoimi prawami, gloryfikując szybkość dostępu do interesujących treści, ale też popłaca. Buduje emocjonalną więź z odbiorcą – potencjalnym klientem, skraca drogę dzielącą go od zakupu dzięki błyskawicznym reakcjom na potrzeby konsumentów, zyskuje nowych lub umacnia w uczuciu ambasadarów marki dzięki zaangażowaniu na czasie, a poprzez wykorzystanie wirusowości buduje ogromny zasięg kampanii przy zdecydowanie niższych nakładach finansowych w porównaniu chociażby z reklamą w mediach tradycyjnych. W przypadku RTMu miarą sukcesu jest internauta-klient, którego skradamy serce i staje się ambasadorem marki, docenia ukłon marki w stronę jego potrzeb czy zainteresowań. W finalnym rozliczeniu chodzi przecież o to, by chwycić za serce, dać pozytywne emocje i wrażenia konsumentowi, który w odpowiedzi dużej chętniej skorzysta z usług naszej marki czy chętniej ją poleci innym. Pozytywny stosunek do marki, postrzeganie jej jako “fajnej”, otwartej i przyjaznej przyniesie w końcu sprzedaż. Potwierdzają to badania: GolinHarris na grupie ponad 3 tys. konsumentów.

Wykorzystanie RTM:

  • zwiększa pozytywny stosunek do marki o ok. 15%,
  • zwiększa szanse zakupu jej produktów czy usług o 20%,
  • wzmacnia zainteresowanie nią o prawie 20%.

RTM to w dużej mierze działanie o charakterze wizerunkowym, niemniej jednak dzięki prowadzeniu monitoringu mediów i analizując prowadzone przez firmę działania, możemy ocenić jak zmienił się wizerunek marki w czasie, również przez sprzedażowy pryzmat.

Serwisy drobnych ogłoszeń w świecie social media

Wynajmę, sprzedam, kupię – w tych trzech magicznych słowach zamyka się kwintesencja portali z ogłoszeniami w dziale “Nieruchomości”. Czy serwis internetowy wystarcza dzisiaj, by zdobyć odbiorców? Nie do końca. By przyciągnąć potencjalnie zainteresowanych kupujących z pomocą przychodzą media społecznościowe, z których coraz częściej korzystają portale związane z zamieszczaniem ogłoszeń. OX Media postanowiło przyjrzeć się tym najbardziej znanym.  

Czytaj dalej Serwisy drobnych ogłoszeń w świecie social media